bomba kulturowa wybuchła mem

/opowiadanie satyryczne, opisywane historie i postacie są całkowicie fikcyjne, kilka tysięcy osób które “się odnalazły” oraz kilka tysięcy które dyskutują i hejtują z tego powodu, że “odnaleźć się nie mogą i to wszystko nieprawda” – uprasza się o zdrowy rozsądek i zdobycie się na dystans wobec literatury opisującej fikcje i fantazje autorów/

Z przygód sędziego Zdreda i adwokat Zuzanny Sankji: Adwokatessa

Sędzia Zdred karcony wzrokiem, który potrafi zabijać a należącym do sekretarz Joanny zablokował swój wynik w tetris i z westchnieniem odłożył telefon na półkę pod sędziowską ladą.

Zerknął na okładkę akt.

Art. 212 § 2 k.k.

Westchnął. Zwalczył dreszcz obrzydzenia. Wyprostował na fotelu i powziął decyzję z kategorii tzw. „męskich”.

  • – Proszę wywołać sprawę Pani Joanno – poddał się.

– Wszyyyscyyy w spraaawieee oskarżonego Ruperta Owsika – Ohydzkiego !!! – rozdarła się sekretarz przez mikrofon popularnie nazywany „szczekaczką”.

Weszli.

Oskarżycielka prywatna około 60-letnia kobieta przypominająca Panią Balcerkową z serialu Alternatywy 4 wkroczyła na salę wraz z sobowtórem Marylin Monroe w todze oraz … Zuzą Sankja z wysokim i przypominającym sylwetką marabuta panem z ewidentnymi pretensjami do elegancji i muchą zamiast krawata.

  • – Sąd sprawdzi obecność – niepewnie zaczął sędzia Tomasz Zdred węsząc problemy – Stawili się …

  • – Oskarżony Rupert Owsik – Ohydzki wraz z obrońcą adwokat Zuzanną Sankja pełnomocnictwo w aktach sprawy – szybko załatwiła sprawę Zuza Sankja.

  • – Oskarżycielka prywatna Anna Maria Jupisiuk wraz ze swą pełnomocniczką … – zaczęła dyktować Marylin Monroe

Sędzia Zdred z niedowierzaniem słuchał, dalej :

  • – adwokatką Gabrielą Wagińską – Femińską z kancelarii adwokatek Kowalska i wspólniczki oraz wspólnicy Spółka Partnerek i Partnerów w upadłości układowej.

Dłonie Sekretarz Joanny znieruchomiały nad klawiaturą.

Sędzia Tomasz Zdred słyszał już wiele, ale takiej układanki nie mógł sobie wyobrazić, aż takie spółkowanie nie przyszłoby mu do głowy.

Zaskoczony tą prezentacją, nawet się nie spostrzegł jak wypalił odruchowo , wyrzucając z siebie nurtujące go pytanie :

  • – A kto pierwszy upadł?

  • – Partnerki – Sankja zbyt głośno powiedziała do siebie.

Na to wstała adwokatka Gabriela Wagińska – Femińska, której w ten upalny dzień Sędzia Zdred pozwolił zdjąć togę, sam zostawiając sobie swój ulubiony łańcuch, z którym prawie nigdy się nie rozstawał. Wyglądała niczym substytutka wyrzucona przez patrona na pierwszą w życiu sprawę, pewna siebie, choć absolutnie nieprzekonująco oznajmiła:

  • – Upadliśmy, bo się musimy rozstać.

  • – A Sąd tak ma do Pani mecenas takie pytanie, właściwie prośbę – zaczął sędzia Zdred

  • – Do „Pani mecenaski” ! – poprawiła go Wagińska – Femińska – jestem kobietą !

  • – Khe, khe – zakaszlał Tomasz – no ta … pani mecenaski, tak więc pani mecenasko, czy może pani mecenaska sądowi okazać swoją legitymację ?

Mecenaska pełnomocniczka zanurkowała w głębiny swojej torebki i po kilku minutach z triumfującym uśmiechem wynurzyła się z niej trzymając zielony prostokącik. Podeszła do stołu sędziowskiego i wręczyła dokument Tomaszowi Zdredowi.

  • – Acha – odezwał się sędzia Zdred po analizie dokumentu – proszę zaprotokołować – zwrócił się do sekretarz Joanny – stawiła się w charakterze pełnomocnika oskarżycielki prywatnej adwokat Gabriela Wagińska – Femińska, okazując legitymację nr 1112 ORA Warszawa

  • – Uprzejmie proszę wysoki sąd o stosowanie wobec mnie żeńskich końcówek i jeszcze raz oświadczam, że stawiła się adwokatka Gabriela Wagińska – Femińska pełnomocniczka oskarżycielki prywatnej – zaoponowała Marylin Monroe.

  • – Sąd stwierdza, że pełnomocnik oskarżycielki prywatnej okazała legitymację z której wynika, że jest adwokatem a nie adwokatką – dyktował Tomasz Zdred – w tym miejscu przewodniczący stwierdza, że pełnomocnik oskarżycielki prywatnej adwokat Gabriela Wagińska – Femińska oświadcza, że jest adwokatką, pełnomocniczką oskarżycielki prywatnej. Proszę usiąść – zwrócił się do pełnomocniczki.

  • – To patriarchalna dyskryminacja ! Mam uzasadnione obawy o stronniczość sądu negującego płeć pełnomocniczki strony oskarżenia ! – wybuchnęła Gabriela.

Sankja zakryła głowę aktami i trzęsła się pod nimi. Zred słyszał jej tłumiony chichot.

Oskarżony marabut siedział sztywno patrząc w jeden punkt pustymi oczami kozła.

Tomasz Zdred westchnął.

  • – Pani mecenas – zaczął zrezygnowany. Spod akt przykrywających głowę obrońcy oskarżonego dobiegł go radosny kwik Zuzy.

  • – MECENASKO !!!! Pani mecenasko !!! Żeńskie końcówki nie przeszkadzają powszechnie w odniesieniu do sprzątaczki, sekretarki, pielęgniarki, manicurzystki. Wtedy brzmią poważnie i na miejscu, tak ?! Dla innych zawodów – tych prestiżowych i dobrze płatnych wszyscy mężczyźni wolicie formę męską. Adwokat Asia pełnomocnik XX – prawie jak mężczyzna tylko tańszy o jakieś 33%. Super !!! – rozdarła się Gabriela.

  • – Ja sobie wypraszam! – zaregowała Joanna znad klawiatury – ja jestem SE-KRE-TA-RZEM – wysyczała z nienawiścią – nie sekretarką!

  • – łachachacha bożebożejezusmaria – usłyszeli spod akt. Sędzia postanowił wyniośle zignorować feerię radości Sankji.

  • – Przepraszam – oskarżony marabut wstał i stał na baczność – chciałbym coś powiedzieć.

  • – Proszę oskarżonego, słucham – Tomasz z ulgą przyjął objaw życia jedynego oprócz niego przedstawiciela płci męskiej.

  • – Posiadam nad wszystkimi państwem znaczną przewagę – rozpoczął marabut – ponieważ jestem najstarszy na tej sali i też jestem adwokatem, a ponadto sprawuję monitoring nad zjawiskiem walczącego feminizmu w naszym kraju i stwierdzam, że seksizmem jest definiowanie przez płeć rzeczy zupełnie z nią niezwiązanych jakim jest na przykład rola procesowa.

  • – Rola ! No właśnie ROLA – rodzaj żeński! – złapała go Gabriela.

  • – A Kancelaria Adwokatki Gabrieli Wagińskiej – Femińskiej ładnie brzmi?! – zaatakował marabut – prawie jak garderoba aktorki ! Ze spalonego teatru!

  • – Może być też Kancelaria Adwokatkowa, skoro od „adwokatki” – zauważył Tomasz Zdred.

  • – A swoją drogą! – poderwała się oskarżycielka prywatna Anna Maria Jupisiuk – czy noszenie togi czyli jakby nie patrzeć – sukni przez mężczyzn sędziów, adwokatów, radców, prokuratorów nie jest jakimś nachalnym propagowaniem genderyzmu?!

Sędzia Tomasz Zdred poczuł się jak we śnie. Nie był pewny czy zwariował on sam, czy wszyscy na sali.

  • – Pani mecenas Zuzanna Sankja! – krzyknął w rozpaczy i poczuciu nierzeczywistości wywołując do tablicy głowę ukrytą pod aktami – Chciałaby Pani aby zwracano się do niej: „Pani mecenasko…”?! Bo ja nie!!!

  • – I wcale się sądowi nie dziwię – wydusiła obrońca spod akt. Podniosła głowę. Z oczu ciekły jej łzy zostawiając czarne smugi tuszu do rzęs na policzkach. Wyglądała jak miś panda. Widać było, że walczy ze śmiechem.

  • – A podczas nurkowania jest Pani nurkiem czy nurką? – spytał marabut adwokatki pełnomocniczki.

  • – Chyba nurkinią – uprzedził odpowiedź sędzia Tomasz Zdred.

  • – Cóż, w ramach walki o równouprawnienie, chciałbym ogłosić, że od jutra będę dumnie nosił nie „tę togę”, lecz „tego togę”, albowiem uświadomiłem sobie, że noszenie żeńskiego pierwiastka może mi osłabiać rewolucyjną czujność w walce o prawa ojców. Od jutra zatem walczymy we dwóch – ja i mój tóg – wyniośle oświadczył marabut.

  • – Może niech feministki zaczną walczyć z prawdziwą dyskryminacją, na przykład o dopuszczenie kobiet do prestiżowego i dającego kasę zawodu księdza? – zaproponowała Sankja nadal lejąc łzy i ledwo panując nad skurczem policzków – A do togi „adwokatki” proponuję doszyć trochę tiulu i koronki. Zaś koledzy niech nie zapominają, aby pod togą był zwis męski ozdobny, ha, ha, ha – nie wytrzymała i znowu przykryła głowę aktami.

  • – No to skąd taka niechęć i nienawiść do żeńskiej końcówki? W słowie matka jakoś to -ka nie razi, dlaczego w adwokatka? – zaczepnie spytała Gabriela.

  • – Popełnia Pani błąd logiczny. Słowo „matka” nie pochodzi od słowa „mat” – stwierdził sędzia Zdred.

  • – Jeżeli coś nie jest uzasadnione logicznie, jest stereotypem, posługiwanie się stereotypami jest brakiem obiektywności. Używanie końcówek męskich dla kobiet nie jest uzasadnione logicznie, tradycją owszem, ale tradycja nie zawsze musi być dobra, co oczywiście mogłabym poprzeć przykładami, ale uważam, że to dopiero byłaby porządna złośliwość i brak wiary w inteligencję i wiedzę oponentów – oznajmiła Wagińska – Femińska siadając.

  • – Czy sąd może wreszcie otworzyć rozprawę ? – zapytał Zdred – Strony na poprzednim terminie nie zawarły ugody jak rozumiem nie porozumiały się także w okresie pomiędzy rozprawami, możemy rozpocząć, czy są jakieś wnioski formalne ?

Cisza. Ława oskarżenia udawała, że nie słyszy i tępo wpatrywała się w swoje akta. Sankja przeglądając się w lusterku, które usiłowała ukryć pod ławą obrończą pluła na chusteczkę higieniczną i tarła nią czarne plamy po tuszu na policzkach. Oskarżony marabut znowu siedział sztywno wpatrując się w ścianę naprzeciwko.

feminizm mem do opowiadania

– Sąd postanowił przesłuchać oskarżycielkę prywatną w charakterze świadka – podyktował sędzia Tomasz Zdred z ulgą widząc w protokole poprzedniej rozprawy, że Rupert Owsik – Ohydzki już został przesłuchany.

  • – Imię i nazwisko ?

  • – Anna Maria Jupisiuk.

  • – Świadek z zawodu ?

  • – Starsza marynarka.

  • – Słucham??? – Tomasz Zdred nie wierzył własnym uszom.

  • – Żeńska forma zawodu starszego marynarza wysoki sądzie – wyjaśniła adwokatka pełnomocniczka Gabriela.

  • – Występuje w klasyfikacji zawodów?

  • – Nie musi! Opresyjne patriarchalne …

  • – Wystarczy pani mecenas! – przerwał adwokatce pełnomocniczce Tomasz Zdred.

  • – Pani MECENASKO!!! – podniesionym głosem poprawiła go pełnomocniczka adwokatka.

  • – Sąd zaraz nie wytrzyma – stwierdził sędzia Zdred – i zacznie wymierzać kary porządkowe za zakłócanie prawidłowego przebiegu rozprawy przez strony!

  • – Jako mężczyzna protestuję przeciwko nazywaniem mnie „stroną postępowania” – oświadczył oskarżony.

  • – Zawsze dla równowagi możesz pan zamiast „Pan Sędzia” mówić „Pan Sędź” – zaproponowała mu złośliwie oskarżycielka prywatna Anna Maria Jupisiuk.

  • – Sądź, Pan Sądź – poprawiła ją Gabriela – w formie żeńskiej zachodzi oboczność.

  • – Szanowna Pani – zwrócił się do niej sędzia Tomasz Zdred – jest Pani członkiem Okręgowej …

  • – CZŁONKINIĄ!!! – przerwała mu oburzona Gabriela.

  • – Wysoki sądzie, członkinią – poparła ją nieoczekiwanie Zuza – jakim „członkiem”, są granice autokrytyki przecież.

  • – Zauważam, że gdy brak argumentu merytorycznego doskonale sprawdza się u wszystkich państwa stara zasada retoryki sporów zdefiniowana przez Schopenhauera – atak i ośmieszenie adwersarki – naburmuszyła się Gabriela.

  • – Czekam jeszcze na uzasadnienie, jaki wpływ miał patriarchat na rodzaj nijaki w słowie „oko”, a także dlaczego brzoza to nie brzoz, a dąb to nie dębina – sprowokowała ją Sankja.

  • – Chodzi o to – zaczęła z powagą pełnomocniczka adwokatka – że stosunki społeczne wpływają najbardziej na język dotyczący stosunków społecznych, a nie na język nie dotyczący stosunków społecznych. Rozumie Pani pojęcie „stosunki społeczne” i że kwestia dendrologii się w nich nie mieści, czy wytłumaczyć szerzej to zjawisko?

  • – NIE!!!!!!!!!!!!!!! – krzyknęli w jednej sekundzie sędzia Tomasz Zdred i oskarżony Rupert Owsik – Ohydzki.

  • – W dodatku aluzje do księdza Oko. I że niby to „rodzaj nijaki”!!! – krzyknął oburzony oskarżony.

  • – Proszę państwa! Proszę się natychmiast wszyscy uspokoić bo sąd wezwie policję sądową! – postraszył uczestników procesu Tomasz.

Upokoili się. Mógł kontynuować.

  • – Lat świadek ma ? – zwrócił się do Anny Marii Jupisiuk.

  • – Jakim prawem Pan mnie pyta o wiek!!! Chce mnie Pan poniżyć?!

  • – Proszę zwracać się do wysokiego Sądu – wyprzedziła sędziego Zdreda Sankja.

  • – To podłe patriarchalne poniżenie kobiety będzie miało swój ciąg dalszy?! – zapytała zirytowana świadek z zawodu „starsza marynarka” swojej pełnomocniczki adwokatki.

  • – Pani Obrończynio – zwróciła się świadek oskarżycielka prywatna do Gabrysi – dlaczego Pani im na to pozwala?!

  • – Pełnomocniczko – poprawiła ją automatycznie Gabriela – jestem pani pełnomocniczką.

  • – A powinna mnie pani bronić i być moją obrończynią!!!

Zdred mając już dosyć tego cyrku zadał krótkie pytanie:

  • – Mecenaska czytała akta sprawy?

Gabrysia ostentacyjnie złamała mały ołóweczek, co zawsze dodawało jej animuszu do walki w słusznej sprawie.

Złożyła wniosek o wyłączenie sędziego Zdreda z uwagi na seksizm i poniżanie świadków, którego tenże dopuścił się w swych pytaniach. Joanna, sekretarz sądowa z wieloletnim stażem, parskając opluła monitor, zrobiło się naprawdę gorąco, a sędzia Zdred zdjął łańcuch i podyktował do protokołu wniosek o wyłączenie, po czym w swej urzędniczej nagości bez togi i łańcucha opuścił salę, chwilowo odurzony feminizmem i jego współczesną odmianą, zaprezentowaną przez pełnomocniczkę z Marynarką. Starszą.

feminizm łom

******

W instancji odwoławczej zawrzało. Dawno nie było posiedzenia o wyłączenie sędziego, na który byłby nadkomplet chętnych do orzekania.

Anastazja, przewodnicząca wydziału kobieta pamiętająca jeszcze czasy zaprzęgania kobiet do pracy na traktorach, uznająca jednak to za dobrodziejstwo w porównaniu z zaprzęganiem kobiet bezpośrednio do pługa, wyznaczyła do rozpoznania tego wnioski siebie, Mirka Cystę zadeklarowanego geja oraz Dobromira Radkowskiego, głowę rodziny ojca 5 dzieci i męża jednej żony, wiedząc że tylko w takim składzie zapewni uczciwy proces Zdredowi, na którego awans do Okręgu czekała od lat, a który nigdy się tam nie wybierał uznając że woli jak przygody w postaci awansu, poszukują ofiar gdzie indziej.

******

Cysta po zapoznaniu się a referatem Anastazji , zaczął się zastanawiać czy on jest feministką, bo po trochu czuł się kobietą z racji lokowania swych uczuć w Marianie, z którym pozostawał, jak to zwykł określać Dobromir w upadłym związku partnerskim? Chciał walczyć o prawa mniejszości, ale nie bardzo wiedział jak się ma ustawić w relacji do Gabrysi zadeklarowanej hetery, która wyglądem Merlin Monroe łamała serca połowy męskiej części środowiska sędziowskiego, w której on też się podkochiwał, co było przyczyną wielokrotnego upadku jego związku partnerskiego, bowiem jego Marian był szaleńczo zazdrosny. Bolało go ostentacyjne odcinanie się przez Gabrysię, od męskich końcówek które zauważył w ostatnim czasie i on.

Wiedział, że nienawidzi jego wąsów, którymi zawstydziłby nawet Frediego Mercurego, nienawidziła tego wszystkiego co było w nim najbardziej męskie, jego ramion które ukształtowały codzienne wizyty na siłce. A wszytko przez to jedno szkolenie, na którym Gabrysia lekko rozochocona zaczęła czynić mu sprośne uwagi na temat możliwości użycia jego wypielęgnowanego zarostu. Miał ją na wyciągnięcie ręki, całą dla niego, jej wzrok nie pozostawiał złudzeń, a jej noga stanowczo wepchnięta między jego uda nie pozostawiała wiele miejsca na decyzję. Świat zawirował przed jego oczami a w tym wirze pojawił się Jego Marian, którego sms: „Śpisz?” przywrócił właściwy porządek w świecie Mirka.

Marian i Mirka Mirek i Maria, Gabrysia była wściekła, tę noc spędziła ze swoim ulubionym Martini, które ukoiło jej zranioną duszę zagubionej i odtrąconej kobiety.

******

Dobromir powoli z mozołem wspinał się na wyżyny absurdu zaistniałej sytuacji. Starsza Marynarka reprezentowana przez pełnomocniczkę – obrończynię adwokatkę i poniżana przez Zdreda na sali pytaniem o wiek.

Z akt sprawy wyłaniał się obraz świata jaki był mu obcy, ale jednocześnie bardzo fascynujący, i tak egzotyczny jak książki Cejrowskiego.

Gabriela, jeszcze chyba panna odzyskana i na nowo nieutracona, choć dawno nie przyglądał się jej palcom, czy aby nie zawładnął nimi jakiś władca pierścieni, uosobienie kobiecości idealna kandydatka na piękną żonę, i najlepsza partia na wspólnika. Lojalna, dyskretna z wieloma kontaktami, obyta w świecie, tak ją do tej pory postrzegał. nie mógł dojść dokąd pojechała po te nowe idee, będące niczym gangrena na zdrowym pięknym kobiecym ciele.

Ale może coś w tym jest, zaczął się zastanawiać, odruchowo przyjmując rolę obrońcy skrzywdzonej i urażonej kobiety. Ten dżentelmen poprawił swój ulubiony fular i zaczął się zastanawiać, dlaczego ten Zdred dręczy kobiety? Kim właściwie jest Zdred? Kiedyś , przypadkiem na korytarzu usłyszał od sekretarki, czy sekretarka ( nie zwrócił uwagi bo akurat stali w tych swoich nowych czarnych togach z czarnymi żabocikami) że Zdred przed wejściem stron na salę, ale także i podczas rozprawy, trzyma ręce pod stołem i tam nimi majdruje. Po co sędzia trzyma ręce pod stołem i zdaje się być rozkojarzony? Czemu gdy dają w kantynie spaghetti to on ma wypieki na twarzy, co mu przeszkadzała ta marynarka oskarżycielki prywatnej i czemu miały służyć te gierki , rozbierane sesje bez tóg, sądzenie tylko w łańcuchu, jakby przy 40 stopniach nie można było prosić sekretarzyka o włączenie klimatyzacji? Przecież gdy Panie Mecenas zdejmą na sali togi to wyglądają jak zwykłe substytutki, gdzie tu powaga Sądu, gdzie miejsce na estymę obrońcy. Był na Zdreda wściekły.

******

Młoda siksa, co ona wie o feminizmie, psycholoszka, loszka, adwokatka mecenasówka obrończyni , kobieta na traktorkę, przecież będą z tego wszyscy bekę robić jak ktoś wrzuci ich orzeczenie z Lexa do netu.

Wiedziała co mówi bo jest blogerką i hejtować potrafi, jej profil na Fejsie Sauron Sprawiedliwy robi w prawniczym świecie furrorę, a ona ma swoje 5 minut by napisać co sądzi jak akurat nie sądzi, a ona uwielbia sądzić szczególnie facetów. Szczególnie tych co rządzą, pałając żądzą pieniądza, seksu, narkotyków ciągną szalki jej wagi ku padołowi sprawiedliwości dotykając swymi stopami winy. Ona ma nad nimi władzę absolutną, nawet gdy stają jej ulubieni obrońcy, co do zasady mający rację, cytujący z pamięci kultowe rozstrzygnięcia sądów rzymskich o tym że prawo nie działa wstecz, czy najnowsze orzeczenia jej kolegów z rodzinnego, będące dopiero podwałami nowej myśli prawniczej, ona sądzi sprawiedliwie, przyjmując niewzruszone oblicze z posągu boskiej Temidy oddala oczywiście zasadne apelacje pod pozorem ich oczywistej bezzasadności. Wtedy władcy tego świata, którzy dostali się w jej ręce uświadamiają sobie że powrót do celi na najbliższe klika lat jest nieuchronny i w jej oczach uzasadniony.

Żaden Papug nie będzie jej tu swoich sztuczek wyczyniał i oczu przepisami zasłaniał, bo to ona tu jest Temidą i na pewno nie jest ślepa. Postawa Gabrysi pięknej kobiety chcącej w tak prosty sposób podkreślić, że nie ma niczego wspólnego z tymi wszystkimi facetami którzy pod połami tóg skrywają wszystkie te babskie sztuczki, uwodzą, mamią, są zmienni i kapryśni, potrafią nawet strzelić na sali focha i obrazić się za niedoręczenie wezwania na czas, bezczelnie nazywając to wnioskiem o odroczenie z uwagi na brak możliwości przygotowania skutecznej obrony własnej apelacji w ciągu 48 godzin.

Ona jest inna, taka nowa w swej formie i przewidywalna w treści, jest jak postępek kulturowy który nie ma okresu przedawnienia ale za który karać nie wolno. Jest jak negatyw mowy nienawiści, jak religia praw człowieka, tyle że ona sama nie jest specjalnie religijna, więc może Zdred powinien dalej to sądzić, przyda mu się to zanim awansuje. Decyzję już podjęła musi tylko teraz pokonać tych pozostałych facetów, przecież Temida jest kobietą, a nie Temidem.

feminizm chce być mecenaską

******

  • – Halo Madzia ? – Sankja taszczyła wielką torbiszcz z aktami, torebkę, teczkę z laptopem i togę przyciskając ramieniem telefon do ucha.

  • – A cześć.

  • – Ja z tymi żeńskimi końcówkami dzwonię. Bo popatrz, tak mi przyszło do głowy – skoro mówi się „kot” i „kotka” to dlaczego dyskryminuje się płeć żeńską u psów określając samicę wulgarnym mianem „suki” ? Zamiast wulgarnego określenia „suki” powinna być „psa” – pies – psa, nie uważasz ?

  • – Piesa, moja droga, piesa. A zawody to na przykład furman i żeński odpowiednik – furmanka. Latarnik – latarka. Szofer – szoferka. Kierowca – kierownica. Ale i tak najbardziej lubię specjalizacje lekarskie, słuchaj jak to brzmi: pediatra – pedriatrka, geriatra – geriatrka, psychiatra – psychiatryczka, chirurżka, architektka, adiunktka, doktorka i magisterka.

  • – Genialne, ha, ha, ha.

  • – Liga rządzi liga radzi liga nigdy was nie zdradzi ! Loża Szyderców także nie !

  • – Nie loża, tylko loż! Ten loż!

c.d.n.

Femina2Uwaga, to jest zaraźliwe! 😀

http://iusekkapek.wordpress.com/2014/02/28/rozdzial-ii/

Trzymamy kciuki!