MEANDRYprawa

Oto mamy kolejny prześwietny projekt kolejnej nowelizacji – tym razem kodeksu rodzinnego i opiekuńczego i autorstwa posłów.

Tu:

https://attachment.fbsbx.com/file_download.php?id=227315277472013&eid=ASuCerXQA78sEsZPKCkrTZ6wzEdBtVnJ_ycNfxklwER-J1ssmksoQqtm-sWNMCEFmKg&inline=1&ext=1394999904&hash=ASu56zcqucXLvoxJ

Który w art. 2 projektu zmienia również art. 569 kodeksu postępowania cywilnego w sposób następujący:

Art. 2.

W ustawie z dnia 17 listopada 1964 r. kodeks postępowania cywilnego (Dz. U. Nr 43, poz. 296 z późn. zm.) wprowadza się następujące zmiany:

  1. W art. 569 po § 1 dodaje się § 1 a w brzmieniu:

    „§ 1a. W sprawach dotyczących władzy rodzicielskiej i utrzymywania kontaktów z dzieckiem przez rodziców żyjących w rozłączeniu, sądem właściwym jest wyłącznie sąd ostatniego wspólnego miejsca zamieszkania rodziców, a jeśli takiego miejsca nie było, właściwym jest sąd ostatniego miejsca zamieszkania dziecka.”;

Z uzasadnienia projektu nowelizacji:

7) Wprowadzenie tzw. zasady domicylu, polegającej na tym, że sądem właściwym do ingerencji w relacje rodzice dzieci byłby zawsze sąd miejsca ostatniego wspólnego zamieszkania rodziców i
dziecka. Chodzi o to, aby nie zachęcać rodziców do działania metodą faktów dokonanych, to znaczy zabierania dzieci, a następnie korzystania z faktu, że drugie z rodziców z uwagi na odległość ma utrudnione dochodzenie swoich praw„.

Nie chcemy zarzucać posłom, że nie rozumieją nawet tego, co sami napisali, ale wniosek taki narzuca się sam.

Bowiem jak słusznie zauważył jeden z adwokatów z grupy Palestra Polska uzasadnienie ma się nijak do proponowanego tekstu ustawy.
Projekt nowelizacji ustawy:
„(…)sądem właściwym jest wyłącznie sąd ostatniego wspólnego miejsca zamieszkania rodziców, a jeśli takiego miejsca nie było, właściwym jest sąd ostatniego miejsca zamieszkania dziecka

(hmm.. ostatnie miejsce zamieszkania dziecka? Czyli zakładamy, że dziecko już nigdzie nie mieszka?)

Uzasadnienie:

„Wprowadzenie tzw. zasady domicylu, polegającej na tym, że sądem właściwym do ingerencji w relacje rodzice dzieci byłby zawsze sąd miejsca ostatniego wspólnego zamieszkania rodziców i dziecka.”

W tekście jest zatem wskazane jako właściwość sądu – ostatnie wspólne zamieszkanie rodziców, a w uzasadnieniu ostatnie wspólne zamieszkanie rodziców i dziecka.

Jest różnica? Niby zasadnicza, a dla posłów – niezauważalna.

Jedna z pań adwokat słusznie zauważyła:

Zaproponowana zmiana właściwości miejscowej jest najbardziej irracjonalną propozycją jaką ktokolwiek kiedykolwiek mógłby wymyślić.

Wynika z niej bowiem, że jeśli byli małżonkowie /rodzice/ dziecka mieszkali przed rozstaniem w miejścowości ,,x” a po rozstaniu zamieszkali w innych miejscowościach ,,y” i ,,z” to czy im się to będzie podobało czy nie, będą jeździli do owej miejscowości ,,x” by tam spierać się przed sądem i ustalać kontakty z dzieckiem / dziećmi/.

Jest to piramidalna bzdura, bo może dochodzić do sytuacji w której obydwoje będą jeżdzili po kilkaset kilometrów, ze swoich aktualnych miejsc zamieszkania, by spotkać się w sądzie miasta ,,x” w którym ostatnio wspólnie co prawda zamieszkiwali ale w którym źadne z nich już nie przebywa…

Tylko kompletnie bezrozumne indywiduum może nie dostrzegać w tym idiotyzmu.

W sprawach o rozwód, w których właściwością jest ostatnie miejsce zamieszkania małżonków, dodane jest ,,jeśli choć jedno z nich w okręgu tym ma miejsce zamieszkania„. Teraz nawet o tym nikt nie pomyślał, bo i po co…

Myślenie jest ,,bolesne” dla ,,dzisiejszych twórców prawa.

Sądy stosować będą jednak nie uzasadnienie projektu nowelizacji ustawy – ale ustawę.

Projekt nowelizacji zmasakrował Prokurator Generalny (od str. 12 w linku do pdf wskazanym wyżej), negatywnie opiniując projekt nowelizacji:

 „Wprowadzenia do języka prawnego pojęcia „miłość”, dotychczas prawu nieznanego i doprowadzeniu do tego, aby w rozstrzygnięciach prawnych dotyczących stosunków między rodzicami a dziećmi, brane były pod uwagę nie tylko kwestie władzy rodzicielskiej, ale by również chroniona była miłość rodziców do dziecka i dziecka do rodziców” 🙂

Proponowane zmiany Prokuratura Generalna ocenia jako wadliwe, a cały projekt okresla mianem „niedopracowanej próby nowelizacji k.r.o. przewidującej rozwiązania nie tylko kontrowersyjne, ale i takie, które mogą być uznane za oczywiście błędne”.

Nie wszyscy praktycy zgodzili się z taką opinią, bowiem dwie osoby pozostają w przekonaniu, że uciekające od partnera matki z dziećmi – CELOWO wybierają miejsce nowego zamieszkania z uwagi na właściwość sądu jaka będzie obowiązywać w razie wytoczenia procesu przez ojca dziecka.

No cóż.

W dobie kryzysu, fizycznej niemożliwości kupienia czy wynajęcia i utrzymania mieszkania przez samotną matkę z dzieckiem, która wyprowadzając się siłą rzeczy musiała rzucić dotychczasową pracę – o ile ją miała – twierdzenie, iż kryterium wyboru miejsca zamieszkania jest … właściwość sądu uznać należy za co najmniej nieprzemyślany wniosek, o ile nie objaw skrajnego szowinizmu ślepego na powszechnie znane i obserwowane fakty.

Kobiety uciekając z dziećmi od ex partnerów po pierwsze – nie robią tego bez przyczyny, a po drugie – wyprowadzają się tam, gdzie mają możliwość z dzieckiem mieszkać najtańszym kosztem, zazwyczaj więc do rodziny pochodzenia.

Ze statystyk wynika też, że niestety najczęstszą przyczyną rozstania rodziców dziecka – jest alkoholizm i przemoc.

Dzięki posłom – ofiara znęcania – większość to kobiety, mniejszością są meżczyźni – samotny rodzic z dzieckiem będzie zmuszony … wędować po Polsce jak ta Pyza po polskich dróżkach celem odwiedzania poprzednich miejsc zamieszkania.

Z Ustrzyk Dolnych do Świnoujścia na przykład … 11-12 godzin jazdy w jedną stronę samochodem osobowym. Czasem trzeba będzie się przejechać z dzieckiem.

Komuś posłowie chcieli się tym projektem podlizać, czy całkowicie już pozbawieni są umiejętności myślenia?

To ma być naczelna zasada „dobra dziecka” w praktyce polskiego Sejmu?

Komu przepraszam ma być „lepiej” dzięki tej nowelizacji? Oprócz oczywiście własnego, świetnego samopoczucia posłów? Bo ewidentnie nie dzieciom, w których interesie rzekomo owa nowelizacja z widocznym bólem zwojów mózgowych została przygotowana.

Subiektywny wybór komentarzy z grupy dyskusyjnej Palestra Polska:

– Jedynym sensownym uzasadnieniem jest utrudnianie założenia takiej sprawy przez rodzica „uciekającego” z dzieckiem… choć sama idea ostatniego miejsca zamieszkania jest już we wszystkich sprawach anachronizmem… nie pasuje do dynamiki życia.

– Bardzo dobry projekt, trochę spóźniony ale dobrze, że ktoś wreszcie dostrzegł problem matek uciekających z dziećmi aby utrudniać kontakty ojcu. Sprawiedliwsze jest obciążanie utrudnieniami osobę, która je powoduje? Kto ma jeździć, ten małżonek co został, czy ten co wyjechał na drugi koniec Polski ?!? Zupełnie już abstrahując od dobra dziecka, które poza przeżyciem rozwodu jest przenoszone do innych szkół, traci kolegów, znajomych, cały swój poprzedni świat. Moim zdaniem, przeciwdziałanie temu jest dobrym pomysłem.

– Aha, że jeden rodzic zmienia miejsce zamieszkania tylko po to, żeby sprawy dziecka rozstrzygać w innym sądzie, tak po złośliwości? Bardzo ciekawe rozumowanie, bardzo…

Dotychczasowe rozwiązanie jest prawidłowe (właściwy jest sąd miejsca zamieszkania osoby, której prawa są rozstrząsane – czyli dziecka).

To w miejscu jego zamieszkania znajdują się wszelkie środki dowodowe dotyczące aktualnego życia dziecka i jego otoczenia.

Jak rozumiem rodzic, który zostaje z dzieckiem (częściej matka) ma być przywiązany do ziemi. W dodatku musi pracować i zajmować na co dzień dzieckiem (gdy ten drugi musi tylko pracować i przeważnie płacić śmieszne alimenty), więc dołóżmy mu jeszcze obowiązek zasuwania po Polsce.

I nikogo nie obchodzi, że ten rodzic z dzieckiem np. w innej miejscowości znalazł pracę (o którą ciężko, zwłaszcza kobietom z małymi dziećmi – chyba że ktoś chce zaprzeczać tak oczywistym faktom), jak też często jest to jedyny sposób, by mieć dach nad głową (bo po prostu matka z dzieckiem wraca do domu rodzinnego).

– Zazwyczaj „uciekają” matki z dziećmi. Np z powodu znęcania się nad nimi. Najczęściej do rodzin pochodzenia – bo są do takich ruchów zmuszone ekonomicznie. Projekt zmusza je do powrotu i podróżowania po kilkaset km. W jakim celu?

– znam takie klientki, których zasadniczym celem było zrobienie ojcu na złość…

– Ale nie w celu spowodowania jego podróży do sądu 😀 Chyba że klientki Pana Mecenasa są tak prawnie wyedukowane, że perfidnie zaplanowały wyprowadzkę w miejsce, gdzie „w razie jakby co” ojciec będzie mieć właściwość sądu i gdzie podróż zajmie mu co najmniej 10 godzin a w okolicy nie ma hotelu http://www.stat.gov.pl/Raport.pdf – polecam od str. 91.

Poproszę link do wyników badań świadczących o „złośliwym” uciekaniu z dzieckiem na drugi koniec Polski w celu utrudnienia dochodzenia sądowego swoich praw przez drugiego rodzica.

– Pani mecenas, linka do statystyk nie podam, mam tylko sygnatury akt i sąd 500 km od kancelarii.

– Ja z kolei oprócz sygnatur akt – mam jeszcze wiedzę o PRZYCZYNACH rozstania rodziców i tym samym odległości. Są kobiety z piekła rodem – tak. Ale i one wyprowadzając się nie wybierają miejsca nowego zamieszkania pod kątem właściwości sądu na litość boską.

– Nie ma tylko dobrych kobiet, ani tylko dobrych mężczyzn. Proszę nie przeinaczać mojej wypowiedzi. Piszę, że łatwiej ma mieć rodzic, z którym dziecko pozostaje (jeżeli jest to ojciec, to niech matka też zasuwa po całej Polsce). A takich ojców, którzy uzyskiwali prawo do opieki nad dziećmi, w swojej praktyce zawodowej już spotykałam. To jest proste jak konstrukcja cepa. Rodzic bez dziecka ma pracę, rodzic z dzieckiem oprócz obowiązków zarobkowania na siebie i dziecko jeszcze na co dzień ma obowiązki wychowawcze i opiekuńcze wobec dziecka, więc nie trzeba mu dokładać jeżdżenia po całej Polsce. Pisałam też, że przeważnie to pan wychodzi z domu, a kobieta z dzieckiem zostaje na lodzie i że często wraca ona do rodziny – chyba że panowie mają zamiar temu przeczyć. A w sprawach rodzinnych – jeśli już występuję – to zdarza mi się i po jednej, i po drugiej stronie. Ba, nawet życzę panom, żeby częściej sądy im przyznawały prawo do opieki nad dzieckiem, bo niektóre panie się do tego nie nadają. Niemniej nadal przeważa sytuacja, w której to pan odchodzi, a pani ma sobie radzić. Natomiast obowiązek jeżdżenia jest niezależny od płci, a od tego, u kogo jest dziecko i temu się stanowczo sprzeciwiam, bo ani matka, ani ojciec, który na co dzień musi się dzieckiem zajmować, nie powinien być ciągany po Polsce! Były patron ma sprawę pana, który dostał opiekę nad dziećmi, matka (niewydolna wychowawczo, chyba trochę jeszcze z problemami psychicznymi) wytacza mu sprawę sądową przynajmniej 1 raz na pół roku. Ona nie pracuje, alimentów nie płaci, bo nie ma z czego, obowiązek utrzymania dzieci spoczywa na nim – też mi Pan Mecenas napisze, że zaprawdę słuszne to i sprawiedliwe, gdyby ten pan dostał pracę w innej miejscowości czy województwie i musiał się tam przeprowadzić (pani pracować i łożyć na dzieci nie zamierza) i jeździć, bo pani znowu się w głowie coś uroiło?

– Jeszcze – policyjne statystyki odnośnie przemocy w rodzinie. To nie jest linia dzieląca płciami – tylko siłą i agresją pozostająca w dyspozycji. Tabela pochodzi z opracowania dotyczącego m.in. przyczyn rozwodów (gdzieś po str. 91 albo 92) z tego linku: http://www.stat.gov.pl/Raport.pdf

– Co do jednej kwestii muszę napisać – ŻADEN mężczyzna na tej ziemi nie jest zdolny do takiej nienawiści, zniekształcania rzeczywistości, projekcji, manipulacji, wytwarzania fałszywych dowodów – jak kobieta wobec byłego partnera w sprawie rodzinnej. I potrafią tak latami!!! Nie widziałam mężczyzny, który potrafiłby na 1/10 takich pomysłów wpaść. Na szczęście nie są to jakieś liczne przypadki, ale i też nie jakieś zupełnie wyjątkowe białe kruki, nie, nie. Takie panie upraszane są o niezgłaszanie się do mnie bo i tak się szybko rozstaniemy (jedna gdzieś ze 12 lat temu przyznała się, że obrażenie nogi opisane w obdukcji pochodziło jednak nie od męża, ale od parasolki którą się dziabnęła w tłoku w autobusie).

– Ciekawie a propos zmian we właściwości powiedział Prokurator Generalny w swojej opinii do projektu: „Powyższą propozycję należy uznać za nieprzemyślaną, zwłaszcza jeśli uwzględni się proponowany obligatoryjny udział małoletniego w postępowaniach dotyczących opieki i kontaktów dziecka z rodzicami żyjącymi w rozłączeniu. W aktualnym stanie prawnym właściwy jest sąd opiekuńczy miejsca zamieszkania małoletniego, co oczywiście jest ściśle związane z tym aby każdorazowo, gdy zajdzie konieczność uczestnictwa małoletniego w posiedzeniu sądu, był to sąd najbliższy miejsca jego zamieszkania. Należy również zauważyć, że powyższa dyspozycja ustawodawcy ma obszerne uzasadnienie pragmatyczne, bowiem w postępowaniach regulowanych Rozdziałem 2 Działu II KPC niezwykle często zachodzi konieczność zarządzenia wywiadu środowiskowego, uzyskania opinii psychologicznych, opinii szkolnych, a co z tym związane uczestnictwa w postępowaniu szeregu osób, które mogą dostarczyć sądowi niezbędnych informacji dla podjęcia właściwej decyzji dotyczącej małoletniego, a które najczęściej zamieszkują w tej samej okolicy co małoletni, którego dotyczy postępowanie. Tym samym proponowana zmiana właściwości sądu musi być uznana za propozycję znacząco utrudniającą prowadzenie postępowań w zakresie omawianej kategorii spraw.”

– Zaproponowana zmiana właściwości miejscowej jest najbardziej irracjonalną propozycją jaką ktokolwiek kiedykolwiek mógłby wymyślić. Wynika z niej bowiem, że jeśli byli małżonkowie /rodzice/ dziecka mieszkali przed rozstaniem w miejścowości ,,x” a po rozstaniu zamieszkali w innych miejscowościach ,,y” i ,,z” to czy im się to będzie podobało czy nie, będą jeździli do owej miejscowości ,,x” by tam spierać się przed sądem i ustalać kontakty z dzieckiem / dziećmi/.Jest to piramidalna bzdura, bo może dochodzić do sytuacji w której obydwoje będą jeżdzili po kilkaset kilometrów, ze swoich aktualnych miejsc zamieszkania, by spotkać się w sądzie miasta ,,x” w którym ostatnio wspólnie co prawda zamieszkiwali ale z którym źadne z nich już nie przebywa..Tylko kompletnie bezrozumne indywiduum może nie dostrzegać w tym idiotyzmu. W sprawach o rozwód, w których właściwością jest ostatnie miejsce zamieszkania małżonków, dodane jest ,,jeśli choć jedno z nich w okręgu tym ma miejsce zamieszkania”.Teraz nawet o tym nikt nie pomyślał, bo i po co…Myślenie jest ,,bolesne” dla ,,dzisiejszych twórców prawa.

– Przeczytałem komenty i powiem wprost: nie ma uzasadnienia dla tej zmiany, niezależnie od argumentów, bo najprościej i łopatologicznie jest ona głupia i beznadziejna. Argumenty o tym, iż to kobiety uciekają specjalnie z dziećmi celem upodlenia ex małżonka przed innym sądem są głupie!! Nie tylko to dotyczy żon ale i mężów, głupiutkie są argumenty o zarysowanym podziale wynikającym z płci! Dla piewców tego argumentu mam koronny przykład ojca który oskarża matkę swoich dzieci o przemoc, dzwoni po niebieskich liniach i zakłada niebieskie karty!! I co on też lobbuje za tą zmianą!! Nie wylewajmy dziecka z kąpielą, to co jest funkcjonowało dobrze! Nie miejmy złudzeń, nikt z raju nie ucieka, jeżeli mu nie dzieje się krzywda! To po raz kolejny polecam rozwadze osób które przyklasnęły tej głupiej i beznadziejnej zmianie !!!

chcemy waszego dobra