Rok-1984_George-Orwell

O orwellowskich ambicjach władzy pisaliśmy już przy okazji nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii:

https://palestrapolska.wordpress.com/2014/02/12/rzadowy-projekt-nowelizacji-ustawy-o-przeciwdzialaniu-narkomanii/

i dyskutowaliśmy w komentarzach pod wpisem:

*********************************

realysta pisze:

art. 24b w identycznym brzmieniu już obowiązuje. W dodatku przyjęty sposób anonimizacji danych (2 pierwsze litery imienia i nazwiska, data urodzenia i płeć), musi budzić uśmiech. Mogliby już nie stwarzać pozorów i od razu kazać zbierać wszystkie litery imienia i nazwiska

 
  • W prawie identycznym brzmieniu bo dodano “środki zastępcze”. Pkt. 2 nakazuje w informacji zawrzeć dane dotyczące miejsca zamieszkania 😉 Ale: obciążenie w art. 28 ust. 6b nie tylko ZOZ-ów, ale wszelkich podmiotów leczniczych stosujących leczenie substytucyjne (czyli także: przedsiębiorców, instytuty badawcze, fundacje, stowarzyszenia, jednostki budżetowe i in. w rozumieniu ustawy o dział. leczniczej) – rozszerza krąg donosicieli z przymusu i powoduje, że uzależniony, czy osoba mająca problem nawet po jednorazowym użyciu środka odurzającego albo psychoaktywnego albo zastępczego (z uwzględnieniem 81 nowo wprowadzanych związków chemicznych) – nie ma już miejsca, w które może się z problemem zgłosić nie ryzykując przekazaniem informacji na swój temat wraz z danymi miejsca zamieszkania do KBPN przy Ministerstwie Sprawiedliwości. Jest różnica? “Prawie” zawsze robi różnicę większą od tej, jaka nam się na 1-szy rzut oka wydaje, że jest.

     

Co nie zmienia faktu, że również przepisy w obecnym brzmieniu wywołują wszystkie te zastrzeżenia, o których piszecie Państwo w odniesieniu do nowelizacji i to to miałem na myśli pisząc “prawie”.

 

Przed nowelizacją, czy po – ustawa jest po prostu zła. Tak więc w tym sensie owo “prawie” jest całkowicie uzasadnione. Jest źle i będzie źle – tylko bardziej. Nieostre pojęcia i definicje powodują wyjątkowy brak jednolitości orzecznictwa i to jest i będzie głównym problemem. Nowelizacja nie rozwiązuje też w żaden sposób wad ustawy wskazanych m.in. w raporcie Rzecznika Praw Osób Uzależnionych z 2013 r. i nie zmierza (dlaczego?) do skorygowania dzięki np. precyzyjniejszym sformułowaniom znanej wszystkim praktyki traktowania jej jako “ratunku dla statystyk” poszczególnych jednostek Policji i Prokuratur. Uzasadnienie tego projektu ma “ratować” zmiany – ale autorzy zapomnieli o podstawowej kwestii – organy wymiaru sprawiedliwości nie stosują uzasadnień projektów. Stosują przepisy ustawy. Jakie są tego efekty w świetle praktyki stosowania art. 62 “a” – wiedzą wszyscy zainteresowani.

*********************************

 

I uważaliśmy ujawnione w projekcie nowelizacji zapędy do kontroli totalnej przez MS za przysłowiowy szczyt szczytów.

Ów jednak dopiero nadciągał.

Co bowiem teraz mamy?

🙂

Według komunikatu nic szczególnego, takie tam… „określenie obowiązków Ministra Sprawiedliwości związanych z informatyzacją i obsługą informatyczną sądów, w tym stworzenie podstaw prawnych do prowadzenia przez Ministra Sprawiedliwości centralnych rejestrów biegłych, stałych mediatorów i lekarzy sądowych

http://ms.gov.pl/pl/informacje/news,5717,projekt-ustawy-o-zmianie-ustawy–prawo-o-ustroju.html

 

 

 
 
 
MS wielki brat komunikat

 

Zmyła. Jak zwykle.

Bo co istnieje w rzeczywistości?

Co forsuje Minister Sprawiedliwości żeby jemu – ale już niekoniecznie obywatelom było lepiej?

Projekt.

Już bez owijania w bawełnę, czy pozorowania zgodności projektu z konstytucyjnymi i konwencyjnymi prawami i wolnościami człowieka, jak w oficjalnym komunikacie mającym na celu uśpienie czujności przeciwnika – jakim dla władzy są obywatele.

Bez zbędnego certolenia się z motłochem.

A tam jakieś trójpodziały władzy, że wykonawcza to nie sądownicza czy jakaś inna, ciemny lud i tak nie rozróżnia i wszystko kupi.

Proszę Państwa mamy:

Projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz niektórych innych ustaw

A w nim m.in.:

 

 

 
MS wielki brat0MS wielki bratMS wielki brat1
 
 

 

i w dodatku Minister Sprawiedliwości wcale nie musi tego wykonywać sam czy samodzielnie, albowiem:

 

 
 
 
MS wielki brat 2

 

Proponujemy Centrum Zamówień dla Sądownictwa, tak rewelacyjnie się spisało przy opracowywaniu dokumentacji przetargowej na operatora pocztowego i samym przetargu, że sprosta nawet wojnie domowej  w Syrii a i Krym odzyska bez przelania choćby jednej kropli krwi – robiąc tylko to co ostatnio zaprezentowało, że robi najlepiej –  wszystko totalnie rozkładając na obie łopaty.

Po co Ministrowi Sprawiedliwości dostęp do wszystkich akt on line?

Po co wszystkie nagrania z rozpraw?

Ano na pewno kolejny Minister Sprawiedliwości ma takie same zakusy na poczytanie sobie akt jak jego poprzednik:

http://www.rmf24.pl/news-gowin-zlamal-prawo-wzial-sobie-akta-marcina-p,nId,636179?parametr=embed_tyt_zdj_lead

Posiadając akta w wersji elektronicznej, bez jakiejkolwiek kontroli i nadzoru, wyłączając nowelizacją stosowanie przepisów ustawy o ochronie danych osobowych (Dz.U. z 1997 r. nr 133, poz. 883 z późn. zm.) – nie sposób nie tylko Ministrowi Sprawiedliwości, ale w ogóle NIKOMU kto sobie akta w systemie poprzegląda, poczyta, wydrukuje – zarzucić,  że złamał jakieś przepisy.

Wiedza daje władzę.

Dzięki niekontrolowanemu dostępowi do akt wszystkich spraw on line Ministerstwo Sprawiedliwości pogrzebie sobie w Państwa kochani czytelnicy sprawach rodzinnych.

Sedziowie, prokuratorzy, policjanci też mają takie sprawy. Podobnie jak politycy. Teraz wreszcie pan Minister wszystkiego może się o tych sprawach dowiedzieć, włącznie z diagnozą osobowości i zagadnieniem kto daje lepsze gwarancje prawidłowego wychowania małoletnich dzieci i komu nie układało się pożycie seksualne, a także kto kogo zdradził, dlaczego,  z kim i ile razy.

Sprawdzi pan Minister  dochody. Kto tam chlapnął, że dorywczo pracuje?

Sprawdzi opinie psychologiczne i psychiatryczne.

Sprawdzi Wasze dziecko, które pod dyską w sobotę wpadło ze skrętem marihuany wprost w oczekujące, opiekuńcze ramiona policjantów. Może tam kogoś deleguje żeby tą sprawę odpowiednio „obsądził”. W końcu wie jaki sędzia za jakie czyny jakie kary wymierza, a kto umarza.

Dyskretnie może szepnąć pewnemu tatusiowi, że nie jest tatusiem. No, chyba że mamusia odda jakąś przysługę za dyskrecję.

Żonie zawsze można szepnąć kilka nazwisk panienek męża i podać adres nieślubnego dziecka. Chyba, że tatuś itd.

W aktach spraw karnych znajdują się telefony kontaktowe, czasami adresy mailowe stron i świadków.

Też można z nich zrobić całkiem fajny użytek.

Karty chorobowe z akt spraw także dają wiele radości.

Często świadkami i stronami w sprawach są dziennikarze. Zasłaniający się tajemnicami zawodowymi.

Dysponując ich danymi jakby łatwiej te tajemnice sobie poomijać.

Poza tym w razie gdyby sam pan Minister, ktoś z jego rodziny lub przyjaciół miał gdzieś jakąś sprawę – zawsze warto jej osobiście dopilnować, prawda?

Skompromitować przeciwników osobistych, czy politycznych uzyskanymi z akt informacjami, czy choćby delikatnie poszantażować, dając do zrozumienia, że wiemy takie coś ze sprawy w Pcimiu Dolnym, sygnatura…

Wiedząc z informacji dostępnych on line gdzie, w jakiej dacie i o której godzinie strona czy świadek ma rozprawę – wie się gdzie w konkretnej dacie i czasie dana osoba będzie.

Którędy będzie się przemieszczać do sądu.

I gdzie w związku z tym spokojnie można się tej osoby NIE spodziewać. Cóż za komfort.

Tracąc stołek w Ministerstwie Sprawiedliwości opłacać się będzie takie dane wynieść na peniku.

Nie wiadomo bowiem, czy znajdzie się miejsce w jakiejś lukratywnej spólce, Radzie Nadzorczej czy innym wymarzonym z uwagi na dochody miejscu, a taka baza danych zawsze podniesie kwalifikacje i zwiększy do 100% szanse kandydata na najlepsze finansowo stanowiska, prawda? 🙂

I co Orwell? Wstydź się!  Do pięt panu Biernackiemu nie dorastasz! To jest mistrz.

A jak elegancko, po cichutku, pod Majdanowo-krymską pierzynką przypuszczono kolejny szturm na sądowe akta?

Na wprowadzenie ewidentnego już totalitaryzmu i kontroli?

Niczego panie i panowie dziennikarze niebezpiecznego nie widzą w projekcie? Żadnych zagrożeń?

Zgodnie z Konstytucją:

Art. 47.

Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym.

(…)

Art. 51.

  1. Nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby.

  2. Władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.

  3. Każdy ma prawo dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych. Ograniczenie tego prawa może określić ustawa.

  4. Każdy ma prawo do żądania sprostowania oraz usunięcia informacji nieprawdziwych, niepełnych lub zebranych w sposób sprzeczny z ustawą.

  5. Zasady i tryb gromadzenia oraz udostępniania informacji określa ustawa.

http://www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/kon1.htm

 

W dniu 4 kwietnia 2014 ukazał się wywiad Ewy Ivanowej z sędzią Ireną Kamińską:

http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/788409,informatyzacja-sadow-system-zgromadzi-dane-milionow-obywateli.html?utm_source=nextclick&utm_medium=nextclick&utm_campaign=nextclick

Pani sędzia ma analogiczne do naszego zdanie na temat nowelizacji:

Ministerstwu Sprawiedliwości wcale nie chodzi o upowszechnianie nowych technologii w sądownictwie.

A o co?

O dostęp do wszelkich informacji o toczących się i zakończonych sprawach sądowych. A to z informatyzacją sądów nie ma nic wspólnego. Chodzi o tworzenie jakiegoś orwellowskiego systemu, w którym w jednym ręku skupione będzie prawo do dysponowania danymi wielu milionów obywateli – stron, świadków czy pełnomocników. Skoro do sądów wpływa 13–14 mln spraw rocznie, a w każdej z nich bierze udział po kilka osób, to aż nie mogę uwierzyć, że ktoś chce być administratorem tych wszystkich danych. Czysty absurd.

Prawdę mówiąc mam wrażenie, że twórcom tej nowelizacji zabrakło wyobraźni. W każdym razie cele, które niby im przyświecają, zupełnie nie zostaną w ten sposób zrealizowane.

Wiedza to przecież władza…

Wiem. I właśnie dlatego ten pomysł tak mnie martwi.”

 

masz konstytucje ja rozporzadzenie