Spaghetti 1(źródło: https://www.facebook.com/SlepymOkiemTemidy/photos/a.243082129194951.1073741827.243052025864628/272549539581543/?type=1&relevant_count=1)

Sędzia Tomasz Zdred siedział, jak zawsze, z rękami ukrytymi pod stołem sędziowskim i namiętnie oddawał się grze w Tetris. Dopiero głośnie „Ukhm!” sekretarz Joanny oderwało jego wzrok od telefonu i przypomniało, że zbliża się czas wywołania ostatniej sprawy. Zostało jeszcze 5 minut, więc sędzia Zdred, celem przypomnienia sobie, o co chodziło, a miało to być jakieś totalnie odjechane dziwactwo, wziął akta.

Oskarżony: Kamil Kowalski. Hmmm… czyn: art. 196 k.k. – obraza uczuć religijnych, subsydiarny akt oskarżenia. Szybkie przeskanowanie okiem aktu oskarżenia i już sędzia Zdred miał ogląd na całą sytuację. Oskarżony Kowalski był zatrudniony we włoskiej restauracji Casa di Spaghetti, w której obiad jadł pokrzywdzony Jeremi Klusek, zagorzały pastafarianin. Pasta-fa-co??????

„Pani Joanno” – powiedział sędzia Zdred – „Czy wie Pani, kto to jest pasta-fa-ryyjaaaaaaaaa-nin?”

Sekretarz Joanna spojrzała na sędziego Zdreda jak na kosmitę, sięgnęła po swój telefon, wpisała kilka liter w wyszukiwarce internetowej i beznamiętnie powiedziała:

„To wyznawca kultu Latającego Potwora Spaghetti”.

„Aha” – odpowiedział sędzia, wstrząśnięty ale nie zmieszany, i wrócił do lektury.

Pokrzywdzony Jeremi Klusek, jako bardzo gorliwy wierny, zawsze kiedy oddaje się kultowi nosi na głowie obowiązkowy element stroju każdego szanującego się pastafarianina, znaczy się durszlak. Oskarżony Kowalski niósł właśnie pokrzywdzonemu miskę zamówionego spaghetti bolognese, kiedy potknął się i cała zawartość miski znalazła się na podłodze restauracji. Dla pokrzywdzonego Kluska była to profanacja ciała Jego Boga, Jego Świętości, Jego Makaronowatości, której nie mógł pozostawić bez żadnej reakcji.

„Jego czego???” – przeczytał jeszcze raz fragment aktu oskarżenia sędzia Zdred.

No dobrze, wystarczy lektury.

„Pani Joanno, jak to się stało, że w tej sprawie możliwe było wniesienie subsydiarnego aktu oskarżenia?”

„Sędzia Pocieszka uznała, że byłoby zabawnie przetestować pokrzywdzonego, czy będzie chciał wnieść akt oskarżenia, więc uchyliła pierwsze prokuratorskie postanowienie o umorzeniu postępowania. Poza tym uznała, że sądowe rozpoznanie tej sprawy może być nawet zabawne” – odpowiedziała sekretarz Joanna, która świetnie znała całą historię od sekretarz Katarzyny, obsługującej sędzię Krystynę Pocieszkę.

„Phi! Zabawne! Tylko że to nam przypadła ta zabawa. No dobrze, a który z państwa mecenasostwa podpisał ten zabawny akt oskarżenia?”

„Adwokat Dariusz Nieznany”.

„Kto? Nie znam?”

„Ja też nie znam. Pytała się o niego prasa, ale nie zna go ani Naczelna Rada Adwokacka, ani obsługująca ją firma PR”

Cóż, sędzia Zdred poczuł, że powoli sprawa go przerasta, tym bardziej, że od momentu zobaczenia zdjęcia pewnej ponętnej pani adwokat miał do spaghetti stosunek niemalże wierno-poddańczy. Naprawdę są na świecie ludzie, którzy tak uwielbiają spaghetti, jak on sam?

„Pani Joanno – proszę wezwać na salę strony”.

Jako pierwszy wszedł pokrzywdzony, co sędzia Zdred poznał po durszlaku na głowie, wraz z pełnomocnikiem. Adwokat Dariusz Nieznany wyglądał na twardego zawodnika, zaprawionego w sądowych bojach i zdeterminowanego, by odnieść sukces również i w tej sprawie.

Następnie wszedł oskarżony Kowalski, młody chłopak, trochę wychudzony i przestraszony. Pewnie student dorabiający sobie pracą w restauracji. Za nim na salę wszedł obrońca. I nie, sędziemu Zdredowi się nie przewidziało. To była sama adwokat Zuzanna Sankja, ta której zdjęcie ze spaghetti spowodowało niesłychany przypływ uczuć do tej potrawy u sędziego Zdreda. To jak to – mecenas Zuzanna Sankja będzie broniła oskarżonego, który sprofanował spaghetti?

Po sprawdzeniu obecności sędzia Zdred zadał pytanie, czy strony mają jakieś wnioski formalne.

„Tak, Wysoki Sądzie” – zabrała głos mecenas Sankja – „Na podstawie art. 339 § 3 pkt 1 k.p.k. wnoszę o skierowanie sprawy na posiedzenie, celem umorzenia postępowania, gdyż zachodzi negatywna przesłanka procesowa w postaci braku znamion czynu zabronionego”.

„Tak, Pani Mecenas?” – świdrował Sankję wzrokiem sędzia Zdred, jakby nie dowierzając, że to właśnie ona składa taki wniosek.

„Wysoki Sądzie, wypadki chodzą po ludziach i po makaronach, po spaghetti również. Może się ono znaleźć w dziwnych okolicznościach w różnych dziwnych miejscach” – Sankja spojrzała zalotnie na Zdreda, a ten się zarumienił, aż jego policzki nabrały koloru prawdziwego bolognese – „nie oznacza to jednak obrazy uczuć religijnych. Ponadto Kościół Latającego Potwora Spaghetti nie jest jeszcze zarejestrowanym kościołem w Polsce, o czym Pan Mecenas Dariusz Nieznany powinien wiedzieć, gdyż dopiero nieprawomocnie wygrał przed WSA w Warszawie batalię o wpis tego Kościoła do rejestru”.

Sędziemu Zdredowi był na rękę ten wniosek, ponieważ nie wiedział za bardzo, jak zabrać się do tej sprawy, aby jednocześnie zachować powagę sądu. Musiał sobie wszystko przemyśleć.

„Pani Joanno, proszę zaprotokołować. Sąd postanawia skierować sprawę na posiedzenie, celem rozpoznania wniosku obrońcy o umorzenie postępowania. O, równo za trzy tygodnie mamy wolne. Godzina 10:00, sala ta sama. Strony o terminie powiadomione”.

 

– *** –

 

Przez trzy tygodnie sędzia Zdred czytał o Kościele Latającego Potwora Spaghetti, o pastafarianach, uzupełniał wiedzę. Przeczytał, że pastafiarianie po śmierci trafiają do swojego nieba, gdzie mają pod dostatniem spaghetti, piwa, chipsów, sernika i czego tylko sobie ich dusza i jej już nieziemski żołądek zapragnie. Zdred poczuł, że ta religia bliska jest jego duszy. Zapoznał się z meandrami sprawy administracyjnej, dziedziny prawnej jemu – jako wybitnemu karniście – jednak trochę odległej. Oczywiście nie byłby sobą, gdyby w ramach przygotowania do posiedzenia nie badał sprawy dogłębnie i nie jadł codziennie porcji tej potrawy bogów. I zawsze podczas jedzenia, niczym bogini, nimfa, driada, objawiała mu się mecenas Sankja na pamiętnym zdjęciu ze spaghetti. Sędzia Zdred nie rozumiał tylko jednego – dlaczego mecenas Sankja nie była elementem kultu Kościoła Latającego Potwora Spaghetti? „Ach no tak!” – uderzył się w głowę Zdred – „Przecież oni nie widzieli zdjęcia mecenas Sankji ze spaghetti!” Strata, ogromna strata, gdyż mecenas Sankja wyglądała bosko, świetnie uzupełniałaby więc boski pierwiastek w wierzeniach pastafarian. Widok ze zdjęcia pozostanie już w głowie Zdreda na zawsze.

„Co począć, co począć? Co zrobić, żeby sędzia Zdred był syty, a mecenas Sankja i spaghetti całe?” – ta myśl zaprzątała głowę Zdreda…

 

 

– *** –

Godzina 10:00, posiedzenie rozpoczęło się punktualnie, stawił się pokrzywdzony Jeremi Klusek wraz z pełnomocnikiem adwokatem Dariuszem Nieznanym oraz oskarżony Kamil Kowalski z obrońcą adwokat Zuzanną Sankją. Mecenas Sankja zauważyła, że sędzia Zdred chyba lekko przybrał na wadze przez te trzy tygodnie.

„Sąd postanawia” – Zdred odchrząknął – „umorzyć postępowanie w sprawie. Proszę Państwa, obraza uczuć religijnych, zwłaszcza tych szczerych u osób głęboko wierzących, to czyn poważny. Niewątpliwie, sprofanowanie ciała Jego Makaronowatości, mogłoby być za taką obrazę uznane. Niemniej sąd dostrzega przyczyny natury formalnej do odmowy dalszego prowadzenia niniejszego postępowania, a mianowicie fakt, że w momencie zaistnienia zdarzenia Kościół Latającego Potwora Spaghetti nie był kościołem zarejestrowanym w Polsce. Z przyczyn formalnych oskarżony Kowalski nie mógł więc wypełnić znamion czynu opisanego w art. 196 k.k. Sąd chciał jednak podkreślić, że życzy Kościołowi Latającego Potwora Spaghetti sukcesu w walce o rejestrację. W tym miejscu Sąd chciał zwrócić się do pokrzywdzonego, żeby nie zapominał, że Jego Makaronowatość przykazał, aby nie wykorzystywać jego istnienia do karania i aby kochać swoich bliźnich. RAmen!”

Po czym sędzia Zdred wyciągnął spod stołu sędziowskiego durszlak, nałożył na głowę i opuścił salę rozpraw.

Spaghetti 2(źródło: https://www.facebook.com/SlepymOkiemTemidy/photos/a.243082129194951.1073741827.243052025864628/272547746248389/?type=1&relevant_count=1)

Informacje o dogmatach Kościoła Latającego Potwora Spaghetti:

http://kosciol-spaghetti.pl/