Najpierw tekst źródłowy, potem komentarz:

 

To jest pistolet.Tym pistoletem jeden z naszych podopiecznych groził po pijaku swojej konkubinie, matce swojego dziecka, mówiąc że ją „zajebie”. Konkubina bywała już na policji, policja bywała u niej, ale bez skutku. Niebieskiej karty założonej nie ma, bo wcześniej konkubenta wyrzuciła z domu, a w tej sytuacji ponoć nie przysługuje…

No więc dziś ta konkubina dzwoni do mnie, mówi że znów jej groził i że w rzeczach, które zostawił na korytarzu znalazła ten pistolet i go schowała. Przyjechałem do niej od razu, okazało się, że pistolet nie jest na ostrą amunicję, myślałem że to gazowiec, więc poszedłem z tym na policję, na Okopową.

Przy „okienku” łysiejący podkomisarz najpierw przetrzymał mnie 5 minut, udając zainteresowanie komputerem, w końcu łaskawie otworzył. Szybko okazało się, że ten pistolet to wiatrówka, a więc nie broń, tylko „przedmiot przypominający broń” i niech już sobie pójdę.

Kiedy powiedziałem kim jestem i jaka historia jest związana z „przedmiotem przypominającym broń”, ten łysiejący podkomisarz, patrzący na mnie spod półprzymkniętych powiek i ostentacyjnie żujący gumę, razem z kolegą po cywilu, odparli, że grożenie takim przedmiotem, nawet jeśli kobieta była przekonana, że to prawdziwa broń i że konkubent zaraz ją „zajebie” przy dzieciach, nie jest ścigane z urzędu. I niech już sobie pójdę.

I dlaczego ta pani nie przyszła sama, musi przyjść i złożyć zeznania. Kiedy powiedziałem, że ma kilkumiesięczne dziecko, którego nie ma z kim zostawić i że może ktoś by do niej poszedł, bo mieszka niedaleko, zrozumienia ze strony policji nie zauważyłem.

Podkomisarz już mi okienko chciał przed nosem zamknąć, ale pytam czy to w porządku, czy policja nie jest od tego, żeby takich sytuacji nie było. Dowiedziałem się, że nie jesti na poparcie usłyszałem jeszcze kilka paragrafów.

Już na odchodnym, mocno wkurzony, poprosiłem żeby chociaż z pistoletu policjanci wyjęli nabój z gazem, żeby nic się z nim nie dało zrobić, bo w domu jest 3 dzieci. Ten w cywilu odpowiedział, że nie może, bo jeszcze by uszkodził, a potem właściciel by go podał o odszkodowanie (!!!). I żeby zadzwonił na militaria.pl, to mi może podpowiedzą…

Oczywiście wiem, że policjanci na wszystko co zrobili i powiedzieli mają stosowną urzędową podkładkę, paragraf regulaminu, który między wierszami mówi, że mogą olewać zwykłych ludzi. Tylko jakoś zabrakło szacunku dla „ducha prawa” i zwykłej przyzwoitości, ludzkiego odruchu. Czegoś co by sprawiło, że nie straciłbym do tych dwóch i przy okazji do policji jako instytucji, resztek zaufania.

Śmieszne jest to, że jak policja sobie nie radzi, to dzwoni. A to w sprawie podejrzenia zabójstwa bezdomnego na działkach, a to jak trzeba pomóc zidentyfikować dwóch panów, którzy zostali znalezieni martwi w krzakach. I nigdy się nie zdarzyło, żebym w takiej sprawie nie starał się pomóc. Widać w drugą stronę to już nie działa…

Nie napisałem tego, żeby coś zmienić, bo wiem że w policji nic się nie zmieni. Po prostu miejcie świadomość tego, że kiedy będziecie potrzebować pomocy, policja zapewne będzie zajęta czym innym. I powie żebyście sobie już poszli i nie przeszkadzali jej pracować.

https://www.facebook.com/goracypatrol/photos/a.265953890155983.65422.242652025819503/624381497646552/?type=1&theater

 http://raczkowski.soup.io/post/254318666/Co-panu-tak-weso-o

 

Art. 207 k.k.

§ 1. Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

 § 2. Jeżeli czyn określony w § 1 połączony jest ze stosowaniem szczególnego okrucieństwa, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

 § 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

 

art. 190 k.k.

 § 1. Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

 § 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.

 

W przypadku rozciągnietego w czasie, uporczywego, sprawiającego cierpienia psychiczne (lub także fizyczne w razie znęcania się fizycznego) dotkliwego dla ofiar zachowania polegającego na zakłócaniu normalnego funkcjonawania i nocnego wypoczynku osób bliskich nadużywaniem alkoholu, krzykami, wulgaryzmami, wyzwiskami, groźbami pozbawienia życia, pozorowaniu zamiaru zastrzelenia bronią – co do której ofiary są przekonane, że jest to broń ostra i świadkami takiego zachowania oraz jego ofiarami są również małe, kilkuletnie dzieci – możemy mówić o przestępstwie psychicznego znęcania się.

 

Oczywiście policjantom wygodniej jest nie podejmować czynności wymagających fizycznego ruchu i kontaktu z agresywnym, nietrzeźwym człowiekiem, który i dla nich może być niebezpieczny.  Po co się szarpać i narażać, skoro statystyki nadrobi się w bezpieczniejszych sytuacjach.

 

Łatwo też nieprawnika wprowadzić w błąd, że sytuacja przez niego opisana – to co najwyżej groźba ścigana na wniosek pokrzywdzonego.

 

Przestępstwo znęcania się nie jest wnioskowe. Natomiast groźby pozbawienia życia, grożenie zastrzeleniem, przystawianie broni – nalezy do znamion przestępstwa znęcania, o czym sami doskonale wiecie. Ale wykorzystujecie fakt niewiedzy prawnej ludzi z innym wykształceniem niż prawnicze.

 

Zawiadomienie o przestępstwie ma obowiązek złożyć KAŻDY, kto wszedł w posiadanie informacji o tym przestępstwie bądź był jego świadkiem – na komisariatach wywieszacie panowie wielkie plakaty promujące walkę z patologią znęcania się.

 

I co robicie jak przychodzi do Was wolontariusz organizacji zajmującej się pomocą bezdomnym?

 

Bagatelizujecie problem, pozbywacie się go i nie robicie nic.

Nie sprawdziliście nawet, czy owa „wiatrówka” nie jest przerobiona, ani czy energia wystrzału nie przekracza 17 J, co kwalifikuje ją do procedur zezwoleniowo- rejestracyjnych (art. 8 i 9 ustawy o broni i amunicji).

Czy to pistolet gazowy, czy ręczny miotacz gazu?

Czy nietrzeźwy i agresywny wobec członków rodziny człowiek, grożący im śmiercią, przystawiający broń i zapowiadający strzał – przypadkiem nie stwarza zagrożenia zdrowia i życia swojej rodziny, w tym kilkumiesięcznego dziecka?

Panowie policjanci boją się pocisku z magazynku wyjąć bo… pan właściciel ich pozwie?

To ma być żart? Od kiedy Wy tacy „bojący”?

 

 http://www.mops-mlawa.pl/images/stories/przemoc/baner_przemoc_295x145cm.jpg

 

 Nie chcecie jeździć do pokrzywdzonej kobiety do domu – która jest uziemiona z trójką przerażonych zachowaniem „tatunia” maluchów bo to „nie należy do waszych obowiązków”? Czyżby?

Nie chce Wam się.

Poza tym taka sprawa – i ryzykowna, po pysku można dostać, pijany zanieczyści radiolkę, będzie się awanturować, sukces –  żaden. Chwała – też żadna. Czasu trzeba poświęcić i nerwów od groma.

 

Obowiązek interweniowania i podjęcia czynności przewidzianych w k.p.k. macie jak najbardziej – czy w Komisariacie, czy na miejscu popełnienia przestępstwa, czy w domu/szpitalu gdzie ofiara przebywa i z przyczyn wyższych nie może osobiście się „panom władza” potulnie zameldować.

 

A kolejnym kandydatom do poszukiwania sprawiedliwości – radzę dokumentować te popisy policjantów dyktafonem – wasza relacja nie poparta weryfikowalnym i obiektywnym dowodem w postaci nagrania –  przez ich kolegów wiarygodnością nie zostanie obdarzona, panom włos z głowy nie spadnie i dalej będą robić wszystko, żeby nic nie robić.

 

Pani pokrzywdzonej – radzę natomiast napisać zawiadomienie o przestępstwie do prokuratury i w tą samą co zawiadomienie kopertę bąbelkową zapakować ten „pistolet” niezależnie od tego czym on jest w rzeczywistości – nie chcą brać jak sie im go zanosi? Wysłać! Proste. Tylko wysłać listem poleconym z Poczty Polskiej. Opisać również sytuację, jak przebiegała i skończyła się pomoc wolontariusza, do którego zwróciła się pani po pomoc w zawiadomieniu policji. Poprosić o przesłuchanie w miejscu zamieszkania ponieważ nie ma Pani co zrobić z dziećmi.

A dla ciekawych – skrajnie odmienna reakcja policjantów wobec wolontariusza WOŚP:

pistolet gazowyhttp://forumprawne.org/prawo-wykroczen/180842-reczny-miotacz-gazu-w-formie-pistoletu-kontrola-policji.html