magia dziś w nocy będzie ciemno

Łup, tup, tup, tup, tup… BUM!
Niekuś zwalił się na fotel w kancelarii Sankji, zdenerwowany, zgrzany i spocony. Sankja aż podskoczyła na swoim fotelu.

– Matkoboskojezusieświęty! Rafał, zawału przez Ciebie dostanę! Co się stało?

– Krzysiek się rozchorował i miał być jutro moim pełnomocnikiem…

– Substytutem?

– Nie, pełnomocnikiem. Pozwał mnie klient z urzędu, sprawa o warunki w areszcie. Poprosiłem sąd o zwolnienie. Chciał, żebym mu dostarczył do aresztu papier w kratkę i gładki, laptop i drukarkę, a jak się tego nie da to chociaż zestaw długopisów, ołówków, gumek do ścierania i korektorów. I oczywiście znaczki pocztowe, bo on ma dużo spraw urzędowych i nie ma na czym pisać. Aaaaaaaa… i papeterię z Che Quevarą chciał, bo to jego idol. Papeteria miała być zapachowa o zapachu marijuany. Teraz odsiaduje karę 300 km stąd i żądał…

Sankja spojrzała na Niekusia z wyraźnymi symptomami zespołu karpia…

– Żądał, że mam do niego przyjeżdżać przynajmniej jeden raz w tygodniu i uzgadniać z nim prowadzenie sprawy, a w zasadzie wykonywać posłusznie jego polecenia. Oprócz tego karty do telefonowania, żeby mógł do mnie dzwonić, kiedy wpadnie na nowy pomysł na sprawę. Poddałem się i poprosiłem sąd o zwolnienie. Ani razu u niego nie byłem. Pozwał mnie o naruszenie dóbr osobistych. I tutaj pojawiasz się Ty…

– JAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA? A co ja mam do tego? Sprawę karną też Ci założył?

– No nie, jutro jest rozprawa i chcę, żebyś była moim pełnomocnikiem…

– Jutro mam dosyć… ciężką sprawę o 10:00.

– Moja jest o ósmej trzydzieści! DO 10:00 zdążysz, spokojnie. Ty zawsze trenowałaś cichobiegi i niektórzy podejrzewają Cię o zdolności teleportacyjne…

– DOŚĆ! – wykrzyknęła Sankja, myśląc o jutrzejszej swojej sprawie – Żadnej teleportacji ani zjawisk paranormalnych!!! Pójdę z Tobą i oby to się szybko skończyło.

wróżbita Jarek

Kiedy Sankja przyszła pod salę rozpraw, Niekuś już tam był. Pod salą była też adwokat Marta Kowalska – pełnomocnik z urzędu powoda.

– Sprawa z powództwa Janusza Toporowskiego przeciwko Rafałowi Niekusiowi!!!

Weszli na salę. Sędzia zaczął:

– Powód nie stawił się. Stawił się jego pełnomocnik z urzędu adwokat Marta Kowalska. Stawił się pozwany i jego pełnomocnik z wyboru adwokat Zuzanna Sankja, składa pełnomocnictwo wraz z dowodem uiszczenia opłaty skarbowej… Pani Mecenas… – sędzia spojrzał na pełnomocnika powoda.

– Tak wysoki sądzie, popieram powództwo, zgłoszone wnioski dowodowe…

– Pani Mecenas, to za chwilę. Sąd informuje, że do sądu wpłynęło pismo powoda Janusza Toporowskiego, że wnosi o zmianę pełnomocnika z urzędu. Uzasadnia to tym, że Pani Mecenas nie odwiedzała go w Zakładzie Karnym zgodnie z jego życzeniami, czym uniemożliwiła mu Pani Mecenas przygotowanie linii prowadzenia sprawy, w związku z czym powód Janusz Toporowski całkowicie utracił zaufanie do Pani Mecenas. Jednocześnie powód wskazuje, że już złożył stosowne powództwo o naruszenie dóbr osobistych przeciwko Pani Mecenas, w związku z czym nie jest możliwe, aby Pani Mecenas dalej go reprezentowała. Jakie jest stanowisko Pani Mecenas odnośnie tego wniosku?

– Wysoki Sądzie. W związku z utratą zaufania klienta do pełnomocnika, przychylam się do wniosku, zaś ze względu na uzasadnienie wniosku, w szczególności informację o skierowanym przeciwko mnie powództwie, wnoszę o odroczenie dzisiejszej rozprawy.

– Sąd postanowił…

Sędzia przytoczył standardowe formułki i odroczył rozprawę.

– Nieźle – mruknął Niekuś pod nosem – jak tak dalej pójdzie, to nie będzie miał kto pana Toporowskiego reprezentować… Ok, leć na swoją sprawę, zdążysz.

– Do zobaczenia – odpowiedziała szybko Sankja i pobiegła na sprawę… tym razem z urzędu.

tarot nie dziw się że nie masz szczęścia

Sankja czekała przed salą i zastanawiała się, czy przyjdzie jej klientka. Najszczersze zapewnienia w tym zakresie nigdy nie dawały żadnej gwarancji, ale Sankja miała nadzieję, że sprawa nareszcie się rozpocznie. Jest, przyszła!

– Dzień dobry, pani Fiksińska. Cieszę się, że udało się Pani dotrzeć.

– We wczorajszym horoskopie napisali mi, że dzisiaj jest dobry dzień na załatwianie spraw urzędowych, więc jak miałam nie przyjść? Skoro rozprawa jest dzisiaj, a dzisiaj ma być dobry dzień, to wygramy, prawda?

– Proszę Pani, tłumaczyłam Pani wielokrotnie prawne powody, które uzasadniają zasądzenie alimentów od byłego małżonka…

– Tak, tak, ale wie Pani. Szczęściu trzeba pomagać. Dlatego mam dzisiaj coś nowego, to znaczy kupiłam sobie nową bluzkę, coś pożyczonego, czyli moja mama pożyczyła mi figi, i coś niebieskiego. O tutaj, widzi Pani to piękne ramiączko od koronkowego stanika?

Zuza starała się, bardzo się starała utrzymać powagę. Jakąkolwiek powagę.

– Proszę Pani, ale czy czasem te… dodatki to nie mają przynosić szczęścia w dniu ślubu?

– Aaaaaaaaaaaaaaa, może i tak. Ale wie Pani, szczęścia nigdy za dużo. Dlatego jeszcze założyłam sobie wisiorek z króliczą łapką, o tu! – i wyciągnęła spod bluzki tę rzecz, która wprawiła Zuzę, aktywistkę ruchów walczących o prawa zwierząt, prawie w szewską pasję.

– Niech Pani to natychmiast schowa!!!

– Sprawa państwa Fiksińskich!!! – rozległo się wołanie protokolanta. Zuza z klientką oraz ich przeciwnik weszli na salę rozpraw.

Sędzia sprawnie przeszła przez wszystkie formalności wstępne i przystąpiła do informacyjnego przesłuchania stron.

– Dobrze. To niech powódka powie, dlaczego pozywa byłego męża o alimenty. Tak w skrócie.
– Tak w skrócie, to wszystko zaczęło się od wróżki Cecylii.

– Przepraszam, od kogo? Mogłaby Pani powtórzyć?

Sankja już zapadała się pod ławkę…

– Od wróżki Cecylii, mówię przecież. Ja wiem jak Wy, nieuduchowieni ludzie, podchodzicie do spraw nadprzyrodzonych, ale proszę Pani…

– Wysoki Sądzie!

– Tak jest, Wysoka Sędzio. Więc mnie się to naprawdę wszystko zawsze sprawdza.

– Co się sprawdza?

– To wszystko co mówi wróżka Cecylia! Ona mi zawsze prawdę powie! I to wszystko co piszą w horoskopach! Więc byłam u wróżki Cecylii i ona mi powiedziała, że są dla mnie pieniądze, dużo pieniędzy. I jest mężczyzna, ale on nie jest moim przyjacielem, jest do mnie wrogo nastawiony. I że wszystko pójdzie po mojej myśli. Więc ja sobie dodałam trzy do dwóch i wyszło mi cztery. Znaczy się wyszło mi, że ten mężczyzna to na pewno mój były mąż, bo tylko ta kanalia jest do mnie tak wrogo nastawiona, nikt inny! A pieniądze to o co mogło chodzić, jak nie o alimenty od tego kanalii? Przecież dobrowolnie mi nic nie da, więc wiadomo, że muszą to być alimenty. Ale żeby nie było, sprawdziłam jeszcze po wizycie u wróżki Cecylii horoskop. I tam też było napisane, że rozwiążę rodzinne sprawy, które już dawno powinny być rozwiązane! Widzi Wysoka Sędzia, jak to się wszystko składa w jedną całość i do siebie pasuje?

– Tak, widzę… – powiedziała sędzia i zauważyła kątem oka, że w miejscu pełnomocnika siedzi w todze osoba o twarzy w kolorze buraczanym.

– I że wcześniej tylko nie zauważyłam, że ja z byłym mężem do siebie nie pasujemy. W horoskopie indiańskim były mąż jest spod znaku jelenia, a ja spod gęsi i jest to bardzo niedobre zestawienie.

– Fakt, jaki ja jeleń byłem, że się z taką głupią gęsią ożeniłem… – westchnął pod nosem pozwany.

– Pozwany coś mówił? – zwróciła się do niego sędzia.

– Nie, nie, przepraszam, niech była żona kontynuuje…

– I w ogóle to ciotka Pelagia miała rację…

– Ty już w to ciotki Pelagii nie mieszaj! Niech nieboszczka spoczywa w pokoju!

– Nieboszczka? Czy sąd nie powinien zawiadomić prokuratury?

– Nie, nie, Wysoka Sędzio. Kiedyś jak byłam niegrzeczna, to ciotka Pelagia rzuciła na mnie klątwę. Powiedziała, że do chłopów to ja szczęścia mieć nie będę. I miała rację. I jak to moje życie wygląda?

– Aha, rozumiem – powiedziała sędzia.

– A że straciłam pracę i cały czas mi horoskopy mówią że to nie jest dobry moment na rozpoczęcie zmian w życiu, czyli na podjęcie pracy, a żyć z czegoś muszę no to pozwałam! Ostatnio wróżka w tarocie powiedziała mi, że wpływ na moje życie ma karta odwróconego Głupca…

– Moja droga – odezwał się pozwany – Ty jesteś sama jeden wielki głupiec!

– Proszę pana! – wrzasnęła sędzia.

– Pochwal się czemu cię wywalili z roboty w przedszkolu idiotko! – zerwał się Fiksiński.

– Paaaanie pozwaaaany – sędzia wymownie popatrzyła na pozwanego – ale proszę nie używać obraźliwych określeń na sali rozpraw bo sąd będzie musiał pana ukarać karą porządkową. Poucza pana sąd.

– Przepraszam, ale niech ona powie!

– Proszę opowiedzieć jak straciła pani pracę – poleciła sędzia Fiksińskiej.

– Jak, normalnie, wypowiedzenie mi dali – wzruszyła ramionami Fiksińska.

– Ale z jakiej przyczyny wypowiedziano umowę o pracę proszę opowiedzieć – sędzia wyraźnie się zainteresowała.

– Przestało im się podobać że pracuję, a te dzieciowiny tak mnie kochały!!!

– A co konkretnie przestało się podobać pracodawcy?

– No może nie przestało, tylko niektórzy ludzie nie rozumieją, że nie zawsze można z domu wyjść i być w pracy…

– Ach tak. A czym były spowodowane pani nieobecności w pracy, dlaczego nie mogła pani z domu wyjść?

– Bo rano stawiam sobie tarota. Oprócz poniedziałków – w poniedziałki nie stawiam bo to pech.
– Ale co to ma do rzeczy pani powódko? – zdumiała się sędzia.

– No jak to co? ODWRÓCONA DZIEWIĄTKA PENTAKLI! – głosem zza grobu wychrypiała Fiksińska i potoczyła szalonym wzrokiem po obecnych na sali.

Wszyscy znieruchomieli.

– Acha… – odezwała się po jakimś czasie sędzia.

– Tak, tak – złapała wiatr w żagle Fiksińska – a Wysoka Sędzia to by może przyszła do pracy jakby jej wyszła odwrócona dziewiątka buław, odwrócona dziewiątka pentakli i wisielec? Nikt, NIKT by z domu nie wyszedł, to i ja nie wychodziłam. Próbowałam szukać tej nitki, która wyprowadzi mnie z mrocznych labiryntów przeznaczenia. Korzystam też z wróżb wróżbity Dawida, mówią, że Maciej niby lepszy, ale mnie to się zawsze Dawid sprawdza.

Sędzia schowała głowę za monitor i podejrzanie długą chwilę się w niego wpatrywała. Sankja udawała, że robi notatki. Pozwany niecierpliwie czekał, podskakiwał i dygotał, aby wreszcie móc coś powiedzieć.

– Mogę ja? – nie wytrzymał w końcu.

– Ekhm – odkaszlnęła sędzia – jeszcze nie, pani mecenas, ma pani pytania do powódki? – zwróciła się do Sankji.

– W trybie informacyjnym tylko jedno Wysoki Sądzie. Z czego się Pani utrzymuje? – zapytała Sankja oczekując odpowiedzi jakiej udzieliła jej klientka dzień wcześniej opowiadając przez dwie godziny o pożyczkach na kupno bułki i serka od matki rencistki.

– Z alimentów na dziecko! – nieoczekiwanie dla wszystkich palnęła Fiksińska wbijając sobie samobójczego gola we własną bramkę.

– To ja nie mam więcej pytań – szybko zadeklarowała Sankja.

– Ale ja mam! – ryknął wściekły Fiksiński – mam!!! Ty, ty… już słów nie mam żeby cię nazwać, dlaczego ty kompromitujesz moje nazwisko!!! Dlaczego po rozwodzie kretynko na panieńskie nie zmieniłaś żebym się nie musiał ciebie w całym mieście wstydzić?!!!

– Panie pozwany!!! – ryknęła sędzia – proszę się uspokoić!

– Ja już mam tego wszystkiego dosyć wysoki sądzie! Ta gwiazda horoskopów i fanka wróżbity Dawida mnie wykończy! Jestem pośmiewiskiem całego miasta!

– Proszę usiąść panie powodzie – poleciła sędzia.

– Ale ja nie usiądę mam prawo zeznawać!

– Sąd pana poucza po raz kolejny….

– Dobrze zeznałam? – zapytała scenicznym szeptem Sankji powódka.

– Jak zwykle – odpowiedziała jej.

– Ojej, czyli znowu źle? A co źle powiedziałam?

– Krócej będzie jak powiem co dobrze.

– O! Czyli jednak coś się udało, a co tak dobrze powiedziałam? – przymilała się.

– Swoje imię i nazwisko – odpowiedziała Sankja zamykając akta.

Drzwi sali otworzyły się z hukiem i na salę zajrzała głowa policjanta sądowego.

– Alarm bombowy! Ewakuacja! Proszę natychmiast opuścić salę!

– Pani się nie martwi – pocieszała Fiksińska Sankję jak opuszczały budynek – horoskop powiedział że będzie dobrze to nawet jak coś źle powiedziałam to nie ma znaczenia! Magia zwycięży!

– A pani przegra – odpowiedziała jej Zuzanna – do widzenia.

dlaczego wróżka nie wygrywa na loterii