par-excellenceAutor: Remek Dąbrowski

/opowiadanie satyryczne, opisywane historie i postacie są całkowicie fikcyjne, kilka tysięcy osób które „się odnalazły” oraz kilka tysięcy które dyskutują i hejtują z tego powodu, że „odnaleźć się nie mogą i to wszystko nieprawda” – uprasza się o zdrowy rozsądek i zdobycie się na dystans wobec literatury opisującej fikcje i fantazje autorów/

Po wczorajszej rozmowie w kancelarii ze swoim nieszczęsnym klientem, któremu zarzucono ,,ograbienie” ZUSu, Sankja była wykończona. Bite trzy godziny Kwaśniak relacjonował wystrój wnętrza gabinetu dyrektora Kręcińskiego oraz jego powierzchnię w metrach kwadratowych, która zmuszała każdego do kilkuminutowego marszu wśród oranżerii kwiatowej, by znaleźć się w okolicach olbrzymiego biurka, przy którym zasiadał dyrektor zazwyczaj będący zajęty obieraniem jabłka, w które potem zanurzał swoje zęby by zjeść je ze smakiem i wypluć na srebrną tackę ogryzek i ewentualne pestki.

– Pani Mecenas, to była komnata królewska, nawet nie wiem, czy minister ma taki pokój. – Perorował Kwaśniak. – No to nawet nie zdziwiłem się specjalnie tej saunie, tym bardziej, że armaturę też kazał kupować z górnej półki… Pani zażąda wizji lokalnej, to wysoki sąd sam zobaczy jakie tam Bizancjum.

– To nie ma wiele do rzeczy – pokiwała głową Sankja. – Trzeba przekonać sąd, że wykonał pan to, co było zlecone, a nie odwrotnie. A to może być dosyć trudne… – westchnęła.

– *** –

Sankja wiedziała, że ma rację, z drugiej strony była realistką i miała przeczucie, że jednak lokalne układy i serwilizm sędziego Krzywołapa wobec wszelkiej władzy publicznej są po prostu nie do przezwyciężenia. Cały czas miała nadzieję, że to nie jedna ze spraw, gdzie kopie się z koniem i musi udowadniać, że klient nie jest wielbłądem, jednak postawa sędziego Jeremiego Krzywołapa szybko wyprowadziła ją z tego błędu.

– Oskarżony Szczepan Kwaśniak – spojrzał Krzywołap z pogardą na oskarżonego, Sankję całkowicie ignorował – Z zawodu byznesmen znaczy prywaciarz…

– Wysoki Sądzie, zajmuję się prowadzeniem firmy zajmującej się robotami budowlanymi, wystrojem wnętrz i wykonywaniem mebli…

– Prywaciarz nie przerywa, kiedy Wysoki Sąd mówi!!! – ryknął Krzywołap. – Lat 54, niekarany… jeszcze – Krzywołap spojrzał się z dziką satysfakcją na oskarżonego. – Czy oskarżony przyznaje się do winy?

– Nie, Wysoki Sądzie!

– Ekhm… a czy oskarżony będzie wyjaśniał?

– Tak, chciałbym jeszcze raz opowiedzieć o zdarzeniu, gdyż uważam, że to nie ja powinienem siedzieć na ławie oskarżonych…

– Oskarżony nie posiada kwalifikacji do czynienia ocen tego typu – zgromił wzrokiem oskarżonego sędzia Krzywołap. – To niech oskarżony wyjaśnia!

– Prowadzę firmę i wygrałem ten przeklęty przetarg na wykonanie mebli dla ZUSu…

– Niech oskarżony zważa na słowa!!!

– Przepraszam Wysoki Sądzie. Wygrałem przetarg na wykończenie wnętrz nowej siedziby i na wykonanie mebli.

– No właśnie – nie na wykonanie sauny? – spytał złośliwie sędzia Krzywołap.

– Przetarg był rozpisany na wykończenie wnętrz i wykonanie mebli. Przystąpiłem do robót i dyrektor Walerian Kręciński poprosił mnie, aby we wnęce przy jego pokoju, która miała pełnić funkcję szafy na dokumenty, zrobić saunę…

– Czy w przetargu była mowa o saunie?

– No nie, ale …

– Pani Krysiu, Pani zapisze: w przetargu nie było w ogóle mowy o saunie – zaakcentował Krzywołap. – Proszę, oskarżony kontynuuje.

– Powtórzę więc, że dyrektor Walerian Kręciński wymógł na mnie, aby we wnęce zamiast szafy zrobić saunę. Zagroził jednocześnie, że jeśli nie napiszę w fakturze „meble biurowe”, to znajdzie jakikolwiek drobiazg, żeby mnie z tego przetargu wywalić. Żałuję, że sam z wykonawstwa nie zrezygnowałem, ale teraz jestem już mądrzejszy.

– Czy oskarżony ma jakiś dowód, że Dyrektor Kręciński coś na nim wymógł?

– No nie, nie mam Wysoki Sądzie – Kwaśniak patrzył intensywnie w podłogę. Sankja wiedziała, że to postępowanie do niczego dobrego nie zmierza…

– Wykonałem usługę, wystawiłem fakturę o treści żądanej przez dyrektora Kręcińskiego i był spokój. Dopiero dwa lata po przetargu CBA dokonało kontroli i zaczęły się te wszystkie problemy.

– Przepraszam, co oskarżony wpisał na fakturze? Za co miała nastąpić zapłata?

– Za wykonanie mebli biurowych… ale…

– Więc oskarżony wpisał w dokumencie nieprawdziwe informacje, tak?

– No tak, ale …

– Dziękuję bardzo… Pani Krysiu, zaprotokołuje Pani, że oskarżony przyznaje, że wpisał w dokumencie nieprawdziwe informacje. Sąd nie ma pytań. Pan Prokurator? – Krzywołap spojrzał w prawą stronę – Nie ma pytań. A tak, jeszcze obrońca? Obrońca ma pytania?

– MAM!!! – ryknęła Sankja, zdegustowana całym przedstawieniem. – Czy oskarżony samowolnie zmienił przedmiot umowy?

– Nie, zmianę wymógł na mnie dyrektor Kręciński. Ja już na tę inwestycję wziąłem kredyt i nie mogłem jej stracić, więc musiałem się zgodzić. Wymsknęło mi się to w rozmowie i on wiedział, że ma mnie w garści. Zmusił mnie do wpisania na fakturze, że chodzi o meble biurowe, a zażyczył sobie sauny. A teraz udaje, że przez dwa lata nie zorientował się, że sauna nie jest szafą. Paranoja!

– Oskarżony!!! – ryknął Krzywołap. – To są prywatne osądy oskarżonego!!! Sąd sobie nie życzy tego typu uwag na rozprawie!!!

– Ale kiedy to prawda! – powiedział zdesperowany Kwaśniak…

– Prawda to jest wtedy, jak się ma dowody – spojrzał znacząco na oskarżonego Krzywołap. – Pani Krysiu, proszę zawołać na salę świadka Kręcińskiego.

– *** –

Świadek Walerian Kręciński wszedł na salę rozpraw. Najpierw wszedł brzuch – dyrektorski. Potem cała reszta, w tym wąsata głowa.

– Imię i nazwisko – uśmiechnął się przychylnie sędzia Krzywołap.

– Walerian Kręciński. Lat 52, obcy, niekarany, Dyrektor lokalnego oddziału Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

– Tak, tak, Sąd bardzo dobrze to wie – zaznaczył sędzia. – Co świadek wie w sprawie?

– Oskarżony mnie oszukał!!! Mnie? Cały ZUS!!! Czyli państwo polskie!!! Jak on śmiał!!! Miał zrobić wykończenie wnętrz i meble do nowej siedziby i wypisał na to fakturę, a okazało się, że zrobił co innego!

– Czyli oszukał i w dokumencie wpisał nieprawdę? – dopytał Krzywołap.

– Dokładnie tak, oszukał mnie i wpisał nieprawdę w dokumencie… Gdybym tylko wiedział… – Kręciński rozłożył teatralnie ręce.

– Czy ZUS stracił na oszustwie oskarżonego?

– Oczywiście, że tak! Trzeba było od nowa wykonać szafę i ponieść dodatkowe koszty! Przez kontrolę z CBA nie mogliśmy pracować i przedłużyło się rozpoznawanie spraw! – coraz bardziej rozkręcał się Kręciński.

W końcu sędzia dopuścił adwokat Zuzannę Sankję do zadawania pytań…

– Proszę świadka, kiedy inwestycja została zakończona?

– W 2010 roku.

– A kiedy nastąpił odbiór?

– Również w 2010 roku.

– Czy świadek uczestniczył w odbiorze?

– Uczestniczyłem.

– Czy odbiór obejmował obejrzenie wszystkich pomieszczeń, w tym pokoju świadka wraz z „szafą”?

– Tak, obejmował, ale ja się nie znam. To oskarżony był wynajętym specjalistą.

– Kiedy do siedziby ZUS weszło CBA?

– W 2012 roku.

– I przez dwa lata nie zauważył Pan, że drzwi znajdujące się za Pana biurkiem nie prowadzą do szafy, tylko do sauny?

– Ja się nie znam! Ja jestem laikiem, dlatego wynajęliśmy fachowca, który miał wszystko zrobić prawidłowo, a on nas oszukał!

– Czy przez dwa lata nie korzystał Pan z czegoś, co miało być szafą? Jeżeli nie, to czy nie oznacza to, że w ogóle cały wydatek w tym zakresie był zbędny i było błędem zamawiającego, że chciał tam szafę?

– Jak to nie korzystałem? A jakże… Oj korzystałem, korzystałem i z tą moją sekretarką, Grażynką, oj jak my żeśmy z tej sauny… znaczy szafy korzystali… – rozmarzył się Kręciński.

– To wiedział Pan, że za biurkiem powstała sauna czy nie? – Sankja już miała powoli dość tego cyrku.

– Nie! Oskarżony oszukał ZUS!!!

– Mam jeszcze ostatnie pytanie: czy świadek jest w pełni sprawny umysłowo, to jest czy świadek nie jest upośledzony umysłowo nawet w stopniu lekkim, ewentualnie czy świadek ma chorobę lub zaburzenia psychiczne albo uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego? – spytała Sankja, która po prostu nie wierzyła, że dorosły człowiek, dyrektor oddziału dużej państwowej instytucji nie odróżnia sauny od szafy.

– Co??? Ja! Ja jestem w pełni sprawny psychicznie i fizycznie! Moja sekretarka, pani Grażynka, może potwierdzić!!!

– Skoro jak każda dorosła osoba w pełni władz umysłowych nie mógł Pan nie stwierdzić, że szafa jest w rzeczywistości sauną, to jak oskarżony Pana oszukał? Oszukał, wykonując nie to co Pan mu zlecił do wykonania… a z czego pan chętnie korzystał, nie próbując zgłosić oskarżonemu, że nie tego pan sobie życzył?

– Uchylam pytanie, jako sugerujące odpowiedź! – warknął Krzywołap.

– Świadek już zeznał, że korzystał z sauny i to nawet w towarzystwie sekretarki Grażynki – zauważyła zdecydowanie Sankja. – Chodziło mi o uzupełnienie tego zeznania o okoliczność, czy protestował, przeciwko niechcianemu powiedzmy meblowi jakim była sauna zamiast wspomnianej szafy na dokumenty.

– Jak miałem protestować..? Miałem mu kazać rozebrać to urządzenie? – Kręciński zaczął nerwowo pokaszliwać.

– Może już dosyć dręczenia świadka, który co widać gołym okiem, jest niezdrów i mówienie sprawia mu trudność – wysyczał przez zęby Krzywołap. – Pani Mecenas ma jeszcze jakieś wątpliwości?

– Ja mam same wątpliwości – zerwała się na równe nogi Sankja – i każdy miałby je na moim miejscu, bo nikt rozsądny nie uwierzy, że zamawiający odbierze samochód, saunę czy basen zamiast szafy czy innego mebla… To jest farsa… co próbuje przedstawić nam świadek.

– Proszę spocząć pani mecenas – zasyczał ponownie Krzywołap. – Będzie pani miała okazję zaprezentować te wywody w przemówieniu końcowym. – Czy obrona ma jeszcze jakieś pytania do świadka?

– Pytań nie mam podjęła decyzję Sankja… ale zgłaszam dowód z zeznań świadka, w osobie sekretarki pana Waleriana Kręcińskiego, niejakiej pani Grażynki… i wnoszę o zwrócenie się do jej pracodawcy, o podanie nazwiska świadka oraz adresu, na jaki będzie można wysłać świadkowi wezwanie do stawiennictwa na rozprawę.

– A na jaką to okoliczność ten świadek? – skrzywił się niemiłosiernie Krzywołap.

– Na okoliczność czasu użytkowania niezamówionej do wykonania sauny znajdującej się na zapleczu gabinetu dyrektora, wspólnie z nim, tudzież odbytych rozmów, przez świadków, przy sposobności dokonywania wspólnych ablucji na okoliczność niewłaściwego wykonania zlecenia przez oskarżonego – wyrecytowała Sankja.

– Jakich rozmów, jakich rozmów…? – Kręciński, co prawda przestał pokaszliwać ale twarz jego przybrała kolor wypustek prokuratorskiej togi. – Żadnych rozmów nie było… oprócz tych, że sauna się psuła, bo sprzątaczka nie potrafiła jej odpowiednio czyścić, a nawet podejrzewaliśmy, że po godzinach sama z niej korzysta…

– To jeszcze chciałam zgłosić dowód z zeznań sprzątaczki! – Podniosła się z ławki zadowolona Sankja.

– Doooosyć teeeego!!! – wrzasnął Krzywołap. – Wszystkie wnioski proszę zgłosić na piśmie, a sąd je rozpozna na posiedzeniu niejawnym… Sąd jest już 20 minut opóźniony… i obywatele czekają na korytarzu na wymiar sprawiedliwości… Odraczam rozprawę bez terminu!

– *** –

/c.d. opowiadania autorstwa Roberta Stępnia – bardzo dziękujemy i za napisanie, i za zgodę na dodanie do tekstu głównego/

Kiedy oskarżony, obrońca, prokurator i świadek opuścili salę rozpraw, Sędzia Krzywołap udał się do pokoju narad, gdzie nabił w lufkę połowę popularnego, zapalił go, po czym w sekundę chwycił stojący na parapecie syfon z wodą sodową, najpierw chlusnął na popularnego, a potem sobie prosto w twarz.
– Mam cię, ptaszku! – mruknął z zadowolenia Krzywołap i wpadł w mokrej todze na salę rozpraw.
– Czy mam wywoływać? – zawahała się pani Krysia.
– Gdzie? Co? Że jak? – wyraz twarzy Krzywołapa wskazywał na intensywny proces intelektualny, którego przerwanie przez nierozważne pytanie pani Krysi lub pojawienie się ludzi z kolejnej wyznaczonej dziś rozprawy groziło erupcją Wezuwiusza. – Niech siada i niech pisze! – aż Orzeł na sędziowskim łańcuchu zatrzepotał skrzydłami (nie wiadomo, czy ze strachu, czy z oziębienia kroplami wody sodowej).
– Tak… – odrzekła struchlała pani Krysia.
– Dnia takiego i takiego… Postanowienie!
– Oczywiście! – pisnęła Krysia.
– Sąd Okręgowy…
– Już gotowe, aż „do Sąd na posiedzeniu niejawnym postanowił” – pani Krysia była niezawodna.
– Więc… – Krzywołap przymrużył prawą powiekę – Postanowił na podstawie art. 397 k.p.k. zwrócić się do Prokuratury w…
– Już gotowe – jakże niezawodna była ta Krysia.
– Więc… Na skutek niedających się w toku rozprawy usunąć istotnych braków postępowania przygotowawczego, punkt pierwszy: zwrócić się o przedstawienie w terminie 60 dni oryginałów oświadczeń Grażyny Chętnej oraz Stefanii Mopowskiej o treści wskazującej, iż Walerian Kręciński nigdy nie zamawiał żadnej sauny, a jedynie fauny do ozdobienia frontu zamówionej u oskarżonego Kwaśniaka Szczepana szafy drewnianej typu Danzig mit Bad. Średnik – mruknął Krzywołap.
– Punkt drugi: wezwać przez policję świadków Grażynę Chętną
i Stefanię Mopowską, przy czym ustalić jednocześnie, iż Grażyna Chętna zginęła w wypadku motocyklowym w roku 2012, natomiast Stefania Mopowska w grudniu roku 2011 wyjechała do pracy w Wielkiej Brytanii, nie ma w kraju rodziny i ustalenie jej aktualnego miejsca pobytu nie jest możliwe. Kropka – na twarzy Krzywołapa pojawiło się rzadkie zjawisko: uśmiech.
– Punkt trzeci… – Pani Krysia pisnęła nieśmiało.
– Punkt trzeci: rozprawę odroczyć do dnia 24 grudnia 2014 r., godzina 17:30, sala 13. – Krzywołap był z siebie bardzo zadowolony.
– Zarządzam wykonanie postanowienia natychmiast i doręczenie jego odpisów stronom i tej… No… Sankji.
– Już wydrukowałam! – pisnęła niezawodnie pani Krysia.
– Świetnie, pani Krysiu – odparł Krzywołap i zamaszystym ruchem złożył swój podpis pod postanowieniem. Już miał ochotę otworzyć akta następnej sprawy, ale zatrzymał rękę w powietrzu…
– Czy wywoływać? – zapytała ponownie pani Krysia.
– Nieee… – przeciągle powiedział Krzywołap i jeszcze szerzej się uśmiechnął, zdejmując jednocześnie łańcuch i togę – Teraz, pani Krysiu, ja muszę się odprężyć.
Po czym posuwistym krokiem i z niegasnącym uśmiechem na ustach udał się do pokoju narad, gdzie nabił w lufkę połowę popularnego i napełnił szklankę wodą sodową. Do połowy, oczywiście.

/opowiadanie jest całkowicie fantazją autorów, ale autorzy chcieli podkreślić, że źródłem inspiracji był dla nich poniższy tekst, za co jego autorom dziękujemy/

ZUS sauna poxŹródło: http://zus.pox.pl/zus/na-co-zus-trwoni-nasze-pieniadze.htm