pozwany sam się pobił

Joanna O.

Porada, której usiłowałam udzielić miała dotyczyć dochodzenia należności z tytułu pożyczki od pani X.
Pytam pożyczkodawcę o panią X:
– Nadal jest Pan z panią X?
– No jestem, i nie jestem…
I dalej, tłumaczę co trzeba zrobić.
Pytam zatem:
– Rozumie Pan?
– No rozumiem, i nie rozumiem….
No więc dalej – cierpliwie tłumaczę – aby jednak Pan WSZYSTKO zrozumiał.
Na koniec pytam.
– Ma Pan jeszcze jakieś pytania?
– No mam, i nie mam…

Magda M.

  • Ale pożyczył czy nie pożyczył?

Joanna O.

  • Magda M. – …i pożyczył, i nie pożyczył.

Andrzej G.

  • Czy aby na pewno to był osobnik z jasno i klarownie określonym garniturem chromosomów…

Magda M.

  • Andrzej G. – i tak, i nie.

Paweł K.

  • A na koniec zapłacił, i nie zapłacił…

Paweł K.

  • Tak mi się skojarzyło z tym dowcipem: Król lew chodzi po lesie i myśli sobie, że czas zbudować toaletę publiczną, bo nie da się przejść… Zwołał zebranie zwierząt, toaleta stanęła. Po tygodniu idzie i widzi, że w drzwiach jest dziura. Zwołał zebranie i pyta czyja to wina. Po chwili namysły wychodzi zajączek i mówi:
    – To wina moja i nie moja…
    – Jak to?
    – No, tak. Szedłem sobie, nagle z toalety wypadła misia łapa, wytarł sobie mną tyłek i wyrzucił.
    Misio dostał naganę i lew kazał mu naprawić drzwi. Po dwóch tygodniach sytuacja się powtarza, tyle, że dziura jest już znacznie większa. Na zebraniu lisica mówi:
    – To wina moja i nie moja…
    Misio znów dostał burę i lew kazał mu naprawić toaletę. Po tygodniu po toalecie została tylko góra desek. Lew krzyczy:
    – Czyja to wina????
    Na to wychodzi jeż i mówi:
    – To wina moja i nie moja…

Zofia J. P.

  • Przypomina przedwojenne szmoncesy: Panie Rozenstein, ukradł Pan to radio, czy nie? Panie Mecenasie, ja ukradłem to radio?!

pajacyk i co mi pan zrobisz spokojnie koperty sobiue kleiłem

pajacyki bujne życie zawodowe

pajacyki pod rygorem podrzucenia

Karina F.

ale komu !?

Marcin P.

Nie komu, tylko kogo

Łukasz W

Najwyraźniej ta sprawa to kukułcze jajo… Zapewne chodzi o przyszłego, potencjalnego pełnomocnika z urzędu.

Łukasz W. B.

Może 2 metrowy asystent sędziego wciągnie pełnomocnika do bramy i go podrzuci? Taki środek dyscyplinujący…

Karina F.

Pełnomocnik z urzędu jest strona w całości zwolniona od ponoszenia kosztów

Magda M.

Ale co oni chcą podrzucić? Apelację czy te 2 138 zł?

Karina F.

same znaki zapytania 🙂

Łukasz W. B.

Ja się tylko zastanawiam, tak na poważnie co Sąd zrobi jak opłata nie zostanie wniesiona to co wtedy?
Sąd nie może przecież odrzucić jeśli groził podrzuceniem…
Tak z resztą myślę, że może się sędziowie zlitowali (że papuga biedna) i mu po prostu podrzucą brakującą kasę jak sam nie da rady zebrać

Karina F.

Nic się stanie, bo strona wnosząca apelację jest zwolniona od ponoszenia kosztów.

Filip F.

Chciałoby się powołać art. 359.1 w zw. z art. 362 k.p.c. (o reasumcję). Ale nie ma zmiany okoliczności sprawy, tylko błąd sądu. Pozostanie zatem Pani Mecenas tylko zażalenie na /p/odrzucenie apelacji, skoro strona zwolniona od kosztów s. w całości (na pewno nie wyłącznie w części za I Inst.?)

Marcin C.

Może podrzucą do II instancji ?

Magda M.

A może strona nie jest zwolniona ja tak ostatnio miałam po kilku latach sprawy z urzędu, że trzeba wnosić apelację a tutaj odkrycie w kancelarii, że klient to miał tylko adwokata z urzędu, a od kosztów zwolniony nie był (sprawa zusowska, więc on wcześniej o zwolnienie nie wnosił). Ostatecznie z kosztów zwolnili, wyrok uchylili i tak sprawa się toczy (nadal) od 2010 r. …

Karina F.

Jest zwolniona w całości mój kolega sędzia zwrócił jeszcze uwagę, że nie wiadomo od kiedy liczy się ten siedmiodniowy termin, więc „mam czas”

Marcin M.

Mala grammatica non vitiat chartam