Trwalosc pamieciSalvador Dali, „Trwałość pamięci”

/opowiadanie satyryczne, opisywane historie i postacie są całkowicie fikcyjne, kilka tysięcy osób które „się odnalazły” oraz kilka tysięcy które dyskutują i hejtują z tego powodu, że „odnaleźć się nie mogą i to wszystko nieprawda” – uprasza się o zdrowy rozsądek i zdobycie się na dystans wobec literatury opisującej fikcje i fantazje autorów/

Sankja, Zabieg i Władczyni Czasu

Adwokat Zuzanna Sankja i aplikant adwokacki Anna Zabieg siedziały w bufecie sądowym podczas przerwy w rozprawie w wieloosobowej sprawie karnej. Nie stawiło się kilku świadków, więc miały odrobinę czasu na wypicie kawy i mały obiad.

Nagle do bufetu wbiegła blondynka podobna do Marylin Monroe, tylko bardzo opalona, zapewne po zagranicznych wojażach. Zabieg jej nie znała, ale Marylin podeszła do ich stolika i przywitała się z Sankją.

– Cmok, cmok, Kochana! Co tam u Ciebie? – powiedziała przesłodzonym głosem.

– A wiesz. Po staremu. Ciągle zabiegana, nie mam na nic czasu. – odpowiedziała Zuza. – to jest Anka, jest aplikantem. Anka, to jest Gabrysia.

– Cześć – rzuciła od niechcenia blondynka. – Czasu nie masz, powiadasz? A widzisz, bo pewnie nie potrafisz sobie organizować czasu. Mnie już ten problem nie dotyczy.

Sankja spojrzała dziwnie na Gabrysię. Wiedziała bowiem, że jeśli już ktoś ma się gdzieś spóźnić, to na pewno będzie to jej blond-koleżanka.

– No co się tak patrzysz? Nie widać? – pokazała na swoją opaleniznę. – Dwa tygodnie byłam na Mauritiusie na szkoleniu z organizacji czasu.

– Gabi, ile Ty masz lat, że jeszcze nie potrafisz się sama zorganizować?

– A Ty tam zaraz z wiekiem wyskakujesz. Mam tyle lat, na ile się czuję, czyli 23 – Zabieg spojrzała się na Gabrysię, która pomimo kusego i obcisłego stroju zdradzała jednak, że jest raczej w okolicach czterdziestki.

– No dobrze, to czego … ciekawego – powiedziała z przekąsem Sankja – dowiedziałaś się na tym kursie?

– Kochanieńka. Przede wszystkim, żeby sobie dobrze zorganizować czas, to musisz ustalić, co jest ważne, a co mniej ważne. – usta Sankji skrzywiły się w ukrywanym uśmiechu. Gabrysia kontynuowała – Ty się nie śmiej! Ty wiesz, jakie to jest trudne. Na przykład ja musiałam się zdecydować, czy ważniejszy jest Robert, czy Patryk!!! Obaj byli na tym szkoleniu, a ja nie mogłam źle zarządzać moim czasem, bo gdybym go miała więcej dla jednego, to wtedy miałabym go mniej dla drugiego.

„Tak, cała Gabrysia…” – pomyślała Sankja.

– A ja ich wszystkich kocham. Wiesz, i Robert, i Patryk mają swoje walory.

– O tak, niewątpliwie. Ale może nie opowiadaj nam o ich … ekhm… walorach przy obiedzie, ok? – wydusiła z siebie Sankja.

– Ale jak to właśnie przez te walory nie mogłam się zdecydować!!! A jak wtedy zorganizowałabym sobie czas? No jak??? – teatralnym głosem ryknęła Gabi na całą stołówkę, aż wszystkie oczy były skierowane tylko na nią.

– I naprawdę do tego potrzebujesz tego kursu?

– Ja potrzebuję? Ja? Zuza! Spójrz na Roberta i Patryka!!! Oni są ważnymi partnerami w znanych kancelariach! I poświęcają swój czas i pieniądze, żeby jechać na zagraniczne szkolenia z organizacji czasu! A skoro oni uważają, że takie szkolenia są przydatne, to chyba o czymś świadczy?

– Ach taaaaaaaaaaaaaak? Rozumiem. A co robisz w sądzie? Rozprawy wpasowują się w twój nowy lepszy grafik?

Gabrysia rozejrzała się po stołówce. W drzwiach stanął przystojny brunet. Gabrysia zamachała ręką:

– Mareczku, tutaj jestem, kochanie, już do Ciebie idę! – wykrzyknęła i spojrzała się na Zuzę i Ankę. – Widzisz? I po powrocie musiałam jeszcze wszystko przeanalizować i ustalić, jak ważne są walory Marka i jak wkomponowuje się on w moją nową lepszą organizację czasu. Pa!

I poleciała uskrzydlona w stronę bruneta.

– Co tak siedzisz? – Sankja szturchnęła łokciem Zabieg, a ta miała oczy wielkości pięciozłotówek.

– Nie trzęś mną!!! Jeszcze to trawię!!! Ty sobie wyobrażasz?! Zamiast inwestować w dom, kupować stolik, krzesła, meblościankę na raty ja powinnam jeździć na takie szkolenia organizacji czasu! Poznawać odpowiednich ludzi, z odpowiednich kancelarii, z obrotami kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie, być kreatywną, przebojową i dynamiczną. Organizacja czasu to jest klucz do sukcesu!

Sankja patrzyła na koleżankę wstrząśnięta, nie mogąc powiedzieć słowa, gdy ta nagle się roześmiała.

– Byłam nieco ponad rok temu na takim szkoleniu. Generalnie miało to być o prawie marketingu, ale był też pan ekspert z zakresu motywacji. Przedstawił nam, jacy to my jesteśmy genialni, niezastąpieni, a wszystko, co stoi nam na granicy naszego sukcesu, to tylko nasze wątpliwości i brak wiary w siebie. Wiec po szkoleniu nabuzowana poszłam do mojego pracodawcy, przypomniałam mu ile ja dla niego robię, jak sobie beze mnie by nie poradził i zażądałam 20 % podwyżki. No to usłyszałam w odpowiedzi, że on zgadza się, że jestem dobra i dużo mu pomagam, ale oprócz tego on ma na moje miejsce trzech kandydatów i każdy z nich gotowy jest pracować za niższą stawkę, a może okażą się równie zdolni. Więc położyłam uszy po sobie i wyszłam. Tak się skończyły moje przygody ze szkoleniami niezwiązanymi stricte z prawem.

Czas wolnyŹródło: demotywatory.pl