Spamer(Źródło: http://julieannda.files.wordpress.com/2008/12/spam3.jpg)

/opowiadanie satyryczne, opisywane historie i postacie są całkowicie fikcyjne, kilka tysięcy osób które „się odnalazły” oraz kilka tysięcy które dyskutują i hejtują z tego powodu, że „odnaleźć się nie mogą i to wszystko nieprawda” – uprasza się o zdrowy rozsądek i zdobycie się na dystans wobec literatury opisującej fikcje i fantazje autorów/

Sankja późno w nocy wróciła z wielogodzinnej zamiejscowej rozprawy. Dobrze, że na następny dzień nie miała zaplanowanych rozpraw – mogła odespać… Mogła…

Piiiiiiiik!!! Zaczął wydzwaniać telefon. Zuza chwyciła za niego półprzytomna. Nie wiedziała nawet, która godzina. Szaruga za oknem pozwalała domniemywać, że świtało. Na wyświetlaczu telefonu pojawił się nieznany numer. Rozmów z numerów zastrzeżonych Sankja nie odbierała. Jednak to nie był ani numer zastrzeżony, ani żaden zapisany na specjalnej liście, tzw. „Nie odbierać!”. Postanowiła odebrać. To pewnie kolejny klient karny, którego właśnie zatrzymano i trzeba pilnie pędzić do prokuratury, żeby sobie nie zaszkodził podczas nieobecności obrońcy.

– Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak? – wyziewała do słuchawki Sankja.

– Dzień dobry! Mówi Żaneta Kapusta. Dzwonię w imieniu wydawnictwa Nasze Prawo. Chciałam Pani Mecenas przedstawić nasze najnowsze publikacje…

– Czy Pani zdaje sobie sprawę, która jest godzina? – Była to na razie jedyna reakcja, która przychodziła do zaspanej głowy Sankji.

– Oczywiście, Pani Mecenas! – wesoło trajkotała pani Kapusta. – Jest 6:02. Wydawnictwo Nasze Prawo wychodzi frontem do klienta, ponieważ jesteśmy lepsi od innych wydawnictw i staramy się dotrzeć do klienta jako pierwsi…

– Czy Pani wie, że ja ten Państwa cały front mam głęboko w tyle? – Sankja zaczęła przytomnieć.

– Już zapisuję! – powiedziała radosna niczym skowronek telemarketerka – Im więcej informacji przekaże nam Pani Mecenas o sobie, tym łatwiej będzie nam przedstawić ofertę dopasowaną do indywidualnych potrzeb Pani Mecenas.

– Ale ja nie mam zamiaru dawać Państwu jakichkolwiek informacji na mój temat!

– Pani Mecenas, nie szkodzi – ciągnęła niezrażona Kapusta. – To może ja zacznę. Chciałam Pani Mecenas zaoferować nasz najnowszy komentarz do kodeksu karnego autorstwa profesora Kucharzewskiego.

– Zamówiłam ten komentarz internetowo u Państwa i mam go od miesiąca. Czy Państwo sobie tego nie odnotowali?

– Na pewno odnotował to nasz dział sprzedaży internetowej i już nie wysyła do Pani Mecenas maili promocyjnych dotyczących tego komentarza…

„Ale za to przysyłają codziennie dziesiątki maili o każdej innej publikacji i zapychają mi skrzynkę mailową” – pomyślała coraz bardziej wkurzona Sankja.

Żaneta Kapusta kontynuowała:

– … ale my tu jesteśmy działem sprzedaży telefonicznej i mamy swoje zbiory danych.

– Ale ten dział nie korzystał czasem z innego numeru?

– Ależ tak!!! Mieliśmy numer 22 358 62 99, ale chyba coś się w nim zepsuło, gdyż od jakiegoś czasu mieliśmy problem z dodzwonieniem się z niego do jakiegokolwiek adwokata. Na przykład do Pani Mecenas nie mogliśmy się wczoraj z niego dodzwonić, choć mam zaznaczone, że próbowaliśmy 27 razy do godziny 13.00. Dlatego postanowiliśmy otworzyć nową linię.

– Ach tak – powiedziała Sankja i czule pomyślała o numerze zapisanym w telefonie pod nazwą „Spamer”, znajdującym się na liście „Nie odbierać!”. Po czym spytała:

– Czy słyszała Pani o art. 190a k.k.?

– Stalking? Tak, mamy najnowszą monografię o stalkingu profesora Trzaskowskiego. Chciałaby Pani Mecenas zamówić?

– Nie, chciałabym polecić ją kierownictwu Pani wydawnictwa do przeczytania ze zrozumieniem.

– Czyli Pani Mecenas już ma i poleca? Cudownie, zaznaczam! Czy w takim razie chciałaby może Pani Mecenas coś zamówić?

– Tak, śniadanie do łóżka, to jest kawę, albo lepiej dwie kawy i jajka w koszulkach na szpinaku!

– Ale Pani Mecenas ma humor z rana! Przecież my jesteśmy wydawnictwem. Już wiem! – Sankja poczuła, że rozmawia z rasową stereotypową blondynką – To zapewne była aluzja do naszej najnowszej publikacji „Prawo rynku żywności w Unii Europejskiej”. Przykro mi, ale ta monografia jest dopiero w druku. Ale już zaznaczam, żeby do Pani Mecenas zadzwonić, kiedy się ukaże! Czy mogę jeszcze w czymś pomóc?

– Tak, może się Pani wreszcie rozłączyć! Do usłyszenia! – powiedziała Sankja i wcisnęła klawisz z namalowaną czerwoną słuchawką. – Albo nie!

Od razu przystąpiła do dodania numeru telefonu do listy „Nie odbierać!” Miała tam „Spamera”, „Stalkera”, „Idiotów”, „Gnidę” i wiele innych kontaktów do banków, wydawnictw i wszelkich innych firm próbujących jej co chwila coś wcisnąć. Wpisała „Łajza” i wróciła do odsypiania nocnego powrotu do domu…