Postanowieniem z dnia 28 listopada 2014 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że wynagrodzenia adwokackie nie podlegają ochronie konstytucyjnej, a adwokat ma obowiązek i misję finansowania z własnej kieszeni obowiązków państwa. W skrócie najciekawsze argumenty z postanowienia, zamieszczonego w całości na adwokackich grupach Polska Palestra i Adwokatura Polska na FB wyglądają tak:

TK 1

***

TK 2Przepisując fragment jakiegoś opracowania (mało znanego) TK wywodzi obowiązek, który nie jest sformułowany ani w sposób wyraźny, ani nawet dorozumiany w żadnym przepisie prawnym. Ot autorzy mieli sobie takie dywagacje, popisali bzdury – to jeszcze nie problem, bo papier wszystko przyjmie i jest cierpliwy, dziś można wydać każdą książkę. Problemem jest, kiedy Trybunał Konstytucyjny takie bzdury przyjmuje jako swoje i je powiela.

Postanowienie stało się od razu przedmiotem ożywionej dyskusji na obu grupach adwokackich. Komentarzy było tyle, że trudno nam było wybrać te najciekawsze. Wszystkie były bardzo trafne, więc z góry przepraszamy, ale musieliśmy ograniczyć się do wybrania tych będących crème de la crème, czyli najlepszych z najlepszych.

Dominik R. Ech napisałbym komentarz soczysty i barwny, ale KEA mnie trochę krępuje.

Leszek B. Napisałbym „prostytucyjny”, ale popadłbym w sprzeczność – raz, że „prostytucyjny” nie miałby w zwyczaju odmawiać, dwa, że z natury swojej rozumie specyfikę pracy w usługach, a kto wie, czy nie w wolnym zawodzie.

Filip F. Do TK trafiają niestety często osoby „przypadkowe” z politycznego nadania, co z tego, że z tytułami, skoro bez jakiegokolwiek doświadczenia praktycznego. Potem wystarczy pisać pierdoły o misji społecznej…

Piotr P. Trybunał Konstytucyjny prawdopodobnie nie sprecyzował, o jakie rodzaje „ciężarów” chodzi. My ponosimy ciężar umysłowy i do pewnego stopnia organizacyjny (organizacyjny czyli np. stawienie się w Sądzie, dysponowanie zapleczem koniecznym dla świadczenia pomocy prawnej itp.). Natomiast z powyższego uzasadnienia można wywieźć, że ciężar finansowy powinien być w stosownej wysokości poniesiony przez Skarb Państwa. Jeśli nie jest poniesiony w stosownej wysokości, to państwo ponosi za to odpowiedzialność, a my stosując wprost przepisy Konstytucji powinniśmy pozwać Skarb Państwa o zapłatę odpowiednich kosztów pomocy prawnej, jeśli przepisy rangi ustawowej i podustawowej nie przewidują odpowiednio wysokich stawek. Jeśli nie będziemy pozywać Skarbu Państwa i przyjmować jedynie stawki zasądzone z rozporządzenia z 2002 r., wówczas nie będzie żadnych gwarancji urzeczywistnienia konstytucyjnego prawa do sądu.

Tomasz M. A sędziowie TK pracują dla misji?

Paweł Z. W świetle takiego uzasadnienia nie zostaje nic innego jak art. 4 ust. 2 konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. jak bowiem nazwać praktykę cedowania, i to w większej części, realizacji obowiązków publicznoprawnych na obywateli jeśli nie zmuszaniem do pracy obowiązkowej?

Cezary P. Autor Stanisław Biernat „Rozdział dóbr przez państwo. Uwarunkowania społeczne i konstrukcje prawne, 1989” i „Problemy prawne sprawiedliwego rozdziału dóbr przez państwo, 1985” ?

Magda M. Na wszystko przyjdzie czas. Na pocztówki do TK też… kropla drąży skałę. Mnie przeraża udział w kosztach i ciężarach świadczenia pomocy prawnej Skarbu Państwa (1%) i mój… (99%). Art. 45 Konstytucji mówi, że to państwo zapewnia wszystkim dostęp do sądu (nie jakaś …), nawet rozporządzenie ma tytuł „ponoszenie przez SP kosztów…”. Jak widać słowa, które są jasne, nie są jasne, bo pojawia się misjonarstwo…

Marzena D. Że też lekarzom i stomatologom odmawiają prawa bycia misjonarzami zawierając z nimi MILIONOWE kontrakty. Widać zawody zaufania publicznego są równe i równiejsze.

Artur K. No właśnie w uzasadnieniu mowa jest o rozłożeniu ciężarów pomocy prawnej z urzędu między SP a adwokatów tylko, o ile widzę, ustawowe uzasadnienie w przypadku SP, to nie bardzo widzę takie uzasadnienie w przypadku adwokatów. Trybunał wywodzi takie uzasadnienie z charakteru wolnego zawodu adwokata i radcy prawnego ale dlaczego tak wywodzi, z jakich przesłanek wychodzi, jakie rozumowanie przeprowadza, jakich argumentów używa tego nie ma, po prostu. No i co ma do tego „korporacja”?

Jurek S. Czuję się zmotywowany do pełnienia misji specjalnej, to coś w stylu misji na Marsa ? Albo nie, misja super agenta sił specjalnych, wszyscy możemy wreszcie się poczuć jak „Bond, James Bond”.

Dominik R. Po pogłębionej lekturze uzasadnienia stwierdzam, ze system feudalny wrócił, jest niewolnictwo tylko takie 2.0 i że nic nie wskóramy, bo traktowani jesteśmy jak chłop pańszczyźniany!

Tomasz K. Uzasadnienie sędziego jest bezczelne i niezbyt mądre. Nie ma mowy o żadnym rozłożeniu pomiędzy Państwo a adwokata kosztów pomocy prawnej z urzędu. Adwokat wkłada swój potencja intelektualny, czas, ponosi koszty bezpośrednie (papier, toner, prąd, paliwo, itd) oraz koszty pośrednie (ZUS, składka, czynsz, itd), a państwo zwraca jedynie 60 (90) zł. To jest fikcja. Pan sędzia chyba spał na lekcjach z matematyki, a jeśli w swoich wyrokach powołuje się na swoje doświadczenie życiowe to trzeba natychmiast przenieść w stan spoczynku.

Monika M. Panie Tomaszu, no ja bym miała ochotę powiedzieć państwu składowi: weźcie przestańcie wykonywać kuriozalne akrobacje umysłowe, żeby pilnować finansów Skarbu Państwa, nie jesteście od pilnowania kasy, tylko od pilnowania prawa i przestańmy się oszukiwać, ze chodzi o jakiekolwiek inne uzasadnienie, niż „nie możemy wam dać kasy.

Magda M. Przypomnę jedną rzecz. Prowadziłam sprawę rodzinną, równolegle była ona prowadzona w UK. W obu przypadkach klient miał adwokata z urzędu. Ja dostałam 240 PLN + VAT, mój brytyjski odpowiednik dostał 22 500 GBP…

Elżbieta M. Proszę mnie poprawić, ale czy którykolwiek zawód zrzeszony w ramach samorządu – rzeczoznawcy, architekci, lekarze mają z tego tytułu obowiązek współfinansowania funkcji Państwa. Coś chyba tu jest nie tak…

Jo Ja Tak, zaufanie publiczne jest szczególnie widoczne w obowiązku składania zaświadczeń od lekarza sądowego.

Paweł Z. Moim zdaniem naśladowanie Mec. M. i szturmowanie z zażaleniami, skargami, to właściwy kierunek. Tylko musimy to robić, wiadomo że jest to dodatkowy czas, z naszych napiętych harmonogramów, który trzeba poświęcić ale po stworzeniu pierwszego wzoru dalej to już właściwie schemat a więc idealne miejsce dla delegacji. Kropla drąży skałę, dynamit wysadza. Obie metody skuteczne ale jednak dynamit bardziej ryzykowny dla podkładającego.

Cezary P. Może złożyć propozycję sędziom tk za pośrednictwem „Rz” itp. poczytnych mediów, aby zrezygnowali ze swojego wynagrodzenia w kwocie 18 942 zł( za rok to będzie już 19 830 zł !! i podwyżka co rok) ciesząc się radością pomagania, prestiżem, służbą krajowi, wymiarowi sprawiedliwości, generalnie tzw. misją. O ile adwokat w ramach wynagrodzenia musi jeszcze ponosić wydatki na dojazdy, czynsze i dziesiątki innych kosztów, to sędziowie TK mają wszystko na tacy, na miejscu, więc pracując za minimalną krajową powinni być zadowoleni ze swojej misji… przecież nie ma przymusu bycia sędzią tk,…

Artur K. Tak sobie czytam uzasadnienie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zgodności z Konstytucją stawek adwokackich, co to je koleżanka Magda M. podrzuciła i tak się zastanawiam, na ile sędziowie Trybunału mają świadomość, że ich rozstrzygnięcie całkiem nieźle uzasadnia system darmowej pracy przymusowej?Tak sobie też myślę, obserwując wcześniejsze zachowanie sędziów z PKW, ich reakcje na zaistniały kryzys, ich protekcjonalny a nawet autorytarny ton, że pytanie o demokratyczną formację niektórych wysokich rangą oraz stażem sędziów, nie będzie pytaniem retorycznym, bo tu możemy mieć prawdziwy problem.

Piotr B. Powtarzam od dawna. Tylko marsze, wiece i inne protesty uliczne mogą cokolwiek zmienić.

Artur K. Nie dali nam wyboru, sami z nadania politycznego, zrobili z tego kwestię polityczną. Mam na myśli tak zwany całokształt. Bo pytanie o demokratyczny rodowód sędziów jest pytaniem dla wielu bardzo delikatnym ale w świetle ostatnich wydarzeń przecież pytaniem prawomocnym.

Piotr B. Democo? Demokratyczny rodowód dożywotnich nominatów? Przecież to oksymoron. To o sędziach powszechnych, funkcja sędziego TK jest par excellence polityczna, więc tutaj akurat można doszukać się demokratycznego rodowodu. Co nie przekłada się niestety na niezależność.

Elżbieta M. Czy któryś z sędziów zastanowił się, że oczekuje się od ludzi wykształconych świadczenia pracy za kwoty, za które nawet osoby z wykształceniem podstawowym nie chcą pracować.

Michał C. Czy można napisać glosę, w której będą przeważać słowa na „chu” i „ku” i „gów”?

Piotr G. Mnie najbardziej ciekawi ten fragment uzasadnienia, który de facto jest niedokończony. Chodzi o rozważania na stronie 8, dotyczące wzmocnionych gwarancji konstytucyjnych dla zawodów zaufania publicznego jako formy zinstytucjonalizowanego systemu pomocy prawnej. I tutaj niestety myśl się urywa, a szkoda. Gdyby bowiem ją rozwinąć, to w istocie okazałoby się, że owe wzmocnione gwarancje konstytucyjne w zakresie dotyczącym wynagrodzenia nie mają żadnej konkretnej treści normatywnej. Wyobraźmy sobie (teoretycznie) taką sytuację: ustawodawca zapewnia jakiemuś samorządowi zawodowemu (samorządom) wyłączność na świadczenie pomocy prawnej. Dla uproszczenia dodajmy, że owa wyłączność dotyczy reprezentacji w sprawach sądowych. W zamian za to ustawodawca nakłada na przedstawicieli samorządu zawodowego obowiązek świadczenia pomocy prawnej w oznaczonym zakresie za stawki niższe od rynkowych. Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach i pewne rozwiązania takiego systemu mogą budzić wątpliwości, ale sama konstrukcja jest dość klarowna i sprowadza się do zasady „coś za coś”. Teraz zapytajmy, co z opisanego wyżej stanu modelowego nie gra u nas. I chyba tej refleksji brakuje w orzeczeniu TK. A szkoda, bo faktycznie okazałoby się, że przymus prowadzenia spraw z urzędu za określone stawki nie jest równoważony żadną konkretną „wzmocnioną gwarancją konstytucyjną”.

Marcin J. Ale najgorsze jest to że nas – pełnomocników – nie rozumieją sędziowie. Wielokrotnie spotkałem się ze stwierdzeniem: „przecież Wy to macie dobrze a my jesteśmy zawaleni. Ja mam 100 spraw na wokandzie”. Kolejnym razem odpowiedziałem bezczelnie pani Sędzi z SO, iż mnie nikt pensji co miesiąc nie płaci a dodatkowo ponoszę koszty tego za co „ona” nie płaci.” – jej mina: bezcenna.

misja