city full of empty people/żródło: http://www.lovethispic.com/image/9091/cities-full-of-empty-people/

 

Monika S.-W.

Z cyklu „Polacy są najlepszymi lekarzami i prawnikami”: z rozbawieniem oglądam, jak prof. Skalski z najwyższym trudem panuje nad sobą podczas kolejnych „fachowych” pytań dziennikarzy (np. dzisiejsza i wczorajsza konferencja prasowa). Widać, że na zamianę ma ochotę ryknąć śmiechem albo zawyć boleśnie. Czy w Państwa praktyce zdarzały się jakieś pytania / stwierdzenia, po których adwokata zamurowało?

(Chodzi o to zdarzenie: http://wiadomosci.onet.pl/krakow/prof-janusz-skalski-komentuje-wybudzenie-dwuletniego-adasia/lrtq9d – przypis administratora)

 

Łukasz L.

Postępowanie karne, Sąd Rejonowy w XXX:

– „Ze względu na matactwa sędziów, proszę spowodować przeniesienie sprawy do Sądu Najwyższego”

 

Kamil D.

Sprawa karna, oskarżonemu było nie po drodze na rozprawę:

„czemu Pan nie może złożyć wyjaśnień za mnie, przecież jest Pan moim obrońcą”…

Wiele było przeróżnych sytuacji

 

Konrad P.

Sąd pyta świadka (kozaczki, krótka spódniczka, balejaż czy jak to się tam pisze):

– W stosunku do oskarżonego jest Pani obca, czy rodzina?

Świadek odpowiada:

– Jaka tam rodzina, ja zwykła ku….. jestem…

Mina Sądu bezcenna 🙂

 

Pokrzywdzona (16 lat ale z wyglądu kilka więcej) w sprawie o gwałt rozpytywana uzupełniająco przez doświadczoną Sędzię, gdy z zeznań świadków wynika, iż rzekomy gwałciciel był w stanie głębokiego upojenia alkoholowego, a z protokołu badania alkomatem w trakcie interwencji Policji wynika 3,5 promila (panowie nawet nie chcieli na izbę zabierać z imprezy bo by nieść musieli) na pytanie Sądu:

– Dziecko drogie ale jak do tego gwałtu doszło, skoro oskarżony był wiotki ?

Po chwili namysłu pokrzywdzona odpowiada z pięknym śląskim akcentem:

– Bo wi Sąd, jak si sprawy w swoje ręce weźmie…….

 

Dzwoni dziennikarz ze znanej stacji trzyliterowej:

– Czy Pan Mecenas xy?

– Tak, słucham.

– Czy Pan jest pełnomocnikiem oskarżonego AB?

– Nie.

Cisza w słuchawce, po chwili:

– Ale w Sądzie powiedzieli że tak?!

– Panie redaktorze jak u Pana z pamięcią? – pytam…

– Eee no ale co to ma wspólnego? – redaktorek

– Bo widzi Pan – konstatuję – albo mnie nowelizacja kpk ominęła albo Pan masz Alzhaimera ….

Znów w słuchawce cisza…. i nagle :

– Wy adwokaci to jesteście chorzy na umyśle! – i trzask słuchawki…

fizyka dla mnie brzmi

Karol M.

Do koleżanki „adwokatki” klientka:

– Pani taka młoda jest, już pani studia skończyła?

 

Krzysztof B.

Wiele lat temu, jeszcze jako aplikant zastępowałem jednego z luminarzy warszawskiej adwokatury w dużym, wieloosobowym karnym procesie. Broniłem tzw. „ogon” z końca ławy c – pasera. Niemal przez cały przewód sądowy byłem na sali i Mistrz zgodził się abym przemówił. Były mocne podstawy do uniewinnienia, dowodów praktycznie nie było. Nawet byłem zadowolony z tego co udało mi się z siebie wykrzesać, siadłem spokojnie oczekując dalszego ciągu. A „mój” oskarżony w ostatnim słowie rzecze:

– „Pan mecenas bardzo ładnie tu mówił, ale to było całkiem inaczej, przyznaję się i proszę o łagodna karę”.

 

Magda M.

Moje ulubione?

Przychodzi klient i mówi, że jak skończył 65 lat, to mu zamienili rentę na emeryturę, a on chce, żeby mu wypłacali i to, i to. „Panie, ale tak się nie da” „NIEPRAWDA!”, „To niech Pan idzie do takiego, co Panu powie, że się da!” „Ale ja chcę do Pani!!!” „Ale ja mówię, że nie można mieć jednocześnie renty i emerytury!” „NIEPRAWDA!!!” – i tak w koło Macieju…

Drugi przypadek, dzwoni Pan.

– „Czy to Pani Mecenas?”

– „Tak, przy telefonie”.

– „Podobno Pani się zajmuje sprawami z ZUSem”.

– „Tak, słucham”

– „Bo mi ZUS przysłał decyzję i wyliczyli mi x zł emerytury. Czy może mi Pani powiedzieć, czy to jest dobra kwota”

– „Proszę Pana, żeby policzyć emeryturę, to ja muszę mieć dokumenty płacowe, znać dokładną liczbę lat składkowych, nieskładkowych, wpisać to w jakiś arkusz kalkulacyjny…”

– „Ale ja pracowałem tu i tu, zarabiałem tyle. To jak, dobrze mi policzyli?”

– „Proszę Pana, nie jestem Panu w stanie tego powiedzieć przez telefon”

– „Ech… to Pani się jednak nie zna…”

Jeszcze kiedyś miałam takie typowe meliniarskie zabójstwo (alko, nóż) i dziennikarka żądała ode mnie, żebym jej powiedziała coś więcej, niż „to było kolejne zabójstwo z alkoholem w tle…” A ja do tej pory nie wiem, co o nim można było więcej powiedzieć…

 

Marek M.

Kilka lat temu przyszedł do mnie młody kibic ze sprawą już na etapie postępowania przygotowawczego i w trakcie dalszej rozmowy klient rzekł:

– „Panie mecenasie , ale oni szykują na mnie 4 lata”

– A z czego to pan wnioskuje? – zapytałem , a klient:

– „Bo jest napisane 4Ds , czyli co, cztery latka do siedzenia”

 

Krzysztof B.

Zasłyszane od starszych kolegów i trochę obok głównego wątku, ale nie mogę się powstrzymać. Świadkiem jest tzw. „dzidzia piernik”. Sąd odbierając personalia pyta o wiek, kilkakrotnie. Pani odpowiada czymś nieartykułowanym, konsekwentnie. Po zagrożeniu karą porządkową mówi:

– „Jestem pełnoletnia”.

najcięższa część pracy

Krzysztof B.

Mój wspólnik i wieloletni, od czasu studiów przyjaciel, adwokat Antoni Ł., wówczas także aplikant adwokacki – nb naprawdę świetny mówca – przygotowywał jedną z pierwszych poważnych mów obrończych w postępowaniu rewizyjnym. Pracował nad nią, także językowo i pozaprawniczo naprawdę długo, zależało mu aby błysnąć przed sądem nie tylko wiedzą prawniczą ale i piękną, erudycyjną mową. Rozpoczął tak mianowicie:

– ” Wysoki Sądzie, włos jeży się czytającemu ustalenia Sądu I instancji”.

Na to teatralnym szeptem Pani Przewodnicząca (wielkie nazwisko ówczesnego sądownictwa) rzecze:

– „A mnie się jakoś nie jeży”.

 

Joanna G.

Klientka chciała na „już” nabyć spadek, wysłałam do notariusza, jako że w naszym SR czeka się ok. pół roku. Po godzinie wraca, łagodnie mówiąc wzburzona i mówi:

– „…że adwokaci to zdziercy to ja wiem, ale do notariuszy się nie umywacie”.

 

Stanisław F.

Sprawa o zmianę orzeczenia w przedmiocie kontaktów z dzieckiem. Pytam uczestnika:

– „Dlaczego nie chce pan spotykać się z dzieckiem w soboty?”.

Ten odpowiada:

– „Dziecko w soboty mi nie pasuje”.

Mina sądu bezcenna i pytanie:

– „W taaaaaaaaakim raaaaaaaazieeeeeeeeee w jaaaaaaaaakieeeeee dni tygodnia pasuje panu dziecko?”.

 

Kamil H.

Wyrok łączny. Bronię z urzędu, nagle skazany wstaje.

– „Czytałem takie wyroki 7 sędziów pisało, TO JA SIĘ PYTAM gdzie jest jeszcze sześciu???!!!”

 

Małgorzata L.

Sprawa rozwodowa.

Na pytanie sądu do pozwanej, skąd wie, że mąż ją zdradza, pozwana odpowiada:

-„Wróżka mi powiedziała!”.

adwokat rozwodowy

Kamil H.

No to jeszcze. Znowu obrończo. Sąd stwierdza że nie ma możliwości przesłuchać świadka (który oczernił oskarżonego i co wylazło później w procesie) i proponuje ujawnienie bez odczytania. Sprawa po 3 uchyle i leci ewidentnie w uniewinnienie lub umorzenie (ao z 2003r.) więc pełen luz. Osadzony więc wstaje i mówi, żeby go w takim razie puścić na 2 tygodnie to on tego świadka przywiezie do Sądu w bagażniku…

 

Kamil W.

Zasłyszane …Pewnego razu na sali w charakterze publiczności w ramach praktyk w sądzie pełno aplikantów adwokackich i świadek w osobie starszej Pani po zakończeniu zeznań wychodząc mówi:

– „Do widzenia Wysoki Sądzie, do widzenia ławo przysięgłych.”

 

Mateusz P.

,,Umieszczenie” w szpitalu psychiatrycznym – ,,pacjentka” licząca sobie znacznie ponad 90 wiosen i zim słuchana przez Sąd:

– Czy wie Pani gdzie się Pani znajduje?

– Nie.

– Czy chce Pani tu przebywać?

– Nie.

– Czy wie Pani, że rozpatrywana jest Pani sprawa o umieszczenie w szpitalu?

– Nie, gdybym wiedziała, to przygotowałabym łapówkę….

 

Stanisław F.

Strony po rozwodzie. Pozwany wciąż mieszka z exżoną, bywa złośliwy np. wykręca korki, siłą wyprowadza gości ex itp. Reprezentuję powódkę w sprawie o eksmisję. Sąd pyta pozwanego czy ma jakieś własne lokum. Pozwany odpowiada, że nie ma. Proszę o okazanie mu zaległej w aktach umowy darowizny przekazującej na jego rzecz własność zabudowanej domem nieruchomości. Sąd mu okazuje i pyta:

– „Czy poznaje pan tę umowę? Czy zawierał Pan taką umowę? Dlaczego nie zamieszka pan w swoim domu?”.

Pozwany:

– „Przyzwyczaiłem się”.

Sąd:

– „Do czego?”.

Pozwany:

– „Do żony”.

Siła przyzwyczajenia.

oskarzona nie jest Paris Hilton

Anna B.

Sąd pyta oskarżonego „o znęcanie”:

– Czy wyzywał pan żonę?

– Ależ skąd pani sędzio – odpowiada oskarżony.

– A nie nazywał jej pan tłumokiem? – drąży sędzia…

– Aaaa to tak i owszem, ale to dlatego, że to tłumok skończony!

 

Mateusz P.

W nawiązaniu do mec. Anny B. – na zadane przez Sąd trzeci raz pytanie do pozwanego: czy bił Pan żonę? Pozwany odpowiada: tylko trochę i rzadko…. (sprawa rozwodowa).

 

Agata P.

Zeznaje świadek na sprawie rozwodowej:

-„Och, były awantury, ja słyszałam, jak pan krzyczał na panią… i tak, wyzywał ją…. od k**** i szmat ją wyzywał, wie Wysoki Sąd, jak to w rodzinie…”

 

ewa sala