adwokat choruje a sąd na to anonim

Pisaliśmy już o analogicznej sytuacji tutaj:

https://palestrapolska.wordpress.com/2014/05/03/zakaz-chorowania-czyli-cyborg-obronca-i-wzor-zazalenia-na-nalozenie-kary-pienieznej/
Teraz mamy kolejny przypadek…

Ewa W.


Pisaliście Państwo o kłopotach adwokata w związku z chorobą. Miałam nieszczęście złamać goleń (2 kości piszczel+strzałka).

Przeszłam 2 operacje bo pierwsza źle wykonana i niestety miałam zwolnienie.

Oto stanowisko sądu w związku ze zwolnieniem.

Magdalena G.

Ja nie mogłam stawić się na rozprawie tydzień po porodzie, który zakończył się komplikacjami. Nie mogłam zorganizować zaśw. od lek sądowego więc złożyłam wypis ze szpitala z wyjaśnieniem.

Sąd mnie pouczył że mogłam przewidzieć termin porodu i ustanowić substytuta.

Sprawę odroczył, ale zagroził że jeśli nie przedstawię zaśw od lek sądowego to powiadomi ORA.

Więc na pół zgięta, ledwo żyjąc z przyssanym noworodkiem musiałam udać się po stosowne zaświadczenie.

Dodam tylko że był to pierwszy raz kiedy chciałam odroczyć tę sprawę.

Następne ewentualne dziecko poproszę żeby przyszło na świat w wyznaczonym terminie i było uprzejme nie komplikować terminów sądowi.

Łukasz L.

Kpina!

Czy ORA w Lublinie nie powinna zająć stanowiska wobec tego typu praktyk?

Paweł P. B.

Skandal. Koniecznie zawiadomić Dziekana o sytuacji.

Jarek C.

Pierwszy akapit skandaliczny, zaś drugi, w świetle art. 37a ust. 2 PoA może okazać się zasadny (choć oczywiście zależy to od czasu na jaki wydano zwolnienie lekarskie)

Ewa W.

Spadły 2 terminy

Piotr S.

Ale jak sędzia ma katar to sprawa spada automatycznie…

Szkoda gadać

Ewa W.

Co do 2 akapitu to poczytałam sąd ocenia zwolnienie jak każdy inny dowód. Nie w jego gestii jest ocena czy czy kancelarię można prowadzić zwłaszcza że działała

Barbara S.

Rozumiem że nastąpiła jakaś nowelizacja kpk o której nie wiem i teraz w tej samej sprawie zaświadczenie lekarskie wraz z wnioskiem o odroczenie rozprawy ze względu na chorobę można składać tylko raz?

Ewa W.

Klient też dostał pismo żeby się zastanowił czy jest pewny że chce mieć takiego adwokata (na zwolnieniu)

Marek C.

Jestem zdania, ze taki obowiązek ma racje bytu jedynie w razie np. kolizji terminów, a nie choroby. Trudno wyobrazić sobie, ze będąc chorym zapraszam zgraje aplikantów do domu rozdzielam sprawy, tłumaczę co i jak, itp.

Michał C.

Dodałbym jeszcze do uzasadnienia, że jako profesjonalista adwokat powinien dołożyć szczególnej staranności, aby uniknąć ewentualnych nieszczęśliwych wypadków np. złamania nogi, zwłaszcza wówczas, gdy brak profesjonalizmu w powyższym zakresie mógłby skutkować opóźnieniem w rozpoznaniu sprawy. 😉

Krzysztof L.

Pouczyłbym sad w tym samym tonie . Uważam ze to sprawa tzw. klasy . Oczywiście to skandal

Elżbieta O.

A to się w Lublinie ktoś odważył sprzeciwić zamierzeniom Sądu ????

No to widać z tego że sąd oduczy takiej niesubordynacji ….a co zrobi Rada ? przeprosi za kłopot….

Jacek F.

W Lublinie zawsze działy się rzeczy dziwne…Pamiętam dawno,dawno temu,w połowie lat 80-tych był taki dziekan na Wydziale Prawa UMCS który odmawiając zgody na wydanie duplikatu skradzionej legitymacji studenckiej napisał na podaniu-„student prawa winien być tak sprytny żeby nie dać się okraść!”. Przypadek ten został upubliczniony przez ówczesny „Ekspres reporterów” na całą Polskę.

Tomasz C.

Przy najbliższej nieobecności tego sędziego, prosi się o skargę na przewlekłość z podobną argumentacją… a może nawet z załącznikiem w postaci z tego, pełnego klasy pisma.

Krzysztof L.

Nie rozumiem ? Każdy szanujący się adwokat natychmiast wskazałby takiemu sędziemu , gdzie jego miejsce. Oczywiście jest to kwestia klasy i kultury . Przytoczone pismo zostało popełnione przez kogoś kto nie rozumie , ze je swój chleb z łaski podatników.

sowa po urwaniu 2 nóg

Szanowne Sądy Wysokie!

Po pierwsze:

wykonywanie obowiązków w postaci ustanowienia substytuta nie ogranicza się do machnięcia „ptaszka” na druku upoważnienia, czy substytucji (bo teraz w sądach problem jest nawet z nazewnictwem jakby to akurat było najważniejsze). Jeżeli jeszcze o tym nie wiecie, to się wreszcie dowiedzcie:

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22 marca 2011 r., sygn. akt: II KO 66/10

Trzeba: jakoś się z tym substytutem gdzieś umówić.

Zabrać akta z kancelarii. Albo do niej pojechać i tam przyjmować.

Wytłumaczyć sprawę, nauczyć, najlepiej zapisać albo podyktować wnioski, pytania, ujawnić taktykę.

Zapłacić za zastępstwo. A nie pracując – nie zarabiamy.

Umówić klienta z zastępcą.

„Pamieniać” ich telefonami.

Po drugie:

wszystko to jest możliwe tylko wówczas, jeżeli klient nie wyłączył możliwości udzielania substytucji.

I o ile choroba nie uniemożliwia nam przypadkiem: chodzenia, mówienia czy widzenia (nawracająca erozja rogówek oczu przy tak potwornym obciążeniu wzroku nieustannym czytaniem i pisaniem to rzecz w zawodzie powszechna).

I po trzecie:

co wtedy ZUS robi?

Uznaje, że świadczyliśmy pracę, bo to jest praca i odbiera nam świadczenia. Wszelkie.

adwokat choruje koment 2

adwokat choruje koment

Utrzymacie nas i nasze rodziny? Zapłacicie rachunki?

Jesteśmy LUDŹMI.

Takimi jak Wy, który to fakt jak po raz kolejny widać spotyka się z wybitną niechęcią. Wręcz nienawiścią.

Nie, nie piszemy na Was sędziowie skarg, kiedy chorujecie, kiedy chorują Wasze dzieci, umierają najbliżsi, kiedy wylatujecie jak oparzeni z sali rozpraw bo coś tam w przedszkolu, albo babcia nogę złamała. Problemy na budowie domu i konieczność natychmiastowego wyjechania na plac budowy do robotników też zdarzyły się nie raz 🙂

Mieliście wtedy z adwokatami problem?

Nie.

Bo jakoś jesteśmy w stanie zrozumieć, że przynależność do gatunku pociąga za sobą normalne w naszym życiu zdarzenia.

Dlaczego Wy oraz Wasze rodziny – macie prawo do chorowania , do umierania także, do emocji, do żałoby (o urlopach nie wspomnę) – ale już nikt inny prawa takiego nie posiada, a jeżeli je sobie Waszym zdaniem „uzurpuje” bezczelnie rodząc przed terminem, albo łamiąc nogę – to natychmiast jest wrogiem numer jeden?

Dlaczego szczujecie naszych klientów na nas za to, że śmieliśmy nogę złamać? Bo to nie pierwszy taki przypadek w woj. lubelskim.

I co, złamanie nogi do tego stopnia nas ma dyskredytować, że bezczelnie piszecie do naszych klientów, żeby się zastanowili, czy chcą „TAKIEGO” adwokata co to sobie nogi łamie?

Na głowy poupadaliście już z doszczętem?

Składacie rezygnację z urzędu sędziego jak nogę złamiecie albo operację przejdziecie, czy nawet dwie? Bo przecież radzicie adwokatowi powypowiadać pełnomocnictwa, czyli faktycznie zrezygnować z wykonywania zawodu i pozbyć się klientów i spraw pisząc, że „nie ma zdolności do wykonywania czynności obrońcy z powodu choroby”.

A Wy macie zdolność wykonywania czynności sędziego jak tkwicie na zwolnieniach? Dlaczego się nie zwalniacie? Albo przynajmniej nie żądacie zabrania Wam Waszych gnijących miesiącami na półkach spraw z referatu?

Ciekawe….

Boicie się przewodniczącego, czy Prezesa cisnącego na statystyki?

Czy może sami z siebie jesteście tacy „pilni” i obowiązkowi w pilnowaniu terminów? Szkoda, że tylko w przypadkach choroby adwokata – bo Wasz urlopik, albo Wasza choroba oddala rozprawę o 3-4 miesiące i jakoś szat nie drzecie z tego powodu, a śmiałby ktoś wyskoczymś z jakimś „ale!”, prawda?

Zapytam wprost – czym sobie adwokaci zasłużyli na takie traktowanie, co?

Nawet Wam nie głupio?

Młodemu sędziemu szczuć klienta na adwokata i traktować jak śmiecia doświadczonego, starszego od siebie prawnika po 2 operacjach, których nie – nie mógł przewidzieć. Bo ani tego, że będzie w ogóle operacja konieczna, ani tego, że ktoś źle ją przeprowadzi i będzie nieodzowna kolejna operacja – przewidzieć się nie da. Więc to nie adwokata wina.

Przy takim zachowaniu nietrudno sobie wyobrazić jak „sprawiedliwie” i „obiektywnie” procedujecie nad wyrokami w sprawie ludzi, którzy…. nawet prawnikami nie są.

Ważniejsze są sprawy od ludzi?

I terminy?

To Wy przestańcie chorować i wylegiwać się po 6 tygodni na urlopkach. Wtedy porozmawiamy. I może uwierzymy, że te sprawy takie ważne i tak Wam na nich zależy…

Bo to, co wynika z takiej postawy – jak zawarta w piśmie owszem, świadczy o czymś… ale bynajmniej nie o tym, że o sprawę chodzi. Bądźmy szczerzy. Trochę pokory.

Poczucie własnej wartości nie wzrasta od liczby kopnięć w chorego adwokata jakie mu paternalistycznie wymierzacie z wysokiego, sądowego stolca grożąc czym się da i usiłując w dodatku odebrać mu klienta.

Rodzić dzieci, łamać nogi, czy chorować od tego też nie przestanie.

jak to umarł