ŚOT nieznane sadowi pojecie sprawiedliwościŚlepym Okiem Temidy

Z artykułu:

http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/3725290,nowy-gmach-sadu-bez-parkingu-dla-petentow,id,t.html

dowiadujemy się, że:

„Przy budowie nowego budynku Sądu Okręgowego w Krakowie przewidziano 66 miejsc parkingowych dla pracowników wymiaru sprawiedliwości. Mieszkańcy miasta mogą mieć problem z pozostawieniem auta przed gmachem, ponieważ nie przewidziano ani jednego miejsca na auta petentów.”

Powodem pozbawienia ludzi możliwości zaparkowania w okolicy sądu jest – rzekomy brak pieniędzy na parking podziemny.

Jak zwykle.

 Przy rondzie Mogilskim znajdują się już: sądy rejonowe, Sąd Okręgowy i Sąd Apelacyjny, Urząd Miasta z wydziałem paszportowym, Prokuratura Okręgowa, Prokuratura Apelacyjna oraz KSSiP – Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury szkoląca aplikantów z całej Polski – a nie tylko „mieszkańców Krakowa”.

Podobnie – do wymienionych instytucji przyjeżdżają nie tylko „mieszkańcy Krakowa” – ale ludzie z całej Polski, a nawet zza granicy.

O ile więc argumentacja, że Rondo Mogilskie jest świetnym węzłem komunikacyjnym sprawdzi się w przypadku mieszkańca – o tyle nie sprawdzi się wobec przyjezdnych, których nie można zmuszać do przyjazdów dzień wcześniej celem pozostawienia auta gdzieś tam i udania się do sądu autobusem na drugi dzień oraz w przypadku profesjonalnych pełnomocników, którzy z kilkunastoma kilogramami akt, togą, często jeszcze z laptopem codziennie w ramach obowiązków zawodowych jeżdżą pomiędzy różnymi instytucjami, Aresztem Śledczym, Komisariatami, swoją kancelarią, urzędami, budynkami wymiaru sprawiedliwości i gdyby mieli poruszać się środkami miejskiej komunikacji to by im ręce z barków powyrywało, pomijając już, że nigdzie nie zdążyliby na czas targając z przystanków na piechotę te ciężary.

 Ile rozpraw się opóźni a ile nie odbędzie, bo sędzia je odroczy nie mając cierpliwości na oczekiwanie na dotarcie do budynku stron, świadków, obrońców i pełnomocników?

Ile osób zostanie ukaranych za „nieusprawiedliwione niestawiennictwo”?

Bo przecież brak możliwości zaparkowania w okolicy Sądu nie jest usprawiedliwionym powodem spóźnienia.

Ile awantur i frustracji będzie się 100 razy dziennie lało przez telefoniczne łącza?

Antycypujemy, trochę fałszywie zakładając, że w ogóle ktokolwiek gdziekolwiek się dodzwoni i informacja będzie miała szansę zostać przekazana komu trzeba….

– Halo? Dzień dobry, adwokat XY, jestem ze Szczecina, mam sprawę K 123/13 na godzinę 9.30, ja bardzo proszę o przekazanie sędziemu, że się spóźnię, nie mogę nigdzie zaparkować, od pół godziny szukam miejsca i będę musiał jeszcze skądś dojść i znaleźć salę i że bardzo proszę aby pan sędzia zaczekał.

– Przekażę.

– To pozwolę sobie jeszcze raz zadzwonić.

*** 5 minut później ***

– Halo? Dzień dobry, jeszcze raz adwokat XY od sprawy K 123/13, nadal szukam miejsca, czy przekazała pani panu sędziemu, że się spóźnię? Jeszcze nie mam miejsca, dość daleko już niestety odjechałem od sądu…

– Proszę PANA. Ja pana przełączę do sędziego.

***

– Dzień dobry, panie mecenasie co pan sobie wyobraża?! Do sądu trzeba wyjeżdżać wcześniej!!!

– Panie sędzio ja o 3 rano wyjechałem żeby być wcześniej. To nie moja wina, że nie ma miejsc parkingowych i nie mam gdzie samochodu postawić.

– Najwyraźniej za późno! Następnym razem proszę wyjechać wcześniej! Sąd nie będzie dłużej czekał i odracza rozprawę, będzie się pan tłumaczył swojej Radzie Adwokackiej!

KŁAP!

The end.

*****

Znane?

Być może w nieco zmodyfikowanej wersji aż za bardzo, prawda?

Albowiem wiara w zdolności teleportacji uczestników postępowań jest wśród sądów tak mocno zakorzeniona, że mało gdzie miejsca parkingowe dla plebsu są przewidziane. A zdarza się także, że sądy usytuowane są w takich miejscach, że wokól nich znajdują się zakazy parkowania…

Nie, to nie jest „zasługa” prezesów sądów, czy sędziów.

Takie nieliczenie się z ludźmi i „oszczędzanie” ich kosztem, czy np. brak klimatyzacji nawet w nowych budynkach sądów wskutek czego w okresie upałów karetka przyjeżdża kilka razy dziennie ratować i sędziów i ławników i pozostałych „otogowanych” w zawodowe habity uczestników postępowań wszyscy zawdzięczamu panu dyrektorowi Departamentu Budżetu i Efektywności Finansowej Ministerstwa Sprawiedliwości – panu Janowi Paziewskiemu.

Najwyraźniej lud pracujący sfer rządzących budzi się z imieniem świętego budżetu na ustach.

O ile akurat nie wpływa mu premia na konto 🙂

Inna historia z serii:

https://palestrapolska.wordpress.com/2014/01/15/sad-rejonowy-gdansk-poludnie-czyli-tam-gdzie-temida-jest-slepa-jak-kret/