sowa spadło z wokandy

 

Na twitterze od jednej z organizacji otrzymaliśmy pytanie o przykłady błędów popełnianych przez tzw. „kliniki prawa” zajmujące się świadczeniem nieodpłatnej pomocy prawnej.

Kliniki prawa to uniwersyteckie poradnie prawne, w których porad udzielają studenci pod nadzorem pracowników naukowych.

Może nie każdy wie, że nie wszyscy pracownicy naukowi dostali się na jakąkolwiek aplikację, nie wszyscy, którzy się dostali – ją ukończyli i nie wszyscy mają jakiekolwiek praktyczne doświadczenie.

Co za tym idzie – wiedza uniwersytecka nie zawsze przekłada się na umiejętności praktyczne.

Na twitterze eMeS.watch słusznie zauważyła, że sama prośba o podanie przykładów błędów Klinik Prawa jest błędem, jako że zmierza do złamania tajemnicy adwokackiej.

Ale znamy kilka przypadków z innego, niż stosunek zlecenia źródła więc bez pohańbienia tajemnicy:

przykład 1 błędu:

Pan nabrał podejrzeń, że jego kilkunastoletnie już córki z pierwszego małżeństwa, na które ma zasądzone alimenty – nie są jego biologicznymi dziećmi.

Klinika prawa poradziła panu złożenie w sądzie pozwu o zaprzeczenie ojcostwa.

Pan złożył.

Sąd odrzucił.

Pan poszedł do adwokata. Adwokat napisał wniosek do Prokuratury, prokurator wniósł pozew, w toku procesu podejrzenia pana niestety się potwierdziły – nie był biologicznym ojcem dziewczynek.

Pan – mimo pierwszego doświadczenia z Kliniką Prawa nie chciał zapłacić profesjonaliście za ciąg dalszy procesów jakie go czekały i aby znieść obowiązek alimentacyjny na – jak się okazało cudze – dzieci znowu udał się do Kliniki Prawa, gdzie ma przecież pomoc za darmo.

Udzielono mu pomocy w sporządzeniu… pozwu o zwrot bezpodstawnie uzyskanego wzbogacenia. Czyli tych alimentów płaconych przez kilkanaście lat na dwoje dzieci. Pan uiścił opłatę od pozwu w dość „sutej” wysokości, a po oddaleniu z hukiem jego pozwu zasądzono od niego dodatkowo koszty wynagrodzenia pełnomocnika ex żony. Tak. Te najwyższe, liczone od wartości przedmiotu sporu.

Dlaczego? Klinika Prawa pewnie nie wie tego niestety do dziś.

Przykład 2 błędu:

Pani prowadziła bar w półsuterenie bloku mieszkalnego, czynny do godz. 20, z koncesją na sprzedaż piwa. I wszystko było w porządku, nikomu nie przeszkadzało. Postanowiła jednak przedłużyć pracę baru do 24 godz. na dobę. Co działo się w nocy na klatce schodowej będącej wspólnym wejściem  do mieszkań i na dół do baru łatwo się domyślić. Ilość policyjnych interwencji i spraw o zakłócanie ciszy nocnej przez wesołych użytkowników baru – niezliczona.

Prośby mieszkańców wobec pani były bezskuteczne, więc zaczęli pisać skargi i dokumentować sytuację. Pani cofnięto koncesję na sprzedaż piwa. Bar natychmiast zaczął przynosić straty.

Pani dysząc żądzą zemsty udała się więc z decyzją administracyjną w dłoni do Kliniki Prawa po ratunek.

Sporządzono jej wzór pozwu o naprawienie szkody, który miała wypełnić nazwiskami i danymi osobowymi każdego „skarżypyty” z bloku. Pani policzyła, że jej miesięczny dochód netto wynosił minimum 10.000 zł i pozwała w sumie kilkadziesiąt osób o taką kwotę tytułem „naprawienia szkody powstałej wskutek pisania bezzasadnych skarg w wyniku których odebrano koncesję”. Zapłaciła opłaty od tych pozwów.

Jeden z mieszkańców po doręczeniu mu odpisu pozwu poszedł po pomoc albo do radcy prawnego albo do adwokata (sprzeczne zeznania) i jak uzyskał poradę – to uzgodnił z pozostałymi mieszkańcami, że skoro tak, to każdy z nich wynajmuje pełnomocnika do prowadzenia sprawy, adwokata albo radcę prawnego. I wszyscy to zrobili. A sąd w każdej sprawie oddalając pozew zasądził od pani koszty zastępstwa procesowego poniesione przez pozwanego.

A decyzja administracyjna się uprawomocniła, bo nikt jej nie zaskarżył.

Nikt też od razu nie skorygował pani odwetowej postawy i nie wytłumaczył jej co powinna zrobić.

Bar zbankrutował jak to się kolokwialnie mówi.

To takie 2 przykłady, najbardziej spektakularne – z uwagi na ich skutki dla klientów Kliniki.

Typowych albo charakterystycznych, czy powtarzalnych błędów nie znamy.

Tendencja do przenoszenia spraw o charakterze administracyjnym, rodzinnym czy karnym na grunt prawa cywilnego i widzenia spraw pod kątem prawa cywilnego? Nie wiemy, może.