tel do adwokata

Szanowni Państwo!

Dzisiaj prezentujemy kolejny tekst autorstwa Pani Adwokat Barbary Szopy.

Poprzedni tekst znajdziecie Państwo TUTAJ.

Bądź odpowiedzialny, wpisz numer adwokata do telefonu!

Pewnego wtorkowego lub piątkowego poranka, w okolicach 6stej lub 7mej, mniejsza o miesiąc i rok, otrzymałam telefon od swojego klienta, któremu prowadziłam kilka spraw. Jedną sądową o odzyskanie niewielkiego długu; w drugiej doradzałam przy zawieraniu umowy; trzecia też była cywilna; z całą pewnością nie reprezentowałam go w żadnej sprawie karnej. Klient był zdenerwowany, dość chaotycznie próbował mi wyjaśnić, że oto obudziła go policja, stoją pod drzwiami, chcą mu zrobić przeszukanie w domu, mają pisemne postanowienie prokuratora o przeszukaniu, a on nie wie co robić. Czy może policjantów nie wpuścić do domu? Albo powiedzieć żeby przyjechali później, bo on przecież musi zaraz dzieci do przedszkola szykować. Ile to będzie trwało, on ma poumawiane na dziś spotkania. A jeśli ich nie wpuści, to czy mogą wyłamać mu drzwi? A w ogóle to o co on jest oskarżony, przecież nic nie zrobił, dlaczego nikt go wcześniej nie informował o postępowaniu.

Nikt tu nikomu nie zakładał kajdanek, nie było grupy w kominiarkach, krzyków „gleba” ani w ogóle zdarzenie to niewiele miało wspólnego ze spektakularnym zatrzymaniem jak z serialu „Oficer” czy innego kryminalnego cyklu. Całe zdarzenie obudziło jednak sąsiadów, zebrała się grupka widzów żądnych sensacji, a rodzinie mojego klienta podniosło się ciśnienie i próba wyjaśnienia w takich warunkach, że to tylko przeszukanie na potrzeby postępowania karnego, w której klient jest (i był z resztą do samego końca) tylko świadkiem, a nie podejrzanym czy oskarżonym, trwało dziesięć minut zamiast trzech.
Przeszukanie zakończyło się można by powiedzieć fiaskiem, bo dokumenty, które były przedmiotem zainteresowania organów śledczych, były w dyspozycji księgowej klienta, ale w domu został bałagan. No i ucierpiał wizerunek klienta, bo jak wytłumaczyć sąsiadom, że policja może odwiedzić bez zapowiedzi i siłą wejść do domu także porządnego obywatela?

Jesteś odpowiedzialnym człowiekiem, wiesz jaki jest numer pogotowia, nauczyłeś swoje dzieci, że w razie niebezpieczeństwa trzeba wykręcić 112, wozisz w aucie gaśnicę, być może masz też wykupioną polisę. Zatrzymujesz się do kontroli drogowej, ostatnio biłeś się w przedszkolu, płacisz podatki i generalnie nie masz sobie nic do zarzucenia. Czy oby na pewno jesteś aż tak odpowiedzialny i przezorny jak ci się wydaje?
Czy wiesz jakie przysługują ci prawa, kiedy to ciebie obudził policja o 6stej rano z postanowieniem prokuratora o przeszukaniu albo, co gorsza, zatrzymaniu? Na przykładzie mojego klienta można stwierdzić, że wcale nie musi być to związane z jakimiś dramatycznymi wydarzeniami, ale czy oby na pewno wiesz jak się zachować? Czy na komisariacie mają obowiązek udostępnić ci telefon abyś powiadomił rodzinę gdzie jesteś? Czy wiesz jak się zachować w razie przestępstwa, jak składać na miejscu wnioski o zabezpieczenie dowodów, które pomogłyby ci później podważyć twierdzenia organów ścigania albo pomóc pozytywnie zakończyć sprawę, czy masz prawo nie podpisać protokołu? Czy wiesz kiedy funkcjonariusze mogą używać wobec ciebie siły, a kiedy jest to nielegalne?
Czy w ogóle znasz numer telefonu do adwokata, który odpowiedziałby ci od razu na niecierpiące zwłoki pytania albo przyjechał na miejsce i wyjaśnił, co ci wolno, a czego nie można?
Być może słyszałeś jedną z najczęściej powtarzanych fraz w amerykańskiej kinematografii „Masz prawo zachować milczenie…”, ale czy to pouczenie zatrzymanego o jego prawach obowiązuje też w Polsce? Parafrazując słynną reklamę kart Mastercard, są rzeczy, których kupić nie można. Porada prawna – kilkadziesiąt złotych. Spokój – bezcenny.