Zapewne część z Państwa się zdziwi, o co chodzi tym adwokatom-krwiopijcom, że tak walczą z władzą o kwestie wynagrodzenia za urzędówki, nieodpłatną pomoc prawną w ramach tzw. ustawy pakamerowej czy ustawy o cudzoziemcach. Wielu pewnie uważa, że dobrze im tak, tym przebrzydłym korporantom, zdziercom i [… tutaj proszę sobie wstawić dowolny epitet, ulżyjcie sobie Państwo].

Ten tekst nie będzie o tym, że niskie stawki za urzędówki skutkują tym, że Państwo nawet, kiedy wygracie proces, i tak do niego dokładacie, gdyż zwrot kosztów adwokackich sąd zasądza najczęściej według stawek minimalnych (te stawki godzą więc również bezpośrednio w Was, drodzy czytelnicy). Ten post będzie o pracy przymusowej, świadczonej dużymi nakładami własnymi, poniżej kosztów.

Najpierw cytat z Ministra Sprawiedliwości Borysława Budki:

BB wypocinyZaczniemy standardowo – my prawnicy lubimy się porównywać do lekarzy. Drogi Lekarzu, wyobraź sobie, że przychodzi do Ciebie Minister Zdrowia, razem z prezesem NFZ i mówią: „Proszę wykonać operację wyrostka, na swój koszt załatwić salę, sprzęt, personel pomocniczy, lekarstwa, opłacić rachunki, składki na ubezpieczenia społeczne, ubezpieczenie OC, a my tu panu doktorowi zapłacimy 100 zł, ale to dopiero za jakieś pół roku, zaś zwrot kosztów będzie dotyczył tych, które są udokumentowane bezpośrednio jako dotyczące tego zabiegu, albo ustalimy górną granicę zwrotu kosztów na 50 zł od zabiegu. W końcu życie i zdrowie ludzkie jest najważniejsze, zaś obywatelom trzeba zapewnić szeroki dostęp do opieki medycznej. A jak będziesz protestował, to pamiętaj, że społeczeństwo uważa, żeś leń i łapownik”. Oczywiście zwrot kosztów wyklucza więc koszty takie jak lokal, personel, składki na ZUS, itp., gdyż te są ponoszone w pewnej wysokości globalnej miesięcznie i nie da się ich konkretnie przypisać danemu zabiegowi. W zasadzie zwrot kosztów dotyczyłby tylko konkretnych leków przypisanych pacjentowi w konkretnej, wykorzystanej ilości.

Ale co tam zaraz lekarze? Czy obywatele Najjaśniejszej nie muszą mieć ciepło w domach zimą? Muszą, bo inaczej zamarzną, a przynajmniej poważnie się rozchorują! W końcu domowe ogrzewanie to jest pilniejsza potrzeba niż taka usługa prawna, która zdarza się na szczęście (Alleluja!) rzadko. Drogi Górniku, wyobraź sobie, że przychodzi do Ciebie Premier Rządu Najjaśniejszej i mówi: „Idź Górniku, wydobywaj ludziom węgiel na zimę, a my Ci zapłacimy 60 zł za każdy miesiąc wydobywania. Oczywiście po sezonie grzewczym wystawisz nam fakturę, za którą zapłacimy kiedyś-tam, nie mniej niż za 6 miesięcy. Rzecz jasna, koszt funkcjonowania kopalni, w tym także nabycie sprzętu, obciąża Ciebie! Zwrócimy Ci jakiś ryczałcik 42 zł za każdy miesiąc kosztów. Zapewnienie obywatelom ogrzewania na zimę jest potrzebą priorytetową, więc powinieneś zrozumieć, że to się obywatelom należy. A jak będziesz protestował, to się nie dziw, że gorole uważają Cię za pasożyta na zdrowej tkance społeczeństwa i nienawidzą górników”.

Po co jednak porównywać adwokatów zaraz tylko do grup powszechnie uważanych za uprzywilejowane? Czyż obywatele Najjaśniejszej nie muszą jeść? Muszą! [Dobra, adwokaci nie muszą, mogą jeść tynk ze ścian]. Piekarzu, przychodzi do Ciebie Rząd i mówi: „Piecz ubogim ludziom chleb, na koszt Państwa. Ty ponosisz koszty, a my Ci zapłacimy 2 gr za bułkę kajzerkę i 10 gr za bochenek chleba! Zapewnienie obywatelom pożywienia jest podstawowym obowiązkiem naszym, ale przede wszystkim Twoim! A jak będziesz protestował, to nie zapominaj, żeś prywaciarz, a w ogóle to pewnie i tak SANEPID powinien do tej Twojej piekarni wejść i ją zamknąć”.

A czy do tego lekarza, po węgiel czy pieczywo obywatel nie powinien czasem jakoś pojechać? Teraz wszędzie tak daleko, trzeba się nadźwigać, a człowiek biedny. Kierowco! Do Ciebie też przychodzi Rząd (a co, jak do wszystkich, to do wszystkich!) i mówi: „Kierowco, musisz wozić obywateli. Dojazd do lekarza czy po wyżywienie to dla nich podstawowa potrzeba, którą trzeba obywatelom zapewnić. Tych biednych obywateli musisz wozić nieodpłatnie, ale nie bój się, Państwo Ci zapłaci. Za przewóz jednego obywatela dostaniesz wynagrodzenie 0,50 gr, bez względu na długość trasy. Za paliwo też Ci zwrócimy, będziemy hojni, a co? Kwotę netto zakupu paliwa, po odjęciu wszystkich podatków Ci zwrócimy. A jak spróbujesz protestować, Ty wstrętny piracie drogowy, od „wal w osobówkę”, to pamiętaj, gdzie społeczeństwo ma takich prywaciarzy”.

Tak proszę Państwa wygląda codzienna rzeczywistość adwokacka. Przymus pracy poniżej kosztów jest rozszerzany na kolejne sprawy i obszary rynku usług prawnych, pozbawiając nas jednocześnie dochodów z tych obszarów według stawek rynkowych. Przymus ten jest wspierany tanimi populistycznymi zagraniami, ku Twojej chwilowej radości, Obywatelu (Dokopcie tym prawnikom! Dobrze im tak!). Tylko nie zapomnij: DZISIAJ ADWOKAT, JUTRO TY! Skoro jednym wprowadzą na stałe obowiązek pracy poniżej kosztów, to dlaczego nie rozszerzyć tego na inne grupy społeczne? Można? Można!

dzisiaj adwokat jutro ty rys