minimalna przyzwoitosc

Jako że niedługo zacznie się, a w zasadzie już zaczęła się, nagonka na adwokatów za to, że śmią protestować przeciwko – delikatnie rzecz ujmując – poniżającemu traktowaniu adwokatów przez władze państwowe przedstawiamy tekst Pana Mecenasa Łukasza Brydaka, umieszczony na fejsbukowej grupie Polska Palestra, który stanowi próbę wytłumaczenia, o co walczy adwokat. Nie, nie o porsche, maybachy czy ferrari, gdyż poza nielicznymi wyjątkami nas na nie nie stać i nigdy stać nie będzie.

Drodzy przyjaciele, koledzy i znajomi.
30 czerwca 2015 roku Warszawska Adwokatura planuje akcję protestacyjną. Może budzić zdziwienie o co chcą walczyć adwokaci przedstawiciele wolnego zawodu z państwem.
W mediach najpewniej usłyszycie, że walczymy o nowe Lexusy i z nową procedurą karną. To nie jest prawda. Znaczy walczymy codziennie o Lexusy ale ta akcja nie ma z tym nic wspólnego.
Walczymy o możliwość godnego i skutecznego wykonywania zawodu, za godziwe wynagrodzenie, bez przymusu pracy dla państwa.
Walczymy o to aby nie musieć kredytować państwa często w wieloletnim procesie. Ponieważ państwo płaci koszty adwokackie na koniec postępowania.
Od prawie 13 lat nie były waloryzowane koszty adwokackie przewidziane w sprawach z urzędu. To bodaj najstarsza taksa w Polsce.
Zastanówcie się co byście zrobili gdyby Państwo po kilkuletniej pracy dla niego zapłaciło wam kwotę 60 zł (to nie jest stawka godzinowa to stawka za cały proces), od której potrąciłoby jeszcze podatek dochodowy. Acha, ta praca nie byłaby dobrowolna.
Obecnie państwo oczekuje, że adwokat w ramach nowego procesu karnego (tego określanego w prasie jako amerykański) za kwotę ok 400 zł (płatną po procesie) będzie z pełnym zaangażowaniem, czasowym i osobistym zdobywał dowody w postępowaniu, ba jak zajdzie potrzeba kredytował tłumacza dla oskarżonego.
Obecnie Państwo chce dodatkowo przymusić nas do udzielania porad prawnych i pisanie pism procesowych za symboliczne urzędowe wynagrodzenie. Z uwagi na okres przedwyborczy do grupy osób, którym ma przysługiwać są osoby w wieku do 26 lat (a więc i faktycznie rodzice wszystkich dzieci w wieku do 18 lat), osoby powyżej 65 lat (a więc i 5 najbogatszych Polaków), duże rodziny oraz osoby ubogie (tylko w tym ostatnim przypadku istotna jest sytuacja majątkowa i to całkowicie rozumiemy).
Pewnie kilkoro z Was pomyślało, że to świetnie, że będzie taka darmowa możliwość, ale pomyślcie. Państwo każe wam za groszową stawkę przygotować np. grafikę dla firmy 25-latka bo musi mieć łatwiejszy start. Musicie to zrobić na swoim oprogramowaniu, za które nikt wam nie płaci, a jak firma mu nie pójdzie może ścigać Was o odszkodowanie z waszego całego majątku.
I robicie to z przymusu… no chyba, że się się zgłosicie na ochotnika…
Z tym walczymy. Nie walczymy o stawki adwokatów z Wielkiej Brytanii, nie walczymy z wymiarem sprawiedliwości, procedurami itd. Walczymy o elementarną przyzwoitość ze strony państwa.

***

Proszę Państwa, a my tutaj dodamy od siebie kilka słów wyjaśnienia, o co walczymy. Przedstawiamy Państwu obliczenia dokonane na podstawie sprawy ZUSowskiej/pracowniczej z urzędu. Przyjęliśmy optymistycznie, że sprawa będzie trwała w pierwszej instancji 18 miesięcy, czyli bagatela 1,5 roku (mamy w toku sprawy dłuższe, a do tego wynagrodzenie jest nam wypłacane średnio około 6 miesięcy po uprawomocnieniu się orzeczenia, więc podane przez nas poniżej koszy są znacznie zaniżone – ale i tak wystarczająco uświadamiają problem i jego skalę). Na ten czas nie mamy wpływu, gdyż zależy on głównie od obciążenia danego sądu sprawami, sumienności stron i świadków do stawiania się na rozprawy oraz zakresu postępowania dowodowego. Proszę nam wierzyć – biorąc pod uwagę wynagrodzenie, jakie dostajemy oraz fakt, że nie widzimy ani grosza do czasu prawomocnego zakończenia postępowania (+ kilka miesięcy do dnia wypłaty) naprawdę chcemy, żeby te sprawy kończyły się jak najszybciej. Przez te 1,5 roku musimy być do dyspozycji klienta z urzędu, mieć gdzie go przyjąć, opłacać – jak każdy przedsiębiorca – ZUS, itp., musimy oczywiście być pod telefonem, bo inaczej pójdzie skarga do ORA. Tym chociażby różni się prowadzenie sprawy sądowej od wizyty o fryzjera. U fryzjera jest to pół godziny do dwóch godzin, on dostaje wynagrodzenie i może przyjąć następnego klienta, żeby mieć to wynagrodzenie. Nasze wynagrodzenie przede wszystkim jest przeznaczane na wielomiesięczne (a często wieloletnie!) koszty funkcjonowania kancelarii podczas trwania procesu sądowego, przy braku urlopu, braku prawa do chorowania (terminy sądowe, terminy na odbiór przesyłek, itp.). Dopiero to, co zostanie po opłaceniu kosztów, jest naszym dochodem.

Aha, oczywiście gdyby czasem przyszło nam do głowy zastrajkować poprzez niestawiennictwo na rozprawie, to kara za taką samowolę wynosiłaby kilka tysięcy złotych – prosimy, porównajcie to Państwo z wysokością wynagrodzenia.

Za sprawę ZUSowską/pracowniczą z urzędu adwokat dostanie 60 zł wynagrodzenia – za CAŁOŚĆ sprawy, nie za godzinę, dzień, czy miesiąc, za CAŁOŚĆ. W tym czasie adwokat poniesie co najmniej poniższe koszty:

koszty tabela

* ZUS został przyjęty szacunkowo na kwotę 1050 zł miesięcznie, a dla najmłodszych adwokatów stawka preferencyjna została ustalona na kwotę 440 zł miesięcznie (sprawa jest prowadzona ponad rok, więc może obejmować 2-3 różne wysokości składek).

** adwokaci należą do samorządu i mają również obowiązkowe OC od odpowiedzialności cywilnej, wysokość składki samorządowej zależy od izby, przyjęliśmy wartość szacunkową 175 zł/miesiąc.

*** koszty lokalu przyjęliśmy oszczędne, 600 zł/miesiąc, zakładamy jeszcze, że adwokat ogarnia pracę sam, nie zatrudnia sekretarki ani aplikanta – klienta z urzędu gdzieś trzeba przyjąć, zapraszanie go do domu czy restauracji może nie być najlepszym pomysłem.

**** przyjmujemy oszczędną wersję oprogramowania prawniczego, koszt: 250 zł miesięcznie – oprogramowanie zapewnia dostęp do aktualnej bazy aktów prawnych, ale przede wszystkim orzecznictwa oraz publikacji książkowych, bez czego merytoryczne opracowanie sprawy jest utrudnione.

To są tylko koszty stałe. Oczywiście prowadzimy w tym czasie inne sprawy, udzielamy porad. Zwracamy tylko uwagę na jedną rzecz – ten dochód ze sprawy z urzędu stanowi 0,15% kosztów stałych, jakie adwokat ponosi w okresie prowadzenia sprawy (0,21% kosztów stałych w przypadku preferencyjnego ZUSu). Co to oznacza? Gdyby adwokat miał żyć tylko ze spraw ZUSowskich/pracowniczych z urzędu (gdzie są te krzyki o specjalizację?), to musiałby ich prowadzić około 700 w ciągu 1,5 roku, żeby zarobić na same koszty działalności gospodarczej!!! A adwokat to też człowiek, też musi jeść, pić, ubrać się (niewłaściwy strój to obraza sądu), mieć gdzie mieszkać. Aha, fakt, przy tej ilości spraw (gdzie nie tylko trzeba być w sądzie na rozprawach i pisać pisma procesowe, ale również spotykać się bezpośrednio z klientem i omawiać z nim sprawę – to tak, jakby sędziemu przyszło do głowy porównywanie, że tyle spraw to sędzia ma w referacie – my mamy rozprawy – jak sędziowie, tylko z tą różnicą, że musimy jeździć po różnych sądach, piszemy pisma – jak sędziowie uzasadnienia, obrabiamy kwestie „kancelaryjne”, typu korespondencja, przesyłki – jak sędziowie zarządzenia, ale mamy jeszcze osobiste spotkania z klientami – tego już sędziowie nie mają, a to też jest nasza praca i nasz czas!), to w sumie fakt, mieszkanie mogłoby być zbędne, gdyż adwokat chodziłby bez spania, jak zombie, a klientów przyjmowałby w godzinach nocnych, gdyż w ciągu dnia nie starczyłoby czasu

Do tego dochodzą koszty stricte związane z daną sprawą: materiały biurowe, jak papier, toner, koperty, znaczki (bardzo często jesteśmy zobligowani wysyłać korespondencję dwukrotnie – do sądu i do pełnomocnika przeciwnika procesowego), zszywki, długopisy, koszty dojazdu do sądu (nie posiadamy umiejętności teleportacji), koszty parkowania pod sądem.

Skąd mamy wziąć na prowadzenie sprawy z urzędu pieniądze (bo nie nazywajmy tego, co płaci Skarb Państwa, wynagrodzeniem, to nawet nie jest jałmużna)? To jest nawet gorzej niż niewolnictwo, gdyż panu zależało, żeby niewolnik miał co jeść, gdzie spać (co pan mu zapewniał), żeby jak najdłużej mógł wydajnie pracować…

A proszę nie zapominać, że policzone wyżej przez nas koszty są niedoszacowane, zaś czas spraw sądowych jest przeważnie dłuższy – w rzeczywistości jest więc gorzej, niż opisano powyżej. A to funduje nam Skarb Państwa pod przymusem – udając, że nam płaci (tzn. taki przekaz idzie oficjalnie do mediów, żeby mydlić obywatelom oczy). Jak napisał Pan Mecenas Łukasz Brydak – walczymy o odrobinę przyzwoitości ze strony Skarbu Państwa. My dodamy – walczymy o odrobinę człowieczeństwa, którego się nam odmawia, traktując nas gorzej, niż niewolników.

 EDIT:

Wyjaśnienie adw. Bartłomieja Grabiasa:

http://grabias.biz/blog/dlaczego-adwokaci-protestuja/

Nasze najważniejsze postulaty przed Protestem

Działając w imieniu adwokatów i aplikantów Izby Adwokackiej w Warszawie przedstawiam postulaty będące przyczyną zwołanego na dzień 30 czerwca 2015 r. (wtorek) o godzinie 10:30 pod siedzibą Ministerstwa Sprawiedliwości protestu. Cele protestu daleko wykraczają poza usprawiedliwione żądania finansowe adwokatów – celem protestu jest dobro wymiaru sprawiedliwości i gwarancje rzeczywistej ochrony praw i wolności obywatelskich.

Oto nasze postulaty:

1. Żądamy nieodpłatnego dostępu obywateli do sądu. System nieodpłatnej pomocy prawnej musi być uregulowany kompleksowo a nie doraźnie pod określone oczekiwania polityczne. Nieodpłatna pomoc przedsądowa powinna być powiązana z nieodpłatnym dostępem do sądu.

2. Żądamy pełnego profesjonalizmu ochrony prawnej obywateli. Obsługa prawna, ubogich powinna być tej samej jakości co osób zamożnych i realizować ją winni profesjonaliści.

3. Żądamy stałego i rzeczywistego dialogu w procesie legislacyjnym. Adwokaci, jako wykwalifikowani praktycy prawa, są w stanie przewidzieć skutki wprowadzanych regulacji prawnych. Jedynie stały dialog władzy z profesjonalistami zapewni wypracowywanie efektywnych rozwiązań legislacyjnych.

4. Żądamy adekwatnego finansowania sądowej ochrony prawnej obywateli. Dzisiaj Państwo wycenia pomoc prawną dla niezamożnego obywatela na 60 zł. Taką kwotą finansuje np. jego ochronę prawną w trwającym niekiedy ponad rok procesie w sprawie o przywrócenie do pracy.

adw. Paweł Rybiński, Dziekan Izby Adwokackiej w Warszawie

‪#‎AdwokaciLudziom‬