pilka nozna

Szkoda tylko, że zdaje się NRA i Ministerstwo Sprawiedliwości strzelają do tej samej bramki – adwokackiej.

Ale, ale, skąd terminologia piłkarska? Na fejsbukowych grupach Dziekan poznańskiej ORA, Pan Mecenas Maciej Gutowski zamieścił następujący wpis, dotyczący jutrzejszego protestu adwokatów:

Czasami lepiej jest zostać przy piłce, niż strzelić z połowy boiska.

Właśnie dlatego poparłem prośbę Prezydium NRA, by wykorzystać czas wyznaczony przez Ministra. Prezydium ma prawo te negocjacje prowadzić.
Jeśli przed czasem zrealizujemy groźbę, przestanie ona stanowić zagrożenie dla kogokolwiek. Czy jej zrealizowanie będzie rzeczywiście tak skuteczne? Niech każdy sobie sam odpowie.
ORA Opole i ORA Katowice sugerowały, by rozpocząć protest po 31 lipca – o ile Minister nie zrealizuje obietnicy. Ja również, w toku posiedzenia zadeklarowałem, że – jeśli dziekan Warszawy przełoży wyznaczony przez siebie termin protestu na po 31 lipca – będę namawiał poznańskich adwokatów do uczestniczenia w nim, choć osobiście uważam inne formy nacisku za skuteczniejsze i trudniejsze od marszu ulicznego. Być może niedługo dziekani będą musieli wziąć na siebie odpowiedzialność za niewyznaczanie adwokatów do pakamerowej pomocy prawnej (ja się do tego przygotowuję, myślę, że inni również).
Jesteśmy grupą zawodową, której protest uliczny, odczytany jako walka o sprawy własne, może wywołać emocje negatywne. To też trzeba kalkulować. Wiszący „miecz Damoklesa“ może być skuteczniejszy niż ostrze, które po przecięciu włosia, nie trafi w cel.
Ja rozumiem dziekana Warszawy, bo sam miewam „gorącą krew“. Ale w niektórych gremiach „czas płynie wolniej“, co miewa pewne zalety. Na poprzednim posiedzeniu pytania o strategię „zostały pogrzebane“, dziś droga do ich zadania została jednogłośnie otwarta.
Ten protest ma szanse być ogólnopolski, wspólny i dobrze przygotowany , o ile powstrzymamy ambicje indywidualne, nie zantagonizujemy środowiska i damy Prezydium oraz Ministrowi szanse.
Izba Warszawska zręcznie wyciągnęła i trzyma w ręku świetną kartę. Uważam, że nie warto jej zgrać we wtorek.

***

A my przedstawiamy poniżej naszym subiektywnym zdaniem najlepsze odpowiedzi adwokatów z grup fejsbukowych Polska Palestra i Adwokatura Polska.

***

Bartosz K.

Maciej Gutowski, używając Pańskiej metafory, NRA zeszła z boiska przed pierwszym gwizdkiem.

„Wykorzystać czas WYZNACZONY przez Ministra” (podkreślenie moje)? A co to ma znaczyć? Dlaczego mamy pozwalać, aby cokolwiek jeszcze było przez MS wyznaczane? MS gra na zwłokę, bo w sierpniu będzie sezon ogórkowy, a poza tym wybory wszystko przykryją.

Czy rzeczywiście i szczerze może Pan powiedzieć, że MS ma jakiekolwiek propozycje? Czy po „proponowanej podwyżce” na 180 zł za sprawę ma Pan jakiekolwiek nadzieje na urealnienie stawek? Czy w którejkolwiek kancelarii członka NRA da się zlecić prowadzenie rozwodu za 360 zł albo sprawy ubezpieczeniowej za 60 zł? Lub nawet za 180?

Przegrywacie Państwo wszystkie negocjacje z MS bo dajecie się wpędzać w narrację MS. Stawki mają być niskie, bo to sprawy ubogich. Ale za te sprawy nie płacą ubodzy, płaci bogaty Skarb Państwa. Ten sam, który przeciwko osobie, która dostała obrońcę za 400 zł wystawia prokuratora, zarabiającego ponad 7000 zł, dysponującego dodatkowo sekretariatem, sprzętem, dostępem do komentarzy i orzecznictwa, Policją, a także uprawnionemu do urlopów czy zwolnień.

Skąd w ogóle wziął się pomysł, że Skarb Państwa może nas zatrudniać za nierynkowe stawki? Co więcej, skąd pomysł, że SP może płacić tylko za niektóre czynności, domagając się wykonania innych za darmo pod rygorem odpowiedzialności dyscyplinarnej? Na przykład, dlaczego SP nie płaci obrońcom za pisma procesowe?

Szczerze Pan uważa, że przez ten miesiąc MS zaproponuje kompletnie nowy system, który będzie kosztował majątek? On przecież musi tyle kosztować, jeżeli my go przestaniemy finansować. Bo przecież my nie rozmawiamy o pudrowaniu obecnego systemu poprzez jakieś tam śmieszne podwyżki stawek, prawda?

Szanowny Panie Mecenasie, w żadnych negocjacjach nie ma sytuacji, gdy to jedna strona wyznacza sobie sama terminy. My za to nie jesteśmy w sytuacji, w której bezwarunkowo musimy się temu podporządkować.

MS miało bardzo dużo czasu na przygotowanie projektu. Ów miesiąc jest czystą grą na czas, bardzo niekorzystną dla adwokatury. Oczekiwanie przez miesiąc jest negocjacyjnym samobójstwem, choćby dlatego że pokazuje, jak desperacko NRA liczy na jakiekolwiek ustępstwo ze strony MS.

Jesteśmy nielubiani, będziemy nielubiani. Zwracam uwagę, że nie mamy jakichkolwiek środków na to, aby to zmienić (oczywiście NRA mogłaby zrobić kampanię wizerunkową, o której się mówi od lat; kampanię tymczasem robią radcowie).

Naszą siłą nie jest oczekiwanie na sympatię społeczną, podobnie jak było to z lekarzami z porozumienia zielonogórskiego. Naszą siłą jest odcięcie MS od naszych usług, które MS bierze sobie za darmo. Jeżeli zakręcimy kurek, MS będzie musiał albo znaleźć innych wykonawców (wygrana dla nas, dłużej nie pracujemy za darmo) albo płacić nam wynagrodzenia jak pozostałym prawnikom w tych sprawach (sędziom SR i prokuratorom), przyznając prawa do urlopów i zwolnień (znowu wygrana dla nas).

MS może sobie zatrudnić ilu chce hejterów, puścić dowolną kampanię oczerniającą nas w oczach społeczeńśtwa – a i tak będzie musiał nastąpić jeden z powyższych rezultatów.

Natomiast dawanie MS czasu na dozbrojenie się (w rozumieniu PR) i przygotowanie do naszego protestu jest głupotą, której głębia jest niemierzalna żadną sondą.

Korzystając z sytuacji chciałbym zapytać, czy MS przedstawiło NRA jakiekolwiek konkretne propozycje co do kierunku, w którym sprawy miałyby iść przez najbliższy miesiąc?

Ostatnia rzecz: bierze Pan Mecenas pod uwagę, że „zagrywka miesięczna” MS może być obliczona na podział środowiska i konflikt między NRA a resztą adwokatury?

***

Tomasz K.

Jestem za protestem ale rozumiem też rację dziekana Gutowskiego. Jeśli czegoś nie rozumiem to stanowiska prezydium NRA bo odnoszę wrażenie, że wczorajsza uchwała NRA byłaby jeszcze słabsza, gdyby nie wcześniejsze uchwały izby warszawskiej, opolskiej i katowickiej. Mecenas Maciej Gutowski jest za protestem ale przestrzega nas przed błędem podchorążych w Noc Listopadową. Natomiast część członków NRA chyba stoi w rozkroku i nie wie, czy stanąć na czele akcji protestacyjnej, czy też zachować się jak generałowie, którym później car postawił pomnik w Warszawie.

Oczywiście można iść dalej i wskazywać, że Powstanie Listopadowe zakończyło się klęską i to wina tych „szurniętych” powstańców ale w moim przekonaniu, w większym stopniu za wybuch powstania i jego późniejszą klęskę odpowiadają stare lisy, weterani wielu wcześniejszych walk, jak zmarły jeszcze przed Powstaniem Listopadowym generał Zajączek, czy gen. Wincenty Krasiński, ojciec poety. Po wojnach napoleońskich, byli elitą Królestwa Polskiego i godzili się na postępujące łamanie prawa, było im nawet wygodnie z tym, dostawali apanaże, medale, zaszczyty i nie dostrzegali, że w ludziach narastała wściekłość. Gdyby dbali o interesy Polski i Polaków to prawdopodobnie nie byłoby Powstania Listopadowego. Oczywiście byli też wcześniejsi bohaterowie, którzy stali się zdrajcami, jak generał Rożniecki ale to już inna historia. Dlatego jeśli dojdzie do protestu adwokackiego, czy teraz, czy za miesiąc, czy za rok, to za jego nieudany przebieg jedyną odpowiedzialną będzie Naczelna Rada Adwokacka. Jesteśmy na skraju cierpliwości, czekaliśmy bardzo długo, argumentowaliśmy, prosiliśmy, a dostaliśmy za przeproszeniem po prostu w mordę. NRA proponuję nam, poczekajmy, przeproszą nas za to, a jeśli nie to wtedy będziemy walczyć. Tylko obiektywna ocena wskazuje, że nic to nie da, nie będzie zmiany pakamerówki ponieważ jest to amunicja wyborcza, niezbędna do walki z PIS-em. PIS i prezydent Duda też tego nie skrytykuje bo byłoby to samobójstwo wyborcze. Podwyżka stawek ? Tym złodziejom adwokatom, w życiu. Zresztą dostali 200 procent więc czego, jeszcze chcą. NRA, czyli większość dziekanów, chce czekać. Ok, możemy poczekać ale wtedy nasza klęska będzie taka jak Powstania Listopadowego. O strasznych konsekwencjach.

Jeśli mamy porównać Ministra Sprawiedliwości (jako urząd, a nie konkretną osobę, obecnie pana Borysa Budkę) to do cara Wszechrosji. Przymus urzędówek sądowych, a obecnie i pozasądowych (pakamerówek) powoduje, że jesteśmy jak te raby, co mają tylko robić na pańskim i nie narzekać. Z przymusem urzędówek wiąże się to, że musimy rozmawiać o jakiś protestach, zamiast zwyczajnie się obrócić na pięcie i robić swoje. Walczmy o naszą wolność, o zwolnienie z pańszczyzny, bo inaczej będzie tylko gorzej, nawet jak teraz dorzucą parę złotych dla kupienia spokoju.

***

Paweł G.

Szanuję poglądy mec. Macieja Gutowskiego chociaż zazwyczaj się z nimi nie zgadzam. Tak też jest i w tym przypadku. Może istotnie czasem lepiej jest „zostać przy piłce” tyle tylko, że to zawsze wywołuje gwizdy publiczności a bramki strzelone z połowy boiska przechodzą do historii. „Gra na czas” ma sens gdy trzeba utrzymać korzystny wynik w końcówce meczu a nie kiedy należy „odrabiać straty” wielu lat bezczynności w upominaniu się o nasze sprawy. Dlatego niezależnie od oceny formy ( mnie ona też nie przekonuje) uważam, że nie należy kontestować protestu Warszawy. W imię naszej adwokackiej jedności i solidarności udzielmy poparcia ich akcji, niezależnie od wspierania działań Prezydium NRA. W takim tonie wypowiedziałem się podczas ostatniego posiedzenia NRA. Nie czas dzisiaj na rozłam w Adwokaturze. A co do strategii Adwokatury to chyba biorę udział w innych posiedzeniach NRA niż kol. Gutowski. Nigdy żadne MĄDRE pytania nie były „pogrzebane” i niczego nie trzeba było odblokowywać. Tylko tyle i aż tyle.

***

Michał S.

Panowie, myślę że wielu spośród nas zastanawia się nad tą całą sytuacją, postawą zarówno Dziekana Rybińskiego jak i pozostałych członków NRA. Myślę, że tzw. „adwokackie doły” całkowicie nie rozumieją postawy góry. Oto po 5 latach urzędowania oraz olewania naszych postulatów przez rząd, prezydium NRA wystosowuje jedno memorandum i nagle minister sprawiedliwości grzecznie siada do rozmów. Ogłaszany jest wielki sukces w postaci podwyższenia stawek z prawa pracy i ubezp. społ., który okazuje się kpiną z Adwokatury, kpiną podwójną (nie dość, że podwyżka żenująca, to jeszcze wmawia się społeczeństwu, że dostaliśmy podwyżki 200%). Zastanawiam się, co się zmieniło? O czym nie wiem, co powoduje Panów nadzieję na gruntowną i pozytywną zmianę wypracowaną w ministerstwie? Bo nastawienie ministerstwa widać po tych stawkach. Jak rozumiem koledzy Rafał Dębowski, Jerzy Trela i Andrzej Zwara nie mieli wiedzy o wysokości podwyżek z prawa pracy albo zostali wprowadzeni w błąd, bo nie ogłaszaliby ich jako wielki sukces, a przynajmniej uczciwie powiedzieli, że podwyżki wynoszą 60 albo 120 PLN.

Wydaje się, że jeśli na poważnie NRA myśli o jakiejkolwiek walce, powinna przede wszystkim mieć na uwadze skutki, jakie wywołałoby ew. odwołanie protestu (jaki by on nie był). Pokazałoby to bowiem, że chodzi tylko o adwokackie pieniądze i że Adwokatura dosłownie zadowala się ochłapami.

Panowie Rado! Proces dialogu poprzez protest jest dynamiczny i złożony. Zarówno ministerstwo jak i strona adwokacka mogą rozegrać drugą stronę, tak samo mogą być rozegrani. Wycofanie się z marszu będzie właśnie takim rozegraniem drugiej strony.

Nie przemawia do mnie argument o tym, że jest to protest przedwczesny. Wręcz przeciwnie, to właśnie groźba protestu przyciągnęła MSBB do stołu negocjacyjnego. Jeżeli przy tym stole mamy cokolwiek wywalczyć, to nie możemy się cofać. Marsz to tylko pierwsza (i najmniej uciążliwa dla wymiaru sprawiedliwości) z możliwych form protestu. Do dyspozycji chociażby są pozwy o odsetki za opóźnienie w płatności wynagrodzenia z urzędu, pisanie zażaleń na wynagrodzenie z urzędu i na wszystko inne, na co się da, pozew o wynagrodzenie za dyżury w przyspieszonym (po pakamerach również stawiać należy pytanie o równość w traktowaniu tych dwóch rozwiązań) odmowa przekazania list obrońców i wyznaczania pełnomocników z urzędu, wreszcie ostatecznością jest zaskarżenie przymusowości do ETPCz (uwierzcie mi, da się to zrobić). Paleta jest bogata. Ponawiam więc pytanie: co się zmieniło w przeciągu tych dwóch dni, że uważacie, że odpuszczając da się jeszcze cokolwiek wygrać?

***

Ewa S.

Cytat:
„Jeśli przed czasem zrealizujemy groźbę, przestanie ona stanowić zagrożenie dla kogokolwiek. Czy jej zrealizowanie będzie rzeczywiście tak skuteczne? Niech każdy sobie sam odpowie.
ORA Opole i ORA Katowice sugerowały, by rozpocząć protest po 31 lipca – o ile Minister nie zrealizuje obietnicy. Ja również, w toku posiedzenia zadeklarowałem, że – jeśli dziekan Warszawy przełoży wyznaczony przez siebie termin protestu na po 31 lipca – będę namawiał poznańskich adwokatów do uczestniczenia w nim, choć osobiście uważam inne formy nacisku za skuteczniejsze i trudniejsze od marszu ulicznego.”
Czy mamy wnioskować po treści tego stanowiska, że protest „uliczny” był tak naprawdę JEDYNĄ formą rozważanego sprzeciwu???
Bo tak z tego stanowiska wynika.
Że jeśli się odbędzie przejście ulicą W-wy – to już ewentualny sprzeciw adwokatury „nie będzie stanowić zagrożenia”.
A przecież niby NRA nie wykluczała innych form protestu-nieprzekazanie list obrońców z urzędu, niewyznaczanie pełnomocników z urzędu itp. – te formy są nieporównywalnie większą dolegliwością dla wymiaru sprawiedliwości od przejścia się ulicą.
O co takie „halo” jak to mówi młodzież?
Czego się Państwo tak obawiacie – ale naprawdę, bez wciskania ciemnoty o „ulicznikach”, „wcieleniu majestatu powagi sądu” jakim niby ma być adwokacka (sic!) toga – w związku z tym przemarszem, co?
Protest po 31 lipca, w sierpniu.
Czyli tak jak wyprorokowałam w innych wpisach i komentarzach, żeby nikogo nie zabolało i żeby był w okresie urlopowym niezauważalny i niedotkliwy.
Rewelacja. Naprawdę.
Doceńcie wreszcie nasz intelekt.

***

Ilona N.G.

Szanowny Panie Dziekanie…! Ma Pan mnóstwo racji… tylko wydaje się, że czara goryczy się przelała..Chyba jednak adwokaci stracili bezpowrotnie wiarę w to, co obiecuje teraz NRA.. i sama ona nie wierzy ,że cokolwiek osiągnie, bo analiza przebiegu posiedzeń komisji sejmowych wskazuje na to, że nikt się z naszym środowiskiem kompletnie nie liczy…I to NRA zapracowała sobie na taki brak zaufania. Nie wywalczono nic.. dosłownie nic.. i niewiele zrobiono aby móc to uczynić…Szczegółów możemy sobie oszczędzić. Publiczne obietnice Prezesa NRA o dobrowolności pracy w ,, pakamerach” okazały się bez pokrycia..Jesteśmy dodatkowo i wbrew naszej woli skazani na jakieś przymusowe ,,urzędnicze roboty” które będą nas absorbowały oprócz spraw z urzędu, które i tak są kulą u nogi.. Wszystko co od długiego już czasu czyni NRA odbywa się na zasadzie tajemnych rozmów z MS z których nic dobrego dla nas nigdy nie wniknęło. Ustawa ,, pakamerowa” została przez nasze władze samorządowe nie wiedzieć czemu, od początku okrzyknięta sukcesem, mimo, że stała się klęskà..Dużo tego… złego się wydarzyło i sam Pan Dziekan najlepiej o tym wie .. Zgromadzenie Izby Warszawskiej jako najwyższy organ izbowy podjęło uchwałę o proteście a Dziekan ją wykonuje.. bo taka jest kolej rzeczy. Nikt nikogo nie będzie zmuszał do marszu protestacyjnego..Dajmy tym którzy takà decyzję uznali za konieczną wykonać to co postanowili.

***

Monika S.W.

Maćku, bardzo zawsze ceniłam Twoje zdanie i wyważone oceny. Ale mam wrażenie, że mylisz się w jednym. Protest, to nie kwestia „gorącej krwi” lecz narastającej od miesięcy frustracji ludzi patrzących na szereg zaniechań NRA i jej licznych Komisji.

Wiara w dobrą wolę MS dziś byłaby nawet nie naiwnością a głupotą. Oto z dnia na dzień minister znajduje jakieś środki na rzucenie ochłapu (i jestem przekonana, że bez zapowiedzi protestu, nawet i tego by nie rzucono), a jednocześnie wrednie opakowuje „newsa” medialnie, nastawiając przeciwko nam społeczeństwo (te słynne 200%). Niedawno obniżono stawki w ppsa. Projekt ustawy o cudzoziemcach – szkoda gadać. Zaledwie kilka dni przed tym „owocnym” spotkaniem nasz przedstawiciel z NRA na 2 kolejnych komisjach sejmowych w sprawie pakamer był traktowany dosłownie jak jakiś pętak. Widziałeś, jak wyśmiewano się z jego słów i jak nie chciano nawet udzielić mu głosu? Nawet uwzględniając jego poprzednią czołobitność, to na takie traktowanie nie zasługiwał. Obrażając jego, obrażono mnie i wszystkich adwokatów. Pakamery przeszły w takim kształcie w jakim chciał MS i krzykliwe NGO-sy, a nie grzeczna NRA.

Ludzie przestali ufać NRA, nie widzisz tego? Chcą wziąć sprawy w swoje ręce. A dlaczego mieliby ufać? Mimo że od pół roku robiliśmy tu na PP raban w sprawie pakamer, prezes publicznie zapewniał nas o ich dobrowolności. Plenum NRA potępiło nas za opinię krytyczną. Na fb sekretarz Dębowski na zmianę obrażał się albo oznajmiał, że pakamery będą dobrodziejstwem, bo rozmawiał z min. Kosiniak-Kamyszem, a NRA ma tajną strategię i właściwym czasem do zgłaszania uwag są prace parlamentarne. Pycha lała się strumieniami, ale jak to zwykle bywa i tym razem kroczyła tuż przed upadkiem. W sprawie urzędówek nawet nie próbowano poważnie kiwać palcem, bo wiadomo, że „budżet nie ma pieniędzy”. Reformę k.p.k. NRA zaskarżyła dopiero po 2 latach tuż przed jej wejściem w życie i to w formie wykastrowanej, a autorowi wniosku nawet nie podziękowano przyzwoicie. Zmiana ppsa też przeszłaby bez echa mimo kilkudziesięciosobowej Komisji Legislacyjnej, gdyby nie działania oddolne Polskiej Palestry. Jesteś znamienitym cywilistą, czy zauważyłeś, że kilkanaście dni temu Prezydent podpisał ustawę rozszerzającą krąg pełnomocników procesowych w art. 87 k.p.c.? Czy NRA opiniowała ten projekt? Jak ludzie mają ufać NRA, skoro jedna z koleżanek pisze, że jej dziekan oświadczył w Izbie, że marzy mu się marsz milczenia w togach, a dziś był przeciw? Zaledwie 3 miesiące temu na poprzednim plenum NRA nie uważano za stosowne zapytać środowisko o przyszłość, bo „nie wiadomo, jaka byłaby odpowiedź”.

I najważniejsze – były głosy aby z protestem poczekać do spotkania z MS. Spotkanie już się w czwartek odbyło.

Wiesz dlaczego idę na ten protest? Nie dla siebie. Nieskromnie mówiąc, urzędówki ani mnie ziębią ani grzeją, a kancelaria idzie mi świetnie. Idę dlatego, że nie godzę się, aby politycy pomiatali adwokaturą. A tym, co powiedzą ludzie przejmuję tyle, ile przejmowali się protestujący lekarze, naukowcy, górnicy.

***

Małgorzata G.

Do komentarzy moich Koleżanek niewiele można dodać. W zasadzie wyczerpały temat. Bo o jakiej szansie dla Prezydium I Ministra można mówić, gdy stanęliśmy przed faktem uchwalenia w takiej a nie innej wersji ustawy pakamerowej, i jak wyglądał czas pomiędzy jednym a drugim plenum. Pomysły dyscyplinarek za realizowanie wolności słowa w naszym samorządzie, a przede wszystkim zbudowanie muru między dołem a górą wielkości muru chińskiego. Panie dziekanie Pan mówi że protest zantagonizuje środowisko. A Pan nie widz tego rozłamu który nastąpił i to nie za sprawą szaraczków?i Dopiero postawienie NRA przed faktem, już nie propozycją, już nie prośbą, ale faktem przemarszu w geście bezsilności wobec bierności naszych władz samorządowych i lekceważniea ze strony rządowej spowodowało wylanie kubła zimnej wody na Prezydium. Jak bardzo członkowie NRA lekceważyli nastroje na dole i jak bardzo nie rozumieli że za chwilę sytuacja pęknie jak banka mydlana niech obrazuje zachowanie jednego z członków NRA. sama była tegoświadkiem,jako w mojej obecności na rejsie adwokacki 2 tygodnie temu, jeden z członków NRA rysował kółko na czole wypowiadając się w ten sposób o pomyśle protestu i jego autorach , nie mając żadnych wątpliwości, „no bo kto tam pójdzie na taki marsz 10 osób , no może 5”. A tu się okazuje że to nie jest wcale tak, że determinacja ludzi sięgnęła zenitu, bo w takich warunkach jakie funduje nam rząd, przy całkowitej bierności osób, przez nas wybranych, do obrony naszych korporacyjnych interesów , zwyczajnie nie da się już pracować. Uważam, że nietrafny i całkowicie niesprawiedliwy argument, że protest zantagonizuje środowisko. Mieliście Państwo jako NRA i Dziekani mnóstwo czasu by się wykazać. Podejście do szeregowych koleżanek i kolegów ujawniło się pod koniec marca. Potraktowano adwokatów jak niemoty, którym zakazami próbuje się zamknąć usta. I to był strzał drodzy samorządowcy w Waszą stopę. Adwokaci to cierpliwe bractwo ale jednak do czasu.Na reakcję Ministerstwa czekałam 12 lat od momentu jak zaczęłam być adwokatem, Ale jaka akcja ze strony NRA, taka reakcja ze strony MS. Przykro mi ale całkowicie się nie zgadzam z Pana Dziekana stanowiskiem. Już nie ma na co czekać. Ja nie zamierzam. A tak na marginesie wydana ostatnio przez Pana „Nieważność czynności prawnej” naprawdę niezła.

***

Dominik R.

Jako zawodnik w pełni zgadzam się z mec. Krzysztof B. można posiadać piłkę 90 % procent czasu gry, kiwać i wymieniać miliony podań, i co z tego skoro i tak wszyscy zapamiętaj wynik. Bo wynik idzie w świat, a nie nota za styl gry. I dlatego trzeba zmienić styl gry…

Proszę Państwa nie bądźmy dziećmi. Wiara w to, że po 31 lipca będziemy mieli to co chcemy jest płonna. Ministrowi zależy na czasie i wyciszenie rewolucyjnych nastrojów. NRA chce coś ugrać mając straszak w postaci strajku czy protestu. Tylko ja przewiduje, że 31 dowiemy się że nic więcej się nie uda wywalczyć a protest nie ma sensu. Proszę zajrzeć na profil MBB i przeczytać to co napisał. NRA nie powinna odcinać się od protestu i na wielu płaszczyznach wpływać na wymuszenie pewnych decyzji. Krytyka wewnętrzna protestu 30 czerwca jest wizerunkowej strzałem w stopę i daje argument Ministrowi. To po czyjej stronie jest NRA? Adwokatów czy Ministra?

***

Magdalena F.

Szanowny Panie Dziekanie – „urzędówki” to nie wszystko. Minister nie ma kompetencji, aby zmienić ustawę o bezpłatnej pomocy prawnej. Zabierają nam cały rynek porad prawnych. Wprowadzają nowe obowiązki, a my mamy cierpliwie czekać. Na co? Nie protestowaliśmy w ten sposób, gdy wprowadzano obowiązek poświadczania zwolnień lekarskich, nie protestowaliśmy, gdy wprowadzano kary finansowe za niestawiennictwo, nie protestowaliśmy gdy przerzucono na nas obowiązek doręczeń sądowych. Żadne rozmowy prowadzone w dotychczasowej formie nie przyniosły rezultatu. Nie, Panie Dziekanie, nie zgadzam się z Panem całkowicie.

***

Karol P.

Bardzo się cieszę z tej jakże optymistycznej wypowiedzi tak zacnego członka NRA. Dotychczas bowiem niewprawione oko obserwatora mogło odnieść jakże mylne, niesłuszne i krzywdzące wrażenie, że tam na na górze ktoś buja w obłokach, że są już w zasadzie dwie adwokatury. Ta snobistyczna, z Amber Room, rozdająca karty, grupująca świetnie prosperujących adwokatów zaczynających na przełomie lat 80/90 i ta pogosiewska: liczna, z bardzo ograniczonymi perspektywami,rewolucyjna, a nawet nie szanująca zastanych reguł. Ktoś kto czytał Wiadomości Adwokatury mógłby odnieść złe wrażenie, że góra skupia się na tym gdzie się spotkać i czym popływać w wolnym czasie, kto czyta prasę myślałby z grymasem, że jako grupa zawodowa tracimy co się, że przegrywamy absolutnie wszystko czy to w TK, czy przez nasza nieobecność w procesach legislacyjnych, czy przez brak jakiegokolwiek przekazu skierowanego do społeczeństwa poza tym, że raz w roku jesteśmy za darmo dla wszystkich. Kto wierzy w teorie spiskowe dorzuciłby jeszcze, że ktoś tam wysoko zajmował się tym, żeby kolejny członkowie NRA lądowali w TK. Tymczasem okazuje się, że w tym wszystkim jest misterny plan. Nie ma żadnej metody w tym szaleństwie bo mówienie o szaleństwie to byłoby nadużycie. Okazuje się, że nie jest tak, że adwokatura jest ogrywana. Wpadki z wnioskami do TK, nowelizacje kpk, kpc, ppsa, ustawa o cudzoziemcach, którą zawracał Dariusz Nieznany, obniżki stawek minimalnych, kary porządkowe dla pełnomocników, formalizm i żadnych ułatwień w postępowaniach, kolejki do czytelni akt, brak reakcji NRA na cokolwiek to jest jednak chytry plan. Że NRA rozmawia i nie należy jej przeszkadzać. Że być może coś nastąpi, żebyśmy nie psuli nieskalanego wizerunku i nie przeszkadzali w propagandzie sukcesu. Okazuje się, że ktoś trzyma rękę na pulsie, że coś się dzieje i być może coś zrobi. Jest już jaskółka, mamy 200% podwyżki stawki minimalnej z prawa pracy. Piłka jest ciągle na środku boiska? Nie wiem tylko czy nie dlatego, że zawsze znajduje się tam po golu, a strzelono adwokaturze kolejną bramkę (ustawa pakamerowa). To nie jest mecz remisowy. To nie jest nawet 0-3 do przerwy. Tak, będę jutro przed MS. I jak zapewne większość tam obecnych nie tylko w proteście przeciwko stawkom minimalnym ale także sposobie reprezentacji interesów adwokatów.