Wielki sep rzutki/opowiadanie satyryczne, opisywane historie i postacie są całkowicie fikcyjne, kilka tysięcy osób które „się odnalazły” oraz kilka tysięcy które dyskutują i hejtują z tego powodu, że „odnaleźć się nie mogą i to wszystko nieprawda” – uprasza się o zdrowy rozsądek i zdobycie się na dystans wobec literatury opisującej fikcje i fantazje autorów/

SANKJA I SĘPIE KNOWANIA

W piątkowy wieczór Sankja po wyjątkowo ciężkim tygodniu położyła się do łóżka wyłączając telefon. Postanowiła odespać trudy tygodnia.

– Oby tylko znów nie przyśnił mi się koszmar z tą Puszczą – pomyślała odpływając w objęcia Morfeusza.

Niestety, Morfeusz nie był dla niej łaskawy, bo ledwie zamknęła oczy znów znalazła się, jako mała urocza sówka, na znajomej polanie. Zobaczyła Wielkiego Sępa, który był w wyjątkowo złym humorze. Od dawna ostrzył sobie szpony i dziób na grzędę w Ptasim Trybunale. Niestety, wszystkie pięć miejsc na grzędzie zostały przeznaczone dla innego ptactwa. Co gorsza, bezczelne wróble mieszkające na skraju prastarej puszczy zaczęły ćwierkać, że drzwi na grzędę zatrzaśnięto tuż przed dziobem Wielkiego Sępa, co nie uszło uwadze sów.

– Wołaj mi tu zaraz Kancelistę i Starą Sępicę na tajną naradę – krzyknął Wielki Sęp do Siwego Sępa, który potulnie podreptał w głąb puszczy. Za chwilę cała trójka stawiła się karnie w szeregu i skłoniła głęboko.

– Słuchajcie – powiedział Wielki Sęp – trzeba byłoby zakręcić się wokół Orła Białego. Może on zwali kogoś z grzędy w Ptasim Trybunale.

– Władco nasz i panie – z ukłonem wyszeptał Sęp Kancelista. – Wybacz śmiałość, ale przecież zawsze trzymałeś z wrogami Orła Białego. Myślisz, że on tego nie pamięta? I co powiedzą na to ptaki z Platformy Ptasiej? Nie rób tego!

– Tak, panie – poparła Kancelistę Stara Sępica, przygładzając wymięte na ostatniej imprezie piórka prosto od Prady. – Gdy ostatnio bywałam w Ministerstwie Zwierząt i tak nie miałeś tam dużego poparcia. Wiesz, że teraz blisko Ministra Zwierząt są kukułki.

– Ciiiiszaaa! – wrzasnął Wielki Sęp i szponami walnął w gałąź aż drzewo się zatrzęsło – nie po to was tu wzywałem, abyście mi się sprzeciwiali. Myślcie, jak to rozwiązać!

Po chwili milczenia odezwał się Siwy Sęp:

– Chyba tylko w jeden sposób. Trzeba dać dla Orła Białego świeczkę a dla Ptasiej Platformy ogarek. Czyli trzeba zapędzić sowi plebs do roboty.

– Czyli? – niecierpliwie poganiał go Wielki Sęp.

– Orzeł Biały zasłynął z gniazda, w którym pomaga się najbiedniejszym zwierzętom. Trzeba zagonić tam sowy, to może Orzeł Biały spojrzy na Ciebie, panie, łaskawszym okiem. A Ptasia Platforma miota się teraz nad problemem przyjmowania do prastarej Puszczy watah wygłodniałych wilków i podstępnych lisów. Trzeba to poprzeć i również zagonić sowy.

– Nieźle – mruknął Wielki Sęp – ale jak to zrobić? Sowy już się buntują przeciw tym obowiązkom. Nie chcę mieć rewolucji, bo najbardziej zaszkodzi ona tobie za rok, Siwy Sępie.

– Trzeba im dać jakiś ochłap. Na przykład punkty w Szkole Wysokich Lotów za siedzenie w gnieździe Orła Białego.

– Protestuję – krzyknęła Stara Sępica – nigdy dotąd nie dawaliśmy sowom tych punktów, jeżeli sobie na to solidnie nie zapracowały. Poprzewraca im się w sowich głowach.

– Poza tym Ptasi Sąd Najwyższy stwierdził, że obowiązek zbierania punktów w Szkole Wysokich Lotów nałożyliśmy nielegalnie – dodał Siwy Sęp.

Wielki Sęp popatrzył na nich z niesmakiem.

– Naprawdę myślicie, że ten sowi plebs o tym wie? – zapytał. – Może kilka sów, ale reszta zleci się jak do karmnika ze słodką kukurydzą. Ale co z pomocą dla wygłodniałych wilków i podstępnych lisów?

W tym momencie Kancelista ukłonił się tak głęboko, że aż zarył dziobem w ziemię. Chwilę trwało, zanim udało mu się wyciągnąć dziób pełen ziemi.

– Elki Empie – powiedział niewyraźnie, bo dziób miał zaklejony ziemią. – Apiałem ojekt uały.

– Co?! Wytrzyj ten dziób i mów jak sęp!

Kancelista wytarł skrzydłami dziób, plując na wszystkie strony, po czym już wyraźnie powiedział:

– Wielki Sępie, napisałem projekt uchwały. – I wręczył kawałek kory brzozowej z nieco mniej głębokim ukłonem, po czym natychmiast bojaźliwie łypnął na Wielkiego Sępa. Ale ten był zbyt zajęty czytaniem, aby zwracać uwagę na ukłon Kancelisty.

– My, Sępia Rada, deklarujemy, że pomożemy każdemu wygłodniałemu wilkowi i każdemu podstępnemu lisowi we wszelkich sprawach, a zwłaszcza w wykopaniu jam w prastarej Puszczy. Jako sępy znani jesteśmy z wyjątkowego miłosierdzia i dlatego popieramy zamysły Zwierzęcej Rady Ministrów, aby przyjąć każdego wygłodniałego wilka i każdego podstępnego lisa, choćby miały one potem wytępić inne zwierzęta mieszkające w prastarej Puszczy. – odczytał Wielki Sęp. – No, wreszcie na coś mi się przydaliście. – dodał zadowolony.

Siwy Sęp z przerażeniem zerknął na Wielkiego Sępa:

– Jak to? Wytępić inne zwierzęta? Nas też?

– My jesteśmy z innej, oczywiście lepszej, gliny, niezniszczalni. Stać nas na odlot do innego lasu. A sowi plebs niech się martwi…