Eurostat 1Q2015Unia Europejska – decyzje w sprawie statusu uchodźcy w odniesieniu do 6 największych grup imigrantów w 1 kwartale 2015 r. (źródło: http://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php/Asylum_quarterly_report – są tam dostępne również inne statystyki).

***

Nie ma chyba bardziej dyskutowanego publicznie tematu niż problem imigrantów, w tym uchodźców. Temat ten podzielił również adwokatów, którzy żarliwie dyskutują w adwokackich grupach na Facebooku. Po analizie komentarzy można powiedzieć, że wyłaniają się dwie kategorie poglądów. Żaden z dyskutantów nie przyjął postawy „Nie pomagać!”. Różnice dotyczą tego, jak i komu pomóc, jak i kiedy weryfikować status danej osoby. Przedstawiamy subiektywnie wybrane komentarze adwokatów, każdemu czytelnikowi pozostawiając swobodę wyboru jego poglądu na tę sprawę. Niemniej przypominamy – komentarze są przez nas zatwierdzane i moderowane. Nie będą publikowane żadne komentarze nawołujące do nienawiści (ani w odniesieniu do imigrantów, ani w odniesieniu do tubylców, znaczy się Polaków). Wypowiedzi będą z kilku wątków, których kolejność jest całkowicie przypadkowa, w związku z czym mogą stanowić pewien… chaos.

Piotr K.

Brak empatii i uprzedzenia grup ludzi wobec innych wielokrotnie były powodem upadku tych pierwszych ale na szczęście nie zachwiało to cywilizacją. Dobro i jak napisali by Chrześcijanie – miłosierdzie, jest natomiast jej podstawą. Mój instynkt samozachowawczy nie ma znaczenia w świetle poczucia że należy zachować się przyzwoicie. Nikt nikomu nie zabrania się bać. Jedni się boją duchów, inni Żydów i Masonów, jak widać są tacy co Muzułmanów – ale nie powinno to skutkować odmawianiem im pomocy – bo to nasz ludzki obowiązek. Tak głupio mnie wychowano…

Magda M.

A czy ktoś pisze o odmawianiu pomocy? Większość postów tzw, przeciwników, które czytam (za wyjątkiem internetowych trolli) dotyczą kwestii „jak pomagać” (tzn. tego, że „nie przyjmować bezmyślnie wszystkich jak leci, kochaj i szalej nie pytaj, co dalej”), a nie „czy pomagać”. Proszę nie uprawiać demagogii i nie fałszować obrazu. Problem dotyczy tego, komu pomóc – ludziom dotkniętym wojną (czego nikt nie kwestionuje), czy migrantom ekonomiczno-socjalnym (http://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php/Asylum_quarterly_report) – od jakiej to wojny uciekają ci z Albanii, Kosowa, Serbii?

Dominik R.

Radzę zwrócić uwagę na jedną rzecz. Państwo Islamskie nie tak dawno zapowiedziało, że celem jest Europa. Skutecznie destabilizuje region, morduje w mało wyrafinowany sposób i sieje terror. Setki tysięcy uchodźców ruszyły w kierunku Europy bo to „ziemia obiecana”. Wśród tych tłumów nie ma sił, aby nie przedostali się wojownicy PI. Nikt nikomu nie zagwarantuje bezpieczeństwa i kwestia czasu kiedy będą jakieś zamachy.
Mówienie o tym, że to przecież nasza solidarność nam nakazuje przyjmować, bo mamy jakieś długi to demagogia, czekam tylko kiedy odwołają się do spłacania za wyprawy krzyżowe.

Magda M.

Dobra, to jeszcze kilka niewygodnych pytań zadam:
1) Jeśli dzisiaj wpuścimy wszystkich, bez zastrzeżeń (nie tylko uchodźców, ale migrantów – odsyłam do dokumentów UN celem rozróżnienia tych pojęć, w tym gronie chyba mogę sobie na to pozwolić), to jaki to będzie miało skutek za rok? Ludzi na tratwach będzie mniej, bo będą zniechęceni, czy raczej kilka razy więcej, bo skoro jedni wymusili przyjęcie, to dlaczego nam mają odmówić? Czy zbyt łatwe wpuszczenie wszystkich nie będzie taką zachętą i nie będzie miało takiego skutku, że za rok napłynie jeszcze więcej osób, a potem więcej, i więcej?
2) Co z prawem do łączenia rodzin? Jakie to będzie miało skutki dla liczby przyjętych osób? Przecież to jest prawo do ściągnięcia rodziców imigranta, jego żony (jednej? z tym może być różnie) i dzieci (też raczej nie będzie to liczba pojedyncza), rodzice imigranta i jego żona też być może zapragną ściągnąć w ramach prawa łączenia rodzin swoje rodziny – czy na to jesteśmy gotowi? Na pewno? Nie tylko finansowo, ale i organizacyjnie? Gdzie tych ludzi przyjąć, gdzie i jak zapewnić im dach nad głową, jedzenie, itp.?
3) Co dalej? Przyjmiemy i będziemy utrzymywać do czasu zakończenia wojny? A jak nie zechcą wrócić do siebie, to do … końca życia (całych rodzin)? A co z migrantami (nie uchodźcami)? Jeśli nie znają języka, nie mają zawodu? Co, jeśli się nie zasymilują, nie nauczą – bo nie będą chcieli? Gdzie ci wszyscy ludzie (i kolejni) będą pracować (o Polsce, gdzie bezrobocie jest, jakie jest, nawet nie wspominając)? Jeśli się nie zasymilują, to ktoś ich deportuje? Do tej pory deportowano? Czy będą żyć na zasiłkach, tworzyć enklawy, itp.? Zasiłki to tylko na 1 żonę, czy na wszystkie 4?
4) Co z kwestiami społecznymi w miejscach, gdzie zamieszkają? Co z sharia-police, dzielnicami muzułmańskimi, zabójstwami honorowymi, pobiciami za jedzenie szynki, zakazami stawiania choinek bożonarodzeniowych, zwalnianiem z pracy w tv za noszenie krzyżyka na łańcuszku, itp.? W Marsylii muzułmanie to już 40% mieszkańców? Jaka będzie struktura demograficzna w Europie w 2020, 2025, 2030, 2050? Co jeśli, całkiem demokratycznie, zostanie wprowadzone prawo szariatu?

To jest trudne pytanie, ale jak pomóc tym ludziom (jak, jak pomóc, a nie czy pomóc), żeby jednocześnie nie doprowadzić do tego, że za x lat będzie podobny problem tu, w Europie i to nasze dzieci/wnuki będą zmuszone uciekać?

Magdalena F.

Magda – nie uzyskasz na swoje pytania żadnej odpowiedzi. Przecież nikt nie podejmuje dyskusji. Jedynymi argumentami jest: obrażanie, zarzucanie braku empatii, solidarności, przyzwoitości itd. itp. I ani jednej odpowiedzi merytorycznej.

Piotr B.

1. Jeśli dziś wpuścimy emigrantów i nic nie zrobimy w kwestii pomocy Syryjczykom, to za rok będzie ich więcej. Dlatego pomagając, powinniśmy jednocześnie zastanawiać się – na poziomie światowym (ale nie RB), jak rozwiązać sytuację w Syrii i Iraku. I tak, prawdopodobnie powinniśmy wysłać tam wojsko, a jak już uda się przywrócić pokój, uruchomić jakiś plan Marshalla.
2. Oczywiście jestem za łączeniem rodzin.
3. Jeśli chodzi o „utrzymywanie”, to doświadczenie innych imigrantów (Ukraińcy, Wietnamczycy) pokazuje, że świetnie radzą sobie oni bez długotrwałej pomocy państwa. Powinniśmy jednak pomóc im przez zapewnienie nauki polskiego i umożliwienie podjęcia pracy, choćby fizycznej, która zapewni im podstawowe utrzymanie.
4. Obecność imigrantów nie oznacza wyłączenia stosowania prawa. Naprawdę trzeba to tłumaczyć na grupie adwokackiej? Czy to: „pobiciami za jedzenie szynki, zakazami stawiania choinek bożonarodzeniowych, zwalnianiem z pracy w tv za noszenie krzyżyka na łańcuszku” ma cokolwiek wspólnego z merytoryczną dyskusją? Odnośnie tego, co będzie za 30 lat, to zwracam uwagę, że w żadnym kraju europejskim – pomimo kilkudziesięciu lat imigracji – nie wprowadzono prawa szariatu. Za to w większości z nich wszystkim mieszkańcom narzuca się zasady religii chrześcijańskich (zakaz aborcji, zakaz małżeństw homoseksualnych, nawet dni wolne w dniach będących świętami chrześcijańskimi).

Przemek B.

W UE solidarność jest tylko wtedy kiedy pojedyncze interesy Niemiec, Francji i UK tego wymagają. W pozostałym zakresie jakoś jej nie widać.

Michał O.

Solidarność UE Niemcy pokazali przy budowie NordStream.

Monika S.W.

I jeszcze małe przemyślenie o solidarności UE. Kilka dni temu leciałam liniami Emitares, które codziennie (!) latają do i z Dubaju. W obie strony Airbus A330-300 (prawie 400 miejsc) był pełny. Jako pasażer powinnam się cieszyć, bo komfort nieporównywalny do żadnej linii europejskiej, ale jakoś serce bolało, że tak intratne połączenie przeszło LOT-owi koło nosa. Dlaczego? Otóż 2 lata temu Komisja Europejska zakazała LOT-owi otwierania nowych połączeń, w zamian za zgodę na państwową pomoc dla spółki. Co więcej, z tego samego powodu od marca br LOT musiał zlikwidować wszystkie zagraniczne loty rejsowe spoza Warszawy. Ale nie myślcie Państwo, że biedni wrocławianie i gdańszczanie zostali uziemieni. Kto zgadnie, jaka linia przejęła połączenia? Zaczyna się na „L”, kończy na „hansa.

Nie chciałabym, aby ten wątek zamienił się w dyskusję nad imigrantami, ale nie możemy zamykać oczu, że nasze niewydolne państwo nie poradziło sobie nawet z daleko mniejszą liczbą Czeczeńców. Mieszkam niedaleko 2 ośrodków dla uchodźców. Zrazu kibicowałam Czeczeńcom, bo wwiązanie przez nich Rosji w konflikt w tamtym rejonie zwiększał nasze bezpieczeństwo. Ale zmieniłam zdanie. Nie chcieli się integrować. W ośrodku wprowadzili terror wobec innych narodowości. W szkole przeszkadzali nauczycielom i polskim dzieciom, zwłaszcza chłopcy czeczeńscy ostro stawiali się nauczycielkom („nie będzie mi kobieta mówiła…”), a co najgorsze, w nocy grupami uciekali z ośrodka i „dla sportu” terroryzowali okolice. Jeżeli nie wierzysz, przeszukaj lokalny tygodnik „Nad Wisłą”. Nawet w ostatnim numerze jest coś o tym. Dlatego uważam, że Polska po prostu nie jest przygotowana na przyjęcie tysięcy obcych kulturowo ludzi, z których znaczna część de facto nie spełnia kryterium uchodźcy. I ostatnia rzecz – przez tyle lat nie sprowadziliśmy nawet znaczącego odsetka Polonii ze wschodu, a to im należałoby dać bezwzględne pierwszeństwo. Myślę, że akurat mnie nie możesz zarzucić niewrażliwości na prawa osób prześladowanych. Zrobiłam dla nich sporo. Ale trzeba do problemu podchodzić z głową. http://www.nadwisla.pl/index.php?pokaz=tekst&id=4588

Jarosław S.

Ja do rozpoczęcia studiów mieszkałem w mieście, gdzie było duże osiedle Romów. Oni też się nie integrowali i też popadali w częste konflikty z Polakami. Mimo, że z dzieciństwa mam raczej przykre doświadczenia z osobami obcych narodowości, to przez myśl mi nie przejdzie, by nie pomóc potrzebującym ludziom, a wśród nich dzieciom w szczególności. Jeszcze bardziej przeraża mnie, gdy taką pomoc poddają w wątpliwość adwokaci, humaniści, podobno i elita tego kraju!

Monika S.W.

Jarku, ja również jestem za pomocą, ale robioną z głową, a nie na podstawie tylko odruchu serca. Przypominam, że ok. 3 m-cy temu A. Merkel zupełnie nie wzruszyła się łzami młodej Palestynki, która prosiła panią Kanclerz o pomoc w sprowadzeniu innych Palestyńczyków. Niestety, jak dotąd idą do nas głównie młodzi, zdrowi jak byki mężczyźni, roszczeniowo nastawieni, a tych dzieci nie ma wiele. Czy Twoim zdaniem należy przyjmować i utrzymywać każdego, komu zamarzy się poprawa bytu i oświadczy, że jest uchodźcą? Współpracuję od lat z kilkoma znaczącymi NGO-sami i wierz mi, że problem wyłudzania pomocy jest poważniejszy, niż myślisz.

Jarosław S.

Monika,
masz rację, wiem doskonale o problemie wyłudzenia pomocy przez imigrantów. Też nie jestem zwolennikiem pozostawiania w UE, wszystkich imigrantów ale co mamy robić teraz, pozwalać, by topili się u wybrzeży UE. Teraz trzeba przyjąć wszystkich, a dopiero później dokonać weryfikacji, kto jest uchodźcą, a kto imigrantem (ekonomicznym) i deportować imigrantów (ekonomicznych).

Magdalena F.

Panie Mecenasie – . Nie jestem przeciwko imigrantom, ale jestem przeciwko polityce Unii i USA. Wojna w Syrii trwa od 4 lat.Od 4 lat obserwowaliśmy rozstrzeliwania, ścinanie głów, niszczenie dziedzictwa kulturowego. Jakoś wtedy nie słyszałam o gremialnej pomocy wszystkich Europejczyków. Czy nie zadaje sobie Pan pytania co się nagle stało, że w ciągu miesiąca do Europy przypłynęła tak ogromna liczba uciekinierów. Dlaczego Europa tej „weryfikacji” nie prowadzi w obozach w Libanie, Jordanii czy Turcji – czy toczą się jakiekolwiek rozmowy z Turcją w sprawie ukrócenia przemytu ludzi i nie dopuszczenie do ich topienia się u wybrzeży UE? Polityka przyjmowania wszystkich jest zachętą dla przemytników. To dzięki tej polityce kolejni ludzie zginą w morzu, albo zamarzną w górach. No i jeszcze jedno – obawy społeczeństw przed imigrantami nie wynikają z nieuctwa, braku empatii itd, moim zdaniem wynikają z totalnego braku zaufania do rządów zarówno krajowych jak i instytucji unijnych.Jaką te państwa dają gwarancje bezpieczeństwa swoim obywatelom. Jak działa policja i prokuratura? Wiemy jak w Polsce – przede wszystkim długo. Nie wiem, czy kiedykolwiek był Pan Mecenas na ul. Długiej w Warszawie (urząd ds cudzoziemców), czy wie Pan jak to wygląda? Ostatnio głośno jest o sprawie Kurdów, którzy są właśnie odsyłani? Polska nie przyjmuje Tatarów Krymskich . Jak Pan Mecenas sobie wyobraża odsyłanie imigrantów przy tej skali problemu? Statkami, samolotami? Gdzie ma się odbywać ta „weryfikacja?” W obozach, w nieludzkich warunkach (jak ostatnio orzekł trybunał w Strasburgu zasądzając po 10 tys Euro dla nielegalnych imigrantów)? Czy wtedy nie będzie protestów i media nie pokażą kolejnej łzawej historii?

Jarosław S.

A co Pani Mecenas proponuje zrobić w obecnej sytuacji, bo ja słyszę tylko narzekania i tylko tyle, żeby nie przyjmować! Ja staram się myśleć jak to rozwiązać. Ocena wcześniejszego postępowania USA i UE, to już przeszłość i nie ma w obecnej sytuacji żadnego znaczenia oprócz pożywki dla narzekania. Co zrobić teraz i to szybko, bo zaraz będzie zima – to jest pytanie na które trzeba znaleźć odpowiedź. Topić tych ludzi, strzelać do nich, nie dawać im jedzenia żeby sami powymierali?! To jest rozwiązanie, które usprawiedliwia sytuacja na Długiej (tak, byłem tam)? UE nie ma wyjścia, teraz musi przyjmować imigrantów albo zabije wartości na których się opiera. To jest egzamin dla UE! Dla nas wszystkich.

Magdalena F.

A czy ja napisałam aby topić? Napisałam, ze trzeba działać tam na miejscu. I nie pisałam o polityce historycznej USA i Unii, ale aktualnej polityce. Cóż za problemem było/jest wspomóc Węgry? Orban się nie podoba dlatego jedynym pomysłem jest podstawienie pociągów, czy autobusów. Ile naszej pomocy tam poszło? Nie wiem, czy są z Węgrami prowadzone jakieś rozmowy na temat utrzymania uchodźców przez czas chociażby wstępnej weryfikacji? A propozycja pomocy padła w obu grupach – wspierania finansowo NGO, które od dawna zajmują się tymi problemami (Caritas, PAH). Bo tam działają tylko NGO.

Monika S.W.

Jarku, powiem Ci co należy robić. Pomagać im tam na miejscu. To nieprawda, że cała Syria jest ogarnięta walkami. Są rejony, gdzie życie toczy się normalnie. Jestem członkiem rady pewnej międzynarodowej organizacji, która pomaga m.in. Syryjczykom i Irakijczykom. Sama tylko Sekcja Polska tej organizacji zebrała 6 mln zł i za to wybudowano świetnie wyposażony obóz dla prawie tysiąca uchodźców na terenie Syrii, ale w jej bezpiecznym rejonie. Są to nowoczesne kontenery z węzłami sanitarnymi, jest świetlica, stołówka, kaplica. W tej chwili liczba osób w tym obozie znacząco się zmniejsza, bo część znalazła pracę i mieszkania. Nawet gdyby cała zebrana kwota poszła na ten obóz (a tak nie było), to wychodzi 6 tys zł na osobę. Policz, ilekroć to mniej w porównaniu do utrzymywania u nas przez wiele miesięcy tego imigranta (i osób obsługujących go, jak tłumacze, strażnicy, pracownicy socjalni) a potem ew. deportowania go. Jest to też z korzyścią dla nich samych, zostają w swoim kręgu kulturowym, w swojej ojczyźnie i w… swoich bakteriach. O tym się nie mówi, ale tysiące tych imigrantów będą chorować miesiącami (kolejne nasze koszty i kolejna ich krzywda), zanim przyzwyczają się do naszego klimatu i naszej flory bakteryjnej.

Piotr R.

W związku z gorącą dyskusją jaka miała w naszej grupie miejsce – ponownie tym razem oficjalnie proponuję co następuje:
„zacznijmy Państwo akcję pomocy dla prawdziwych uchodźców wojennych np przez Panią Ochojską tak aby pomoc dotarła do obozów w Libanie lub Turcji każdy niech dla ile może ale uważam, że godna kwota to 1000 zł od osoby no i jaka akcja promocyjna dla adwokatury. Zamiast narzekać zróbmy to😀”

To lepsze od dnia darmowych porad prawnych itp zabaw

Jerzy K.

A czy Polakom gdy uchodzili z własnego kraju też ktoś mówił „Zostańcie u siebie, przyślemy wam paczki, o pustych brzuchach nie zginiecie”. Czy paczkami żywnościowymi chce Pani Mecenas przekonać ISIS do zaniechania mordów na Syryjczykach ?

Jurek S.

Na razie jest odwrotnie więc nie wiem czemu nie wyrównać szans. Czy raczej chodzi o to żeby ukryć niewygodną wiedzę czyje życie jest w tamtym kręgu kulturowym więcej warte. Naprawdę, nie mam nic przeciw, mogą milionami się osiedlać ci co uciekają od wojny ale niech wyjdzie przed szereg ktoś, kto się zna na tematyce nie tylko z gazet i powie „Ci ludzie nie stanowią żadnego zagrożenia”. A my się zachowujemy jak małpki bez mózgu. Potem będzie gadanie „a nie mówiłem.” Boimy się jednego Trynkiewicza a bierzemy na klatę tysiące ludzi o których nic nie wiemy, poza tym co słychać jakie rzeczy w ich kulturze są normalnością dla nas nie do przyjęcia. Tak ciężko wysilić mózg i połączyć kilka faktów w jeden wniosek – „każdy ratownik najpierw sprawdza swoje bezpieczeństwo a potem ratuje, a my mamy ratować bez sprawdzenia czy jest bezpiecznie.”

No chyba kiepsko z tym skoro się najważniejszego odpowiednio nie używa to cała argumentacja jest zbędna. Ja się nie znam i nie powiem czy Ci biedacy nie stwarzają zagrożenia i słowo pana Junkera też niczego nie wnosi bo on tylko o solidarności pouczał. A zaczynałbym w pierwszej kolejności od bezpieczeństwa własnych obywateli tak jak jest napisane w konstytucji.

Michał W.

Definicja uchodźcy w prawie międzynarodowym chyba nie uległa zmianie, zatem określanie mianem uchodźców tysięcy mężczyzn, którym wybitnie śpieszno do Niemiec, Wielkiej Brytanii lub krajów skandynawskich jest przejawem źle pojmowanej poprawności politycznej… Jeśli ktoś z trudem uciekł ratując swoje życie to same Włochy czy Grecja wydają się być rajem na ziemi. Także nie o ucieczkę przed wojną tu się rozchodzi, a przynajmniej nie tylko o to. Nie widzę konieczności podporządkowywania się przez Polskę retoryce bezrefleksyjnego przyjmowania odpowiedzialności za cudze błędy. Niektórzy może uspokoją swoje sumienia przyjmując tzw. „uchodźców”, jednakże trzeba pamiętać, że finalnie odpowiedzialność i konsekwencje spadną na nas wszystkich.

Ewa S.

Poza tym na litość boską zacznijmy odróżniać uchodźców od imigrantów ekonomicznych i dezerterów, bojących się walczyć z ISIS o swoją ojczyznę. To inne kategorie migracji. Nie sądzę, aby wśród nas była chociaż jedna osoba, która odmówiłaby pomocy jakiemukolwiek uchodźcy – w faktycznym i prawnym tego słowa znaczeniu. Tyle tylko, że Niemcy i Austria odchodząc od ustaleń dublińskich i otwierając granice dla ludzi przebywających na Węgrzech zrobiła to bez takich rozróżnień – to każdy człowiek, który miał 3000 Euro, aby zapłacić przemytnikowi. W/g wyliczeń wśród nich jest 75% mężczyzn, 13% kobiet, 15 % dzieci. Nie, nie tylko Syryjczycy, za Syryjczyków podaje się ok. 40% tych ludzi. Erytrea to 5%.
Ci, którzy faktycznie są uchodźcami i nie mają 3000 Euro dla mafii, aby ich przemyciła do Europy, są w obozach dla uchodźców…. w afrykańskich obozach.
Co do jednego, jak ktoś już pisał, wszyscy jesteśmy zgodni – Polska nie chce mieć u siebie muzułmańskich imigrantów (nie mylić z uchodźcami), oni nie chcą być w Polsce i nie po to od siebie uciekali za 3000 E, żeby tu wylądować.

Kamil S.

Przecież w większości to nie uchodźcy tylko masowi migranci. Mamy do czynienia z masowa wędrówka ludów do Niemiec po zasiłki i social . Przejmowałbym tym co chcą rzeczywiście osiedlić na terenie Polski . Na pewno rozwiązaniem nie sa przymusowe kontyngenty z Niemiec . To byłoby nieludzkie trzymać w Polsce ludzi w obozach wbrew ich woli. I racje maja ci, co uważają ze najwięcej pomocy potrzebują jeszcze ludzie na miejscu konfliktu (Syria i okolice) , którzy nie mogą się wydostać bo nie stać ich na zapłacenie przemytnikom.