SubstytutUWAGA! Tekst dotyczy tylko niektórych sędziów (nie wszystkich). Na szczęście tacy, których tekst dotyczy, są w zdecydowanej mniejszości, za co DZIĘKUJEMY POZOSTAŁYM SĘDZIOM! Dziękujemy za empatię, człowieczeństwo i zrozumienie.

Temat wraca jak bumerang, co stwierdzamy z przykrością. Wraca za sprawą niektórych sędziów, którzy traktują adwokata jako swoistą kategorię podczłowieka. Mówi się, że choroba nie wybiera i chorować ma prawo każdy. Okazuje się, że nie każdy, przy najmniej nie profesjonalny pełnomocnik czy obrońca (adwokat i radca prawny). Może chorować sędzia, może chorować prokurator, może chorować strona, świadek, biegły, tłumacz. Adwokat i radca – nie może.

W większości sądów (na szczęście – dziękujemy grupie normalnych i empatycznych sędziów, mamy nadzieję, że takich będzie więcej), jak już uda się zdobyć zwolnienie od lekarza sądowego (to nie jest łatwe, jest to też swego rodzaju survival, wymagający dużej pomocy bliskich, zwłaszcza ze strony logistycznej), to i tak może się trafić sąd, który postanowi tego nie honorować. O taki jak specjaliści od przetargów na usługi pocztowe dla sądów, czyli Sąd Apelacyjny w Krakowie (można o tym poczytać tutaj: http://www.kancelaria.lex.pl/czytaj/-/artykul/sa-choroba-pelnomocnika-nie-musi-skutkowac-odroczeniem-rozprawy?utm_source=facebook.com&utm_medium=social&utm_campaign=artykul&utm_term=2015&utm_content=LEX.pl). Fakt, nie przebili jeszcze Sądu Okręgowego w Szczecinie (http://www.kancelaria.lex.pl/czytaj/-/artykul/konflikt-miedzy-sedzia-a-adwokatem-w-szczecinie), ale wszystko przed nami.

Sąd najwidoczniej nie zdaje sobie sprawy, czym jest należyte przygotowanie substytuta. Być może uważa, że wysłanie paprotki zwanej czasem również wazonem będzie wystarczające, niemniej rzetelnie wykonujący swe obowiązki pełnomocnik nie wyśle na zastępstwo osoby nieprzygotowanej. A to oznacza przekazanie akt i wprowadzenie w sprawę, czyli – tadaaam! – pracę. Tak, pracę. Na zwolnieniu chorobowym, podczas niezdolności, którą potwierdził lekarz sądowy, a wcześniej lekarz leczący pechowego pełnomocnika.

***

Zdajemy też sobie sprawę, że dla większości cywilistów i karnistów ubezpieczenia społeczne to istna katorga. Niemniej to zagadnienie jest tak proste, że zakładamy, iż jest przyswajalne po jednokrotnym przeczytaniu. W tym miejscu należy przytoczyć treść art. 17 ustawy z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa:

Art. 17. 1. Ubezpieczony wykonujący w okresie orzeczonej niezdolności do pracy pracę zarobkową lub wykorzystujący zwolnienie od pracy w sposób niezgodny z celem tego zwolnienia traci prawo do zasiłku chorobowego za cały okres tego zwolnienia.
2. Zasiłek chorobowy nie przysługuje w przypadku, gdy zaświadczenie lekarskie zostało sfałszowane.
3. Okoliczności, o których mowa w ust. 1 i 2, ustala się w trybie określonym w art. 68.

Trochę orzecznictwa:

wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 kwietnia 2012 r., sygn. akt II UK 186/11

Wykonywanie pracy zarobkowej w rozumieniu art. 17 ustawy z 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa polega na podjęciu działań stanowiących realizację obowiązków pracowniczych lub wynikających z innego stosunku prawnego obejmującego świadczenie pracy. Pracami takimi (w przypadku prowadzenia działalności pozarolniczej) będzie wykonywanie konkretnych czynności związanych wprost z działalnością gospodarczą, w tym nadzór nad zatrudnionymi pracownikami, obsługa klientów, przyjmowanie i wydawanie materiałów..

wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 listopada 2009 r., sygn. akt I UK 140/09

Wykonywanie czynności mogących przedłużyć okres niezdolności do pracy jest zawsze wykorzystywaniem zwolnienia niezgodnie z jego celem. Celem zwolnienia od pracy jest zaś odzyskanie przez ubezpieczonego zdolności do pracy. W jego osiągnięciu przeszkodą może być zarówno wykonywanie pracy zarobkowej (co przesądził ustawodawca), jak i inne zachowania ubezpieczonego utrudniające proces leczenia i rekonwalescencję.

Oczywiście może mieć również miejsce taka sytuacja:

wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 czerwca 2007 r., sygn. akt II UK 223/06

Możliwość uznania, że nie dochodzi do utraty prawa do zasiłku chorobowego występuje tylko w razie podjęcia incydentalnej i wymuszonej okolicznościami aktywności zmierzającej do osiągnięcia zarobku w czasie pobierania tego zasiłku.

***

Tylko ze ZUS takiej sytuacji nie zrozumie. Pechowy pełnomocnik będzie zmuszony, już po wyzdrowieniu, do przeprowadzenia kolejnej sprawy sądowej, tym razem jego własnej, kosztem czasu na sprawy zawodowe. Ale to niektórych sędziów nie obchodzi, oni mają sprawę załatwioną i dobre samopoczucie, bo statystyka się poprawiła. A gwarancji na wygraną nie ma, bo wiadomo „nie mamy prawa precedensu, sąd jest niezawisły i rozstrzygnął tak, mógł inaczej, ale zmieścił się w granicach swobody uznania”.

W zasadzie tylko na marginesie można wspomnieć, o takiej „ekstrawagancji” jak to, że substytuta trzeba opłacić. W sumie można w ciemno założyć, że ta kategoria sędziów uważa, że pieniądze na opłacenie substytuta każdy adwokat chowa w skarpecie zaraz obok łóżka, żeby w czasie choroby nie musieć wychodzić z domu do bankomatu. No, najdalej w materacu.

***

Poniżej przedstawiamy jeszcze wybrane komentarze adwokatów z facebookowej grupy Polska Palestra:

Jakub P.

Może trzeba zacząć przyjmować od klientów pełnomocnictwa z wyraźnym wyłączeniem prawa do ustanawiania dalszych pełnomocników?

Magda M.

Niech może SA przedyskutuje tę kwestię z ZUSem. Bo jednak wyznaczenie substytuta może być uznane za wykonywanie pracy. Mam nadzieję, że choroba sędziego też co do zasady nie powoduje odroczenia rozprawy… oh, wait…

Paweł K.

W takim razie klient cofa pełnomocnictwo, wnosi o pełnomocnika z urzędu, sąd musi odroczyć celem rozpoznania a na następną rozprawę znowu ustanawia pełnomocnika.

Piotr P.

A co jak rozpozna wniosek na rozprawie oddalając go?

Magda M.

Piotr P. To jest postanowienie zaskarżalne + klient złoży wniosek bez tego formularza, trzeba wezwać i dać 7 dni na uzupełnienie braków.

Krzysztof Ś.

Dokładnie jak pisze Magda M. Tylko sędziowie chorują na tyle poważnie, że byle zwolnienie skutkuje spadaniem wszystkich spraw z wokalny. Myślę, że w tym miejscu powinien zadziałać nasz samorząd.

Katarzyna K.W.

Już zdarzyło mi się to dwa razy (na szczęście tylko dwa) jak leżałam w szpitalu – sąd poprowadził rozprawę, to zatem jak mam kogoś wyznaczyć jak leże w szpitalu – bardzo miłe uczucie jak do chorego pod kroplówkami i innymi cudami, z wyglądem szpitalnym przychodzi inny pełnomocnik lub aplikant by przekazać sprawę, a zwłaszcza jak wtedy czuje się kobieta…

Mocno podminowana powiem GRATULACJE DLA POMYSŁÓW WYBITNYCH SĘDZIÓW! Więcej nie napisze, bo będę miała dyscyplinarkę.

Ale na szczęście jest więcej sędziów którzy uwzględniają wnioski o odroczenie i dla nich i wobec nich szczególny „SZACUN”.

Konrad P.

Skoro adwokat miał czelność mieć tyle zdrowia, że załatwił sobie zaświadczenie lekarza sądowego, to miał go jeszcze na tyle, żeby przed wydaniem takowego zaświadczenia udzielić pełnomocnictwa substytucyjnego – a każdy adwokat wie, że winien wówczas takie pełnomocnictwo antydatować, żeby oddać sądowi co sądowe, zusowi, co zusowskie a lusterko, w którym nie chce się już oglądać – na pchli targ… Dlaczego Sądy stosują wobec pełnomocników aż taki hejt?

Karol P.

W sumie choroba sędziego w sprawach cywilnych też co do zasady nie skutkuje odroczeniem rozprawy, a jakoś wszystkie spadają.

Łukasz D.

Czasem nie spadają, wtedy przychodzi sędzia, który nie zna sprawy. Dla mnie to klasyczny przerost formy nad treścią.

***

Inne blogowe wpisy o tym problemie pełnomocników i obrońców:

https://palestrapolska.wordpress.com/2015/05/16/adwokat-i-nieumiejetnosc-bilokacji/

https://palestrapolska.wordpress.com/2014/05/03/zakaz-chorowania-czyli-cyborg-obronca-i-wzor-zazalenia-na-nalozenie-kary-pienieznej/

grochem o sciane(źródło: http://fabrykamemow.pl/memy/302856)