barman klauzula(źródło: http://img4.demotywatoryfb.pl//uploads/201406/1404069618_dw538c_600.jpg)

Przedstawialiśmy już dyskusję adwokatów o klauzuli sumienia: https://palestrapolska.wordpress.com/2014/08/13/klauzula-zdumienia-i-tak-mi-dopomoz-bog-projekt-sankcji-za-zlamanie-klauzuli-i-przysiegi/

Nasza ulubiona bohaterka również miała z tą klauzulą co nieco do czynienia: https://palestrapolska.wordpress.com/2014/07/05/rozwod-sankji/

W związku z niedawnym wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie klauzuli sumienia, adwokacka dyskusja rozgorzała na nowo w grupie fejsbukowej Polska Palestra. Tym razem mniej żartobliwie, a bardziej poważnie – przedstawiamy subiektywny wybór komentarzy adwokatów, pozostawiając Państwu podejście do tematu zgodnie z własnym sumieniem 😀

Marcin H.

Wczoraj straciły moc przepisy zobowiązujące lekarza lub lekarza dentysty, który odmawiając wykonania świadczenia, do wskazania innego lekarza (stomatologa), który mógłby wykonać zabieg pacjentowi. Od dzisiaj lekarz nie musi już wskazywać innego kolegi, który podjąłby się przeprowadzenia procedury medycznej.

Mnie natomiast zainteresowała następująca sprawa: jak zdefiniowana w przepisach jest „klauzula sumienia”. Takiej legalnej definicji w polskich przepisach prawa nie znalazłem.

Jaką Państwo zaproponowaliby definicję „klauzuli sumienia”? Moja propozycja jest następująca: to możliwość odmowy przeprowadzenia legalnej procedury medycznej z uzasadnionych powodów etycznych, moralnych lub religijnych lekarza lub lekarza dentysty.

Monika S.W.

Niezgodność z zasadami religii i systemu wartości wyznawanych przez lekarza.

Marcin H.

Czy lekarz ateista mógłby skorzystać z tak zdefiniowanej klauzuli sumienia? Inaczej mówiąc, czy zasady religii obejmują też kogoś, kto neguje religię jako taką? Wg mnie niespecjalnie. I jeszcze jedno z innej już beczki – czy prawo do skorzystania z klauzuli sumienia nie powinno być zapisane w konstytucji?

Monika S.W.

Co do pierwszego – zgadzam się, ale z zastrzeżeniem, że może być przecież ateista uznający np. bezwzględne prawo do życia także dzieci nienarodzonych jako swoją zasadę moralną. BTW często zapominany, że nawet doktryna chrześcijańska nie zabrania ratowania życia matki kosztem dziecka. Co do drugiego – czy prawo do skorzystania z klauzuli sumienia nie wynika z konstytucyjnej zasady wolności religii i światopoglądu? Nie musi być m.zd. zapisane odrębnie. Wszak zasady racjonalnego ustawodawcy i przyzwoitej legislacji wynikają z zasady państwa prawnego (art. 2). Na Zjeździe Katedr Postępowania Cywilnego, który relacjonowałam, jeden z prelegentów podkreślał, że na gruncie k.p.c. mamy kłopot, które przepisy i które zasady wypracowane przez naukę rzeczywiście należy zaliczyć do zasad. Nie ma tu jasnych kryteriów i podobnie jest w dziedzinie prawa konstytucyjnego.

Marcin H.

A czy klauzula sumienia powinna być ograniczona do przekonań moralnych, etycznych lub religijnych lekarzy, czy też z konstytucyjnej zasady wolności religii i światopoglądu mógłby skorzystać rodzic sprzeciwiając się na szczepienia np.: przeciwko chorobie Heinego-Medina swoich dzieci?

Monika S.W.

Tu już trudniejsza sprawa. Na pewno nikt nie ma nieograniczonej wolności, bo nawet wolności konstytucyjne mogą być ograniczone interesem publicznym (dobrem ogółu). Tu chyba nie mamy wątpliwości, prawda? Dlatego musimy zapinać pasy, jeździć rozsądnie i nie wylewać ścieków na ulicę. Natomiast za cienka jestem w medycynie, aby odpowiedzialnie zająć stanowisko, czy nieszczepienie pewnej grupy rodzi niebezpieczeństwo dla reszty. Epidemiolodzy na pewno tak odpowiedzą, ale znam też wybitnego anestezjologa, który uważa szczepionki za wysoce szkodliwe.

Marcin H.

No i jeszcze taka sprawa – czy lekarz odmawiający przeprowadzenia legalnej procedury medycznej i powołujący się na klauzulę sumienia nie powinien uzasadnić (pacjentowi, wpisać do dokumentacji medycznej, itp.) jakie to konkretnie przekonania uniemożliwiają mu uczestniczenie w tej konkretnej procedurze medycznej? A może należałoby prowadzić rejestr lekarzy, w której byłoby wpisane, jakich to procedurach medycznych ten lekarz nie chce (nie może) uczestniczyć? Po to tylko, by mu nie proponować uczestniczenia, w czymś czego on nie akceptuje?

Monika S.W.

A czy sporządzanie uzasadnień (n.b. po co, skoro nie ma procedury odwołania się pacjenta od klauzuli sumienia lekarza) i rejestrów nie prowadziłoby w rezultacie do stygmatyzacji określonych osób, czy to będących w tych rejestrach, czy przeciwnie – niefigurujących? Zresztą chyba nie ma takiej potrzeby. W praktyce lekarze załatwiają takie sprawy po prostu z ordynatorem lub dyrekcją szpitala, to kwestia organizacji wewnętrznej placówki, Znam małżeństwo radiologów, które za zgodą szefa nie robi badań koniecznych do aborcji. Po prostu robią diagnostykę innym pacjentkom, a i tak mają ręce pełne roboty. Więc nie powodują problemów w funkcjonowaniu oddziału.

Magda M.

Jakiej stygmatyzacji? To lekarz sam wybiera, że nie chce świadczyć wszystkich świadczeń gwarantowanych kontraktem z NFZ. Niech więc uczciwie poinformuje pacjenta, że nie wykonuje wszystkich świadczeń, bo „sumienie” i pacjent nie będzie na takiego lekarza tracił czasu, a może i straci miejsce w kolejce…

Marcin H.

Też uważam, że nie ma co się wstydzić własnego światopoglądu. Zresztą był niedawno ruch lekarzy, co podpisywali „deklarację wiary lekarzy”. Uważam, że jest to uczciwe wobec pacjentów – tych podzielajàcych wartości chrześcijańskie jak i tych co ich nie podzielają.

Monika S.W.

Tu nie chodzi o wstyd. Problem brzmi inaczej – czy ktoś może być zmuszany do ujawniania swojego światopoglądu? I z takim pytaniem mamy już chyba problem, prawda?

Joanna L.

A może adwokaci by mieli taką klauzulę?

Monika S.W.

W pewnym sensie mamy. Z ważnych powodów możemy odmówić przyjęcia sprawy, nawet z urzędu.

Joanna L.

A zdarzyło się kiedyś żeby Koleżanka Mecenas odmówiła z tego powodu? I żeby to zostało uwzględnione? Bo ja bym chętnie odmówiła obrony znęcaczom i gwałcicielom. Myślicie że mogę?

Magdalena F.

Pomiędzy obroną człowieka a napiętnowaniem czynu który popełnił jest różnica i nie widzę tu możliwości konfliktu sumienia. Myślę, ze prawo do obrony uznaje każdy prawnik, niezależnie od światopoglądu. Problem może się teoretycznie pojawić przy np. sprawach rozwodowych tj tam, gdzie prawo państwowe może stać w sprzeczności z wyznawanym systemem wartości. Bardziej też może dotyczyć sędziów, którzy np. mają skazać za nielegalną aborcję – a z przekonania/sumienia uważają te przepisy za złe,

Magda M.

Wg mnie jest pewna gradacja praw, prawo do życia i zdrowia stoją ciut wyżej ponad światopoglądem. Jeżeli lekarz nie chce wykonać określonych zabiegów ratujących życie/zdrowie ze względu na światopogląd, to pacjent powinien mieć o tym informację zanim wybierze placówkę, gdyż podstawowym prawem jest prawo pacjenta do ochrony jego życia i zdrowia, a nie prawo lekarza do wyznawania tego lub owego. Wyjście jest też proste, jeżeli ktoś podpisuje kontrakt z NFZ, to wykonuje wszystkie świadczenia gwarantowane przez NFZ. Przecież nie ma obowiązku pracy w placówkach wykonujących zabiegi finansowane ze środków publicznych. Spytam przewrotnie: czy pacjent ma być zmuszany do naruszania swojego życia i zdrowia z powodu światopoglądu lekarza? Czego mógłby uniknąć, gdyby miał informację z góry, że lekarz takich a takich zabiegów nie wykonuje.

Monika S.W.

Joanna L. Znam adwokata, który ze względu na religię nie prowadzi spraw rozwodowych. Sądzę także, że każdy sąd zwolniłby adwokata z obrony gwałciciela, jeżeliby ten adwokat miał np. w bliskiej rodzinie ofiarę gwałtu. Natomiast nie wolno nam odmawiać pomocy, bo nie podoba nam się to, co zrobiła dana osoba. To byłoby zaprzeczenie istoty zawodu. Tak, jak lekarz nie może odmówić pomocy przestępcy.

Magda M. No właśnie, istnieje gradacja. Prawo do życia jest dobrem nadrzędnym, nawet wyższym niż prawo do zdrowia, a tym bardziej niż prawo do określonego poziomu ekonomicznego. W naszym systemie tak naprawdę problem lekarskiej klauzuli sumienia dotyczy aborcji (dopóki eutanazja jest zakazana). Przecież żaden lekarz nie odmówi aborcji w celu uratowania życia matki. Jak pisałam wcześniej, nawet chrześcijaństwo dopuszcza takie sytuacje (choć Kościół docenia heroizm matek, które nie decydują się na aborcję w takim wypadku, jak św. Joanna Beretta Mola czy nasza Agata Mróz). Natomiast gdy wierzący lekarz ma postawić na szalach z jednej strony życie dziecka, z drugiej „tylko” zdrowie matki, a tym bardziej względy ekonomiczne, jak to się dzieje w krajach, w których jest tzw. aborcja na życzenie, to odmówi zabiegu właśnie dlatego, że istnieje taka gradacja, o której mówisz. Bo wyżej postawi życie dziecka. Nie ma tu sprzeczności.

Dariusz W.

I teraz to państwo powinno zapewnić pacjentowi możliwość uzyskania tej wiedzy, gdzie i u kogo dostanie usługę. Przepisów na razie nie ma, jest szkodząca pacjentom luka. Dobrze by też było, by za którymś razem pacjent usługę jednak musiał otrzymać, bo inaczej lekarze mogą ganiać pacjentkę z ciążą z gwałtu do momentu, aż ustawa jej już zabroni przerwać ciążę.

Marcin H.

W którym momencie lekarz powinien poinformować pacjenta, że ma światopogląd uniemożliwiający mu wykonywanie wszystkich legalnych procedur medycznych? Na pierwszej wizycie? W trakcie leczenia, gdy pacjent zapyta o dozwoloną procedurę? I czy lekarz może ukrywać przed pacjentem procedury medyczne niezgodne z przekonaniami lekarza? Np.: nie podawać narkotyku uśmierzającego ból, bo trzeba w pełni przeżyć dane od Boga cierpienie lub nie wolno zażywać środków zmieniających świadomość (wyznawcy wisznuizmu, wiem o tym, bo niedaleko mam świątynię Hare Kriszna)?

Dariusz W.

A czy mam gwarancję, że taki lekarz w ogóle poinformuje nieposiadającego wiedzy pacjenta o procedurze, której ów lekarz się sprzeciwia?

Magdalena F.

Chyba nie ma jeszcze uzasadnienia TK – bo tak naprawdę operujemy wiadomościami medialnymi. Mnie zaintrygowała pewna sprzeczność tj. państwo jako takie nie prowadzi list lekarzy wg światopoglądu (bo nie może) ,a lekarz miał znać światopogląd kolegów (żeby skutecznie skierować do innego lekarza). I nie myślę o wiedzy znanej prywatnie, ale o ramach prawnych – niewłaściwe skierowanie przecież może rodzić odpowiedzialność. Być może TK właśnie ten problem będzie się starał rozwiązać, Tego bym oczekiwała, zarówno w interesie pacjentów i ich poczucia bezpieczeństwa jak i lekarzy.

Dariusz W.

No to kto ma zagwarantować, że pacjent otrzyma gwarantowaną mu prawem usługę medyczną, kiedy go lekarz wystawi do wiatru klauzulą sumienia? Pacjent sam ma biegać od Annasza do Kajfasza i tracić czas, nerwy, środki, zdrowie na kolejne odmowy? Skoro lekarz z sumieniem nie chce wskazać pacjentowi zastępczego medyka, to powinno to zapewnić państwo. W każdym razie według mnie bezczynność państwa w tej materii równa się pozostawieniu samemu sobie najsłabszego uczestnika tej sytuacji. Co nie powinno mieć miejsca, bo akurat pacjent ma tu najgorszą sytuację, z racji tego, że opóźnienia może przypłacić własnym zdrowiem lub życiem.

Dodam jeszcze, że skoro klauzula sumienia jest wyjątkiem od zasady (bo zasadą jest to, że lekarz świadczy usługę medyczną), to nie powinno się tych wyjątków rozszerzać, także przez zezwalanie na szeroką interpretację owych poglądów i zasad, które nie pozwalają lekarzowi (czy pielęgniarce i położnej, bo personel medyczny też to ma) wykonać owej usługi. Oczywiście jestem sobie w stanie wyobrazić to, że lekarz ateista odmawia kliteroktomii tak samo, jak lekarz katolik odmawia aborcji, ale to ma być faktyczna ochrona czyjegoś sumienia, a nie np. wykręt od wykonania czegoś, bo np. się nie chce, umożliwiony przez dorobienie do tego ideologii. Poza tym ciekaw jestem, jak taka odmowa ma się do art. 30 ustawy o zawodzie lekarza, czyli sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia.

Paweł K.

Ja bym to uprościł – po prostu nie wykonuję pewnych świadczeń, bo mam takie prawo wyboru jako przedsiębiorca. Po co powoływać się na klauzulę sumienia, skoro można po prostu powiedzieć „nie zajmuję się rozwodami ani prawem karnym”.

Marcin H.

No właśnie, będąc pacjentem chciałbym wiedzieć, że lekarz zajmujący się moim przypadkiem będzie robić wszystko, co jest zgodne z wiedzą lekarską i prawem aby mnie wyleczyć. I chciałbym też samodzielnie podjąć decyzję czy chcę skorzystać z pomocy lekarza, który „filtruje” dostępne procedury medyczne poprzez swój światopogląd zakazujàcy mu określonych zachowań. To powinna być moja decyzja.

Magda M.

Monika S.W., no nie do końca się zgodzę, że dotyczy tylko aborcji. Co jest ważniejsze, sumienie lekarza, czy prawo pacjentki do chociażby leków antykoncepcyjnych, w ostateczności do ellaone (która przecież nie jest środkiem wczesnoporonnym, ma inne działanie), czy sumienie lekarza? Prawo pacjentki do ZZO lub cesarki (niewykonywanych lub odwlekanych celowo, pomimo wskazań, czego sama byłam ofiarą i niemalże skończyło się tragicznie), czy przekonanie lekarza, że wg Boga „w bólach rodzić będziesz” lub jak powiedział jeden z polskich ginekologów: gdyby kobieta miała mieć CC, to miałaby suwak na brzuchu (przytaczam mniej więcej)? A jak już pacjentka trafi do lekarza bez sumienia i ten przepisze jej antykoncepcję i potem trafi do uduchowionego farmaceuty, to? Ma jeździć po całym mieście lub do innego miasteczka (zwłaszcza jeśli mieszka w małej miejscowości), żeby sobie kupić lek? Bo farmaceucie klauzula sumienia i miejscowy proboszcz nie pozwala?

Mnie lekarz nie musi pisać, że „on wierzy w boga X, więc nie robi tego…”, ja chcę mieć jasną informację przed wejściem gabinetu, że „wykonujemy wszystkie zabiegi w ramach NFZ”, „nie wykonujemy zabiegów x, y, z…”, ewentualnie również, żeby NFZ zawierał odpowiednie kontrakty, promujące tych, którzy wykonują wszystkie świadczenia, a nie wybiórczo. Akurat rynek ginekologiczny jest naprawdę głęboki i nie ma przymusu pracowania w państwowym szpitalu za publiczne pieniądze. Można pracować w swojej prywatnej klinice i wybierać sobie wykonywane świadczenia wg uznania i zapotrzebowania. Od publicznych szpitali, finansowanych z NFZ wymagałabym jednak wykonywania wszystkich rodzajów świadczeń.

Pójdę dalej, czy sędzia będzie mógł oddalić pozew o rozwód, bo „co Bóg złączył”…?

Dariusz W.

Czekam na jeszcze inne sposoby do zgnojenia pacjenta w stylu „nie udzielę ci pomocy, bo tak i co mi zrobisz”. Klauzula sumienia to de facto furtka do tego, by lekarz odmówił pacjentowi usługi medycznej i nie poniósł żadnej odpowiedzialności. Od teraz także za to, że totalnie zostawia osobę w potrzebie. Bo dziwnym trafem wrażliwe sumienie nie jest w stanie znieść danego zabiegu, za to godzi się z tym, że ktoś pozostanie bez opieki medycznej. Jeśli ktoś nie rozumie, po co składał przysięgę lekarską i jaką ona ma wartość, to niech idzie do innego zawodu.

Magda M.

Zadajmy sobie pytanie, dla kogo jest publiczny system ochrony zdrowia? Dla pacjentów, żeby ich leczyć, czy dla lekarzy, żeby im dawać etat/kontrakt? W swoich prywatnych gabinetach/klinikach/przychodniach/szpitalach niech każdy sobie świadczy, co chce i za co mu prywatnie ludzie płacą…

Bartosz K.

Zastanówmy się lepiej, jak objąć klauzulą sumienia urzędówki za 60 zł.

Magda M.

Bartosz K. – ależ to proste. Można przejść na pastafarianizm. Pastafarianizm mówi, że najlepiej w piątki trzeba porządnie się najeść i napić. Jak to zrobić za 60 zł rozłożone na 2-5 lat? Ni kak…

Marcin H.

Mnie frapuje wciąż jedna sprawa – czy lekarz może wymagać (wymuszać) na swoim pacjencie heroicznego zachowania się ? Ale też czy lekarz ma prawo przekonywać (nagabywać) pacjenta do swojego wyboru podyktowanego określonym światopoglądem (np.: wyboru zgodnego z postawą konformistyczną)? W sytuacji trudnych wyborów moralnych, nie powinna to być decyzja pacjenta raczej a nie lekarza?sowy 89