Seksoholicy

/opowiadanie satyryczne, opisywane historie i postacie są całkowicie fikcyjne, kilka tysięcy osób które „się odnalazły” oraz kilka tysięcy które dyskutują i hejtują z tego powodu, że „odnaleźć się nie mogą i to wszystko nieprawda” – uprasza się o zdrowy rozsądek i zdobycie się na dystans wobec literatury opisującej fikcje i fantazje autorów/

SANKJA I SEKSOHOLICY

Sankja pospiesznie wybiegła z kancelarii. Zapomniała akt i musiała gnać w porannych korkach do swojego biura. Jeszcze kiedy wychodziła, złapał ją ochroniarz, wypominając jej przetrącenie słupka na parkingu.
„Słupek, słupek, jaki słupek?! A, to to porysowało mi klapę od bagażnika, że nie dała się otworzyć. Swoją drogą, te słupki mogłyby w końcu przestać tak nagle wyskakiwać nie wiadomo skąd” – pomyślała Sankja, szybko przeprosiła i pobiegła dalej.

Klienci już czekali pod salą. Ona – pracownica banku, on – inżynier mechanik. Ubrani schludnie, skromnie, elegancko. Nadal nie mogli zrozumieć, co robią w sądzie, dlaczego mają być pozbawieni władzy rodzicielskiej. Ale wiadomo – wszystkie dzieci nasze są, nasze czyli państwowe. Kiedy dzieciom źle się dzieje, wkracza państwo i wszczyna – jak w tym przypadku – z urzędu postępowanie o odebranie władzy rodzicielskiej.

Teoretycznie Sankja byłaby spokojna o wynik sprawy, rodzina jest spokojna, dobrze sytuowana, dzieci w wieku 15 lat (syn) i 16 lat (córka) uczą się dobrze i nie sprawiają większych problemów wychowawczych. Niemniej machina została wszczęta i obejmuje jej najsłabsze ogniwo – opinię Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego, wydaną chyba w najgorszym z możliwych składów lokalnego RODK: pedagog Krystynę Śliwińską, lat 64, psycholog Jolantę Więckowską, lat 66, po KUL-u oraz psycholog-seksuolog Halinę Bystrą, lat 63, również KUL. To nie mogło się dobrze skończyć, zwłaszcza że Zuzka była już po lekturze opinii pisemnej. Sankja nie wiedziała tylko, jak bardzo będzie źle.

„W sprawie małoletnich Bielskich wszyscy proszeni na salę rozpraw!!!”

Weszli na salę, po przeciwnej stronie siedział prokurator Kwiatkowski. Za stołem sędziowskim – sędzia Laskowska de domo, bezdzietna. I dwójka ławników, kobieta i mężczyzna.

„O, jest facet, może nie będzie aż takiej tragedii”.

– *** –

Sąd postanowił przeprowadzić dowód z ustnej uzupełniającej opinii biegłych.

– Czytały panie uwagi pani mecenas – powiedziała sędzia Laskowska z przekąsem i przewróciła oczami. – Czy podtrzymują panie swoją opinię pisemną?

– Oczywiście wysoki sądzie. Wszelkie uwagi są niezasadne i stanowią tylko polemikę z naszą opinią. W tej rodzinie panuje postępująca demoralizacja i rozpusta, przez co dobro dzieci jest zagrożone – powiedziała Halina Bystra, a pozostałe biegłe porozumiewawczo pokiwały głowami i westchnęły.

– Pani mecenas, jakieś pytania – spytała sędzia, okazując jawne zniecierpliwienie papugą, która śmie kwestionować opinie biegłych, trzech wybitnych biegłych.

– Oczywiście wysoki sądzie, w świetle tej deklaracji nawet bardzo wiele – powiedziała Sankja i z satysfakcją patrzyła na niezadowoloną minę sędzi Laskowskiej. – Czy mogą mi panie powiedzieć na początek, na jakich naukowych publikacjach oparły swoją opinię, z czego wynikają pań tezy i wnioski.

– Ależ to przecież oczywiste, że z naszej wiedzy i doświadczenia. My to wszystko wiemy i od lat tak praktykujemy…

– No tak, rozumiem, ale może byłyby panie wskazać jakąś publikację – podręcznik, artykuł w czasopiśmie punktowanym, cokolwiek.

– Wysoki sądzie, to jest niepotrzebne. Nasza wiedza i doświadczenie życiowe mówią same za siebie i są wystarczającym potwierdzeniem, że nasza opinia jest prawidłowa.

– Pani mecenas – coś jeszcze? Sąd ma dzisiaj dosyć długą wokandę…

– Wysoki sądzie, dopiero zaczęłam – powiedziała Sankja, widząc, że sędzia ewidentnie za chwilę wybuchnie. – Czy mogłyby panie powiedzieć w takim razie, z czego wywodzą panie tezę o demoralizacji dzieci i konieczności pozbawienia ich rodziców władzy rodzicielskiej?

– To już napisałyśmy w opinii. W tym domu panuje rozpusta i wyuzdanie, rodzice są seksoholikami, to jest demoralizacja! W takich warunkach nie mogą wychowywać się dzieci.

– Proszę pań, to są wszystko ogólniki, czy można konkretniej. Dlaczego twierdzą panie, że w domu uczestników panuje rozpusta i wyuzdanie.

– Bo uczestnicy uprawiają seks! Kiedy dzieci są w domu, w pokoju obok! I w każdej chwili mogą wejść i zobaczyć!

– Czy sugerują pani, że rodzice powinni się zamykać?

– To by było jeszcze gorsze! Przecież w tym czasie dzieciom mogłoby się coś stać! Jakieś niebezpieczeństwo.

– Czy mogłyby panie przypomnieć, ile dzieci mają lat.

– Yyyyy… eeeeeeee… no, 15 i 16. Ale tak nie może być! Żeby rodzice tak… a dzieci obok…

– Dobrze, a czy mogłyby panie wytłumaczyć, co spowodowało, że uznały panie rodziców za seksoholików?

– Wszystko napisałyśmy w opinii pisemnej, wynikało to z naszego wywiadu z rodzicami.

– Dobrze, ale bardzo proszę o wymienienie mi przesłanek, które doprowadziły do uznania przez panie, że rodzice małoletnich, uczestnicy postępowania są seksoholikami.

– Na przykład pan Bielski, kiedy był nastolatkiem, to się masturbował! I oglądał z kolegami te… no… świerszczyki oglądał z kolegami w kiosku – odezwała się biegła Śliwińska.

– A na dodatek, przed ożenkiem z panią Bielską spotykał się z inną kobietą, którą porzucił. Sam przyznał, że potraktował ją przedmiotowo! Tylko seksoholik traktuje kobiety przedmiotowo i niepoważnie! A jak o tym nam mówił, to się czerwienił i spuszczał wzrok. To znaczy, że się wstydzi, tego co zrobił, że to jest złe. To też objaw seksoholizmu – wtórowała jej biegła Bystra.

Prokurator Kwiatkowski cały czas siedział ze wzrokiem wbitym w kalendarz i intensywnie coś notował. Ławnik, mężczyzna, patrzył się w sufit i nerwowo stukał długopisem w blat sędziowskiego stołu.

– I ci partnerzy seksualni. Przed ślubem i związkiem z panią Bielską, pan Bielski był związany aż z 6 kobietami. Oczywiście nie jednocześnie. A pani Bielska nie lepsza – miała aż 5 partnerów! Nie może być tak, że dwójka takich seksoholików wychowuje dzieci – dodała biegła Więckowska.

– I jak oni ten seks uprawiają, jakie wymyślne pozycje stosują. Tak nie można, to nie po bożemu. – powiedziała Bystra.

– Nie po bożemu – westchnęła i przytaknęła Śliwińska. – A powinni, jak Bóg przykazał, po misjonarsku!

„Dżizas, kolejne specjalistki od misji” – pomyślała Zuza. Po czym głośno dodała z powątpiewaniem:

– Czy to wszystko?

– O, nie, nie. To nie wszystko, wysoki sądzie – dodała Więckowska. – Otóż pani Bielska jest obiektem żądzy pana Bielskiego i odwrotnie!

– Proszę pań, ale jaki to ma wszystko wpływ na wychowanie dzieci? W jaki sposób ma im to zagrażać? – dopytywała Zuzka.

– Po pierwsze, jak już powiedziałyśmy – zaakcentowała Śliwińska – kiedy rodzice się kochają dzieci są w pokoju obok i w każdej chwili mogą wejść. Po drugie, zachowania seksualne rodziców już mają zły wpływ na rozwój dzieci.

– Tak, a jaki? – Zuzka nie chciała dać za wygraną.

– A chociażby taki – Bystra spojrzała triumfująco na Sankję – jak ten, dla którego się tu spotkaliśmy. Małoletni Wojciech, lat 15, podglądał koleżanki z klasy przebierające się na wf. I dlatego szkoła złożyła zawiadomienie i sąd wszczął to postępowanie.

– Proszę pań, a czy wyczytały panie może w aktach, ilu uczniów zostało przyłapanych razem z małoletnim w tym samym momencie na podglądaniu koleżanek?

– Połowa klasy – kontynuowała Bystra. – To znaczy 11.

– To ich rodzice nie są seksoholikami?

– My nie wiemy, jaka jest sytuacja tamtych uczniów i rodziców, a nawet jak wiemy, to nie powiemy. My mówimy o tej konkretnej sytuacji państwa Bielskich, których seksoholizm demoralizuje syna i ten podgląda koleżanki z klasy.

– A ten seksoholizm, jak rozumiem, wynika z tego, że pan Bielski w wieku nastoletnim się masturbował i oglądał z kolegami z klasy czasopisma dla dorosłych, porzucił pierwszą narzeczoną oraz mieli z panią Bielską 5-6 partnerów przed związaniem się ze sobą, a obecnie żyją w monogamicznym związku, nadal się kochają i eksperymentują w sypialni. Czy dobrze rozumiem? – dopytywała Sankja.

– Tak, nareszcie pani mecenas rozumie. – ucieszyła się Więckowska.

Nie, Sankja nadal nie rozumiała nic a nawet zaczęła się zastanawiać, czy nie jest w ukrytej kamerze. A przecież w przypadku nagrywania sądy mają obowiązek uprzedzić o tym uczestników postępowania.

– A czy widzą panie jakieś inne zagrożenie dla dzieci wynikające z … „seksoholizmu” rodziców?

– Oczywiście! Niech jedno z rodziców wyjedzie, na przykład na szkolenie czy w delegację! To co zrobi drugie? Będzie szukało najłatwiejszego obiektu do zaspokojenia swojej żądzy! A dzieci są łatwo dostępne! – stwierdziła kategorycznie Bystra.

– Czyli seksoholizm będzie prowadził do pedofilii… – Sankja aż bała się zadawać pytania.

– Właśnie tak. Jeżeli jedno z rodziców nie będzie mogło zaspokoić…

– Proszę pań, czy posiadają panie jakiekolwiek informacje lub znajdują się takowe w aktach sprawy, że którekolwiek z państwa Bielskich miało w przeszłości incydenty pedofilskie?

– No nie, ale to nie znaczy, że one nie wystąpią. I jak nie będzie jednego z małżonków, to drugie może przerzucić się na dzieci, bo te są łatwo dostępne. Bo seksoholik to potencjalny pedofil. – Bystra nie dawała za wygraną.

– Państwo Bielscy mają psa i kota. Czy jest możliwe, że jednak przerzucą się na zwierzęta? Bo może każdy seksoholik to potencjalny zoofil?

– Pani mecenas!!! – ryknęła sędzia Laskowska. – Jak pani mecenas może? Uchylam pytanie! Jeszcze jeden wybryk w tym stylu i powiadomię Radę!

– Wysoki sądzie – Sankja spojrzała z rozbrajającą miną na sędzię. – Zwierzęta są jeszcze łatwiej dostępne niż dzieci.

– Pani mecenas!!!!!!!

– *** –

Po wyjściu z sali rozległ się telefon Sankji. Zza Wielkiej Wody dzwoniła Zabieg z prośbą o przygotowanie jej jak największej ilości kiszonej kapusty i ogórków małosolnych, bo te tutaj ,,to zupełnie inne są i nie chcą wychodzić tak smacznie”. Przesyłka pójdzie pocztą dyplomatyczną, więc nie będzie problemów. Zdenerwowana Sankja słowa przyjaciółki puściła między uszami i opowiedziała koleżance o rozprawie, która się przed momentem zakończyła.

– Ty to lepiej zadzwoń do Księdza Profesora Nuckowskiego, on zdaje się też jest po psychologii na KUL, jest ekspertem od tego typu spraw i nawet był promotorem pracy magisterskiej Więckowskiej. Skończą się problemy z RODK od razu.- poradziła jej Zabieg.

– Ale słyszałam, że Nuckowski to w ogóle nawiedzony jest i jeszcze gorszy niż te trzy baby!

– Ty nie słuchaj plotek, nie wywnętrzniaj się, tylko grzecznie podejdź, powiedz, że jesteś ode mnie, a właściwie od mojej babci, że cała ta sprawa to jest nieporozumienie i grzecznie czekaj. I zamiast za opinię wpłać na kolejne msze, tak z 15. Acha, w sumie to do tej paczki dla mnie dołóż jeszcze marynowane pieczarki, oni je tam w Watykanie uwielbiają. Całuski :*