rozwód wszystko da się uzasadnić

 

Monika S.-W.

Dobrze wiedzieć, że nie powinno się wybaczać

 

Ilona N.-G.

Bo to współwinę tworzy i jest naganne

 

Magda M.

Wszystko tworzy współwinę

cdn.meme.am

 

Agata P.

Jak tak dalej pójdzie, to dożyjemy czasów, w których wina męża polegać będzie na tym, że nie ukamienował niewiernej żony.

 

Magda M.

Ja w najbardziej skrajnym przypadku słyszałam o tym, że wina żony polegała na nierobieniu mężowi kanapek do pracy, a więc nie stwarzała ciepła ogniska domowego (oboje małżonkowie pracowali, żona nie była tzw. kurą domową).

 

Agata P.

Ja mam w uzasadnieniu (o czym kiedyś wspominałam), że winą było nieakceptowanie alkoholizmu współmałżonka i namawianie na odwyk.

 

Magda M.

Hehe, a mnie się kojarzy, że mi coś ostatnio koleżanka wspominała, że miała winę za to, że nie próbowała pomóc mężowi poprzez np. namawianie go na odwyk. Mogliby się jednak zdecydować.

 

Tomasz K.

Nie takie złe 🙂 od zarania dziejów kobiety są winne, już biedny Adam musiał pójść na poniewierkę bo Ewie było źle w raju.

 

Ilona N.-G.

A zatem wyrażając zgodę na naganne jej postępowanie… sam postępuje nagannie, przyczyniając się tym samym do rozkładu pożycia małżeńskiego… 😟

 

Agata P.

Pytanie, czy ona akceptowała to naganne zachowanie polegające na akceptacji jej nagannego zachowania? #incepcja

 

Artur J.

A pewnie jakby złożył wcześniej pozew to Sąd nakłaniałby strony do mediacji…

 

Małgorzata G.

Nawiązanie współżycia pomiędzy wyprowadzkami… winny, nie nawiązałby pewnie byłoby jeszcze gorzej, ciekawe czy jakaś forma pośrednia jest, która by ewentualnie zadowoliła sąd. Skrajne feministki powinny triumfować. Facet zawsze winny…Ciśnie mi się na usta pytanie czy tego uzasadnienia nie pisał przypadkiem członek Stowarzyszenia Inteligentni Inaczej?

 

Damian B.

Czyli mając żonę żyjącą w grzechu bezczelnie nie wydał jej inkwizycji

 

Jacek F.

Oto dalekosiężne skutki „chowu wsobnego” w środowisku sędziowskim….

 

Bartosz P.

Przyczynił się w sposób zawiniony do rozpadu wstępując w związek małżeński i tkwiąc w nim, co powodowało notorycznie zdrady po stronie powódki i związane z tym ogromne poczucie winy podczas gdy w konkubinacie jej komfort psychiczny związany z samorealizacją byłby większy.

 

Małgorzata G.

Bartek no niewątpliwie byłby większy, bowiem od dawna wiadomo że małżeństwo to bardzo szkodliwy dla relacji zawór bezpieczeństwa.

 

Beata L.

Sąd pewnie uznał, że za „głupotę” trzeba cierpieć (głupi bo wybaczał grzesznicy)…

 

Monika M.

W ustnym uzasadnieniu sądu okręgowego w sprawie o rozwód podano, że pozwany został źle wychowany przez swoich rodziców, nie wpoili mu żadnych wartości itp. Oczywiście w uzasadnieniu pisemnym takie kwiatki się nie znalazły.

 

Anna O.

Ciekawa konstatacja… Wychodzi na to, ze jakby huknął i Niewierną pogonił, to byłby niewinny…

 

Stanisław F.

Teraz kolej na uzasadnienie wyroku karnego typu:

„Pokrzywdzona wracała po awanturach i pobiciach do oskarżonego, co oznacza, że akceptowała znęcanie oskarżonego jako przejaw jego zaangażowania w związek. Chcącemu nie dzieje się krzywda. Stąd też stwierdzić należy, że skoro nie ma krzywdy, to nie ma pokrzywdzonego.”

🙂 TADAM.

 

Piotr R.

Bartosz P. – w sprawie przed SO Tarnów zapadł wyrok rozwodowy z uzasadnieniem praktycznie niewiele różniącym się od Pańskiej wersji „wydarzeń”. Otóż powódka zawiniła albowiem weszła w sformalizowany związek z rozwodnikiem. A przecież powinna być ostrożna – bo skoro to rozwodnik to „coś musiało być na rzeczy”. Na rzeczy było to, że Pan rozwodnik w sposób drastyczny znęcał się nad powódką i był degenerującym się z roku na rok pijakiem. Wyroku karnego skazującego za 207 kk. nie zaskarżył – zbyt był pijany. Innymi słowy, z polskiego na nasze „wiedziały gały co brały”. To było jedno z bardziej żenujących orzeczeń z jakim się zetknąłem. Niestety znieczulica, lenistwo i głupota w korporacji „łańcuchowej” staje się powoli chlebem powszednim.