sędziowie izolowani 01

Fanpage „Prawnicze rozterki” umieścił link do artykułu, z którego wynika, że planowane są zmiany w sądach – wrócić mają asesorzy.

I wrócić ma… inne stare pod hasłem „idzie nowe, nas nie ominie” 🙂

https://www.facebook.com/PrawniczeRozterki/posts/572082519609475

Odrębne korytarze i drugie wejście dla pracowników sądów i sędziów.

http://www4.rp.pl/Sedziowie-i-sady/311029899-Sady-powrot-asesorow-i-korytarze-tylko-dla-sedziow-od-stycznia-2016.html

Komentujący proponują, aby „już wsród noworodków wytypować przyszłych sędziów i odseparować ich od razu od społeczeństwa. Można wtedy zająć się ich edukacją od kołyski i mieć pewność, że nie będą mieć kontaktu z tym, kim nie powinny! Tylko wtedy sądy będą niezawisłe!”

A „Prawnicze rozterki”  pytają co takiemu dzieciakowi czytać 🙂

 

sędziowie izolowani

 

Jak to co?

Akta!!!  

Młodzi nie wiedzą.

Za tzw. „komuny” sędziów instalowali w mieszkaniach i w pokojach gościnnych w… sądach. Były oddzielne wejścia z oddzielnymi klatkami schodowymi.

Podwórka były wewnętrzne. Zamykane. Z piaskownicą, trzepakiem, bzem, groszkiem pachnącym, różami, malinami, starymi wierzbami płaczącymi, na które się my, sędziowskie dzieci wdrapywaliśmy i spadaliśmy łamiąc ręce i palce. Gdzie kopaliśmy pod płytkami chodnikowymi „pułapki” na naszych ojców i matki. Gdzie łamaliśmy nosy na trzepaku i puszczaliśmy latawce wykonane z foliowych opakowań po…podpaskach bella. Takich wielokrotnego użytku, które się prało. Niesamowite, nie? Wyobrażacie sobie dzisiejszego 5, czy 6-latka ganiającego z latawcem wykonanym z folii po Always? 🙂 Wtedy folia była na wagę złota za PRL-u. Nikt nie wybrzydzał. Worek po Belli był obiektem największej zazdrości i pożądania.

Wewnętrzne klatki schodowe od mieszkań gościnnych połączone były zamykanym przejściem do części „urzędowej” budynku sądu, do którego mieszkańcy mieli klucze – także sędziowie i asesorzy kontaktu z interesantami nie musieli mieć wchodząc tym samym wejściem.

tylko dla sędziów

Ślepym Okiem Temidy

Wiadomo, do każdej sali rozpraw takiego „tylnego” przejścia nie było (do niektórych tak i pokoje narad łączyły się w amfiladzie, przynajmniej w budynkach stylu „socreal”) a dzieci „sądowe” bawiły się w sądzie oczywiście po godz. urzędowania – w chowanego i „policjantów i złodziei”, na salach rozpraw, w archiwach w podziemiach, na strychach i w „sieczkownikach”.

Szklarnia. Akwarium.

Dzieci sędziów znały dzieci sędziów. Przynajmniej dopóki nie poszły do 1 klasy. Izolacja była idealna.

Tak było do 1991 r. Potem były wielkie przebudowy sądów, likwidowano mieszkania sądowe, klatki, wejścia – urządzano dodatkowe sale rozpraw i sekretariaty w tych miejscach. Sędziowie z dziećmi poszli żyć do „wielkiej płyty”.

Były też przymusowe „delegacje” sędziów i prokuratorów do innych miast, rozdzielanie rodzin, szczególnie promowani delegacjami byli ci, którzy nie chcieli oskarżać i sądzić spraw politycznych. Także ci, którzy ochrzcili albo wysłali do komunii swoje dzieci i „się wydało” (czyt.: ktoś doniósł).

Także to, co chcą zrobić – już było. To nic nowego. A z drugiej strony – sędziowie, tak jak i pozostałe zawody prawnicze – nie mają w dzisiejszych czasach autorytetu. Ludzie stali się mściwi, roszczeniowi, pałają żądzą zemsty, także na sędziach. Nam mamusia aresztowanego przez matkę lub ojca zabójcy podpaliła mieszkanie. Wiedziała, że w mieszkaniu są tylko kilkuletnie dzieci – rozmawialiśmy z nią przez drzwi, kiedy je oblewała benzyną. Raz ojciec, już podczas mieszkania w „wielkiej płycie” został napadnięty na klatce schodowej. Życie uratowały mu psy, z którymi wychodził – niewielkie kundelki, jeden wyciągnięty ze zsypu na śmiecie, drugi znaleziony w lesie przywiązany sznurem do drzewa.

Kolegę rodziców zamordowano w garażu pod blokiem. Nie wykryto sprawców.

Gróźb wobec sędziów i ich dzieci – nawet nie zliczę.

Nie znam zawodów innych, niż  prokurator, sędzia i adwokat-karnista, które w takim stopniu spotykałyby się z nienawiścią, groźbami i sytuacjami realnie zagrażającymi zdrowiu i życiu ich i ich najbliższych.

http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/3432681,proces-ws-wojny-gangow-gangsterzy-groza-sedzia-bedzie-oblana-kwasem,id,t.html

http://www.tygodnikzamojski.pl/artykul/4416/nie-bedzie-procesu.html

Czy to dziwne, że chcą siebie i swoje rodziny chronić?

Nie. Dziwne byłoby, gdyby tego nie chcieli.

Czy odrębne korytarze w jakikolwiek sposób zmniejszą zagrożenie? Bynajmniej. Ale zwiększą nienawiść i wygenerują zarzuty o wywyższanie się.

Nie podniosą też autorytetu i prestiżu zawodu sędziego – te cechy zdobywa się godnym zachowaniem, szacunkiem wobec ludzi i jakością orzecznictwa.

Na pewno nie takim:

http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/4691144,sedzia-z-piotrkowa-ublizal-adwokatom-i-pracownikom-sadu-sprawa-trafila-do-rzecznika-dyscyplinarnego,id,t.html

Także te pomysły izolacyjne to nie jest jakieś nowe objawienie.

Nie.

To wraca stare, PRL-owskie.

W polukrowanej formie XXI wieku.

Ale to już było. Nic nie dało. I niczego nie da.

Słuch chodzi, że te karniaki-delegacje mają też wrócić. Przynajmniej do prokuratur (http://nie.com.pl/test/prokurator-do-zwalczania-opozycji/). I ładnie przetestują tchórzy, wazeliniarzy-karierowiczów i tych odważnych. Tak, jak i za komuny ślicznie testowały.

 

Pozdrawiam (stare dziecko sędziów wychowane w sądach).

DSC_0047