sad odrebne wejsciaMinisterstwo Sprawiedliwości planuje coraz większe odseparowanie sędziów i pracowników sądów od społeczeństwa. Pisaliśmy o tym tutaj: https://palestrapolska.wordpress.com/2015/11/02/sedzia-izolowany-ale-to-juz-bylo/

Nasz Kolega, Pan Mecenas Łukasz Brydak napisał cudowne opowiadanie, które zamieścił na fejsbukowej grupie Polska Palestra. Po prostu musimy je tutaj opublikować – dla naszych czytelników radości.

Sen przyszłych dni sprawiedliwych

Dedykuję autorom ostatniego pomysłu korytarzowego

Sędzia Justycjusz Oprawicki dociągał paski aramidowego pancerza – Togi Sprawiedliwości Mk 4C (jak Ciężka). Miała piękny odcień czerni z gustownymi aplikacjami w kolorze ciemnej purpury. Jednak Justycjusz nie lubił jej, była ciężka i krępowała ruchy, zdecydowanie wolał wersję 4L, ale niestety zarządzenie Prezesa Sądu było jasne i nieubłagane. Sędzia schował do kabury przy pasie srebrny krzyż, pamiątkę po rodzicach, którzy wcześniej czynili to co teraz on. Walczyli o sprawiedliwość i niezawisłość. Ostrożność była konieczna. Rano doszło do rozszczelnienia Śluzy Sprawiedliwości zwanej potocznie na cześć autora pomysłu budowy tuneli dla sędziów i pracowników sądu – Budką Sprawiedliwości albo Szczelnym Borysławem. Straż budynku nie stwierdziła żadnej obcej obecności w systemie ale nigdy nic nie wiadomo.
Sędzia Oprawicki miał świadomość, że jakikolwiek kontakt ze światem zewnętrznym może zakłócić delikatną niezawisłość sędziowską i swobodę oceny materiału dowodowego, to akceptował niedogodności. Przecież przy kontakcie ze światem zewnętrznym nie mógłby sprawiedliwie sądzić. Niestety dały o sobie znać ograniczenia budżetowe Ministerstwa Sprawiedliwości. Zamiast oddziału komandosów dostał do ochrony jednego asesora sądowego uzbrojonego Kurendę offline (tzw Repertorium) z 1992 r. niby stare ale za to w grubej okładce.
Kondukt zamykała Pani Jadzia, pracownik sądowy z 40 letnim doświadczeniem.
Justycjusz trochę żałował, że nie szedł na prywatkę, gdzie miałby jeszcze 2ch sędziów ale co było zrobić. Nie zmieni wokandy, bo ktoś drzwi w Borysławie nie domknął. Zagłębili się w system tuneli sądowych. Pierwotnie były zapewne bardzo dostojne. Niestety wedle jakiegoś niepisanego prawa wszystkie sądowe korytarze wewnętrzne były stopniowo zabudowywane szafami na akta. Czyniło to atmosferę trochę duszną i klaustrofobiczną, do tego w powietrzu unosił się kurz.
Po kilku minutach spokojnego marszu światło w tunelu zamigotało i zgasło. Za chwilę zapaliło się oświetlenie awaryjnie. Niestety szczęście nie trwało długo. Zakupy w ramach centralnego systemu zakupów Ministerstwa nie zwierały w SWP warunku, że urządzenie musi działać.
Zapanowała kłopotliwa cisza połączona z nerwowym szamotaniem i utyskiwaniem, kto wziął latarkę. Nagle poszukiwanie przerwała świadomość, że w korytarzu jest ktoś jeszcze. Przemknęły cienie…
Pierwsza nie wytrzymała Pani Jadzia. Rzuciła się do ucieczki krzycząc coś o wynagrodzeniu minimalnym i braku nadgodzin. Chwilę po niej do ucieczki rzucił się asesor. Za nimi ruszyły cienie.
Justycjusz bardziej żałował Pani Jadzi, bo razem z nią przepadł łańcuch i młotek sędziowski dające realną szansę w walce wręcz. Po chwili dało się słyszeć rozpaczliwe wrzaski Asesora. Znaczy się doświadczenie Pani Jadzi prawdopodobnie dało jej ujść z matni. Natomiast Asesora dopali…
Nic to Sędzia wydobył latarkę i krzyż. Ruszył szybko w kierunku zbawczej sali rozpraw. Widział, że jeszcze długa droga, a czasu niewiele. Po chwili usłyszał za sobą kroki. W nerwach upuścił latarkę.
Zaczął uciekać, gdy poczuł, że pościg jest szybszy, odwrócił się i uderzył krzyżem. Zaatakowana postać krzyknęła z bólu ale nie zajęła się żywym ogniem, na co Justycjusz bardzo liczył.

„Cholerni materialiści” pomyślał.
Justycjusz świadomy, że czas się kończy, odwrócił się i zaczął biec, niestety potknął się o kontener z aktami i wyrżnął głową o szafę. Upadł.
Gdy jego świadomość sędziowska przechodziła w stan spoczynku spostrzegł, że jedna z postaci ma na sobie płaszcz z niebieskimi, a druga zielonymi wyłogami… gasnący umysł pomyślał skur…syny dogadali się… może trzeba było płacić im różne stawki…