Taka autentyczna historia.

Sprawa karna.

Nie pamiętam o co chodziło. I nie to jest ważne.

Rozprawę wywołała sekretarka, po wejściu na salę wraz z oskarżonym, pokrzywdzoną i świadkami poinformowała, że rozprawa się nie odbędzie z powodu nagłej choroby sędziego, że przeprasza, że nowy termin, że nie powiadomili wcześniej bo dopiero dzisiaj itd..

I wtedy wrzask podniosła blond-pokrzywdzona zwracając się do sekretarki:

– Dzwoń do niego, co on sobie myśli, ile ja tu razy będę przychodzić?!

– Proszę pani, tłumaczę, pan sędzia nagle się rozchorował, nie mógł przyjść.

– A co mnie to obchodzi?! Niech inny przyjdzie!

– Nie może, w sprawach karnych obowiązuje niezmienność składu sędziowskiego…

– K… mać jak to chory?!!! Na co jest chory, że nie mógł przyjść? Mam prawo wiedzieć!

– Nie, to osobista sprawa sędziego.

– To ja  stąd nie wyjdę dopóki mi nie powiecie!

– To wyprowadzi panią policja sądowa.

– Gdzie jest prezes tego burdelu?!!! Idę na skargę! Grozi mi Policją!!!

– Proszę się uspokoić i opuścić salę.

– Nie wyjdę dopóki nie zadzwonisz do sędziego i się nie dowiem na co jest chory! To bezczelność!

I w ten deseń. Panią z sali wyprowadzić musiała policja sądowa.

Praktycy wiedzą, że w konkursie na bezczelność i roszczeniowość w sądach zawsze 1 miejsce zdobędzie pokrzywdzony. Którego poczucie skrzywdzenia często jest odwrotnie proporcjonalne do rzeczywistej szkody.

Mimo tego pani blondynka – po odwiedzeniu sekretariatu, w którym dała próbkę decybeli jakie są w stanie osiągnąć jej struny głosowe i awantury pod gabinetem prezesa sądu – nie uzyskała informacji na co sędzia się rozchorował.

Niektórzy sędziowie traktują adwokatów zupełnie jak owa prymitywna, roszczeniowa, z ewidentnym deficytem poczucia ważności i władzy blondyna targowa.

Wbrew orzecznictwu nawet….

Może więc następnym razem przy odroczeniu albo odwołaniu rozprawy z powodu choroby sędziego zgodnie z zasadą „jak Kuba Bogu” – przyłączać się do takich blondyn i żądać spowiedzi na temat krwawiących hemoroidów pana sędziego i nadżerki szyjki macicy pani sędzi?

Skoro niektórzy sędziowie żądają od adwokata podzielenia się szczegółami własnej choroby, gdyż jako „lekarz” po „akademii medycyny google” uzurpują sobie prawo oceny, czy 2 lekarzy, w tym jeden sądowy słusznie ocenili chorobę adwokata jako uniemożliwiającą mu pracę, to niech sami też się podzielą taką informacją składając wyjaśnienia z zaświadczeniem lekarskim do akt sprawy.

Poniżej zanonimizowany z wiadomych względów wpis …

Franciszek

Adwokat winien informacją o rodzaju swego schorzenia podzielić się nie tylko z lekarzem sądowym ale również ze stronami i sądem, tak aby mógł on dokonać oceny czy pełnomocnik jest wystarczająco chory.

Takie to harce urządził sobie ze mną SA w Warszawie. Arogancja sądu jest tym większa, że powołał w uzasadnieniu orzeczenia dot. zupełnie innego stanu faktycznego, gdzie występował substytut. Tymczasem SN jednoznacznie stwierdził, że „Nie można uznać, że niedokonanie czynności było zawinione, jeżeli zdarzenie uniemożliwiające dokonanie czynności nastąpiło w ostatnim dniu terminu, w którym czynność miała być dokonana” (post. SN z 8.12.2004 r., I CZ 142/04). Wrzucam ku przestrodze

Magda M.

Przecież my nie mamy prawa chorować, nie mamy prawa być na urlopie, mamy tylko prawo być na każde zawołanie sądu, przestrzegać terminów i dopłacać do prowadzonych spraw z urzędu…

Marcin C.

Co niektórym „sendziom” się gdzieniegdzie poprzewracało … czy szklaną kulę do przewidywania chorób można będzie zaliczyć w koszty działalności ? ;]

Magda M.

Ale to „gdzieniegdzie” to takie skonkretyzowane chyba

Bartosz K.

A równocześnie udzielenie substytucji będzie stanowiło wykonywanie działalności gospodarczej i będzie podstawą do zakwestionowania faktu niezdolności do pracy, który to pogląd jest stanowczo wyrażany przez orzecznictwo SN.

Magda M.

Najwidoczniej tego już sąd nie doczytał… ale wiadomo, chodzi o to, żeby dokuczyć pełnomocnikom, bo sądowi się wydaje, że my naprawdę jesteśmy robotami… ale cóż… nasze władze na to pozwalają…

Jakub P.

Przy najbliższej sprawie zdjętej z wokandy z powodu choroby sędziego należy zwrócić się z pytaniem do prezesa danego sądu, dlaczego profesjonalny sędzia wyznacza termin rozprawy nie przewidując, że w tym terminie będzie chorował. Skoro my, szare adwokaciątka, mamy jako profesjonaliści przewidywać choroby, to tym bardziej chyba wymóg taki stosować się powinno do wszechwiedzących i ultraprofesjonalnych sędziów

Magda M.

Franciszek – a nie próbował Pan Mecenas po prostu zwrócić się do sądu o informację, czy ww. sędzia odwoływał rozprawy z powodu choroby? Ten sędzia, który nie przywrócił terminu oraz ten, który orzekał w przedmiocie zażalenia. Byłoby ciekawie…

Franciszek

Magda M. – ja im się z pewnością jeszcze o coś zwrócę ale zemsta to potrawa, która smakuje najlepiej, kiedy jest zimna

Magda M.

Trzymam za słowo

Tomasz G.

Proszę powołać zaświadczenie od lekarza o urlopie, oraz podnieść, że Sąd nie jest władny w chodzić w rolę lekarza i nie może oceniać czy choroba uniemożliwiała nadanie przesyłki czy nawet w ogóle zlecenie nadania jej innej osobie. Zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego w wyroku z dnia 25 lutego 2014 r., sygnatura akt SK 18/13 prawnikowi, który pracuje chociażby przez jedynie 1,5h w całym okresie urlopu chorobowego nie będzie przysługiwać jako ubezpieczonemu prawo do ubezpieczenia chorobowego (to nie jest cytat, tylko wyciągnięte przed nawias znaczenie). Jeżeli więc uznaje się z samej definicji prawa, że ktoś nie może pracować w ogóle, gdyż utraci świadczenie, to nie możemy też wymagać aby taka osoba pracowała w jakikolwiek sposób, chociażby poprzez dojazd do poczty. To jest sprzeczność systemowa. Wiem, że w jednej sprawie taka interpretacja zadziałała.

Tomasz G.

W Pana przypadku Sąd błędnie ocenił zawinienie, jako jedną z przesłanek art. 168 par. 1 k.p.c. Moim zdaniem, zgodnie z tym co powyżej przytoczyłem, Sąd nie może badać winy chorego, jeżeli jest zaświadczenie od lekarza, bo w tym momencie musiałby posłużyć się wiedzą specjalistyczną

Franciszek

Całkowicie się zgadzam, niestety tryb instancyjny się skończył…

Tomasz G.

Moja wina, nie zauważyłem, przeszedłem od razu do uzasadnienia.

adwokacie podziel się chorobą 4

********************************************************************************

Podobne historie:

https://palestrapolska.wordpress.com/2015/01/20/adwokat-choruje-a-sad-w-lublinie-na-to/

https://palestrapolska.wordpress.com/2014/05/03/zakaz-chorowania-czyli-cyborg-obronca-i-wzor-zazalenia-na-nalozenie-kary-pienieznej/

https://palestrapolska.wordpress.com/2015/05/16/adwokat-i-nieumiejetnosc-bilokacji/

https://palestrapolska.wordpress.com/2015/09/18/jak-grochem-o-sciane-czyli-choroba-pelnomocnika-w-praktyce-niektorych-na-szczescie-sadow/

https://palestrapolska.wordpress.com/2015/07/06/lekarz-sadowy-yeti-wymiaru-sprawiedliwosci/