otchlan/opowiadanie satyryczne, opisywane historie i postacie są całkowicie fikcyjne, kilka tysięcy osób które „się odnalazły” oraz kilka tysięcy które dyskutują i hejtują z tego powodu, że „odnaleźć się nie mogą i to wszystko nieprawda” – uprasza się o zdrowy rozsądek i zdobycie się na dystans wobec literatury opisującej fikcje i fantazje autorów/

To opowiadanie zostało napisane w pierwszej połowie września 2015 r. Dotyczy spraw, w których nasi Czytelnicy mają różną wrażliwość i w tamtym okresie zdecydowaliśmy się go nie publikować. Publikujemy je dzisiaj – wszystkim ku refleksji.

Jeśli spoglądasz w otchłań, uważaj, bo ona patrzy również na ciebie

Anna Zabieg wysiadała z samolotu z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony cieszyła się, że wraca do domu, ale z drugiej słyszała już tyle przerażających opowieści o zmianach w kraju, w którym już trzecią kadencję rządziła Jedyna i Słuszna partia, że obawiała się tego powrotu. Chustę zasłaniającą włosy odważyła się zdjąć dopiero na pokładzie samolotu. Zrobiła to ze względu na kilkuletnią córkę, a właściwie ostatni incydent z parku, kiedy jeden z radykalnych mułłów wezwał policję, ale aż do ich przyjazdu krzyczał i próbował nią szarpać. Dziewczynka była przerażona, tym bardziej, że od szkolnych koleżanek znała arabski i zdawała sobie sprawę, jakie groźby wykrzykuje duchowny pod adresem jej matki. Na szczęście skończyło się tylko ostrzeżeniem, że w obrębie tej dzielnicy należy poruszać się ubraną odpowiednio, by nie naruszyć uczuć religijnych mieszkających tu osób. To wtedy wreszcie uległa namowom Zuzy Sankji i przyleciała w odwiedziny, chociaż Zuza wyraźnie sugerowała, że powinna zostać na dłużej. Trochę dziwiła się koleżance, która zawsze poglądy miała skrajnie różne od aktualnie rządzących, ale w każdej rozmowie przebijał się entuzjazm do działań władzy.

Ponieważ ponownie przywrócono kontrolę paszportów Anka z córką stanęły w kolejce do wyjścia. Zdziwiło ją jak to długo trwa, przecież każdy został już odprawiony na lotnisku w Monachium i ze zdumieniem obserwowała, jak sprawdzane są dane osób i zaproszenia. Dziwna sprawa z tymi listami, jeszcze trzy lata wcześniej wystarczyło ot tak, wsiąść do samolotu i wrócić do ojczyzny, dziś wymagane jest zaproszenie od kogoś z kraju. Znała kilkanaście osób, które nie zostały wpuszczone ponieważ ich listy polecające nie były wystarczająco wiarygodne, by nie budzić wątpliwości w ich ,,dobre intencje”. Jedyna i Słuszna partia przeżyła mały kryzys właśnie trzy lata temu, kiedy nastąpiła zmiana u samej góry i Groźnego Wiarusa zastąpił Twardy Idealista. W trakcie tej zmiany pokoleniowej opozycja próbowała odzyskać władzę, ale próby rozbudzenia przez nich protestu w społeczeństwie spaliły na panewce. To wtedy Anka widziała wstrząsający obrazek z kilkunastoletnią dziewczynką, córką byłego wicepremiera, klęczącą na grochu z tabliczką ,,Wstydzę się mojego ojca”, otoczoną gromadą innych dzieci ubranych w białe koszulki i czerwone spodnie. Wkrótce potem rodzina wyemigrowała, ale wcześniej jeszcze zarekwirowano cały ich majątek. Dlatego teraz z niepokojem młoda adwokat przyglądała się celnikowi.

Nagle wpadła do hali Gabrysia, Anka patrzyła na nią trochę zszokowana, bo wydawało jej się, że jako żona posła Jedynej i Słusznej partii będzie ubierać się skromniej niż pamiętała. Tymczasem jedyne co ją utożsamiało z ideami partii męża to fakt, że była ubrana na biało-czerwono, ale zarówno baaardzo krótka spódniczka, jak i dekolt czy wysokość szpilek nie wzbudziłyby entuzjazmu u członków Jedynej i Słusznej partii. Tak samo jak u celnika, który przyglądał jej się z wyraźną niechęcią, kiedy machała do Anki, by ta podeszła bliżej i ominęła kolejkę. Zabieg było dość głupio, ale ze względu na córkę postanowiła zaryzykować, a Gabrysia w tym czasie spierała się z celnikiem.

– No, jesteś wreszcie, pokaż Panu list od Zuzy – Anka nieśmiało wyciągnęła zaproszenie, celnik spojrzał na pieczątkę Sankji, na jej nazwisko, na Zabieg i jej córkę i raz jeszcze zszokowany na zaproszenie. W pośpiechu oddał list i zaczął mówić z lekka przestraszonym głosem, jak miło, że wróciły. Anka była równie zdumiona, ale zanim się obejrzała, już siedziały w trójkę w samochodzie i oglądały z córką przez szybę miasto.

Kolejnym szokiem dla Anki był fakt, jak w sumie niewiele się tu zmieniło. Owszem, na ulicach było więcej biało-czerwonych strojów, ale jako że było lato, było mnóstwo kobiet w krótkich spódniczkach, sukienkach, spodenkach. Z niesmakiem odkryła, że większe restrykcje co do stroju pojawiły się w Niemczech po ustawie o obrazie uczuć islamskich niż w Polsce po wpisaniu zasad chrześcijańskich jako wytycznych postępowania do Konstytucji.

– Dobra, Gabrysiu, powiedz mi wreszcie jak w tym waszym raju się żyje?

– Mówisz tak, bo jesteś przeżarta propagandą tych, którzy uciekli i zostawili ten kraj na pastwę losu – zaczęła natchnionym głosem mówić Gabrysia , jednocześnie grzebiąc przy radiu. Zabieg słuchała tej propagandowej papki, zastanawiając się głównie, co ona robi z tymi kabelkami, w pewnym momencie coś „klikło” i Gabrysia zadowolona mrugnęła do przyjaciółki – Ci idioci myślą, że ja jestem elektroniczny debil, a przecież mój ojciec jest elektrykiem. Za każdym razem jak przychodzą naprawić radio, to wyzywają, że znów im ta durna baba podsłuch zepsuła przypadkiem. Na szczęście nie chce im się tego przełożyć gdzie indziej. A pytałaś, jak się w tym naszym raju żyje? Wiesz, zaskakująco mało różnic zauważam w codziennym życiu. Owszem, wyszłam za mąż, co tydzień łazimy na te dwugodzinne msze w centrum i śpiewamy patriotyczne pieśni z okazji setek świąt, ale poza tym pozostało normalnie. No może, tylko trzeba być bardziej dyskretnym, mąż ma parę przyjaciółek na mieście, ja też mam swoich przyjaciół. No i krytykować Groźnego Wiarusa nie można, facet jest dla nich święty. Ale powiem ci, ze jak już papież Franciszek mianował tego nowego arcybiskupa, to się nawet z klerem można dogadać. W sumie to zwykłe chłopaki, sporo ma partnerki i dzieci.

– Ale podobno bardzo naciskali na osoby pracujące dla zachodnich firm i koncernów, zwłaszcza tuż po nacjonalizacji.

– Czy ja wiem? Faktycznie, sporo z tych korporaszczaków panikowało, ale w rezultacie okazało się, że poza samą górą nic się za bardzo dla nich nie zmieniło. A powiem ci, jak była Nowa Fala – tak nazywamy zmianę Groźnego Wiarusa na Twardego Idealistę – to pierwsi lecieli donieść, kto popiera wichrzycieli, w sumie zamiast dobić Jedyną i Słuszną partię, to jeszcze ją wzmocnili. Ale to i tak przeszło łagodnie, na prowincji to dopiero był koszmar. Jedyna i Słuszna partia od początku wzięła się mocno w obroty – pobudowali i pozakładali setki nowych, państwowych przedsiębiorstw, przyjmowali setki młodych ludzi, zwłaszcza tych tuż po studiach, bo byli czyści, dawali pieniądze na chorych, rodziny etc. Z tym, że budżet nie jest bez dna, więc wymyśli genialny pomysł – konfiskata od ,,zdrajców Ojczyzny”. Powiem ci, że takiego zaboru mienia nie było chyba od czasów wojny. Panika totalna, bo jednego dnia byłeś panem na włościach, a drugiego siedziałeś, a cały twój dom był wyprzedany. Nawet pieniądze na zachodnich kontach cie nie ratowały, bo w Wydziale ds. odzyskiwania mienia mieli takich fachowców, że ściągnęli co do centa z każdego miejsca na świecie.

– I co, ludzie nie protestowali?

– A kto miał protestować? Pierwsze mienie odebrali członkom znienawidzonej opozycji, co więcej Twardy Idealista wymyślił, ze członkowie Jedynej i Słusznej partii też będą oddawali mienie. Oczywiście nie wszystko i zwłaszcza nie pieniądze, ale wizerunkowo wyglądało to świetnie. ,,Patrzcie, tamci ukradli i nie chcą oddać, a my w czasach kryzysu dzielimy się z wami tym co mamy”. Dodatkowo, sporo odzyskiwania miało miejsce na prowincji i ścianie wschodniej – wiesz jeden facet, zatrudniający 100 czy 200 osób z okolicznych wiosek i płacący im 1000 złotych na umowie zlecenie kontra umowa o pracę z gwarancją zatrudnienia na co najmniej 10 lat w państwowym przedsiębiorstwie. Jeszcze na dodatek Twardy Idealista przypilnował by było dwóch dyrektorów – jeden z nadania partyjnego, dbający o cele ,,Państwa i Narodu”, i ktoś z wewnątrz, znający firmę i rynek od lat. Partyjniaki zwykle siedziały cicho, no zdarzyło się paru idiotów, których pewnie kojarzysz z Internetu, ale generalnie jakoś się to kręciło, a poparcie było silne jak nigdy. Zresztą, dlatego poza Warszawą Nowa Fala przeszła dość krwawo, ludzie pamiętali biedę i poniżenie, a nic tak pobudza jak zemsta.

– Nie wszystkie ofiary były bogaczami, wykorzystującymi zdesperowanych ludzi… – zaczęła Zabieg.

– Dlatego właśnie Twardy Idealista skierował na część terenów wojsko i policję, by to trochę ogarnąć. Ale przecież każdy z nich miał uczciwy proces, publicznego obrońcę, jakiś ogromnych kar tez nie było. Nie było nikogo skazanego za zabójstwo, wszyscy odpowiadali za uszkodzenie ciała ze skutkiem śmiertelnym, nawet facet, który powiesił kierownika pod sufitem sklepu. Działał pod wpływem szoku, kierownik znęcał się na nim, a jego żona przez niego poroniła, facet nie żył, w momencie kiedy zawisnął.

– Jesteś tego pewna?

Gabrysia milczała…

– A Adwokatura? Jej likwidacja też przeszła kompletnie bez echa? – dopytywała się Zabieg.

-Tu akurat możesz sporo powiedzieć, przecież pamiętasz ten porojony pomysł z pakamerówkami, więc kiedy pojawiła się możliwość pracy w Służbie Publicznej Obrońców większość z tego skorzystała, nie najgorsza pensja, bez konieczności użerania się z ZUS-em, US-em i całą tę resztą, którą jeszcze się czyści. No i w sumie robiłeś to co od lat, nawet nie było wielu nacisków ze strony Jedynej i Słusznej. Zresztą, sprawy czysto polityczne brali zwykle karierowicze, którzy nie dość, ze nie bronili klientów to jeszcze ich wkopywali.

– I ty uważasz, że to nie jest karygodne zachowanie?

– A defraudacja samorządowych pieniędzy to nie jest karygodne zachowanie?

– Ale jednak kara dla wielkiego sępa i sępa kancelisty była chyba zbyt uwłaczająca godności? Mieli być przede wszystkim ostrzeżeniem, a poza tym po tylu obelgach, które sama musiałaś znosić nie poczułaś się lepiej jak zobaczyłaś ukorzonego wielkiego sępa na kolanach przez godłem Adwokatury albo zamkniętego w klatce kancelistę, w którego dzieci rzucały zgniłymi jabłkami? Ten widok musiał być w pewien sposób satysfakcjonujący.

– Może i byłby, gdybym wtedy nie zobaczyła Zuzy, a raczej wyrazu jej twarzy. Przestraszyłam się tak samo jak ten celnik dzisiaj.

– Widzisz Aniu, jesteś młoda poza tym nie było cię kilka lat. Zuza jest zaś w tym zawodzie od dawna. Wiele widziała, wiele przeżyła, ale ostatnie podrygi Sępiej Opozycji naprawdę ją wykończyły. Pragnęła już nawet nie sprawiedliwości, ale spokoju. A Twardy Idealista jak nikt potrafił znajdować takich ludzi – odważnych, uczciwych, ale złamanych i jak nikt potrafił ich do siebie przekonać. W zamian za poparcie wartości chrześcijańskich zgodzono się na leczenie medyczną marihuaną, aborcja została zakazana w każdym przypadku, ale tylko na terenie kraju, a że koszt zamykał się w jednej pensji, dziewczyny kłamały, że jadą na wycieczkę do innego miasta i wyjeżdżały. In vitro zostało zaostrzone, ale za to ułatwiono procedury adopcyjne, zaś każde środowisko samorządu zawodowego dostało własną możliwość oczyszczenia się. Wielki Sęp uciekł już dawno, ale większość Sępiej Rady była przekonana, że nic im się nie stanie – w takim odrealnieniu żyli. Twardy Idealista pozwolił nie tylko na powstanie Służby Publicznej Obrońców, ale nawet na jej samorządność, a sama Sępia Rada stała kością w gardle nie tylko Jedynej i Słusznej, ale i zwykłym sowom.

– Zemsta nie jest rozwiązaniem.

– A było jakieś inne? – zakończyła rozmowę Gabrysia i zatrzymały się przed budynkiem Służby Publicznej Obrońców. Zabieg spojrzała na posąg stojący przed wyjściem i przez parę minut z zamyśleniem przyglądała się wizerunkowi dumnej sowy, wbijającym się w truchło, które przypominało sępa i przypominała sobie powody emigracji. Czy naprawdę nie było innego wyjścia?