shit tajm/opowiadanie satyryczne, opisywane historie i postacie są całkowicie fikcyjne, kilka tysięcy osób które „się odnalazły” oraz kilka tysięcy które dyskutują i hejtują z tego powodu, że „odnaleźć się nie mogą i to wszystko nieprawda” – uprasza się o zdrowy rozsądek i zdobycie się na dystans wobec literatury opisującej fikcje i fantazje autorów/

ZABIEG W OPARACH KORPORACJI

Od: anna.zabieg@bardzowaznakorporacja.eu

Do: zuzanna.sankja@adwokatura.pl

Kochana Zuzko,

Piszę do ciebie maila, bo podejrzewam, że jesteś ciągle na rozprawie, a ja siedzę jeszcze nad tymi durnymi shit tabelkami. Do wielu rzeczy się zdążyłam przyzwyczaić, ale akurat ten nieszczęsny Excel dobija mnie najgorzej. Odbyłam już na ten temat rozmowę motywującą z moją menadżerką, która twierdzi, że jestem zbyt zamknięta, ,,noszę swoje problemy samotnie jak wielbłąd, podczas gdy my tutaj w naszej ekipie nosimy je razem”. Nie, nie zwariowałam, menadżerka wróciła z jakiegoś spotkania na temat motywacji pracowników i tam podobno była jakaś symulacja wędrówki przez pustynię do oazy, czy coś w tym stylu. Ja tego nie ogarniam, ja dopiero co przestałam gubić się w drodze do biurka, ten open space to jakiś koszmar, ostatni raz widziałam tylu ludzi jak gang Krakowiaka sądzili, na dodatek wtedy można było rozpoznać ludzi po ubraniu czy zachowaniu. A tu? Robię sobie śniadanie w kuchni (Zuza, mam nie tylko miejsce na zrobienie śniadania, ale nawet czas na jego zjedzenie, ale luksus co nie?), a tu jakiś facet we flanelowej koszuli i poszarpanych dżinsach (5 tysięcy, a ty jak psy zniszczyły twojemu mężowi spodnie to wyrzuciłaś. Niepotrzebnie, najnowszy krzyk mody), zagaduje ,,Tomek jestem” i zaczyna nawijać, jak to miło, że dołączyłam do ich ekipy (co oni swoją drogą mają z tą ekipą?), a potem jeszcze mnie po plecach poklepał i poszedł. A to prezes był. No nasz Prezes z pewnością by się z nami kawy nie napił. Ale sprawiedliwie mówiąc, on nas po prostu nie lubił, więc może to dlatego.

Siedzę sobie jeszcze dodatkowo w te nadgodziny (hihi, nadgodziny – zaledwie pół godziny dłużej) bo i tak wydostać się z tego budynku po 8 godzinach to jakiś koszmar. Gdybyś widziała ten tłum o 16, ostatni raz widziałam takie sceny w USA podczas Czarnego Piątku, ale dostanie aktówką w głowę boli bardziej niż reklamówka. Raz otworzyli schody łącznie z windami, ale stratowano 3 osoby i zrezygnowano z tego pomysłu. Niedawno zostałam godzinę dłużej, bo miała przyjechać moja matka i musiałam na nią poczekać, to dla rozrywki urządziłam sobie wyścig na krzesłach ze sprzątaczką. Super babeczka, skończyła politologię na naszym uniwersytecie. Ogólnie jednak powiem ci, ludzie nie są najgorsi, ze słynnym wyścigiem szczurów się tu nie spotkałam. Generalnie nie ma pośpiechu, przy czym ja na początku pracę przeznaczoną na cały miesiąc zrobiłam w trzy dni. Wrzuciłam sobie potem ebooki na służbowy komputer to chociaż nadrobiłam zaległości literackie. Najgorsze są zebrania pod tablicą, hummus i te nieszczęsne shit tabelki.

Zuza, pamiętasz jak poszłyśmy na tę prezentację garnków, ponieważ dawali darmowe jedzenie? Słuchaj, podejrzewam, że moja menadżerka też kiedyś tam pracowała, bo hasła rzuca podobne. Stoi przed tą tablicą, za plecami ma te ogromne liczby i macha rękami jakby ją rój pszczół napadł. Co tylko wraca z tych spotkań dla menadżerów, to bardziej. Raz śpiewaliśmy motywacyjną piosenkę, ale nawet Tomek – entuzjasta tego rodzaju inspiracji poradził byśmy następnym razem deklamowali. Do tego wszyscy oczekują jakichś dziwnych, osobistych zwierzeń i bardziej czuję się jak na spotkaniu Anonimowych Alkoholików niż biznesowym zebraniu.

W ogóle Moja Droga podejrzewam, że budynek jest siedzibą ,,Pudelka”, bo tyle plotek to ja nawet na Balu Adwokatury nie usłyszałam. A wszyscy opętani tym okropnym hummusem. Ten co oni tutaj zamawiają ,,z najlepszej restauracji w mieście” jest kompletnie niejadalny. Raz zamówiłam sobie zwyczajnie pierś z kurczaka z ziemniakami to nie dość, że się nie najadłam (pół ziemniaczka i z trzy plasterki mięsa) to jeszcze dziewczyna z biurka obok – Bożenka – cały czas syczała ,,Morderczyni, morderczyni”. Ty mi takich numerów nigdy nie robiłaś. Z kolei dziewczyna z biurka naprzeciwko to żona wiceprezesa. Długo próbowała utrzymać się na naszym uniwersytecie, w końcu przeniosła się na prywatną uczelnię, gdzie jej mąż jest rektorem i udało jej się zdobyć tytuł magistra. Przemiłe dziewczę, ale poziom umysłowy surykatki. Wyobraź sobie, że wczoraj z zachwytem zapytała mnie, czy zdaję sobie sprawę, że powód to także klient. A jak powiedziałam jej, że klientem może być też pozwany, skomentowała ,,Ty to naprawdę dużo wiesz!”.

Rozpisałam się, a mam do ciebie sprawę. Byłam w sobotę w markecie i mieli schab w promocji, ale mało tego było, więc bałam się, że nie zdążę sobie kupić, a tu akurat Bożenka w kolejce. Podkradłam się do niej i znienacka wysyczałam jej do ucha ,,Morderczyni”, na co ona wystraszyła się i uciekła, zostawiając już odkrojony jej przez sprzedawczynię kawałek to wzięłam za nią. Tylko, że ona tego sobie kazała odkroić 4 kg, a dla mnie to jest za dużo, nie chcesz może połowy, dla męża? Naprawdę, tanio odsprzedam, bo to była spora promocja. Skończę te shit tabelki to mogę ci do domu podrzucić, tylko odpisz mi, od której ktoś tam będzie, żebym nie pocałowała klamki.

Pozdrawiam serdecznie,

Ania

***

O życiu w prawniczej korporacji dodatkowo tutaj:

1/. https://palestrapolska.wordpress.com/2014/09/18/krotki-romans-z-korporacja-czesc-1-szit-tajmy/

2/. https://palestrapolska.wordpress.com/2014/09/20/krotki-romans-z-korporacja-czesc-2-miejsce-w-szeregu/

3/. https://palestrapolska.wordpress.com/2014/09/20/krotki-romans-z-korporacja-czesc-3-rozwod-via-tabelka/