typo klient wrog

·

Czy klient to największy wróg adwokata?

Nie każdy i ten klient-wróg na szczęście pozostaje w mniejszości.

Jak jednak mówi jedno z praw Murphy’iego: „10% klientów przysparza 90% problemów”.

Różnych.

Ten wpis nie jest więc o większości klientów, a w której Państwo są kategorii – sami Państwo wiedzą najlepiej.

Dlaczego o tym piszemy?

Bo chcemy, żeby nasi klienci wiedzieli, z kim i z czym czasami mamy do czynienia. Nie ze zwykłymi nieporozumieniami, czy różnicą zdań, ale z prostackim chamstwem i elementarnym brakiem kultury oraz poziomem określanym przez młodzież jako „2 metry pod mułem”.

Sami Państwo zrozumiecie, dlaczego tego postu nie odnosimy do wszystkich klientów i nie należy tego pod żadnym pozorem robić. Poniżej wybrane komentarze z fejsbukowej grupy Adwokatura Polska i Polska Palestra:

·

Ewa S.

Uroki bycia adwokatem i słuszność powiedzenia starych adwokatów – klient Twój wróg.
Pomijam wydzwanianie w godzinach niestosownych non stop.
Ale zwracam uwagę na klasę.
Nie mówimy o tym – to też temat tabu jak się zachowują nasi klienci – szczególnie byli, którym wypowiedzieliśmy pełnomocnictwo za chamstwo lub nieuregulowanie wynagrodzenia.
Mam za sobą kilka już takich spraw z przeciwnikami lub byłymi klientami – skończyły się w sądzie.
I nadal niczego się nie uczą.
Temu egzemplarzowi pełnomocnictwo wypowiedziałam po tym, jak w Zaduszki wydzwaniał do mnie – byłam na cmentarzu przy grobie swojego Taty, więc nie odebrałam, w zw. z czym ex klient wysłał mi życzenia „wesołego świętowania trupów”, w zw. z czym otrzymał ode mnie mail o treści:
„Jak rozumiem po treści Pańskiego SMS – nie życzy Pan sobie, abym Pana dłużej reprezentowała, powiadomię o tym Sąd.

adw. Ewa S.”
I powiadomiłam. Po czym się zaczęło jak w SMS-ach.
Kochani klienci – weźcie pod uwagę fakt, że tajemnica korespondencji nie obowiązuje adresata, który jest dysponentem waszych „mondrości” i frustracji i może z nimi zrobić co chce. Np. to.
Pana jako klienta odradzam, info na priv.

·

klient wrog

·

Konrad P.

Ewa – daj mu mój nr tel. jako twojego skromnego substytuta. Z chęcią mu wyłuszczę zasady tańcowania….. u nas na południu.

·

Magda Z.

Mnie fascynuje to bycie ze sobą na Cito – co autor miał na myśli?

·

Łukasz L.

Zapewne, że wynagrodzenie zostało już uregulowane…

·

Ewa S.

Nie zostało – termin nierozliczony, ale pokryję koszty aby tylko już nie satysfakcjonować pana Patryka możliwością kontaktu choćby tylko z moim kontem bankowym.

·

Piotr G.

„Bycie na cito” brzmi prawie tak poetycko jak „życie na krawędzi”.

·

Wiola C.

I zawsze można się radować ukrytym komplementem- napisał per laska.

·

Monika I.

Ja kiedyś spiszę niektóre „mondrości” moich klientów i wydam – tylko dla odpornych…

·

Ewa S.

Też mam materiał na grubaśną „księgę idiotów”. Czekam na cdn od Pana Patryka, z którym nie kontaktuję się od Zaduszek – nie odbieram telefonów, nie odpisuję na SMS. Jaki sens? Żaden. Bidaka już wychodzi ze skóry, żeby mnie w jakiś sposób sprowokować do kontaktu.
Co do „cito” podejrzewam, że autor chciał się popisać znajomością łaciny, ale nie sprawdził co to znaczy. I wyszło jak zwykle. Czyli głupio.

·

Anna G.-J.

Ale na pewno nie jesteście już ze sobą per facta concludentia …

·

Konrad W.

To są smsy wysyłane do PEŁNOMOCNIKA? Nie wierzę.

·

Ewa S.

Panie Mecenasie – do mnie. Do obrońcy w karnej sprawie.

PS. Byłego obrońcy, byłego!

·

Łukasz W.

To jakiś młody gniewny. Miłośnik ulicznego rapu. Powiało grozą 😉 a serio: współczuję Pani Mecenas.

·

Konrad W.

Nie do wiary.. Proszę powiedzieć, że to była urzędówka…

·

Ewa S.

Konrad W. – sprawa z wyboru jak najbardziej.

·

Anna G.-J.

Pomylił byłego obrońcę z byłą dziewczyna chyba…

·

Ewa S.

Generalnie Panu się chyba wszystko z kretesem pomyliło. Łukasz W. – Nie ma co współczuć. Nie takich miałam zawodników od 1997 r. To, to są pieszczotki takie cośkolwiek mało udane i bez polotu niestety. Wstawiam – bo cywiliści i młodzi adwokaci, czy aplikanci mogą nie wiedzieć jak jest w karnej praktyce i z czym na co dzień ma się do czynienia – fakt – częściej od przeciwników.
Jak mówię adwokatom młodym i aplikantom: „nigdy nie szmaćcie się dla szmat. I nigdy szmatami nie przejmujcie. Bo to zawsze się źle kończy”.
Łukasz -mnie to kompletnie nie rusza, najwyżej bawi 🙂 Plus mściwa satysfakcja, że w ostatnim momencie przed rozwinięciem przez pana skrzydeł wypowiedziałam pełnomocnictwo i niewątpliwą nieprzyjemność obcowania choćby tylko na sali rozpraw – mam z tzw. „bani”.

·

Łukasz L.

Ja jestem adwokatem dopiero dwa lata. Nie miałem jeszcze tak skrajnej sytuacji. Z ciekawości. Czy na początku współpracy z w/w jegomościem nie dało się przewidzieć, że będą kłopoty i od razu dać sobie po prostu spokój?

·

Ewa S.

Nie, nie dało się. Pan ewoluował. Najbardziej po opinii sądowo-psychiatrycznej, na jego temat, która nie przypadła mu gustu, a którą otrzymał ode mnie w mailu. Nie wykluczam, że mnie obarcza odpowiedzialnością za jej treść.

·

Kamil S.

Ewa S. – tak, tak! Zwariował przez Panią 😀

·

Bartosz K.

Ewa – to przecież Twoja wina, że w tej opinii nie ma tego, co on chce. Jakbyś była dobrym adwokatem, albo jakby Ci się chciało, to byś tak załatwiła biegłego paragrafami, że rach, ciach – i opinia zmieniona.

·

Elżbieta B.

Hahaha. Zaczynasz mnie laska irytować jest przezabawne. Mnie w każdym razie rozbawiło i tak samo byłabym ubawiona, jakby to do mnie było. Gratuluję Pani Mecenas refleksu (z wypowiedzeniem).

·

Natalia J.

Dobrze przynajmniej, że jest miejsce, gdzie można się wygadać i wyżalić.

·

Kamil S.

Taaaa. Biuro RD 😉

·

Ewa S.

Zakrztusiłam się 😀

·

Bernadetta P.U.

A ja się dziwiłam, jak niedoszła klientka na prośbę o przesłanie dokumentów do wyceny zlecenia odpisała, że jestem żenująca myśląc, że mi coś będzie przesyłać i mam jej odpowiedzieć po prostu na pytanie. Oczywiście bez wynagrodzenia.

·

Maciej K.

Ja po przegranej sprawie dot. mobbingu usłyszałem, że sądy i adwokaci to jedna mafia. Zaproponowałem klientce w obecności jej męża, żeby złożyła na mnie skargę, bądź też, skoro uważa, że straciła pieniądze, wystąpiła przeciwko mnie o odszkodowanie. Sprawa zresztą musiała zostać przegrana, bowiem jak okazało się w jej trakcie, to nie moja klientka była poddawana mobbingowi, lecz zachowywała się w stosunku do swego szefa tak, że w istocie to on był poddawany mobbingowi. Poza tym postawa klientki przed sądem była bardzo pretensjonalna.

·

Konrad P.

.. a mąż ma ją na stałe… empatia wprawiła mnie w stan przygnębienia.

·

Ewa S.

Mnie jedna klientka shejtowała za to, że podejrzany zwiał i się zaczął ukrywać…. robiła telefoniczne awantury pt. „czemu ja nic nie robię żeby prokurator go złapał i czemu to tak długo trwa”…. no wszystko jest winą adwokata.

·

Dariusz W.

Klienta też trzeba sobie wychować, ale czasem niestety się nie udaje. Pewne rzeczy można ścierpieć, w końcu nie zawsze przychodzą do nas ludzie z elit – ale pewne granice są. Życzenia „świąteczne” w tym stylu to przykład ewidentnego chamstwa. Jeden nie zareagowałby w ogóle, kto inny odpowiedziałby właśnie tak. Cóż, ludzie muszą w końcu pojąć, że my też jesteśmy ludźmi i mamy swoje sprawy albo też nie mamy tylko jednego klienta w jego osobie, więc nie jesteśmy na każde zawołanie.

·

Ewa S.

Tego nie pojmą. Każdy jeden jest JEDYNY. Takie dzieciąteczko Jezus.

·

Dariusz W.

Niektórzy pojmują, ale zawsze jest jakaś grupa szczególnie roszczeniowych, jednocześnie dziwnym zbiegiem okoliczności od siebie dających możliwie mało, czy to pieniędzy, czy to własnego czasu i zaangażowania, czy to informacji.

·

Katharina L.H.

Do mnie dziś rano klient dzwonił 0 7.15, potem, o 7.45, potem 8.30. Po 9 oddzwoniłam i myślałam, ze coś się stało. On chciał tylko wiedzieć czy już wysłałam wezwanie do zapłaty, które ze względu na wymagalność mogłam wysłać najwcześniej wczoraj…

·

Rafał R.

Tak, najgorszym wrogiem jest nasz niestety klient. Wprowadziłem nawet specjalistyczną nazwę na przeciwdziałanie bezzasadnie awanturującym się, tj. „dupokryjka” [przepraszam za dosadność określenia; mam nadzieję że nie zostanie wszczęte przeciwko mnie postępowanie z 17 KEA;)].

·

Zofia J.P.

U amerykańskich kolegów to C.Y.A. czyli Cover Your Ass. I rozmiary przybiera chyba niespotykane w Polsce 😉