Sankja Mikolaj/opowiadanie satyryczne, opisywane historie i postacie są całkowicie fikcyjne, kilka tysięcy osób które „się odnalazły” oraz kilka tysięcy które dyskutują i hejtują z tego powodu, że „odnaleźć się nie mogą i to wszystko nieprawda” – uprasza się o zdrowy rozsądek i zdobycie się na dystans wobec literatury opisującej fikcje i fantazje autorów/

SANKJA I DUCH PRZYSZŁYCH ŚWIĄT

Wypracowanie uczennicy szkoły podstawowej nr 13, klasy 3a, Aleksandry Sankji, pt. Moja Wigilia

Kocham Święta Bożego Narodzenia, a szczególnie Wigilię. Jest wtedy super – wszyscy przychodzą, nawet mama, jest choinka, prezenty i śpiewamy kolędy, chociaż wujek Tomek wcale nie umie śpiewać i strasznie fałszuje, ale nie wolno mu tego mówić, bo było by mu przykro, ale raz powiedziałam i wcale nie było mu przykro, tylko się śmiał i powiedział, że śpiewa każdy komu miło na duszy i nieważne, czy ładnie, czy nieładnie.

W tym roku mamusia znów miała dużo pracy, więc nie mogła przygotować Wigilii, ale za to przyjechała ciocia Ania, bo ona teraz ma bardzo dużo czasu i bardzo dużo pieniędzy, bo pracuje w Ważnej Korporacji i ma taki super samochód, ten sam, co ma tata Waldka, który też jest adwokatem jak mama, ale on też pracuje w Ważnej Korporacji, a nie w kancelarii jak mamusia. I ciocia Ania wcale nie potrafi gotować ani piec, lepiłyśmy pierniczki i takie nam strasznie dziwne wyszły, ale ciocia powiedziała, że takie są nawet ładniejsze niż te z telewizji czy ze sklepu, a potem poszłyśmy ubierać choinkę i te pierniczki strasznie się spaliły, tak strasznie, że nawet psy nie chciały ich jeść. Ale jak mówi wujek Tomek, ciocia Ania jest zaradna dziewczyna i zadzwoniła do cioci Oli, żony wujka Niekusia, czy mogłaby przygotować jeszcze parę rzeczy, my możemy podjechać i przywieźć jej składniki, a ciocia Ola się strasznie śmiała przez telefon, aż ciocia Ania robiła takie śmieszne miny, jakby nie wiedziała czy się złościć czy też śmiać.

Pojechałyśmy do galerii, bo tam było jeszcze otwarte i okazało się, że ciocia Ola wiedziała, że nam to całe gotowanie nie wyjdzie i tylko pojechałyśmy do cukierni i tam już były takie piękne pierniczki i ciasteczka, i czekoladki, kupiłyśmy ich mnóstwo, ale tak sobie pomyślałam, że jednak nie był takie ładne jak nasze. Powiedziałam to cioci Ani, jak wróciłyśmy do domu, a ona uścisnęła mnie i pocałowała w czoło i powiedziała, że jestem bardzo mądrą dziewczynką i że mama jest ze mnie bardzo dumna. I wtedy mi się zrobiło smutno, bo chociaż kocham ciocię Anię, to wolałabym spalić pierniczki z mamą i z mamą ubierać choinkę. I tak mi się przykro zrobiło, że może się popłakałam, ale nie tak mocno, tylko trochę, troszeczkę, malutko. A ciocia Ania wzięła mnie na kolana i psy przybiegły, bo one są bardzo zazdrosne i też chciały się przytulić do cioci Ani, a poza tym one zawsze przybiegają, jak mi jest smutno, bo psy to takie szczekające Anioły Stróże. I ciocia Ania zaczęła mnie głaskać po głowie i pytała, czy pamiętam te wszystkie bajki, które ona mi opowiada.

Ciocia Ania zna wspaniałe bajki, niektóre są z książek, niektóre z telewizji, niektóre wymyśla sama i ona potrafi je tak wspaniale opowiadać, z takimi szczegółami, że można sobie to wszystko wyobrazić. I to są i takie stare bajki, gdzie są smoki i księżniczki i takie super nowe, gdzie jest Internet i źli ludzie. Ale ci źli ludzie to są źli z różnych powodów, czasami po prostu się tacy urodzili, czasami ich ktoś skrzywdził i dlatego są źli, a czasami są po prostu zagubieni czy przestraszeni i nie są źli, tylko po prostu nie wiedzą, że robią źle. Na początku trochę się gubiłam w tych bajkach, bo jak mam komuś kibicować, jak nie wiem czy ktoś jest zły czy dobry, ale potem zrozumiałam, że te bajki są fajniejsze niż te z telewizji niż z filmów, bo mi pomagają, czy w szkole, czy w domu, a w tych z filmów jest inny świat, inny od tego ze szkoły czy domu. I ciocia Ania zapytała, czy pamiętam te bajki i ja kiwałam głową, a ona zaczęła mi opowiadać, że mama to wojowniczka z tych bajek, bo ona nie próbuje ratować świata, ale ratować ludzi. Bo ratować ludzi można nie tylko jako lekarz, jak się ratuje ich ciała, albo jak psycholog jak się ratuje ich dusze, ale jako adwokat ratuje się ich przyszłość. Bo czasami ktoś został oskarżony niesłusznie i wtedy trzeba go uratować przed więzieniem, a czasami ktoś popełnił błąd, ale zrobił to nieświadomie albo bardzo tego żałuje i wtedy trzeba dopilnować, żeby kara nie była zbyt straszna, bo zamiast być formą poprawy, to zrobi kogoś jeszcze bardziej złym. A czasami ktoś jest po prostu zły, ale nawet wtedy trzeba go bronić, nie dla jego przyszłości, ale dla przyszłości wszystkich ludzi dookoła, żeby wiedzieli, że chociaż potwory istnieją, to my wciąż jesteśmy ludźmi i musimy dbać o to, by zachowywać się jak ludzie, a nie jak potwory. I że taka walka wcale nie jest prosta i niestety, ratowanie świata to wcale nie jest dochodowy biznes, ale mamusia ratuje świat nie dla innych, ale właśnie dla mnie. Bo gdziekolwiek jest, to tak naprawdę jest przy mnie.

I zaraz potem przyszli wujek Tomek i wujek Niekuś, i ciocia Ola z chłopakami, Olek jest w moim wieku, a Kamil jest trzy lata młodszy ode mnie i graliśmy w różne gry, bo dostałam od tatusia PlayStation na urodziny. A jak my się bawiliśmy, to ciocia Ola i ciocia Ania rozkładały wszystko na stole i ciocia Ola była trochę zła, bo krzyczała na psy, że bez przerwy wchodzą jej pod nogi i trzeba było uważać, żeby nic ze stołu nie ściągnęły. Potem przyszedł tatuś i rozmawiali z wujkiem Tomkiem o piłce nożnej, ja tam nie bardzo lubię piłkę nożną, nawet nie mam FIFY na Playstation, a chłopaki mają, ale ja im wcale nie zazdroszczę. Trochę poczekaliśmy na mamusię, bo znów się spóźniła, ale wreszcie wpadła zdyszana do domu i mogliśmy się podzielić opłatkiem. Kiedy siedliśmy już do stołu, zadzwonił telefon do mamy i mama poszła odebrać, znów zrobiło mi się smutno, ale zobaczyłam, że mamusia wyłączyła komórkę i wrzuciła ją do szafki. I znów śpiewaliśmy kolędy i śmialiśmy się, i wujkowie, i ciocie opowiadali sobie takie zabawne historie z sądu, ale nie wszystkie rozumiałam. Naprawdę się cieszę, że moja mamusia jest wojowniczką i jestem z niej bardzo dumna, ale jeszcze bardziej się cieszę, że w Wigilię jest tylko moją wojowniczką. I dlatego tak bardzo kocham Święta Bożego Narodzenia, a szczególnie Wigilię.

***

WESOŁYCH ŚWIĄT! ŻEBYŚMY WSZYSCY NIE ZAPOMNIELI, CO W ŻYCIU JEST NAJWAŻNIEJSZE!