Piotr R. (na fejsbukowej grupie Adwokatura Polska):

Tu wyjaśnienie, detaliczne, dlaczego profesjonalny pełnomocnik nie może chorować a jak już zachoruje to nie powinien tracić czasu na wizyty lekarskie i u lekarzy sądowych – sąd jest Naczelnym Diagnostą Adwokatów i Radców Prawnych. To on imituje możliwość oraz zakres schorzenia i jego wpływ na zdolność do pracy:

zwolnienie 5zwolnienie 6zwolnienie 7zwolnienie 8zwolnienie 9Nasz komentarz: nieważne, że Szanowny Sąd nie zauważył, że lekarze sądowi mogą mieć jakąkolwiek specjalność, nieważne, że Szanowny Sąd nie ma zielonego pojęcia, jak funkcjonuje instytucja lekarza sądowego i ile czasem jest problemów, żeby do takiego się dostać, o ile Szanownemu Sądowi w ogóle przemknęła gdzieś między uszami (tam w tym miejscu pod czaszką) myśl, że człowiek chory, z gorączką, dobrze że w ogóle dotelepał się do swojego lekarza po leki. Zapewne według Szanownego Sądu powinien jeździć po mieście i szukać w stanie choroby lekarza sądowego, bo w końcu choruje sobie taki adwokat dla frajdy (Szanowny Sądzie – jak adwokat choruje, to nie zarabia, a jak jest nieobecny, to nie zyskuje nowych klientów). Nieważne, że w Tarnowie (sądząc po pieczęci) jest 4 (czterech!!!) lekarzy sądowych na cały okręg! Nie! Adwokat ma być lub gonić za lekarzem sądowym, choćby miało go to kosztować pogorszenie stanu zdrowia, dłuższy okres dochodzenia do zdrowia czy nawet poważniejsze konsekwencje. Za to Szanowny Sąd po prostu rano dzwoni do Sekretariatu i mówi, że wokanda spada, bo on ma katarek (zwolnienie od zwykłego rodzinnego wystarczy of course). Szanowny Sądzie – rób tak dalej, będziesz jeszcze bardziej Szanowny.

Nasze pytanie: koleżanka zaraziła się kokluszem. Chorobą zakaźną. Jak dobrze pójdzie i trafi na kogoś z dodatkowym, poważnym schorzeniem to nawet śmiertelną. Lekarze sądowi w jej miejscowości mają gabinety w przychodni pediatrycznej jeden, a drugi na ginekologii, przyjmuje kobiety w ciąży… Wizyt domowych lekarzy sądowych – brak. Co wysokie sądy w takiej sytuacji poradziłyby tej dziewczynie mając na uwadze treść art. 161 § 2 k. k. oraz specyfikę i objawy choroby de facto uniemożliwiające jakiekolwiek działania???

Poniżej komentarze z grup Adwokatura Polska i Polska Palestra. Poczytaj sobie Szanowny Sądzie i NIE IDŹ TĄ DROGĄ!

Magda L.

Pełnomocnik chorować nie może, ale za to sędzia – jak to miało miejsce na rozprawie, na której niedawno byłam – może ogłosić, że zmuszona jest przerwać rozprawę z ważnych, osobistych powodów rodzinnych. Czyli np. pojechać po dziecko do przedszkola można, taki mamy klimat, ale pochorować się już nie.

Piotr R.

Cytuję: W takim stanie rzeczy powołane zaświadczenie lekarza sądowego nie mogło zostać uznane za miarodajne w zakresie, w jakim stwierdzało niezdolność pełnomocniczki do stawiennictwa przed Sądem Rejonowym w ….. w dniu …. z przyczyn zdrowotnych (…) W kontekście okoliczności sprawy nonsensowne są przy tym dywagacje lekarza sądowego….

Sławomir Z.

Wszak to Sąd jest najwyższym biegłym, Nie należy o tym zapominać.

Anna N.

Szlag trafia…5 stron upadlającego uzasadnienia. Nie dość, że upokarzające było złożenie dokumentacji zdrowotnej pełnomocnika (który wszak stroną postępowania nie jest) do akt sprawy, to nagle się okazuje, że sąd wie lepiej od lekarza i samej chorej, czy mogła czy też nie mogła się stawić. Ale jak sędzia choćby katar złapie, to sprawy spadają jak jabłka jesienią.

Piotr R.

Fajnie byłoby gdyby w innych sprawach sądy odwoławcze prowadziły tak drobiazgowe postępowanie dowodowe i to Z URZĘDU (SIC!!!).

Łukasz B.

CHORE….

Dawid J.J.

Nie daje rady czytać takich uzasadnień – Przykre okropnie.

Krzysztof Ś.

Trzeba zatem zacząć pisać skargi na sędziów jak sprawy spadają z powodu choroby. Można im dołączać wydruk tego uzasadnienia.
I co, sądowi było wygodne, to teraz sąd nagle dostrzegł, że lekarz sądowy nie musi być specjalistą w danej dziedzinie?
To jest po prostu szczyt sądowej arogancji.

Piotr R.

Zastanawiałem się co napisać, zaczynałem kilka razy, ale komentarz słuszny i adekwatny wydaje się być jednak jeden – BRAK SŁÓW !!

Marcin C.

Chamstwo i drobnomieszczaństwo. Tego nie pisał sędzia tylko ktoś kto się sędzią mieni.

Marta A.

Adwokat – wolne mu nie przysługuje, może pracować średnio 10 godzin dziennie, jest pozbawiony empatii, emocji, stres go nie dotyczy, nie choruje, nie ma czasu prywatnego (możesz do niego dzwonić, o każdej porze dnia i nocy); człowiek? Nie sądzę. Android!

Ewa S.

Cyborg. Z amputowanym pęcherzem moczowym.
Mnie sędzia SO z Zamościa kiedy po 5 godz. poprosiłam o 5 minut przerwy kazała dyktować do protokołu POWÓD na tyle istotny, żeby sąd tą przerwę zarządził (a kroiło się kolejne 5 godz. słuchania świadków, zaś do SO Zamość przejechałam 121 km po śniadaniu w postaci 2 kaw) – to podyktowałam: „celem oddania moczu”. I nie rozumiem do dziś tego świętego oburzenia jakim wybuchła, skoro prawdę powiedziałam. Po co innego była mi ta przerwa potrzebna?
Na kolejnych więc rozprawach aresztowani klienci wnosili o przerwę od razu z uzasem „wyszczać się chciałem k..wa” – i już nie było „Św. Oburza” i dyskusji, tylko przerwa.

Aśka W.

Już nawet pomijając kwestię toalety – jeśli jest merytoryczna rozprawa, to jest chore żeby było 5 godzin bez żadnej przerwy, nie da się być skupionym przez cały czas. I chodzi również o sąd, który powinien kontaktować i myśleć/analizować/pytać, jak mówią świadkowie, a nie odsiedzieć swoje… Nie rozumiem, dlaczego o takie oczywistości trzeba się prosić, dlaczego nie można tak po ludzku po 3 godzinach zarządzić standardowo 15 minut przerwy.

Marta A.

Może sędzia nie posiadała tak plugawego narządu, jakim jest pęcherz, stad też jej brak zrozumienia?
Muszę przyznać, że na szczęście sama nie spotkałam się z takimi absurdami w praktyce. Bardzo mi się podobało zachowanie sędzi zupełnie przeciwne do opisanego, kiedy przy obszernej sprawie z góry ustaliła, że wszystkie rozprawy będą całodniowej, tj. od do , z 15 min przerwą o i przerwą obiadową o. Ta sędzia rozumiała ludzkie potrzeby.

Aśka W.

U mnie jak ostatnio było duże opóźnienie, to w czasie odpowiednim na wywołanie sprawy sędzia wysłał pana protokolanta z ogłoszeniem, że planuje wywołać sprawę za ok. 45 minut i można spokojnie iść na obiad.

Ewa S.

Plus ja osobiście byłam na rozprawie obrońcą, kiedy w SO Lublin pan sędzia urządził dosłownie jatkę młodej adwokat po operacji raka mózgu, łysej, po chemioterapii i z chusteczką na głowie zakrywającej szwy i opatrunki na czaszce – żeby zdjęła tą chusteczkę, bo na sali rozpraw nie można siedzieć z nakryciem głowy. Nie interesowały go jej tłumaczenia.
Doprowadził tą dziewczynę do takiego stanu, że się rozpłakała i tą chusteczkę zdjęła.
I taka głucha cisza na sali – konwój, ok. 10 aresztowanych, wzory cnót gwiazdy palestry lubelskiej na sali mężczyźni – od których wydawać by się mogło młoda adwokat mogłaby oczekiwać jakiejś reakcji – NIC, zero, ciiisza. Wazelina spływająca dziurkami nosa w obawie, że pan sędzia ich przestanie „lubieć” i spuszczone na blat lady obrończej oczy wzorów cnót i moralności bębniących o KEA przy każdej okazji.
I tylko ja wstałam jak ją maltretował i zaczęłam ją bronić. Co i tak nic nie dało oczywiście, bo „sąd nie udzielił pani mecenas głosu, nie jest pani adwokatem koleżanki”.

Nie chce mi się opisywać zachowania sędziego K. z Lublina co zrobił jak niedługo po swoim wypadku drogowym tym z dachowaniem jak złamałam kręgosłup – na sali schyliłam się po leżącą na ziemi torebkę i wypadł mi dysk z kręgosłupa szyjnego i zostałam już w tej pozycji i ból taki, że nie mogłam oddychać …
W każdym bądź razie po kilku godzinach jak już wymiotowałam i wyłam z bólu kiedy uznał, że nie uda się mnie odwieść od „udawania” choroby i był dostatecznie usatysfakcjonowany upokorzeniem, jakie mi zafundował – inna sędzia wezwała pogotowie i z tą ręką w górze, bo nie mogłam jej spuścić, zablokowały kręgi nerwy barkowe, przechyloną wynosili mnie na krześle i zawieźli do szpitala, w którym spędziłam „upojne” 2 miesiące…
Także tak… teraz się nie cykam, lecą mi dyski i neurolog wystawia zwolnienie i skierowanie na rehabilitację wobec odmowy hospitalizacji -zawieszenie dg, pocałujcie mnie w trąbkę.

Marta A.

Szanowne koleżanki, jestem w szoku. Zastanawiam się tylko, czy sama jestem głupia pchając się do tego zawodu, czy to po prostu misja jest. Nie wgłębiając się (na wszelki wypadek) w te zagadnienia, siadam zakuwać do egzaminu.

Piotr R.

Ewa S. – w takiej sytuacji to powinna wyjść z sali trzaskając drzwiami prosto do prezesa

Katarzyna P.

A mnie wciąż zastanawia kwestia uprawnienia Sądu do zwrócenia się do cytowanego ZOZ o udzielenie informacji na temat historii choroby pełnomocnika. .

Ewelina Z.

Lekarz sadowy to przekleństwo, chodzi o pieczątkę. Wiadomo od kogo prezent.

Dominik R.

Możesz zdychać, ale stawić się musisz.

Krzysztof Ś.

Każdy dzień przynosi coraz ciekawsze sądowe pomysły. A to, że strona powinna sama poszukać rozwiązania w google, a to teraz ze zwolnieniami. Czekamy na więcej. Czy Adwokatura może się solidaryzować z takim środowiskiem sędziowskim?

Magda M.

Tia… Może, pod warunkiem, że to my się solidaryzujemy z sędziami, a nie oni z nami…

Petrus A.

5 stron. jeśli ktoś w takiej banalnej kwestii potrzebuje napisać 5 stron uzasadnienia to albo sam:

– nie wierzy w to co pisze, albo

– jest zdrowo p…..ty

tertium non datur, sorry

Dominik R.

Stawiam na to drugie. Obawiam się, że zasadnym jest wystąpienie, ze stosownym wnioskiem o badanie.

adwokat trupO adwokackich perypetiach wynikających z faktu bycia podczłowiekiem oraz choroby można poczytać jeszcze tutaj:

https://palestrapolska.wordpress.com/2014/05/03/zakaz-chorowania-czyli-cyborg-obronca-i-wzor-zazalenia-na-nalozenie-kary-pienieznej/

https://palestrapolska.wordpress.com/2015/12/02/sady-sledza-adwokatow/

https://palestrapolska.wordpress.com/2015/11/05/adwokacie-podziel-sie-z-sadem-swoja-choroba/