jadro ciemnosci

Z założenia mieliśmy nie pisać o sprawach politycznych, ale po żenującym spektaklu pt. „Audyt” się po prostu nie da. Żenującym dla nas – adwokatów, dlatego tutaj niniejszym prostujemy wszystko, co powiedział Minister Sprawiedliwości w odniesieniu do adwokatów, a co stanowiło:

  1. kłamstwo;
  2. ten trzeci rodzaj prawdy;
  3. papkę serwowaną dla ciemnego ludu, który to nie tylko kupi, ale i pochłonie jak gąbka wodę.

Nota bene, klasyk od: „ciemny lud wszystko kupi” ma teraz szansę się wykazać i w mediach publicznych wciskać ten kit, którego bez zażenowania, bólu uszu i głowy słuchać się nie dało, o ile ma się pojęcie o sprawach, o których mówił MS.

ZZ stenogram(print screen dzięki Dariuszowi G. z fejsbukowej grupy Polska Palestra)

Kłamstwo 1

Minister Budka podniósł drastycznie stawki adwokackie.

Bzdura! Stawki adwokackie pochodziły z 2002 r. i przez 13 lat adwokaci zabiegali o ich urealnienie. Już w 2002 r. większość ze stawek była nierynkowa. Umówmy się, 60 zł za 5-letnią sprawę przeciwko Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych, z 30 opiniami biegłych, gdzie stawka godzinowa adwokata z urzędu wyniosła poniżej 1 zł nie byłaby blisko rynkowej nawet w 2002 r. Ale 1 zł to pod warunkiem, że nie liczymy kosztów paliwa, korespondencji, kosztów stałych przypadających proporcjonalnie na tę sprawę. Tak naprawdę adwokat do tego biznesu dopłaca.

I tę stawkę jeśli chodzi o sprawy z wyboru (nie mylić ze sprawami z urzędu) podwyższono na … 360 zł, czyli aż 6-krotnie (uwaga: inne stawki wzrosły przeważnie tylko 2-krotnie). Życzę powodzenia w szukaniu adwokata, który poprowadzi obecnie taką sprawę za 360 zł z wyboru.

Ale żeby było weselej – w miarę realnie wzrosły tylko stawki w sprawach z wyboru. W sprawach z urzędu były MS Budka owszem, formalnie podwyższył stawki o 100%, ale równocześnie wprowadził zapis, że zasadą jest zasądzanie 50% stawki minimalnej. No, geniusze królowej nauk (puk, puk – matematyka) – do dzieła! Rozkminiajcie tę draaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaastyczną podwyżkę.

Kłamstwo 2

Podwyższając stawki MS Budka uderzył w interesy zwykłych obywateli, zwykłych Polaków.

Bzdura! Obywatele realnie zyskali na podwyższeniu stawek z wyboru. Dlaczego? Jak wyżej – na rynku nie znaleźliby adwokata z wyboru, który poprowadziłby sprawę ZUSowską za 60 zł. Skutek? Ubezpieczony bierze adwokata, płaci mu powiedzmy (bez szaleństwa i tak) 2000 zł, adwokat sprawę wygrywa, ZUS przegrywa, zwraca klientowi koszty adwokata w wysokości 60 zł (obecnie całe 360 zł). To tyle w kwestii odpowiedzialności przegranego za wynik procesu – koszty adwokackie ponosi przy tych stawkach osoba, która sprawę wygrywa, to w jej interesie są wysokie stawki uregulowane rozporządzeniem, bowiem tylko wówczas ma szansę na ich zwrot w realnie poniesionej wysokości.

Adwokat z wyboru i tak przyjmie sprawę do prowadzenia po stawce, która zapewni mu odpowiedni w jego ocenie dochód.

Oczywiście stawki z urzędu, czyli w sytuacji, gdy wynagrodzenie płaci adwokatowi Skarb Państwa, nijak nie uderzają w interesy zwykłych obywateli, którzy wówczas tego wynagrodzenia nie płacą i, mówiąc brutalnie, zwisa im, ile dostanie ich pełnomocnik/obrońca z urzędu.

Na marginesie tylko zauważamy, że adwokaci to również obywatele i Polacy… ale chyba w/g Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego w Jednym – tymi gorszego sortu.

Kłamstwo 3

Adwokaci zadowoleni, radcy zadowoleni.

Bzdura! Większość stawek nadal jest nierynkowa, nasi klienci nadal nie dostają pełnego zwrotu kosztów w sprawach z wyboru, a w sprawach z urzędu adwokat jest nadal niewolnikiem Skarbu Państwa, a nawet gorzej, bo niewolnikowi jego pan zapewniał dach nad głową i wyżywienie, dbał o niewolnika, bo tylko sprawny niewolnik mógł dobrze wykonywać swoją pracę i być dla niego wartościowy

Kłamstwo 4

MS Budka pominął konieczne konsultacje.

Bzdura! Temat stawek był przedmiotem wieloletnich rozmów przedstawicieli adwokatów i radców (naszym zdaniem, nieudolnie prowadzonych przez nasze samorządy) z Ministerstwem. Z kim niby jeszcze MS miał konsultować NASZE wynagrodzenia? Z krasnoludkami? Bo co np. sędziom czy prokuratorom do tego, ile my zarabiamy? Zaznaczamy tylko, bo sędziowie chyba tego nie dostrzegają, że większość z nas zarabia dużo mniej od nich (tak, tak, misie-pysie, nie patrzcie tylko na naszych przedstawicieli, którzy dbają o swoje stołki w radach nadzorczych).

Kłamstwo 5

MS Budka podniósł drastycznie stawki za reprezentowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym, które to jest jego domeną.

Bzdura! Stawki te nie zostały nawet urealnione. Postępowanie przed TK jest pracochłonne, wymaga wyższej niż przeciętna wiedzy prawniczej, przygotowanie dobrego pisma trwa tygodniami (na skargę konstytucyjną są 3 miesiące), a żeby dobrze je przygotować, trzeba gruntownie przeanalizować orzecznictwo i stanowiska doktryny. W odróżnieniu od innych pism procesowych, pisma przed TK to wielostronicowe elaboraty – książki. Z załącznikami miewają po kilkaset stron. Potem jest rozprawa, którą można określić jako wielogodzinną dyskusję pomiędzy sędziami TK a pełnomocnikami stron, weryfikującą także wiedzę prawniczą pełnomocników. Trzeba mieć ogromny zasób wiedzy i wyjątkowo wszechstronnie i rzetelnie wcześniej się przygotować, żeby się w trakcie dyskusji nie zbłaźnić i wypaść dobrze.

Stawanie przed TK nie jest jakąś domeną byłego MS Budki. Po prostu był posłem, prawnikiem z uprawnieniami, członkiem partii rządzącej, to i go wysyłali. Nie słyszeliśmy o jakichś zawrotnych sukcesach radcy prawnego Budki w reprezentowaniu przed TK podmiotów prywatnych. A może teraz powiemy, że stawanie przed TK będzie domeną posła Asta? Litości! Kto widział, ten wie… Jedno trzeba przyznać posłowi Budce (byłemu MS) – w porównaniu z posłem Astem faktycznie można uznać, że stawanie przed TK było jego domeną.

Warto przypomnieć, że Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny w jednym – weryfikacji własnej wiedzy w toku rozprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym nie był skory się poddać.

ZZ kontradyktoryjnosc(print screen dzięki Konradowi P. z fejsbukowej grupy Polska Palestra)

Kłamstwo 6

Kontradyktoryjność to szansa dla bogatych przestępców na załatwienie sobie dobrych adwokatów.

Bzdura! Bogaci, czy przestępcy czy nie przestępcy, załatwiali, załatwiają i będą sobie załatwiać dobrych adwokatów, z górnej półki cenowej dlatego, że po prostu mają furmankę pieniędzy i im zapłacą.

Czym, proszę Państwa, jest kontradyktoryjność? Ano polegała ona (przez niecały rok) na tym, że w sprawach karnych sąd siedział jako bezstronny arbiter, oceniając materiał dowodowy przedstawiony przez strony i wydawał wyrok. Co oznacza zniesienie kontradyktoryjności? Że sąd będzie za strony szukał dowodów, a konkretnie w 90% przypadków – za jedną stronę – prokuratora, czyli sąd będzie szukał dowodów winy. Dlatego też, Szanowni Państwo, choćbyście byli niewinni jak ta dziewica i lelija w jednym, to jak już taki sąd naszuka się dowodów na Waszą niekorzyść i zżyje z myślą, że „oskarżony skazany być musi”, to jakie są Wasze szanse na uniewinnienie? A nawet jak nie na uniewinnienie, to na łagodny wymiar kary?

Swoją drogą, cieszymy się, że Minister Sprawiedliwości tak ocenia poziom i ma taką wiarę w swoich podopiecznych – prokuratorów, mających do dyspozycji Policję, cały aparat i pieniądze państwowe i po przeciwnej stronie adwokata (najlepiej słabo opłacanego, z urzędu), dysponującego dowodami, które jest mu w stanie (lub nie) dostarczyć klient. Można by pomyśleć, że „proroki” to dzieci specjalnej troski, że aż tak im trzeba pomagać. Szkoda tylko, że z własnych doświadczeń wiemy, że w prokuraturach pracują dobrzy prawnicy, zaś MS i jego kumple z partii pozbawili obywateli jednego z niewielu mechanizmów postępowania karnego wyrównującego szanse walki Dawida (obywatela) z Goliatem (państwem).

W tym całym wystąpieniu Pan Minister Sprawiedliwości powiedział aż całe jedno prawdziwe zdanie:

ZZ zapasc sadownictwa(print screen dzięki Ewie S. z fejsbukowej grupy Adwokatura Polska)

Chyba nie da się tego lepiej wyrazić, niż Pan Minister! Brawo! Oby tak dalej!

Edit: I mamy ciąg dalszy:

https://palestrapolska.wordpress.com/2016/05/18/poljacex-odpowiada-na-klamstwa-pana-zbyszka/