Dzisiaj przedstawiamy dyskusję adwokatów z fejsbukowej grupy Polska Palestra o różnych pozakodeksowych rygorach.

Wojciech W.

Takie o to wezwanie otrzymałem z Sądu. Chciałbym poznać Państwa stanowisko w sprawie zastosowanego rygoru.

rygor terminPaweł Z.

Mógł odrzucić.

Łukasz Ł.

Nowa instytucja KPC: domniemanie złożenia środka zaskarżenia po terminie.

Katarzyna T.M.

Panie Mecenasie, dokładnie 3 lata temu miałam identyczną sytuację. No cóż, niezależnie od moich przemyśleń – zobowiązanie wykonałam. W Sądzie usłyszałam dodatkowo, że rzeczywiście Sąd odrzuciłby jako wniesione po terminie.

Joanna O.

Ale na jakiej podstawie?!

Ilona N.G.

Moje stanowisko jest takie, że to skandal. Mogą też ginąć koperty w aktach albo dziać się inne ,, kataklizmy” a adwokat musi się z tym wszystkim zmierzyć…

Anna J.

Ostatnio „zgubił” się odpis zażalenia składany w trybie uzupełnienia braków. Odpis był doszyty do pisma przewodniego (prezentata jest tylko na kopii tego pisma niestety), została tylko zszywka… przyszło postanowienie o odrzuceniu oczywiście, zobaczymy czy SO na podstawie zszywki uchyli.

Monika B.

Proponuję im odpisać, żeby sobie sprawdzili szczegóły przesyłki o tu: http://emonitoring.poczta-polska.pl/. Z jakimś wymyślnym rygorem.

Darek L.

Pod rygorem umieszczenia na tablicy Polskiej Palestry na Facebooku.

Magda M.

A jeszcze ktoś wrzuci na blog i dopiero się nie odzobaczy…

Nasz komentarz: A słowo stało się ciałem…

Mateusz B.

Proponuję wraz z potwierdzeniem nadania przesłać poduszkę bo komuś nie chce się pracować.

Czekam na rygor „skargi do pani”.

Dominik K.

Na moje oko zarządzenie trzeba będzie wykonać (ale zgadzam się, z stanowiskiem mec. Iloną NG. Coraz więcej sądów w sytuacji, kiedy zawali doręczyciel przerzucają obowiązek naprawienia tego na pełnomocnika profesjonalnego. Sam miałem 3 mies. temu taką sytuację, kiedy to pewien SR zgubił mój pozew doręczając go pozwanemu, a potem powiedział, żebym to ja przysłał kopie i wtedy doręczą).

Anna M.

Miałam identyczną sytuację. Na wszelki wypadek grzecznie wykonałam – jednak napisanie zażalenie na odrzucenie wymaga znacznie więcej wysiłku.

Wojciech W.

Oczywiście wykonam to wezwanie. Natomiast wciąż zastanawiam się jaka powinna być dodatkowa reakcja. Wydaje mi się, że adwokaci powinni w sposób zdecydowany sprzeciwiać się tego typu sytuacjom, a nie tylko potulnie wykonywać takie wezwania.

Joanna O.

Poprosiłbym o wskazanie podstawy prawnej. Nie bardzo rozumiem tryb stosowany w tym wypadku przez sąd, a tym bardziej ten – pożal się Boże – rygor.

Michał B.

Dokładnie, ja także bym wykonał wezwanie ale nie zostawił bez reakcji tego skandalicznego rygoru. Następnym razem wezwą do złożenia pisma zawierającego stanowisko pod rygorem uznania, że cofamy pozew…

Piotr P.

Prawo prawem, ustawa ustawą, ale wezwania i rygory to nowa kategoria aktów rzekomo prawnych, która działa lepiej niż Konstytucja. Nie zrealizujesz woli tajemniczego podmiotu – przegrasz. Piszę, że podmiot jest tajemniczy, bo jakoby autorem wezwania jest Sąd, ale jako żywo nie Sąd to wezwanie podpisuje, ale osoba która prawdopodobnie notarialnego umocowania do występowania w imieniu owego Sądu w ogóle nie ma. Pomijam wezwania w ogóle niepodpisane, bo kompletnie nie wiem, do jakiej kategorii aktów rzekomo prawnych je zaliczać. Niepodpisane papiery zawierają pouczenie, że zarządzenie MS pozwala im pozostawać dokumentami niepodpisanymi, co dla mnie nie ma żadnego znaczenia, bo mnie jako adwokata wiążą wyłącznie ustawy.

Maciej R.

Smutne, gdy sędzią zostaje osobnik, któremu się wydaje, że bez podstawy prawnej może coś komuś nakazać. Zresztą zawsze mnie to ciekawiło: urzędnik z małej gminy wzywający do czegoś obywatela, musi zacząć od podania podstawy prawnej. A sąd takimi pierdołami przejmować się nie musi.

Michał B.

Już spotkałem się z wezwaniem do wypowiedzenia się czy popieram wniosek o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego pod rygorem uznania, że cofam ten wniosek także pomału przestają mnie dziwić takie sytuacje…

Maciej R.

Sąd może odrzuć środek zaskarżenia wniesiony po terminie. A nie taki, co do którego nie może ustalić, czy terminu dotrzymano. Ciężar dowodu – prawda?

Bartosz R.

Jak dostałem rygor „czy podtrzymuje apelację pod rygorem ze nie podtrzymuje…” (było to foto tu, rygor rygorow czyn jakoś tak – mec. Magda M. będzie pamiętać chyba) to wykonałem zobowiązanie ale w taki sposób żeby ich szlag trafił 🙂 tzn w ironicznym tonie 🙂 wiem.wiem dziecinne z mojej strony, ale mimo to czułem satysfakcję :))

Mam 🙂 https://palestrapolska.wordpress.com/2014/12/16/pajacyk-sadowy-rygor-wszystkich-rygorow/

Anna K.

A co Pan napisał?

Magda M.

Pewnie wniosek o zwrócenie się do sądu I instancji o wskazanie, czy podtrzymuje wyrok, pod rygorem uznania, że nie podtrzymuje 😀

Edgar R.

Przejaskrawiając można by rzecz że tylko czekać aż sądy karne zaczną wzywać do wykazania niewinności pod rygorem uznania winy.

Maciej R.

A nie jest tak w procesie karnym???

Bartosz P.

W zasadzie wszyscy Państwo mają rację, że stosowanie takiego rygoru jest lekko nie w porządku. Ale spójrzmy też z drugiej strony: sąd ma obowiązek zbadać, czy środek odwoławczy wpłynął w terminie. No i teraz okazuje się, że sąd nie wie. Ale nie może „przepuścić” zażalenia, jeżeli nie ma pewności, że zostało złożone w terminie, bo to stanowiłoby naruszenie praw drugiej strony.

Czy więc właśnie nie na potrzeby takich sytuacji istnieje obowiązek nadawania pism procesowych listami poleconymi? Po to to jest, żeby można było bez wątpienia ustalić datę nadania przesyłki.

Oczywiście możemy sobie wyobrazić, że sąd będzie zwracał się do poczty o podanie daty nadania. Tyle, że to jest, paradoksalnie, niebezpieczne dla interesów klienta. Przede wszystkim nie wiemy, czy pracownik poczty w chwili nadawania przesyłki faktycznie wprowadził ją do systemu. Z perspektywy klienta poczty widać tylko, że osoba w okienku skanuje kod i coś tam klika na komputerze, ale co tak dokładnie robi – nie wiadomo. Nie można przecież wykluczyć, że ktoś np. zapomni kliknąć odpowiednią ikonkę i uczyni to później. Nie mamy też wpływu na to, czy systemy poczty działają prawidłowo (choćby czy mają prawidłowo ustawioną godzinę – a tu czasami minuta różnicy może decydować o zachowaniu terminu). Wreszcie proces wprowadzania przesyłki do systemu chwilę trwa – jeśli podeszliśmy do okienka o 23:58, to fakt, że pani w okienku przedłużyło się wprowadzanie przesyłki do godziny 0:02 (i taka chwila nadania widnieje w systemie) nie może powodować, że nie zachowaliśmy terminu.

Ostatecznie uważam, że takie wezwania, jakkolwiek wkurzające, są w istocie dla nas korzystne.

Gorzej się robi, jak sąd nie potrafi prawidłowo odczytać potwierdzenia nadania i odrzuca środek odwoławczy, mimo że bez wątpienia został nadany w terminie, a z taką sytuacją spotkałem się w jednym z sądów rejonowych…

Wojciech W.

Zgodziłbym się, gdyby nie zastosowany rygor. Ja nie mam problemu z tym, że mnie Sąd wezwał. To się wydaje logiczne. Rzecz jest w tym, że nie można przyjmować domniemania, że zażalenie zostało złożone po terminie. Czyli ewentualnie Sąd powinien mnie wezwać pod rygorem wszczęcia postępowania reklamacyjnego albo pod jakimkolwiek innym rygorem, z którego będzie wynikać, że Sąd podejmie próbę wyjaśnienia sprawy u źródła, którym jest Poczta Polska. Dopiero gdyby w żaden sposób nie udało się ustalić daty nadania zażalenia, czyli nie udałoby się ustalić, że zażalenie zostało złożone w terminie, można by rozważać czy w takiej sytuacji należy je odrzucić.

Krzysztof Ś.

Ale przecież sąd może sobie sprawdzić w internecie (z siedzibą w Warszawie), na stronie Poczty Polskiej, kiedy dana przesyłka została nadana. Nie wykracza to poza możliwości ludzi średnio rozgarniętych. Sąd jednak nie podołał…

Dariusz W.

Krzysztof Ś., sąd może sobie wszystko sprawdzić w dobie internetu, ale sądowi się po prostu nie chce i dlatego to strona czy jej reprezentant ma udowadniać, że nie jest wielbłądem. Przez ten rygor przemawia lenistwo połączone z brakiem szacunku.

Nasz komentarz do dyskusji, zanim do komentowania rzucą się sędziowie i pracownicy sekretariatów, jak to są obciążeni pracą i sprawdzenie numeru przesyłki na stronie PP jest wyczerpujące i czasochłonne:

Co trwa dłużej, wklepanie w odpowiednią rubrykę numerka i kliknięcie „Sprawdź”, czy:

1. wypisanie zarządzenia przez sędziego, z wymyśleniem pozakodeksowego rygoru;

2. przeklepanie zarządzenia na wezwanie dla strony lub pełnomocnika;

3. przygotowanie przesyłki dla doręczenia podmiotowi opisanemu w punkcie 2;

4. wysłanie przesyłki;

5. odebranie przesyłki z potwierdzeniem nadania;

6. sprawdzenie daty odbioru wezwania oraz terminu do wniesienia pisma z dowodem nadania;

7. rozczytanie kserokopii dowodu nadania (nikt przy zdrowych zmysłach mając w doświadczeniu gubienie się różnych całych pism formatu A4 w sądach nie załączy oryginału recepisu)?

A potem niektórzy się dziwią, że nie nadążają z pracą… Sami sobie dokładają, a rzeczywistym celem jest pokazanie pełnomocnikowi (najczęściej, stronie rzadziej), gdzie jego miejscem i zmuszenie do udowadniania, że wielbłądem nie jest. I nie, to nie nam się gdzieś poprzewracało, a jeśli ktoś jeszcze tak uważa, niech przeczyta ww. i jeszcze raz spróbuje pomyśleć, co jest mniej praco- i kosztochłonne, choć jeśli nie zrozumiał za 1. razem, to tym gorzej dla niego…

 rygor wielblad