marian mem

Powszechnie wiadomo, że Polacy znają się na wszystkim, a najbardziej na prawie, medycynie i piłce nożnej. Dowód na potwierdzenie tej tezy dał niedawno niejaki Pan Marian, który wypowiedział się o wynagrodzeniu adwokata reprezentującego z urzędu Marcina P. w sprawie Amber Gold: http://www.gdanskstrefa.com/maksymalne-honorarium-dla-obroncy-procesie-amber-gold/

Pięknie napisał, prawda?

Marian 1A jak już sobie taki adwokat się poduczy, doświadczenia zdobędzie, to i książkę sobie napisze, a co! (tajemnica zawodowa jest zdecydowanie passé, nie znamy, nie korzystamy 😉 ).

Marian 2A jeszcze jak w komentarzach dzielnie walczy. I wcale się nie pogrąża (żeby nie napisać, nie „pogranża”). Nie dziwne więc, że Pan Marian od razu został pupilkiem, tudzież maskotką adwokatów na twarzoksiążce. Członkowie Polskiej Palestry niezawodni jak zawsze. Specjalnie dla Państwa – wybór cytatów.

Ewelina G.A.

[…] Abstrahując od tonu artykułu zwracam uwagę na ocenę wynagrodzenia obrońcy z urzędu, jako „inwestycji zawodowej” […]

Artur B.

Wynagrodzenie nawet przy maksymalnie powiększonej (150 procent) stawce to 180 zł za całodzienną rozprawę, razy 16 w miesiącu (za święta urlopy nie płacą), minus ZUS, lex, składka, biuro, wychodzi w sumie za prawie za darmo. Czekam kiedy jakiś obrońca odmówi przyjęcia sprawy, bo nie jest w stanie ponieść kosztów obrony z urzędu.

Paweł K.

Strasznie dużo u nas takich różnych redaktorów z bożej łaski, nie mających pojęcia, o czym piszą.

Monika S.W.

Przy takiej sprawie najbardziej przydatna wiedza ekspercka to jak uniknąć odcisków z tyłu od wielotygodniowego siedzenia na twardych ławkach. Właściwym czasem na zdobywanie wiedzy za niewielkie pieniądze jest aplikacja, a nie sprawy z urzędu.

Przyznajemy – nasz ulubiony komentarz 😀

Dominik R.

Jezu kto to napisał?

Łukasz Z.

Ktoś kto odbębniał onegdaj bezpłatny staż w jakiejś redakcyjce i „zdobył doświadczenie”, które teraz procentuje. Tfu.

Paweł K.

Ten Marian to się nadaje do pisania w Głosie Pipidówki artykułów, że „podczas suto zakrapianej alkoholem imprezy Isabella Z. (l.35) śmiertelnie ugodziła nożem swojego konkubenta Janusza W. (l.55)”.

Dominik R.

Znaczy Janusz W. (l. 35) przypadkiem nabił się dwa razy na trzymany przez Isabelle (l. 35) nóż.
Marian to pewnie pseudonim artystyczny…

Anna B.

Ale brednie.

Rafał R.

Brak mi słów powszechnie uważanych za nie obelżywe by skomentować wywody autora tych wynurzeń medialnych. Jaka inwestycja zawodowa? Jakie bonusy na przyszłość? Oj, żeby pismaki wiedziały, jak to działa to może uniknęlibyśmy czytania tych farmazonów bez pokrycia w faktach.

Mec. Komorowski, jak znam życie haruje od świtu do nocy [i będzie to trwało jeszcze wiele lat] przy jednej sprawie liczącej tysiące tomów. Jakakolwiek max jałmużna z urzędu zwana „wynagrodzeniem” nie zrekompensuje mu utraconego czasu, możliwości zdobywania rynkowych klientów. Ta sprawa i działanie w niej w charakterze obrońcy z urzędu to żaden geszeft. Tak to wygląda w rzeczywistości.

Dominik R.

Interes? Interes to robi Skarb Państwa bo płaci psie pieniądze za ciężka pracę. Komercyjnie gdyby miał zapłacić…

Bartosz K.

Ciekawe są sugestie autora i unikanie jakichkolwiek konkretów:

„Oczywiście nie kwestionujemy samej wysokości honorarium – mecenas Komorowski absolutnie zasługuje na najwyższy poziom honorariów, jaki jest przewidziany w prawie.”

I teraz czytelnicy już widzą tego Rollsa, którym on odjeżdża po miesiącu.

Dariusz W.

W CV sobie wpisze.

Olga Ś.

Jeżu słodki – o czym właściwie jest ten „artykuł”?! (40 wątków pod jednym wspólnym tytułem, językowe dno i bąbelki.)
Tok myślenia pana redaktora przypomina mi jedną z wypowiedzi niedoszłego klienta. Mieliśmy kiedyś pana z urzędu u mojego byłego pracodawcy, wygrana została sprawa właściwie nie do wygrania (299 ksh). Po około roku, kiedy byłam już samodzielnym pełnomocnikiem, pan zadzwonił bezpośrednio do mnie z pytaniem o to, czy nie zgodziłabym się być likwidatorem innej jego spółki, żeby sobie „poćwiczyć i nabrać wprawy”. Usłyszał, że jestem już wyćwiczona i mam nawet na to papier.

Może jednak wg autora artykułu mec Komorowski jeszcze musi poćwiczyć… Mogłabym ich spiknąć.

Dariusz W.

Ciekawy argument ze zdobywaniem wiedzy i doświadczenia, zobaczymy efekty u mechanika 😉 PS. Kiedy mogę uznać, że zdobyłem już tyle wiedzy i doświadczenia, by móc za ich wstawiennictwem żądać większych stawek?

Paweł Z.

Inwestycja może być trafiona lub nie – na pierwszy rzut oka ta konkretna słabo rokuje ale życzę Panu Mecenasowi Komorowskiemu, żebym się mylił – a honorarium się należy, tyle w temacie.

Patrycja L.

Nie no Marian pojechał :)) on pewno tez inwestuje w swe karierę … a ja wprost kocham domorosłych znawców procedury i sadownictwa mniemających się dziennikarzami, którzy komentują procesy jakby w SN po kilka lat sadzili. Mam takiego ulubieńca, który po każdym dniu jednego procesu pisze na swym blogu plusy i minusy tego co się stało i jak inni relacjonowali … A obrońcy od pełnomocnika nie odróżnia :))))

Karol P.

Szkoda, że pisząc o tej inwestycji nie podzielił wynagrodzenia przez liczbę dni i liczbę godzin tego procesu. Wyszło by horrendalne ze 3 zł na h. Oczywiście czytanie akt jest w gratisie bo zapoznanie się z tysiącem tomów to nie jest pomoc prawna.

– *** –

Panie Marianie – pozdrawiamy 😀