tk-po-co-on-kowalskim

 

Pisaliśmy już o tym, że staramy się unikać polityki.

Ale to politycy (a nie prawnicy – uwaga skierowana do różnej maści ludów pierwotnych nie posiadających umiejętności czytania ze zrozumieniem i nagminnie mylących własne przekonania, uprzedzenia, obłąkania i wyznawane zabobony z twardymi faktami, zalewających nas hejterskimi albo pieniaczymi i z kategorii „od czapy” komentarzami) uchwalają takie, a nie inne ustawy, które my prawnicy musimy stosować w praktyce zawodowej, albo się do nich zastosować, albo przed nimi zabezpieczyć (np.: „ustawa inwigilacyjna” a prawo do obrony i tajemnica zawodowa obrońcy).

Niestety wraz z „dobrą zmianą” polityka wkroczyła do prawa jak jeszcze nigdy dotąd i siłą rzeczy zagarnęła pod swoje poły szeroko pojęty „wymiar sprawiedliwości”.

Ostatnio m. in. zaproszeniami do podpisywania tej petycji:

https://secure.avaaz.org/pl/petition/Wydzial_Prawa_i_Administracji_Uniwersytetu_Warszawskiego_Przyznanie_tytulu_Doctor_honoris_causa_dla_prof_Rzeplinskiego/?pv=1&fb_action_ids=1107915352591098&fb_action_types=avaaz-org%3Aparticipate

O Trybunale Konstytucyjnym pisaliśmy tyle razy, że nawet nie będziemy zaśmiecać linkami tego wpisu.

O prezesie Rzeplińskim na prawniczych grupach na fb – pisaliśmy i dyskutowaliśmy jeszcze częściej.

Nie, nie odkąd wygrał PiS.

Wcześniej. Za epoki PO.

I o to wcześniej się właśnie „rozchodzi”…

Cytat:

prezes TK Andrzej Rzepliński publicznie powiedział, że trybunał (…) powinien uwzględniać w swoim orzecznictwie stan finansów państwa, bo gospodarka dołuje i spadają dochody budżetu. W konsekwencji to na sąd konstytucyjny przerzucany jest ciężar oceny możliwości wprowadzenia rozwiązań antykryzysowych.
Rzepliński przekonywał podczas Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK, że równowaga budżetowa jest samodzielną wartością konstytucyjną.

http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/698758,trybunal-konstytucyjny-stal-sie-straznikiem-spadajacych-dochodow-panstwa.html

Był to 2013 r., ale wyroki Trybunału już przed tym wystąpieniem faworyzowały finansowy interes Skarbu Państwa kosztem rencistów, emerytów, opiekunów niepełnosprawnych członków rodzin, generalnie – obywateli, a to dzięki wyjaśnionemu w kwietniu 2013 r. przez prezesa Rzeplińskiego zabiegowi, w zasadzie sztuczce prawnej, nie mającej podstawy prawnej w Konstytucji – że „zasada dobra budżetu” jest zasadą wyższego rzędu od konstytucyjnych i konwencyjnych zasad dotyczących ochrony praw i wolności obywatelskich.
Zemściło się – po wygraniu wyborów przez PiS sędziowie TK zostali przez nową władzę potraktowani analogicznie według tego schematu, jaki sami zdażało się, że stosowali wobec skarżących się na niekonstytucyjność przepisów – przyznając prymat nieistniejącej w Konstytucji „zasadzie dobra budżetu”.
Nie odmawiamy słuszności i racji tym wyjątkowo nielicznym – w porównaniu do nieuwzględnionych, nieprzyjętych, oddalonych skarg – wyrokom TK jednak uwzględniającym sprzeczność uregulowań prawnych z Konstytucją.

Chodzi nam m.in. o te sprawy:

1/. z różnych dat, 10 najważniejszych spraw:

http://prawo.money.pl/aktualnosci/wiadomosci/artykul/sprawa-trybunalu-konstytucyjnego-cie-nie,5,0,1982213.html

2/. z 2012 r.:

http://wyborcza.biz/biznes/1,147880,12848166,Resort_skrzywdzil_emerytow__Trybunal_naprawil_blad.html

„Przepis o zakazie łączenie pensji z emeryturą przygotowało Ministerstwo Pracy jeszcze pod kierownictwem Jolanty Fedak (PSL). To było o tyle dziwne, że to samo ministerstwo w styczniu 2009 r. pozwoliło pobierać emeryturę, a jednocześnie bez zwalniania się zarabiać dalej w dotychczasowym miejscu pracy. (…)

Zdaniem Trybunału wprowadzenie przepisów które na początku pozwoliły Polakom pobierać pensję i emeryturę a niedługo potem tego im zakazały są niezgodne z zasadą ochrony zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez niego prawa. – Należy dotrzymywać zawartych umów – tłumaczył w uzasadnieniu orzeczenia sędzia Marek Kotlinowski. (…)

Po wejściu w życie przepisów ZUS skontrolował ponad 370 tys. emerytów i od razu blisko 40 tys. zawiesił wypłatę emerytury.
Dziś świadczenie ma zawieszone ok. 19 tys. emerytów. Po orzeczeniu Trybunału będą mogli znów łączyć etat z emeryturę.”

Chwała sędziom TK za te orzeczenia i wielki szacunek.
Ciężko nam jednak, fighterom procesowym wielokrotnie obserwującym „nawrócenie” podejrzanych i oskarżonych, od wielu już lat stykając się w pracy setki, jeśli nie tysiące razy dziennie z kłamstwem, oszustwami i manipulacjami – nagle bezkrytycznie uwierzyć w szczere i bezkompromisowe umiłowanie praw i wolności obywatelskich, jakie aktualnie demonstruje m.in. prezes Rzepliński.

Co przemawia na niekorzyść wiarygodności?

Ano to nieszczęsne faworyzowanie „zasady dobra budżetu”.

Niestety Panie prezesie, parafrazując mistrza S. J. Leca – nie może Pan liczyć na naszą niepamięć.

Co przemawia na korzyść?

Trzeba przyznać, że odwaga, z jaką TK i prezes Rzepliński zaczęli przeciwstawiać się kontynuacji psucia prawa.

Nie trzeba było wykazywać się taką odwagą i determinacją w epoce niecharyzmatycznych, często śmiesznych ministrów sprawiedliwości za PO – aby przeciwstawić się presji na chronienie Skarbu Państwa przez obywatelami.

Inercja przeszłego rządu i taktyka sprowadzająca się do wniosku, że jak nic nie będą robili, to nikt o nich pisać źle nie będzie spowodowałaby, że sprawiedliwe i chroniące konstytucyjne prawa i wolności obywatela wyroki – nawet pociągające za sobą koszty z budżetu – przeszłyby bezboleśnie – tzn. bez represji ze strony polityków i szczucia „suwerena” na TK.

To po co to było?

No nic. Nastąpiła próba rehabilitacji.

Tylko na ile szczera i na jak długo?

Bo moment „obudzenia się” nastąpił w momencie powstania zagrożenia dla aktualnych uregulowań prawnych dotyczących Trybunału Konstytucyjnego i przeforsowania nowych przepisów. Owszem, bardzo szkodliwych dla obywateli, choć część z nich – nie czytając tekstów źródłowych, niezdolnych do logicznej analizy przepisów i wnioskowania oraz antycypacji i to na „real” tych norm prawnych, zaślepionych nienawiścią i bezkrytycznie łykających wszystko, co im nowa władza do połknięcia poda – pojąć tego nie jest absolutnie w stanie, co widać po głupich, hejterskich komentarzach w sieci.

Nowe przepisy okazały się zagrażać też pozycji i niezawisłości sędziów TK.

I się zaczęło. Co – wszyscy zorientowani wiedzą.

 

tk-co-na-wyrokach-screen-z-fb
Trybunał Konstytucyjny istnieć musi – to nie ulega wątpliwości, bez kontroli konstytucyjności ustaw każda ekipa polityczna może stworzyć ustawę, że wszyscy o imieniu Ania i Bronek podlegają karze pozbawienia wolności na 5 lat – i nie będzie możliwości uchylenia mocy takiej ustawy.
Szacunek dla prezesa Rzeplińskiego, że jakoś zdołał odnaleźć w sobie tą zagubioną wcześniej odwagę i przeciwstawić się politykom, przez tyle lat orzekania wraz z innymi sędziami TK przyzwyczaił środowiska prawnicze do zgoła innej postawy.

Ale podpisywać się pod petycją o nadanie tytułu doktora honoris causa? Za co? Za to, że TK pod jego przewodnictwem ulegał presji PO i promował zasadę „dobra budżetu” kosztem obywateli, a potem mu się odmieniło? Według takiego kryterium oceny doktoraty możemy wręczać różnym #Piotrowiczom. Im też się odmieniło jak wiatr historii w inną stronę powiał.

A na zakończenie wisienka na torcie, czyli dlaczego adwokaci i radcowie prawni podlegając pracy przymusowej w sprawach z urzędu, której wykonaniu nie mogą odmówić, gdyż grozi to nawet wydaleniem z zawodu – mają tyrać przez wiele lat w sprawie, za całość której Skarb Państwa wypłaci im np…. 60 zł brutto (spraw z tymi stawkami z urzędu jest znakomita większość), baaardzo dziękujemy za to Trybunale Konstytucyjny i Panie prezesie Rzepliński:
https://palestrapolska.wordpress.com/2014/12/02/jak-adwokat-zostal-misjonarzem/

PS. Wpis absolutnie nie oznacza poparcia dla PiS, bynajmniej. Ani tym bardziej dla PO. Ale jeśli chodzi o prezesa Rzeplińskiego to warto mieć pełny obraz postaw i dokonań. Innych za PO, innych za PiS.