Hoa D.-Ś.

Moda podrzucania narkotyków…

Dopiero teraz mogę spokojnie napisać „kilka słów” o sytuacji, która dotknęła mojego klienta i który na szczęście został już oczyszczony z zarzutu popełnienia czynu z art. 62 ust. 2 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Groziła mu kara pozbawienia wolności do 10 lat.
Otóż obecnie panuje moda podrzucania narkotyków niewinnym ludziom… Taka praktyka co raz częściej podejmowana jest przez policjantów z różnych powodów. Niestety przepisy ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii wprost stanowią, że już samo posiadanie środków odurzających lub substancji psychotropowych stanowi podstawę do pociągnięcia danej osoby do odpowiedzialności karnej. Przesłanka samego posiadania narkotyków jest bardzo groźnym narzędziem do załatwiania porachunków między zwaśnionymi osobami, a w szczególności niebezpieczne jest w rękach policjantów, którzy mają prawo praktycznie zawsze zatrzymać zwykłego człowieka.
Policjanci mają prawo uczestniczyć w przeszukaniu osoby i miejsc, jak również w jej zatrzymaniu. Z racji wykonywania swojego zawodu, policjanci mają łatwy dostęp do narkotyków, w których posiadanie mogą wejść np. podczas rozbicia gangu narkotykowego. W akcjach rozbijania gangu narkotykowego nikt nie jest w stanie kontrolować ilości zabezpieczonych narkotyków, znalezionych w miejscu przestępstwa. Jeżeli policjant chciałby wejść bezprawnie w posiadanie zabezpieczonych narkotyków dla swoich „prywatnych” celów to nic nie stoi temu na przeszkodzie.
Otóż mój klient został zatrzymany jadąc samochodem na ul. Puławskiej w Warszawie o godz. 17:30 przez policjantów. Powodem zatrzymania była rzekoma kontrola drogowa. Rutynowa kontrola drogowa przeobraziła się w rutynowe przeszukanie i w bagażniku samochodu okazało się, że znajduje się paczka z amfetaminą o wadze 1 kg!
Oczywiście mój klient został od razu zatrzymany, a następnie zastosowano wobec niego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.
Po zatrzymaniu mojego klienta, we właściwej komendzie policji zostali przesłuchani policjanci, którzy zatrzymali mojego klienta do „kontroli drogowej” a później już w trybie art. 244 § 1 k.p.k.
Zostałam tymczasowo upoważniona do obrony przez żonę zatrzymanego. Mój klient był tymczasowo aresztowany i przebywał w Areszcie Śledczym Warszawa Służewiec od 2 lutego 2015 r. do 18 marca 2015 r., w tym czasie byłam u niego 9 razy, żeby dokładnie wyjaśnić sprawę.
W trakcie wielu spotkań w AŚ z moim klientem i jego rodziną, oni przekonali mnie, że on nie miał nic wspólnego ze znalezionymi w jego samochodzie narkotykami. Splot wszystkich okoliczności faktycznych oraz wiarygodność mojego klienta spowodowały, że w mojej głowie zaczęły rodzić się pewne podejrzenia i wątpliwości co do rzetelności policjantów zatrzymujących mojego klienta.
Ta sprawa nie dawała mi spokoju. Wielokrotnie po nocach czytałam wszystkie zeznania świadków oraz wyjaśnienia podejrzanego. Miałam w głowie ciągły mętlik coś mi się nie zgadzało. W pewnym momencie nagle zauważyłam, że protokoły zeznań policjantów są do siebie bardzo podobne pod względem słownictwa używanego przez przesłuchujących oraz składania zdań. Nie chodziło tutaj o fakty, o których zeznawali policjanci, ale to w jaki sposób się wypowiadali. Wpadłam na pomysł, żeby poszukać specjalisty z zakresu metody lingwistycznej i znalazłam Instytut Ekspertyz Kryminalistycznych Analityks. Zleciłam Instytutowi opracowanie ekspertyzy i okazało się, że biegły z dziedziny lingwistyki i komunikacji stwierdził, że zeznania dwóch policjantów pochodzą od tej samej osoby – łączna liczba zdań w obu zeznaniach wynosi 131 zdań, z tego są 62 zdania identyczne!
Na tej podstawie obalałam wiarygodność policjantów, którzy dokonali zatrzymania mojego klienta. Oczywiste jest to, że w toku postępowania wyszło na jaw, że mój klient i osoby związane z jednym z policjantów mają pewien spór. Ale jak daleko można się posunąć, żeby skierować oskarżenia wobec niewinnego człowieka, któremu groziło wiele lat więzienia!
Wykazywałam wiele sprzeczności nie tylko w zeznaniach policjantów, ale także w samej zasadności zatrzymania mojego klienta do kontroli drogowej. Policjanci zeznali, że zatrzymali mojego klienta bo przekroczył prędkość, a kiedy zapytałam jaką można jechać prędkością na ul. Puławskiej o godz. 17:30 to nie potrafili odpowiedzieć na pytanie.
Dodatkowo wnosiłam o zwolnienie policjantów z tajemnicy służbowej, złożyłam również za zgodą mojego klienta o przeprowadzenie badania poligraficznego.
Po złożeniu opinii z zakresu lingwistyki oraz przeprowadzeniu badania poligraficznego, prokurator uchylił tymczasowe aresztowanie, natomiast po uzyskaniu informacji, że Minister Spraw Wewnętrznych nie zwolnił policjantów z tajemnicy służbowej prokurator umorzył postępowanie przygotowawcze!

Piszę o tym niestety dlatego, że moda podrzucenia narkotyków staje się popularna i żeby uczulić na takie sprawy, gdzie było zaplanowane podrzucenie narkotyków. W takim procesie konieczne jest operowanie wyłącznie na dowodach poszlakowych, które mogą okazać się jak w tym przypadku skuteczne, gdyż fakt posiadania narkotyków z reguły jest bezsporny.

opinia-lingw

 

opinia-lingw2

 

Dariusz J.

Praktyka przesłuchań policjantów jest taka, iż zasadniczo protokoły sporządza przesłuchujący na podstawie notatki urzędowej, a samo przesłuchanie jest fikcją. Przesłuchujący sporządza zwykle dwa protokoły na podstawie jednej notatki, trochę je przekształcając.

 

Krzysztof Ś.

A sądy policjantom wierzą, bo „wiedzę swoją czerpią z urzędowych czynności i nie mają podstaw do składania fałszywych zeznań przeciwko innym osobom”

 

Dariusz J.

Wiem, że była kiedyś praktyka podrzucania narkotyków osobom w stosunku do których były podejmowane czynności, w celu poprawy statystyk tzw. ujęć sprawców. Policjanci są rozliczani z wyników pracy.

 

Anna C.

„Otóż obecnie panuje moda podrzucania narkotyków niewinnym ludziom… Taka praktyka co raz częściej podejmowana jest przez policjantów z rożnych powodów.” Trochę niesprawiedliwie i według mnie nieuprawnione stwierdzenie. To tak jakby napisać, że „coraz częściej adwokaci przemycają swoim klientom narkotyki do aresztu”

 

Hoa D.-Ś.

O czym Pani Mec. Anna C.napisała tu? Ja już miałam 4 procesy tam gdzie policjanci podrzucili narkotyki ludziom w trakcie przeszukania ich firmy, domu, samochodu… Są na to dowody w postaci m.in. kamery. A ile spraw Pani Mec. prowadzi/ła z faktem, że adwokaci przemycali swoim klientom narkotyki do aresztu?

Proszę bardzo, trochę wiadomości ze świata mediów dot. podrzucania narkotyków przez policjantów:

 

 

Anna C.

Nie miałam takiej sprawy, dlatego może nie powinnam się wypowiadać, ale uważam że nie można generalizować. Rozumiem, że w sprawie Pani Mecenas tak było, bo wykazały to dowody, ale mimo wszystko uważam, że podrzucanie narkotyków nie robi się „powszechne” wśród policjantów. Są to po prostu POJEDYNCZE zdarzenia, które również uważam za karygodne.

 

Hoa D.-Ś.

To muszę Pani Mecenas powiedzieć, że jeśli chodzi o „podrzucanie narkotyków” to zdecydowanie w większości przypadków to właśnie policjanci (nawet i policjanci byli wynajęci przez innych osób) dokonali „te czynności” w trakcie przeszukania domów, firm, samochodów itp.

 

Janusz F.

Nie ma się co czepiać słów. Nawet jeden przypadek podrzucenia narkotyków przez policjantów to o wiele za dużo, bowiem rodzi się pytanie w jakim kraju żyjemy. Mec. Hoa D.-Ś. dziękuję za zwrócenie uwagi na problem.

 

Marcin P.

Dobrych kilka lat temu broniłem dwóch braci, oskarżonych o włamanie do mieszkania. Jak raz mieszkanie należało do pani prokurator z prokuratury, prowadzącej postępowanie w tej sprawie, ale zapewne nie miało to najmniejszego znaczenia dla biegu sprawy.

W aktach miałem m.in. dość ważne dla sprawy zeznania dwóch policjantów, uczestniczących w pościgu za włamywaczami i zatrzymaniu obu podejrzanych. W przypadku protokołów ich zeznań porównawcza analiza lingwistyczna nie była niezbędna: oba trzystronicowe protokoły różniły się jedynie nazwiskami przesłuchiwanych oraz tym, że protokół przesłuchania policjanta X zaczynał się od „dnia …. pełniłem służbę patrolową z posterunkowym Y”, a protokół przesłuchania policjanta Y zaczynał się od „dnia …. pełniłem służbę patrolową z posterunkowym X”.

Podczas rozprawy obaj świadkowie zapewniali, że przesłuchiwani byli oddzielnie, a protokół niezwykle wiernie oddawał treść ich wypowiedzi.

W ramach pewnego efekciarstwa poprosiłem przewodniczącego o porównanie obu protokołów przez obejrzenie ich, przyłożonych jeden do drugiego, pod światło – co też przewodniczący składu uczynił, stwierdzając zgodność właściwą dwóm kopiom wydruku tego samego dokumentu.

Wyrok był ofkors skazujący, wśród dowodów decydujących o wyrzeczeniu zostały wymienione zeznania obu policjantów. W pisemnym uzasadnieniu przeczytałem – cytując z pamięci – „jakkolwiek treść zeznań obu świadków wykazywała niejakie podobieństwo, należy zważyć iż obaj świadkowie uczestniczyli razem w tych samych zdarzeniach, co w sposób oczywisty musiało rzutować na podobieństwo ich spostrzeżeń – co tym dobitniej świadczy o rzeczywistym przebiegu zdarzeń”.

 

Julia Z.

Spotkała mnie analogiczna sytuacja, przy czym udało mi się zadać kilka podchwytliwych pytań jednemu z policjantów (był policjantem młodym stażem, być może nie zdawał sobie sprawy, że musi temu zaprzeczyć) i przyznał, że był przesłuchiwany razem z drugim funkcjonariuszem w jednym pokoju w tej samej chwili i słyszał całość jego zeznań. Potwierdził to przed Sądem. Obawiam się jednak o taki sam fragment przyszłego uzasadnienia, bo wydaje się, że takie nieprzestrzeganie procedur robi wrażenie tylko na obrońcach.

 

Hoa D.-Ś.

To mogę tylko powiedzieć, że w sprawie Pana Mec. Marcin P. sędzia uzasadnił swój wyrok kierując się niezwykłymi (Wow!) zasadami wiedzy i doświadczenia życiowego 🙂

 

Marcin P.

Pani Mec Hoa D.-Ś. – SO był kropka w kropkę (nomen omen 😉 ) tego samego zdania 😉

 

Hoa D.-Ś.

Panie Mec. Marcin Parzyński pracując trochę dłużej w sądach karnych, sędziowie czują się wyjątkowo zmęczeni ;-), zatem SO często podziela ustalenie faktyczne poczynione przez SR wraz z jego uzasadnieniem wyroku i przyjmuje za własne

 

Ewa S.

Oj tam oj tam, czasami coś podrzucą, a czasami jak jest dobry sort to lufkę zostawią, taka tam ilość do lekutkiego skazania albo umorzenia z 62a, a litrowy słój z sortem sobie schowają 🙂

Różnie to bywa.

Co do zeznań miałam sprawę z 3 identycznymi co do każdego słowa, przecinka, błędów ortograficznych, akapitów i układu strony „protokołami zeznań” 3 różnych policjantów u różnych przesłuchujących. Nie trzeba było opinii wywoływać 😀

Okazało się, że pierwsze zeznanie chodziło na usb penie, bo po co się przemęczać? 🙂 Oskarżonych w tej sprawie też było 3 i gole dla prokuratury prawomocne również 3 wyszły – bo darli ostro do skazania i umarzać nikt nie miał zamiaru. No i przeszarżowali.

 

Piotr R.

<<<Po złożeniu opinii z zakresu lingwistyki oraz przeprowadzeniu badania poligraficznego>>> albo żyjemy w innych systemach prawnych albo Pani Mecenas ma życiowego farta – nie pamiętam w ilu sprawach składałem prywatne opinie i w ilu wnosiłem o wariograf. Bez rezultatu 😦 No nie – raz jeden to pewien rezultat nawet był – klient oskarżył mnie, że koszty mu mnożę i wypowiedział pełnomocnictwo hłehłe

 

Hoa D.-Ś.

Chociaż są jeszcze różne czynniki mające istotne znaczenie w trakcie prowadzenia tej sprawy, to na pewno musiałam mieć szczęście w życiu :-). Panie Mec. Piotr R., proszę zobaczyć takie fakty: złożyłam opinię z zakresu lingwistyki oraz wniosek o przeprowadzenie badania poligraficznego w dniu 05.03.2015 r., a w dn. 06.03.2015 r. prokurator wydał postanowienie o powołaniu biegłego z zakresu poligraficznego. W dniu 17.03.2015 r. prokurator dostał opinię ww. biegłego. A mój klient został zwolniony z AŚ w dn. 18.03.2015 r. bez poręczenia majątkowego. W uzasadnieniu postanowienia o umorzeniu post., prokurator napisał, że umarza postępowanie z braku dowodów… Zresztą tak, jak w życiu

 

Paweł K.

Mam dwie podobne sprawy: w jednej zapadł już prawomocny wyrok uniewinniający wobec Klienta.

Druga dotyczyła dwóch osób (jedna z nich to ten sam człowiek, który w pierwszym postępowaniu został uniewinniony) i wciąż się toczy, choć została podzielona na dwa postępowania z powodów nieistotnych dla tego postu, wiec nie wchodzę w szczegóły.

Oczywiście TA również było stosowane.

policja-mj