paranoiczna-linia-obrony

Wydanie książki z uzasadnieniami Sędziego SO Tomasza Ignaczaka z Piotrkowa Trybunalskiego byłoby bardzo dobrą inwestycją. Ministerstwu Sprawiedliwości nieśmiało proponujemy taki wydatek, a lekturę jako pozycję obowiązkową na wydziałach prawa i aplikacjach. Czy napisaliśmy już, że uwielbiamy te uzasadnienia? Oto kolejne do kolekcji:

https://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/152515000002006_IV_Ka_000464_2016_Uz_2016-09-27_002

W szczególności Sąd Rejonowy słusznie odrzucił wersję oskarżonego, która sprowadza się do tego, że ktoś musiałby podrzucić za niego opisane w wyroku dokumenty. Tymczasem ta linia obrony jest wręcz paranoiczna, albowiem nikt inny nie maiłby interesu w tym, żeby taki dokument składać, a sprawstwo oskarżonego ( złożenie przez niego tych dokumentów) potwierdza kilku świadków i wpisy w książce korespondencji.

Co do tych świadków, to przecież oskarżonego obciążają nie tylko zeznania A. M., ale i pozostałych pracowników Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w T., albowiem A. M. bezpośrednio po złożeniu przez oskarżonego w dniu 25 października 2013 roku inkryminowanego dokumentu powiadomiła o tym współpracowników. Ponadto fakt złożenia tych dokumentów został potwierdzony przez sekretariat wpisem do rejestru, a na złożonym dokumencie została przybita pieczątka z datą wpływu i liczbą porządkową rejestru. Nierealne jest, aby A. M. zaryzykowała nie tylko utratę pracy, ale i odpowiedzialność karną za preparowanie dowodów oskarżenia i sama podłożyła taki dokument „wrabiając” w to oskarżonego. Nawet jeżeli żale oskarżonego, jakoby był bardzo nieprzychylnie traktowany przez tę urzędniczkę, są oparte na prawdziwych przesłankach, to przecież ewentualna niechęć do oskarżonego stanowi zbyt słabą pobudkę, aby urzędnik tak wiele zaryzykował w celu zaszkodzenia petentowi ( rozważając tę kwestię czysto hipotetycznie, jak już by urzędnik chciał petentowi utrudnić życie, to znalazłby do tego szereg innych „legalnych” instrumentów bez konieczności uciekania się do podkładania mu sfałszowanych dokumentów).

https://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/152515000002006_IV_Ka_000491_2016_Uz_2016-09-27_002

Przechodząc do konkretów – dobra opinia z Zakładu Karnego, a także pozytywne wyniki wywiadu środowiskowego, choć brane pod uwagę ( co wprost wynika z uzasadnienia zaskarżonego wyroku – vide s. 9 tego uzasadnienia), nie mogą przekreślić faktu wieloletniej przestępczej działalności skazanego. Cóż z tego, że teraz, będąc w izolacji i nie mając w gruncie rzeczy wyjścia, skazany poddaje się reżimowi obowiązującemu w Zakładzie Karnym. Weźmy pod uwagę zachowanie skazanego przed osadzeniem go w więzieniu, kiedy to popełniał przestępstwa.

W tym kontekście argument zawarty w uzasadnieniu apelacji obrońcy z wyboru, jakoby „ skazany w zasadzie nie wchodził w konflikt z prawem po odbyciu kary pozbawienia wolności w systemie dozoru elektronicznego” brzmiałby wręcz zabawnie, gdyby nie odium obłudy, jakie się w tym stwierdzeniu mieści. Otóż w/w przestępstwo skazanego polegało na tym, że kilkukrotnie uderzył ręką w okolice twarzy i szyi, szarpał, przewrócił na ziemię po czym kopnął w okolice brzucha kobietę w ciąży powodując u niej skutki opisane w art. 157 § 1 kk ( vide opis czynu zawarty w wyroku k. 101 – 102). Zaiste, jeżeli zdaniem obrońcy pobicie i kopanie bo brzuchu kobiety w ciąży „ w zasadzie” nie jest wchodzeniem w konflikt z prawem, to strach pomyśleć, czego by musiał się skazany dopuścić, aby w oczach autora apelacji było to nie budzącym wątpliwości naruszeniem porządku prawnego.

Zaś co do „ silnego związku czasowego” popełnionych przestępstw, to argument ten wydaje się być jakimś nieporozumieniem. Pierwsze z przestępstw, za które kara podlegała łączeniu, zostało popełnione w dniu 8 października 2008 roku, a ostanie w dniu 28 marca 2015 roku, co oznacza, że działalność skazanego, która podlegała ocenie Sądu Rejonowego w ramach wymierzania mu sprawiedliwej kary łącznej, trwała grubo ponad 6 lat ( a nawet gdyby pominąć ostatni z czynów z dnia 28 marca 2015 roku kwalifikowany z art. 157 § 1 kk, a skupić się jedynie na przestępstwach oszustw, to okaże się, że pierwsze z nich popełniono w dniu 8 października 2008 roku, a ostatnie w dniu 15 lipca 2013 roku, co daje prawie 5 lat działalności przestępczej skazanego). Skazany specjalizował się w popełnianiu oszustw, to, że wielu czynów dopuścił się w krótkich odstępach czasu wynikało z ich specyfiki ( stąd pojawiające się w poszczególnych wyrokach konstrukcje czynów ciągłych i ciągów przestępstw). Jednak nawet pomijając te konstrukcje ( i posługując się do analizy ostatnimi datami czynów ciągłych i przestępstw wchodzących w ciągi przyjmując je jako pojedyncze „zdarzenia” ), to przecież skazania objęte łączeniem dotyczą zdarzeń z roku 2008, z roku 2009, z roku 2010, z roku 2011, z roku 2013 i z roku 2015. Twierdzenie, że ta długotrwała, regularna i rozłożona na wiele lat działalność przestępcza charakteryzowała się „ silnym związkiem czasowym” świadczyć może co najwyżej o braku poczucia upływającego czasu przez autora tej zaskakującej frazy.

Wręcz przeciwnie, uzasadnienie to wskazuje na dokonywanie rozważań właśnie pod kątem indywidualnych cech i właściwości skazanego oraz wpływu kary na jego resocjalizację. Oczywiście zdarzają się uzasadnienia Sądów, które przypominają swoisty skrypt z przepisów i komentarzy, bo większość tekstu stanowią cytaty z aktów prawnych i opracowań – i Sąd Okręgowy czytelnikowi pozostawi ocenę, czy są to uzasadnienia dobre.

https://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/152515000002006_IV_Ka_000532_2016_Uz_2016-10-04_002

Co do przeproszenia pokrzywdzonego – Sąd Rejonowy zdyskredytował ten fakt podnosząc, że przeprosiny te nie były do końca szczere, a na uzasadnienie tej tezy powołał się na treść zatrzymanej korespondencji między tymczasowo aresztowanymi oskarżonymi. Jednak po pierwsze przeprosiny – nawet te, które motywowane są względami taktycznymi – zawsze stanowią okoliczność łagodzącą, świadczą bowiem o zdystansowaniu się sprawcy do czynu. Po drugie, ten akurat sprawca przeprosił pokrzywdzonego już na etapie postepowania przygotowawczego krótko po dokonaniu czynu, zatem nawet jeśli była to „taktyka”, to dojrzał do niej sam oskarżony ( a więc nie były to słowa cynicznie włożone w usta oskarżonemu przez wyrachowanego obrońcę). Po trzecie, to co plecie zaledwie 16 letni oskarżony z rówieśnikami w niezbyt inteligentnej korespondencji nie musi do końca oddawać jego prawdziwych uczuć, w tym szalonym okresie rozwoju bowiem młodzi chłopcy często puszą się i nadymają wobec równolatków, odgrywając rolę twardych mężczyzn, nawet jeżeli w głębi ducha pozostają jeszcze normalnymi, wrażliwymi chłopcami. Po czwarte i najważniejsze, przeprosiny te zostały przyjęte przez pokrzywdzonego, a wszystko wskazuje na to, że ten dojrzały i zrównoważony emocjonalnie człowiek potrafi odróżnić ziarno od plew. Mimo to przyjął ten akt skruchy, wybaczając oskarżonemu. Trudno znaleźć powody, dla których Sąd mógłby cenzurować intymny akt pojednania się oskarżonego z pokrzywdzonym ( może poza wyjątkiem sytuacji, w której pokrzywdzony jest manipulowany, niepełnosprawny umysłowo i niepotrafiący obiektywnie oceniać zachowań ludzkich – ale nic nie wskazuje na to, aby tak było w przedmiotowej sprawie). Pokrzywdzony szczerze wybaczył oskarżonemu, wyrażał zgodę na bardzo łagodne warunki dobrowolnego poddania się przez niego karze. Przy braku jakichkolwiek przesłanek wskazujących na zastraszenie lub zmanipulowanie pokrzywdzonego ( Sąd Okręgowy takich symptomów nie dostrzega ) należało uszanować tę postawę i nie dyskredytować tej okoliczności łagodzącej.

Ponadto Sąd Okręgowy uchylił rozstrzygniecie o nawiązce orzeczone w pkt 4 wyroku Sądu Rejonowego. Opisana w art. 46 § 2 kk nawiązka jest zryczałtowaną formą naprawienia szkody lub krzywdy, o jakiej mowa w art. 46 § 1 kk. Orzeka się o niej jedynie wtedy, gdy orzeczenie obowiązku naprawienia szkody lub zadośćuczynienia za krzywdę na mocy art. 46 § 1 kk byłoby „znacznie utrudnione”. Ustawodawcy chodziło o to, aby nie zamieniać solennego procesu karnego w bizantyjsko rozbuchaną batalię cywilistyczną. Co ważne w przedmiotowej sprawie, Sąd orzeka o przewidzianej w art. 46 § 2 kk nawiązce „zamiast” przewidzianego w art. 46 § 1 kk obowiązku naprawienia szkody. Zatem per se nie jest możliwe jednoczesne orzeczenie ( w ramach tego samego czynu dotyczącego tego samego pokrzywdzonego ) i nawiązki i obowiązku naprawiania szkody. Jeden z tych środków karnych wyklucza stosowanie drugiego, bo ( ujmując rzecz kolokwialnie ) są to „zamienniki” – i tak jak w normalnym samochodzie nie można równocześnie zamontować dwóch skrzyń biegów ( oryginalnej i zamiennika ), tak w wyroku o naprawieniu szkody wynikającej z tego samego czynu i dotyczącej tego samego pokrzywdzonego nie można jednocześnie orzekać na podstawie art. 46 § 1 kk i art. 46 § 2 kk.

Natomiast co do młodego wieku oskarżonego ( w rozumieniu prawa karnego materialnego jest on młodocianym i zachodzą fakultatywne podstawy do nadzwyczajnego złagodzenia mu kary) – to nie sposób zapomnieć, że mimo tego małego stażu w działalności przestępczej oskarżony „dokonał” już wiele, był bowiem wielokrotnie sprawcą czynów świadczących o przejawach jego demoralizacji, którymi musiał zajmować się Sąd Rodzinny. Sąd Rejonowy załączył i przeanalizował opinie psychologiczne i wyniki wywiadów środowiskowych, biorących pod uwagę oddziaływanie na oskarżonego w ramach stosowanych przez Sąd Rodzinny środków wychowawczych. Wnioski z tej analizy są tragiczne – oskarżony to skrajnie zdemoralizowana jednostka, wobec której środki wychowawcze okazały się nieskuteczne. Zastosowanie wobec takiego – co prawda „młodocianego”, ale zdemoralizowanego sprawcy – nadzwyczajnego złagodzenia kary byłoby nieuprawione. Taki oskarżony powinien ponieść karę w normalnych przewidzianych ustawą granicach, bo obniżanie mu kary w sposób nadzwyczajny ( a więc poniżej dolnej granicy ustawowego zagrożenia) tylko rozbestwiłoby tego młodego człowieka, budując w nim przeświadczenie, że jego „nikczemny” wiek usprawiedliwia popełnianie przez niego niecnych czynów.

https://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/152515000002006_IV_Ka_000516_2016_Uz_2016-09-20_002

W szczególności Sąd nie podzielił argumentów obrońcy zmierzających do wykazania rzekomego błędu w ustaleniach faktycznych polegającego na przyjęciu, że oskarżony usiłował uderzyć swoją głową w głowę pokrzywdzonego. Obrońca przedstawiał to w ten sposób, że gwałtowny ruch głową oskarżonego interpretował jako próbę zastraszenia pokrzywdzonego, swoistą prymitywną i niemal zwierzęcą demonstrację siły, agresji i samczej dominacji – nie połączonej jednak z rzeczywistą wolą dokonania naruszenia nietykalności cielesnej interlokutora. Ujmując rzecz plastycznie – tak jak paw stroszy swój ogon i poza efektem wizualnym niewiele z tego wynika, tak oskarżony miał puszyć się, nadymać i demonstrować gotowość brutalnego zadawania ciosu głową bez prawdziwego zamiaru zrealizowania tego ciosu. Obrońca wykazywał w mowie końcowej ( Sąd słuchał jej uważnie, lecz cytuje z pamięci, więc z góry przeprasza za ewentualne przeinaczenia ), że jedynie oskarżony wie, co chciał zrobić, a skoro deklaruje, że nie chciał uderzyć pokrzywdzonego, to wobec braku dowodów przeciwnych należało tak ustalić stan faktyczny – tym samym zdaniem obrońcy nie można było przypisać oskarżonemu usiłowania dokonania czynu z art. 217 § 1 kk. Sąd Okręgowy, choć docenia intelektualne podstawy tego wywodu, nie może się z nimi zgodzić z kilku zasadniczych powodów.

Na temat postaci zamiaru, z jakim można dokonać przestępstwa w stadium usiłowania wylano już morze atramentu, niejedna osoba zrobiła doktorat, a woluminy z dziełami dotyczącymi tego zagadnienia zdobią półki księgarń, bibliotek i co lepszych kancelarii prawniczych, więc Sąd nie będzie uprawiał tu grafomanii i ograniczy się jedynie do stwierdzenia, że podziela te poglądy ( zresztą dominujące i aprobowane w orzecznictwie Sądu Najwyższego – np. w wyroku z dnia 25.10.1984 r. sygn.. akt IV KR 245/84, opubl OSNKW 1985, Nr 5–6, poz. 38), zgodnie z którymi te przestępstwa, które można popełnić w stadium dokonania w zamiarze ewentualnym, można również w takim zamiarze popełnić w stadium usiłowania. Przestępstwo z art. 217 § 1 kk może być popełnione z zamiarem ewentualnym. Tym samym oskarżony, który wykonał gwałtowny ruch głową w bezpośredniej bliskości głowy pokrzywdzonego i co najmniej godził się na to, że w razie braku uniku ze strony pokrzywdzonego ich głowy zderzą się i naruszy w ten sposób nietykalność cielesną pokrzywdzonego, dopuścił się usiłowania przestępstwa z art. 217 § 1 kk.

Przypomnijmy jedynie hasłowo, że świadków K. R. i A. R. nie było wewnątrz stacji, w której doszło do ataku na pokrzywdzonego J. Z., więc nie są to w tym przedmiocie wiarygodne źródła dowodowe. Mimo to nie przeszkadzało to tym świadkom snuć takich farmazonów, jak np. twierdzenie, że to oskarżony został tam zaatakowany i tak pobity, że zgubił buty ( podczas gdy nagranie z monitoringu potwierdza, że oskarżony już wszedł tam na boso i to on zaczepiał pokrzywdzonego). Podobnie J. R. wybielał oskarżonego, podawał nieprawdę na temat podstawiania nogi pokrzywdzonemu przez oskarżonego.


A gdyby ktoś chciał sobie przypomnieć wcześniejsze uzasadnienia, to są tutaj:

https://palestrapolska.wordpress.com/2015/09/18/kwiat-polskiego-sadownictwa-czyli-jak-laczyc-proze-zycia-z-poezja-slowa/


https://palestrapolska.wordpress.com/2016/01/23/gdzie-sa-uzasadnienia-sedziego-ignaczaka/


https://palestrapolska.wordpress.com/2016/04/01/jak-polaczyc-madrosc-zyciowa-ze-swada-jezykowa-uzasadnienia-sedziego-ignaczaka-cz-3/


https://palestrapolska.wordpress.com/2016/05/30/gdzie-lekarz-nie-moze-tam-sedziego-posle-czyli-sedziego-ignaczaka-orzeczenia-bezcenne-vol-4/


https://palestrapolska.wordpress.com/2016/10/11/na-klopoty-ignaczak-vol-5/