poczty-nie-odbieramy

Do napisania tego tekstu nakłoniła mnie korespondencja emailowa z klientką. Wcześniej inni klienci sygnalizowali tego typu problemy, a i sama ich „prawie” doznałam w osobistej sprawie. „Prawie”, gdyż „panienka z okienka” mnie pewnych rzeczy wmówić nie jest w stanie. Niestety, przeciętnemu obywatelowi jest i to jest przykre, że w ten sposób urzędnicy traktują swojego żywiciela, czyli obywatela, z którego podatków mają płacone wynagrodzenie.

Przechodząc do tzw. „adremu”. W tym przypadku sprawa dotyczy Urzędu Pracy (ale jednakowe informacje mam np. o ZUSie, czy innych urzędach, które wypłacają różne świadczenia). Klientka miała pecha, jej pracodawca był zniknął, ulotnił się i istnieje tylko na papierze w KRS, bez organu uprawnionego do reprezentacji i bez adresu (brawo KRS!). Pech chciał, że pracodawca zrobił ten numer w okresie, kiedy klientka przebywała na urlopie macierzyńskim. Wróciła, pocałowała klamkę, zasiłek się skończył, pracodawcy nie ma, kontaktu z nim nie ma, pracy nie ma, wynagrodzenia za pracę nie ma. Cóż począć? Ano najlepiej w tej sytuacji zarejestrować się jako osoba bezrobotna i uzyskać zasiłek.

I tutaj na scenę wkraczają „panienki z okienka”: Bez świadectwa pracy nie przyjmiemy dokumentów, nie ma znaczenia, że pracodawca istnieje tylko w KRS, że nie ma z nim kontaktu, nie ma znaczenia, że pani faktycznie nie wykonuje pracy i nie otrzymuje za nią wynagrodzenia. Jak pani nie ma świadectwa pracy, to proszę napisać pozew przeciwko pracodawcy, ale bez wyroku też nie przyjmiemy dokumentów. No może przyjmiemy dokumenty, ale jak pani złoży pozew, to może przyjmiemy dokumenty z samym pozwem.

Ta sama sytuacja spotyka klientkę w ZUS, kiedy usiłuje się dowiedzieć, jak ma wykreślić się z ubezpieczeń społecznych jako pracownik pracodawcy-widmo.

Co robi przeciętny obywatel na takie dictum? Ano pokornie wraca do domu, próbuje pisać pozew, dni mijają, czasami kończy się miesiąc, czas ucieka. I O TEN CZAS TU CHODZI. Dlaczego?

Art. 71 ust. 1 zd. 1 ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy: Prawo do zasiłku przysługuje bezrobotnemu za każdy dzień kalendarzowy od dnia zarejestrowania się we właściwym powiatowym urzędzie pracy.

Art. 129 ust. 1 ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych: Świadczenia wypłaca się poczynając od dnia powstania prawa do tych świadczeń, nie wcześniej jednak niż od miesiąca, w którym zgłoszono wniosek lub wydano decyzję z urzędu.

Jaki jest skutek? Po prostu z każdym dniem/miesiącem traci się prawo do świadczenia. Jeśli obywatel jest w kwietniu odesłany z kwitkiem (bo jeszcze nie uzyskał jakiegoś dokumentu, a uzyskanie go napotyka trudności), w dodatku nie ma śladu, że próbował złożyć jakikolwiek wniosek o świadczenie (a zazwyczaj nie ma), to dostanie świadczenie dopiero za maj – o ile uda mu się skutecznie złożyć papiery w maju, bo może dalej będą obywatela odsyłać. Czyli czas leci, zabawa w kotka i myszkę trwa, obywatel ma jeść trawę, a urząd „oszczędza” lub opóźnia wypłatę świadczenia (zależy, o jakie świadczenie chodzi).

Jako że ta praktyka urzędów różnych jest mi osobiście oraz zawodowo znana, zadaję klientce dosyć oczywiste pytanie: „A dlaczego Pani nie wyśle tego wniosku pocztą, a potem nie dośle brakującego dokumentu, jak już Pani będzie go miała? Urząd najwyżej wezwie do uzupełnienia braków”.

Oto fragment odpowiedzi klientki: „niestety PUP nie przyjmuje papierów pocztą”.

Yyyyy… gdzie, zaraz, wróć!!! Co to ma, motyla noga, być? Jak to urząd nie przyjmuje papierów pocztą? Listonosza psem szczuje? Rencistę z ochrony na niego nasyła? (na pewno listonosz się przestraszy).

Drodzy czytelnicy, nie ma czegoś takiego, że urząd nie przyjmuje wniosków drogą pocztową. Jak Państwu robią problemy w okienku i nie chcą wniosku przyjąć, idą Państwo do najbliższej placówki pocztowej, kupują kopertę i wysyłają taką przesyłkę listem poleconym. Nie listem zwykłym, bo chodzi o to, żeby Państwo mieli dowód nadania, ale też nie musi to być list polecony z potwierdzeniem odbioru, czyli taki z tą żółtą zwrotką.

W tym przypadku mamy PUP i ZUS, więc odpowiednio:

Rejestrowanie bezrobotnych jest wykonywane przez powiatowe urzędy pracy, wchodzące w skład powiatowej administracji zespolonej (art. 9 ust. 1  pkt 4 i ust. 2 ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy).

Art. 123 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych: W sprawach uregulowanych ustawą stosuje się przepisy kodeksu postępowania administracyjnego, chyba że ustawa stanowi inaczej. (uwaga: czasami ustawa odsyła np. do o.p., ale tam też jest instytucja doręczenia przez pocztę).

W obu przypadkach stosuje się więc k.p.a., który za dzień złożenia pisma uznaje dzień nadania go w polskiej placówce pocztowej operatora wyznaczonego (obecnie jest to Poczta Polska S.A.) – art. 57 § 5 ust. 2 k.p.a., a datą wszczęcia postępowania jest dzień doręczenia żądania organowi – art. 61 § 3 k.p.a. Wszelkie podania mogą być wnoszone pisemnie, ustnie do protokołu, telegraficznie, za pomocą telefaksu, a także za pomocą środków komunikacji elektronicznej (art. 63 § 1 k.p.a.).

A co, jeżeli Państwa wniosek wysłany pocztą nie spełnia wszystkich wymagań opisanych w przepisach prawa? Wówczas urząd ma obowiązek Państwa wezwać do uzupełnienia tego podania w terminie 7 dni od dnia otrzymania wezwania z urzędu (art. 64 § 1 k.p.a.). W tym czasie najczęściej uda się już uzyskać brakujące dokumenty, a data złożenia wniosku zostanie wcześniejsza.

Dlatego, Szanowni Państwo, jeśli pracownik urzędu odmawia przyjęcia od Państwa jakiegokolwiek wniosku, podania, itp., idźcie na pocztę i wyślijcie je na adres urzędu. Jak urząd odmawia przyjęcia wniosku/podania twierdząc, że to się składa nie do niego, tylko gdzie indziej (pół biedy, jak urząd wskaże, gdzie, często jednak nie wskazuje), to i tak niech wysyłają Państwo pisma pocztą. Jak urząd uzna się za niewłaściwy, ma obowiązek przekazania pisma do urzędu właściwego, a termin jest zachowany (art. 65 § 1 i 2 k.p.a.). Tylko niech pod żadnym pozorem nie dadzą sobie Państwo wmówić, że urząd przyjmuje wnioski i podania tylko bezpośrednio, w okienku i że nie przyjmuje korespondencji wysłanej pocztą. To bzdura. A czas ucieka…


[Uwaga: opisana ww. sytuacja nie jest pierwszym przypadkiem, kiedy klient zgłasza, że urzędnicy odmawiają przyjęcia składanych przez niego wniosków lub informują, że pocztą nie przyjmują wniosków]