pyzaZ cyklu „Adwokat i nieumiejętność bilokacji”: Bo czasami brakuje po prostu… ludzkiego podejścia. Przedstawiamy dyskusję, jaka miała miejsce na FB po wpisie jednego z Kolegów.

Dariusz W.

Nie ma to jak wiara we własną i moją szybkość.

Na dzisiaj (19.01) mam wyznaczoną urzędówkę w SO w Jeleniej Górze. Kwalifikowany rozbój, końcowe posiedzenie, 10.00. Inna sprawa – też karna, z wyboru, SR w Jeleniej Górze (oddalone od siebie o 450 m, 5 minut piechotą – według Google Maps). Idziemy w tej drugiej na warunkowe umorzenie, w związku z tym Sąd wyznacza dwa terminy: ten drugi awaryjny na 02 lutego, ten pierwszy na 19.01, 09.50. Za dziesięć dziesiąta.
Co robię? Ano piszę z prośbą o przełożenie, bo mam 10 minut później w Okręgu urzędówkę (czyli coś, na czym muszę być) i końcówkę, więc potrzebuję czasu. Odpowiedź: na obrazku. Chyba według sędziego posiadłem możliwość teleportacji bądź sprintu na miarę Bolta, jeśli w środku zimy w garniturze, płaszczu, zimowych butach, z teczką i togą mam przebyć tę drogę w 5 minut. Już mniejsza o to, czy sąd faktycznie zdąży zamknąć to wszystko w kolejne 5.

jgPaweł D.K.

Największy problem widzę w zimowych butach. Może w letnich będzie szybciej?

Dariusz W.

Nie przy -18. Wolę poświęcić kilka minut niż stopy.

Paweł D.K.

W miarę wzrostu prędkości stopy będą się rozgrzewać odpowiednio. Może jakiś trening potrzebny?

Dariusz W.

W miarę wzrostu prędkości rośnie też ryzyko, że się pogruchotam na chodniku.

Michał K.

W razie zamarznięcia stóp widzę tu podstawę dochodzenia odszkodowania od Skarbu Państwa.

Bartosz R.

Sędzia wielkiej wiary że pierwsza rozprawa nie będzie miała obsuwy 🙂 albo już wie że ta o 10 :00 rozpocznie się z 30 min opóźnieniem.

Sylwia S.

Może tam gdzieś jest jakiś tajny skrót? Podziemne korytarze?

Dariusz W.

Chyba tylko dla sędziów albo adwokatów starszych stażem.

Michał K.

A żeby jeszcze ułatwić to z tego co pamiętam Sąd Okręgowy mieści się w 4 różnych budynkach.

Piotr P.

Pozostaje nic innego jak zwrócić się do SO z prośbą o niewywoływanie sprawy przez 20 minut. Mi nigdy Sąd nie robił z tego powodu problemu.

Paweł D.K.

Chyba mam pomysł na zyskanie kilku minut, np. dwóch. W sprzyjających warunkach śniegowych, może sprawdziłyby się biegówki? Może tylko buty z togą by się trochę gryzły.

Krzysztof Ś.

Jeśli sąd wywoła sprawę z 9:50 z opóźnieniem to napisałbym skargę, że przecież sąd ustalił i de facto gwarantował, ze adwokat zdąży na obie sprawy a tymczasem spóźnił się z wywołaniem swojej.

Tomasz S.

„Sąd jako profesjonalista powinien był przewidzieć, że sprawa wyznaczona na godz 9.50 może zostać wywołana z opóźnieniem…”

Magda M.

„Run, Forest, run…”

Dominik R.

Mało czasu bo jak byś potrenował. …

Paweł S.F.

Widzę przed SSR wielką karierę w dziedzinie wróżbiarstwa.

Mariola J.

Wiara w dobrą kondycję adwokata – bezcenna.

Zofia J.P.

Ile na setkę Pan Mecenas biega?

Dariusz W.

Nie sprawdzałem w warunkach zaśnieżenia chodnika i silnego mrozu oraz w rynsztunku bojowym 😉 przekonamy się.

Monika M.

Weszłabym ze stoperem na salę i włączyła alarm na 9:55 w telefonie i o godzinie jego wybicia wniosła o odroczenie. A tak poważnie, miałam taką sprawę i złożyłam wniosek o odroczenie drugiej z rozpraw i załączyłam pismo pierwszego Sądu – odroczyli mi tą drugą.

Monika I.

Ojciec Pio potrafił a Pan Mecenas nie ?

Andrzej R.

Kim jest człowiek wiary w porównania do człowieka prawa?

Dariusz W.

UAKTUALNIENIE:
Sąd Rejonowy wpuścił mnie i prokuratora ok. 09.53 i nie dał mi się nawet rozsiąść, bo od razu oznajmił, że wniosku o warunkowe umorzenie (uzgodnionego z prokuratorem) nie uwzględnia i zaprasza na kolejny termin, wyznaczony już wcześniej. Ewidentnie Sąd się zmieścił w planowanym czasie. Wyszedłem z budynku Sądu na chodnik ok. 09.57, po czym szybkim krokiem (nie byłem jeszcze tak zdesperowany, by po takim śliskim chodniku i z takim wyposażeniem biec na dosłownie złamanie karku; togę zdjąłem i zastąpiłem płaszczem, szalikiem i czapką, jeszcze mi zdrowie miłe i na -17 nie będę się wyrywał nieprzygotowany) udałem się do Okręgu, w międzyczasie i tak lawirując między przechodniami. Pod drzwi wejściowe dotarłem ok. 10.01 – czyli zajęło mi to cztery minuty. Potem dojście do sali i o 10.02 koleżanka – obrończyni współoskarżonego – dała znać protokolantce, że jestem. Kordon z oskarżonymi i tak przyszedł ciut później, więc plan generalnie zagrał. Niestety nie mogę tego powiedzieć o sprawie oskarżonego z rejonu, który specjalnie będzie się musiał fatygować z Edynburga – bo tak. Przecież nie po to Sąd wyznaczył dwa terminy, by ten drugi nie miał zastosowania…

Wyszło, że potrafiłem, niemniej clou programu dalej pozostaje zamiar utrudniania stronom procesu życia dla samego pokazania swej ważności.