Nasza ustawa o ochronie danych osobowych wymaga anonimizacji orzeczeń. W Polsce anonimizacja jest bardzo szeroka, co utrudnia szukanie tego jednego, konkretnego orzeczenia, na którym nam zależy, a które tak bardzo przydałoby się w piśmie procesowym. Kto zapamiętałby te wszystkie sygnatury i daty. Inaczej jest w common law, przed ETPC czy TSUE. Tam zasadą jest jawność nazw stron, natomiast w drodze wyjątku można złożyć wniosek o anonimizację i wówczas sądy najczęściej się przychylają, zostawiając inicjały albo nawet używają określenia X v. Polska. Uwierzcie Państwo – to ułatwia i to bardzo, pracę. Szybciej i skuteczniej jesteśmy w stanie odnaleźć konkretne orzeczenie ETPC czy TSUE niż jakiegokolwiek sądu polskiego. Wszelkie systemy informacji prawnej są teraz przeładowane orzeczeniami, cieszymy się, kiedy pod danym przepisem lista wyników daje zaledwie kilkadziesiąt (szukanie konkretnego orzeczenia do przepisów od art. 6 do art. 11 k.p.a. to prawdziwa sztuka, pod przepisy podpięte są ich już nawet nie setki, a tysiące).

Niemniej, czasami anonimizacja orzeczeń przybiera formę dość groteskową. Zainspirowani publikacją Pana Sławomira Wikariaka na Twitterze (choć może powinniśmy napisać S.W. na T.) przedstawiamy kilka takich przykładów anonimizacji. Najpierw same znalezisko Pana Sławomira Wikariaka:

Adolf Hitler, czyli A.H.:

ah

Pablo Picasso czyli P.P.:

ppCzesław Miłosz, czyli C.M.:

cm

A teraz już nasze znaleziska:

Mark Twain, czyli M.T.:

mtEuropejski Trybunał Praw Człowieka w Strasbourgu, czyli Europejski Trybunał Praw Człowieka w S. i anonimizacja jego orzeczeń:

(nota bene – jeno przeoczyli 😉 )

etpc-w-sAnonimizacja wyroków TSUE:

(bo tak trudno napisać von Colson i Kamann, Marleasing, Pfeiffer i Adeneler)

tsue-anonimizacjaI na koniec prawdziwy hit:

Brzytwa Ockhama, czyli brzytwa O:

brzytwa-o

Rozkoszne jest utajnianie jawnego.