Szanowny Kliencie,

jako że otrzymuje Pan/i niniejszego maila, jest to najprawdopodobniej nasza ostatnia wymiana korespondencji.

Uprzejmie informuję, że udzielanie przeze mnie wszelkich porad, informacji i konsultacji odbywać się będzie wyłącznie w Kancelarii, we wtorki w godzinach 16:00 – 18:00 lub w innym terminie, po telefonicznym lub emailowym ustaleniu terminu spotkania. Nie udzielam żadnych informacji, żadnych porad, ani nie odpowiadam na żadne pytania zadane drogą emailową, telefoniczną czy smsową, poza pytaniami o ustalenie terminu konsultacji.

Jeżeli zastanawia się Pan/i nad przyczyną, dla której znalazł/a się Pan/i w tej wąskiej grupie osób, która tego maila dostała, wskazuję co następuje: Dostał/a Pan/i poniższego maila, gdyż najprawdopodobniej był/a Pan/i kiedyś w mojej kancelarii celem sporządzenia pisma procesowego lub udzielenia porady, które Pan/i opłacił/a. Niemniej, w Pana/i ocenie fakt ten upoważniał Pana/ią do konsultowania ze mną innych zagadnień czy problemów prawnych i okołoprawnych, nieobjętych usługą, za którą została uiszczona opłata. „Bo to tylko drobnostka”, „Pani Mecenas zerknie, czy dobrze napisałem/am pismo i może poprawi”, „a bo tu mąż/żona/mama/tata/siostra/brat mają taki drobny problem”.

W pewnym momencie życia dochodzimy do sytuacji, że trzeba zdecydować, co jest priorytetem. Dla mnie jest nim przede wszystkim rodzina, która potrzebuje mojego czasu. Następnie praca, ale przede wszystkim klienci, którzy szanują mnie i mój czas oraz rozumieją, że pracę swoją wykonuję zarobkowo, gdyż z tego utrzymuję siebie i rodzinę. Doszłam do momentu, w którym mój czas stał się cenniejszy od przejmowania się tym, co zrobi klient, jeśli odmówię mu darmowej porady, nawet w drobnej sprawie.

Skoro to tak drobna sprawa, to dlaczego sam/a nie poświęci Pan/i czasu i nie poszuka Pan/i, choćby u Wujka Google? Wiadomo, można tam znaleźć różne rzeczy, niekoniecznie prawdziwe, ale dlaczego wymaga Pan/i ode mnie pracy (tak PRACY!!!) za darmo? Dlaczego chce Pan/i korzystać z mojej wiedzy za darmo? Poświęciłam na jej zdobycie wiele lat i środki finansowe (aplikacja kosztuje), utrzymanie kancelarii i jej infrastruktury też kosztuje (23% z tego, co Pan/i mi zapłacił/a to VAT, 18% to podatek dochodowy, miesięczny ZUS to kwota ponad 1100 zł, składka do Rady Adwokackiej oraz OC to kwota 173 zł, dochodzą też koszty lokalu czy oprogramowania prawniczego, nikt mi tego za darmo nie da).

Nie mam czasu, ani nie stać mnie na świadczenie pracy za darmo.

Paradoksem jest w tym wszystkim to, że przychodzi Pan/i do mnie, gdyż to Panu/i ktoś nie zapłacił. Nieuczciwy dłużnik, nielojalny pracodawca – wszystko jedno. Przychodzi Pan/i, bo za Pana/i pracę czy usługę, za Pana/i czas nie dostał/a Pan/i wynagrodzenia. Dlaczego więc wymusza Pan/i na mnie pracę bez tego wynagrodzenia? Mój czas jest jakiś inny, mniej ważny? Nie znamy się na gruncie rodzinnym czy koleżeńskim, dlaczego więc chce Pan/i korzystać z moich usług za darmo? Ja nie jestem darmową infolinią prawną, czynną 24/7, nie pisałam się na taką rolę. A smsy, telefony i maile od Pan/i dostaję poza godzinami pracy, zanim zadzwoni budzik, po położeniu się spać, w weekendy. Od pracodawcy Pan/i w takich sytuacjach dochodzi wynagrodzenia za nadgodziny. Co jeszcze bardziej paradoksalne – płacący klienci tego nie robią, zajmują mój czas w godzinach pracy i zostawiają mój czas prywatny w spokoju.

Do mechanika/hydraulika/fryzjerki/kosmetyczki, itp., itd. chodzi Pan/i w godzinach przypadających poza czasem otwarcia ich miejsca pracy?

Czy w poniedziałek około 6:30 dzwoni Pan/i do mechanika, żeby Panu/i powiedział, co stuka i gdzie puknąć, żeby przestało?

A może dzwoni Pan/i do fryzjerki, żeby w sobotę po 20:00 skonsultować, czy możesz zmienić szampon z Elseve na Schaumę lub odwrotnie?

Bo to są drobne sprawy, tak jak z „drobnymi” sprawami zwraca się Pan/i do mnie.

Dlaczego do tych usługodawców nie pójdzie Pan/i poza godzinami ich pracy i bez odpłatności? No może chociaż do piekarni po bułkę za te kilkadziesiąt groszy za darmo?

Dlatego Szanowny Kliencie, jeżeli mamy kontynuować naszą współpracę, wracam do początku niniejszego maila i wskazanego sposobu oraz czasu korzystania z moich usług. Jeżeli nie jest Pan/i w stanie tego uszanować i czuje się Pan/i oburzony/a moim mailem, nie ma przymusu korzystania z mojej pomocy.

Jest Internet, w każdym powiecie są punkty nieodpłatnej pomocy prawnej (nieodpłatnej dla Pana/Pani, prawnik, który tam siedzi, otrzymuje wynagrodzenie od Skarbu Państwa, nie pomaga za darmo). Może jednakże mail ten skłoni Pana/ią do refleksji nad własną postawą, nad tym, czego i na jakich warunkach Pan/i ode mnie wymaga. I może (może) wtedy doczekam się zrozumienia.

Z poważaniem,