Nie ma spraw stuprocentowo wygranych. Dlaczego? Bo w sprawie występują przeważnie (nie zawsze) dwie strony sporu, każda ma swoje twierdzenia oraz dowody na ich poparcie. Rolą adwokata jest jak najlepsze przedstawienie argumentów swojego klienta, ale ostateczną decyzję podejmuje sąd, nierzadko w oparciu o niejednoznaczne przepisy, ich rozbieżne interpretacje, czy w sposób swobodny oceniając sprawę (np. kiedy stosuje zasady współżycia społecznego). A co, kiedy klient żąda gwarancji wygranej? W sumie należałoby odesłać do Amber Gold… Tam też gwarantowali – duże zyski. Dyskusja na jednej z fejsbukowych prawniczych (i nie tylko) grup:

Agata A.

„Czy może nam Pani jakkolwiek zagwarantować pozytywne rozstrzygnięcie tego tematu przez Sąd, bądź czy w przypadku porażki praktykuje Pani umorzenie części wynagrodzenia?”

Jakub B.

Skądś znam ten tok rozumowania.

Magda M.

Nie, nie mogę. Musiałabym Państwu zaufać, że powiedzieli mi Państwo absolutnie o wszystkim i szczerze, bez zatajania faktów stawiających Państwa w złym świetle. Musiałabym założyć, że przedstawili mi Państwo pełną wiedzę o dowodach posiadanych przez siebie i przez przeciwnika. A także musiałabym wierzyć, że świadkowie liczbie milion pińcet sto dziewińcet właśnie tak zapamiętali i zarejestrowali wydarzenia, jak Państwo oraz że do dnia przesłuchania za x czasu ta wiedza się świadkom nie ulotni. Proszę wybaczyć, ale tak bezgranicznie to chyba nawet członkom rodziny nie ufam, a co dopiero mówić o kimś, kogo 1.raz widzę na oczy?

Marta G.

Biorąc pod uwagę zakaz podawania sądowi świadomie nieprawdziwych informacji, chyba lepiej wszystkiego nie wiedzieć.

Magda M.

Ależ czasami lepiej wszystko wiedzieć, bo wtedy się sprawy nie przyjmuje, a nie musi się palić ze wstydu przed sądem, jak przeciwnik coś wyciągnie, albo świadek zezna inaczej niż twierdził klient…

Marta G.

Chyba ta emocja wpisana jest wykonywani zawodu.

Maciej S.

Nie no, na poważnie, zdarzają się tacy?

Magda W.M.

Zdarzają się… niestety.

Maciej S.

Obym miał wiecznie trwać w stanie, w którym nie doświadczam takich konwersacji…

Dominik R.

Zdarzają się. Ostatnio klient żądał wprowadzenia do umowy zapisu o możliwości odstąpienia przez niego od umowy w każdym czasie bez powodu….

Jan P.

Po uiszczeniu wszystkich kosztów i bieżącego wynagrodzenia oczywiście?

Dominik R.

Podejrzewam, że nawet po złożeniu pozwu a przed uiszczeniem zaliczki

Ewa S.

Mnie to cały czas spotyka te żądania „gwarancji wygranej”. Ostatnio od pedofila.

Magda M.

Ja zawszę dostaję św. Oburzem, kiedy mówię tak:
Jakie są szanse? 50/50, czyli albo wygramy, albo przegramy.
[Oburz]
Nie, nie powiem inaczej, bo byłoby to z mojej strony nieodpowiedzialne.
[Oburz]
Tak jestem prawnikiem i moje doświadczenie życiowe oraz zawodowe nie pozwala mi na odpowiedzialne udzielenie innej odpowiedzi
[Oburz z sugestią, że się pewnie nie znam]

Magdalena Ż.S.

Równie dobrze można powiedzieć 70/30. W praktyce to nic nie znaczy. Ja miałam klienta, lubiącego rozwiązania procentowe, wczoraj. W końcu wytłumaczyłam mu, że żaden procent niczego nie gwarantuje. Ja mogę przedstawić mu argumenty za i przeciw. I tyle.

Ewa S.

Magda M., jak mnie dobrze wkurzają tymi gwarancjami to mówię, że zagwarantować na 100% mogę na pewno 1 fakt, który nastąpi.
Pełna oczekiwania cisza.
Błąkające się po ustach uśmieszki, bo wreszcie coś im dam, na co tak bardzo czekają, jest, jest nadzieja!
Wlepione we mnie oczy.
I wtedy rzucam:
WSZYSCY UMRZEMY.

Dominik R.

Dodałbym że pewne są oprócz śmierci podatki…

Ewa S.

Oj wiesz… ja mam karną praktykę, w tym karuzele VAT. W przypadku mojego „sortu” klientów podatki to nic pewnego 😉
Ale już śmierć – jak najbardziej. I zazwyczaj nieoczekiwanie.

Łukasz F.

Podatki płacimy zawsze chociażby kupując nasz chleb powszedni. Lub tankujemy (i płacimy oczywiście) paliwo na stacji.

Magda M.

Misiu, nie wiem, czy zawsze. Możesz tak przyjąć wtedy, kiedy dostajesz paragon. Np. Twoja żona zawsze wystawia paragony

Dawid J.

Skąd oni biorą te teksty o tych gwarancjach ? 😉 naczytali się pełnych gwarancji przy poradach za 9,99 i gitara. Nawet Leo Messi zarabiający 100 mln euro rocznie nie gwarantuje,że w każdym meczu strzeli gola ;))

Łukasz F.

Z punktu widzenia spokoju klienta można powiedzieć, że gwarancja wygranej wynosi 99% a ten jeden to na wszelki wypadek. Klient odchodzi zadowolony a sprawy się toczą jak się potoczą a klientowi się tłumaczy cóż sędzia skorzystał z 1% takie życie.

Kiedyś była afera przy przyjęciu na studia. Ludzie zgłaszali się do profesora X o to żeby załatwił przyjęcie na studia. Profesor mówił, że zobaczy co da się zrobić i brał pewną sumkę na „załatwienie sprawy”. Dzieciak zdawał egzaminy samodzielnie a profesor nic nie robił. Oczywiście profesor znał wyniki wcześniej i jak dzieciak się dostał to dzwonił że załatwione i „dowody wdzięczności” zatrzymywał, jak dzieciak się nie dostał informował, że nic się nie dało załatwić i dowody oddawał. Uczciwy i żerował na naiwności ludzi, którzy koniecznie chcieli coś komuś dać. Więc tu może być podobnie powiedzieć ludziom co chcą usłyszeć i mieć spokój. Tylko z moralnością trzeba sobie poradzić.

Ewa B.S.

Skąd ja to znam. „Zapłacę Pani jesli Pani wygra. Przecież to oczywiste”.

Ewa S.

Pytam takich jak by nazwali kogoś, kto przez 6 lat za darmo pracuje? Nie odpowiadają, bo głupio im powiedzieć, że idiotą. Odczekuję chwilę i każę opuścić moją kancelarię mówiąc na odchodne, że tutaj nie ma takiego kretyna jakiego poszukują, niech szukają gdzieś indziej.
Kilku mnie zapytało:
– A może mi pani kogoś polecić?
Odsyłam do Dawida K. jak już wyjdzie z więzienia.
Bo uważam, że taki klient wart jest takiego jak K. „pełnomocnika”.

Magda M.

– Może mi Pani kogoś polecić?
– Przepraszam, nie zadaję się z idiotami.

Dawid J.

Ewa S., U „Miszcza” środek ciężkości inaczej był rozłożony – on jak do tej pory brał z góry a potem znikał nic nie robiąc ;))))…

Magda M.

Aż się wziął odzniknął i zmaterializował w ZK

Dawid J.

Magda M., Jak będzie wychodził z ZK to czerwone dywany przed bramą 😉 ale fakt tacy klienci zasługują na takiego „miszcza” jedni warci drugich i drudzy tych pierwszych

Jakub B.

Jaki jest sens prowadzenia tej sprawy, jeżeli wygrana nie jest pewna?

Magda M.

Decyzja co do sensu prowadzenia sprawy należy do klienta. Naszym zadaniem jest li tylko takie jej prowadzenie, aby w jak największym stopniu szanse na wygraną zwiększyć. Wczoraj wysyłałam skargę kasacyjną, wygrana w I instancji, przegrana w II, SO przyjął interpretację przepisów zgodną z uchwałą SN, SA przyjął interpretację przepisów zgodną z krytycznymi poglądami doktryny sformułowanymi pod adresem tej uchwały. Ja nawet nie jestem w stanie zagwarantować, czy SN przyjmie skargę do rozpoznania.
Inny przykład: dwie identyczne sprawy pomiędzy przedsiębiorcami o takie same transakcje (tylko na zasadzie takiej, że sprawy dotyczyły innych faktur), takie same stany faktyczne, w żadnym z przypadków nie było kwestii przedawnienia, wydział gospodarczy SR w jednym przypadku zasądził, w drugim oddalił, żadna ze stron nie zdecydowała się na apelację (sprawa niekasacyjna, wiadomo, jak to by się skończyło w SO).
Stronie możemy powiedzieć tylko, że: są rozbieżne wykładnie, zależy od oceny dowodów przez sąd, może to ocenić tak, może inaczej. Nie możemy dać gwarancji wygranej, bo takiej nie ma w żadnej sprawie.

Paweł D.K.

Odkryłem niedawno, że szaleje okrutny wirus, który doprowadza moje maile do klientów z ponagleniami do opłacenia faktur, do seryjnego zagubienia w otmetach ęternetu

Hoa D.S.

A ja w takich przypadkach zawsze odpowiedziałam, że „Państwo mają trudną sprawę, nawet bardzo trudną, a wręcz beznadziejną… Uczynię wszystko co w mojej mocy, ale sądy też mają kontrolę instancyjną, więc możecie wygrać na I Instancji, jednak nie wiadomo co będzie w drugiej instancji. Już nie mówię o SN”. Po rozmowie ze mną, tacy klienci grzecznie zapytali: „Czy Pani Mecenas przyjmie moją sprawę?”. Odpowiedziałam, że tak, pod warunkiem płatności mojego wynagrodzenia 100%… z góry 😊. No more dilemma

Martyna M.

„Przypomnę tylko, że pracę nad sprawą rozpocznę po wpływie wynagrodzenia na rachunek bankowy”

Jan P.

W przypadku przerwy w opłatach, przechodzę w stan czuwania…

Mariusz P.

A nie lepiej tłumaczyć się przepisem dyscyplinarnym o zakazie gwarantowania wyniku sprawy, z dopowiedzeniem ze gwarantuje się tylko staranne działanie w imieniu klienta ???

Ewa S.

Niech Pan mecenas spróbuje coś takiego wytłumaczyć suwerenowi 😀 I to koniecznie nagra

Eva M.B.

ja ostatnio nie wydałam klientowi pisma, bo po napisaniu i wysłaniu do sądu stwierdził, że zapłaci jak wygra. biorąc pod uwagę, że nie odpowiadam za jego inteligencję pisma mu nie pokazałam. niech sobie wymyśli linie obrony jak taki cwany lisek koło drogi …

Hoa D.S.

Brawo! Pani Mec.  Eva M.B. postępowała zgodnie (również) z zasadą etyki adwokackiej w prawie… wietnamskim 🙂. Otóż zgodnie z art. 8 kodeksu etyki adwokackiej: Adwokaci (wietnamscy) mają prawo zatrzymać akta sprawy wraz z orzeczeniami, jeśli klient zalega z płatnościami za umówione wynagrodzenie. Porządek musi być 🙂! Nie słyszałam, żeby wietnamscy adwokaci narzekali, iż ich klienci nie chcą zapłacić lub nie zapłacili

Eva M.B.

Hoa D.S. powiedzmy sobie szczerze – prawo powinno być logiczne

Magda M.

Powinno, tylko w Banana Republic of… zazwyczaj nie bywa…