Nie będzie żadnych rozbudowanych wstępów. Po prostu – uzasadnienia SSO Tomasza Ignaczaka:

https://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/152515000002006_IV_Ka_000091_2017_Uz_2017-04-24_001

 

Przede wszystkim, lansowana przez oskarżonego i jego żonę A. M. wersja, jakoby to A. M. prowadziła samochód, wjechała do rowu, po czym uciekła do lasu pozostawiając męża w samochodzie jest w sposób oczywisty nielogiczna i dlatego została odrzucona. Nie jest więc prawdą twierdzenie apelanta, że jedynym powodem nie dania wiary A. M. było to, że jest osobą najbliższą dla oskarżonego.

Przypomnijmy, że według tej dosyć zabawnej wersji A. M. bez żadnego sprzeciwu zdecydowała się w nocy zawieść swojego kompletnie pijanego męża na stację paliw, aby ten mógł sobie (około północy) kupić papierosy. Już to wydaje się mało prawdopodobne, a na pewno jest nielogiczne, przecież A. M. w takiej sytuacji mogłaby sama pojechać na stację paliw po papierosy, a towarzystwo pijanego męża nie było jej do niczego potrzebne. Dalej ta opowieść staje się jeszcze bardziej absurdalna. Otóż po wjechaniu do rowu i nakrzyczeniu na nią przez męża A. M. miała uciec do pobliskiego lasu nie wzywając pomocy, nie troszcząc się o los samochodu i męża i pozostawiając w stacyjce pojazdu kluczyki. Jest to niedorzeczne. Przecież na początku tej historii A. M. jawi się jako kochająca, uczynna i dobroduszna żona, dla której nocna wycieczka po papierosy dla pijanego męża to nic nadzwyczajnego i niczym P[enelopa] jest gotowa do poświęcenia się dla małżeństwa. Co prawda przywołana mityczna postać miała na męża czekać wiernie przez 20 lat odpierając zaloty adoratorów, gdyż w tym czasie ten walczył na wojnie trojańskiej, a potem przemierzał morza zmagając się z losem i wolą bogów, a A. M. miała tylko pojechać po papierosy bo jej pijany maż miał taką zachciankę, ale jakie czasy taki O[dyseusz] i P[enelopa] ( o tempora o mores jakby zakrzyknął C[yceron]). Nadmienić należy, że wszystkie te mity ( Iliadę, Odyseję, oraz historię wspólnego pojechania przez małżonków M. po papierosy) Sąd Okręgowy uznaje za równie mało prawdopodobne, przy czym H[omer] oddać należy, że stworzył dzieła wybitne i nieocenione pod względem wpływu na kulturę i sztukę, a małżonkowie M. na szczęcie nie. Wracając jednak na grunt rozpoznawanej sprawy zastanowić należy się, cóż się niby stało, że ta dobra kobieta ( A. M.) kilka minut po okazaniu swej małżeńskiej miłości, dobroci i skłonności do poświęceń porzuciła męża w rozbitym samochodzie, nie zatroszczyła się o jego bezpieczeństwo, nie wezwała pomocy, a w dodatku pozostawiła w samochodzie kluczyki, choć chwilę wcześniej tak roztropnie zadbała o to, aby jej małżonek nie prowadził samochodu ?. Nie stanowi wytłumaczenia tej zmiany postawy twierdzenie świadka, że była w szoku, bo najpierw wyskoczyła jej na drogę sarna w wyniku czego wjechała do rowu, a potem mąż na nią nakrzyczał – jej zachowanie byłoby skrajnie nieracjonalne nawet w takich okolicznościach. Ponadto wręcz satyrycznie brzmi wersja, że A. M. w tej sytuacji uciekła do lasu. Zapewne czytając powieści historyczne H[enryka] S[ienkiewicza] oskarżony i jego żona utrwalili sobie wiedzę, że w sytuacjach zagrożenia chłopi uciekali do lasu, ale zapomnieli, że dotyczyło to najazdów szwedzkich, tatarskich i kozackich mających miejsce kilkaset lat temu, a nie bardzo pasuje do sytuacji wjechania samochodem do rowu w centrum Polski w XXI wieku. Gdyby faktycznie A. M. prowadziła samochód, gdyby faktycznie po wjechaniu do rowu postanowiła uciekać przed mężem ( pomijając omówioną wcześniej kwestię nieracjonalności takiego zachowania), to nie szukałaby schronienia w lesie, tylko udałaby się poboczem drogi do pobliskiego domu ( bo daleko nie odjechała, zresztą zeznała, że po wszystkim tak właśnie wróciła do domu), albo zatrzymywała przejeżdżające pojazdy z prośbą o pomoc ( bo takie były, o czym szerzej za chwilę). Ponadto przy założeniu, że była to tak płochliwa kobieta, że uciekała z samochodu bo mąż na nią nakrzyczał, to raczej nie udawałaby się o północy do ciemnego lasu. Opowieść ta jest tym bardziej niedorzeczna, że A. M. zeznała, jakoby przebiegła 300 metrów do linii lasu, potem w tym lesie ukrywała się obserwując drogę ( zapewne chcąc oddać cześć wspomnianym poprzednim pokoleniom naszych rodaków ukrywającym się po chaszczach przed wrażymi wojskami), widziała przyjazd policji ale nawet wówczas nie wyszła z lasu ( mimo, że była trzeźwa) tylko udała się do domu. Ta absurdalna wersja została wymyślona przez oskarżonego i jego żonę tylko w jednym celu – aby jakoś wytłumaczyć, dlaczego przejeżdżający krótko po wjechaniu samochodu prowadzonego przez oskarżonego do rowu tamtą drogą świadkowie nie widzieli żadnego pieszego poruszającego się poboczem. Dlatego małżonkowie M. wymyślili ucieczkę żony do lasu nie bacząc, że ta linia obrony w tym momencie przekracza już takie granice nonsensu, że trudno ją traktować inaczej niż w kategoriach humorystycznych.

Sąd Rejonowy słusznie odmówił wiary zeznaniom świadka J. B. i również nie jest tak, jakoby jedynym powodem nie dania mu wiary było to, że sam się zgłosił na policję namówiony przez oskarżonego i że jest jego kolegą. Nie dano mu wiary ( zasadnie), bo jego zeznania są nielogiczne, sprzeczne z doświadczeniem życiowym i wewnętrznie antynomiczne. Otóż świadek ten zeznał, że jadąc nocą (około 23.00) na nieoświetlonej drodze ( co sam przyznał) rozpoznał, że za kierownicą jadącego z naprzeciwka pojazdu siedzi A. M.. Jest to nieprawdopodobne, każdy, kto ma osobiste doświadczenie jako kierowca wie, że nie sposób w czasie jazdy nocą w nieoświetlonym terenie rozpoznać twarzy kierowcy mijanego samochodu o ile w samochodzie tym nie włączono wewnętrznego oświetlenia, a o niczym takim świadek nie wspominał. Ponadto świadek zeznał, że nie rozpoznał osoby siedzącej na fotelu pasażera, nawet nie był pewien jego płci ( „ wyglądał na mężczyznę”). Obnaża to wewnętrzną sprzeczność tych zeznań, bo świadek z jednej strony jakimś cudem miał widzieć twarz kierującego pojazdem, a jednocześnie nie miał możliwości zobaczenia, kto siedzi obok. Dlatego słusznie nie dano wiary tym zeznaniom.

W przedmiotowej sprawie nie mamy do czynienia ze sprzecznością wyroku ( w rozumieniu art. 439 § 1 pkt 7 kpk), tylko z jego nieprecyzyjnością, która faktycznie utrudni – ale nie uniemożliwi jego wykonanie. Po pierwsze, wysłuchanie skazanego i sprecyzowanie sposobu wykonania obowiązku informowania o przebiegu próby może nastąpić na etapie postępowania wykonawczego ( por. Kodeks Karny. Komentarz pod red. Prof. dr hab. Ryszarda Stefańskiego, rok wydania 2017, wydanie 17). Po drugie, w tej chwili oskarżony będzie mógł wykonywać ten obowiązek jakkolwiek, w szczególności albo w dowolnym wybranym przez siebie momencie w dogodnej dla siebie formie udzielić takich informacji, albo w ogóle nie wykazywać inicjatywy czekając na wezwanie Sądu i wówczas takiej informacji udzielić. Wynika to przecież z art. 5 § 2 kkw, zgodnie z którym skazany ma obowiązek stosować się do wydanych przez właściwe organy poleceń zmierzających do wykonania orzeczenia. Więc jak Sąd zwróci się do skazanego z poleceniem zrealizowania pkt 6 zaskarżonego wyroku w określony sposób ( np. pisemnie) to skazany będzie miał obowiązek to uczynić, a dopóki to nie nastąpi, dopóty skazany może spać spokojnie. Zatem troska apelanta o to, że skazany nie ma możliwości wykonania tego obowiązku jest przesadzona. Po trzecie, w razie wątpliwości skazany będzie mógł się zwrócić do Sądu Rejonowego w trybie art. 13 § 1 kkw o wykładnię sposobu wykonania tego orzeczenia, w szczególności zwrócić się o wskazanie, w jakiej formie ma informować Sąd o przebiegu próby ( czy czekać na wezwanie Sądu w trybie art. 5 § 2 kkw, czy samemu z własnej inicjatywy informować Sąd i w jakiej formie to czynić ).

Jak widać, w tym momencie sytuacja oskarżonego jest wręcz uprzywilejowana, bo skoro Sąd nie określił sposobu i terminu wykonywania obowiązku informowania go o przebiegu okresu próby, to nie będzie miał argumentu, aby ewentualnie zarządzić wykonanie kary pozbawienia wolności, gdyby skazany takich informacji sam z siebie nie udzielał ( chyba, że skazany nie zareaguje na polecenie Sądu wydane w trybie art. 5 § 2 kkw). Dlatego zresztą Sąd odwoławczy nie skorygował tego rozstrzygnięcia, albowiem apelację wniesiono jedynie na korzyść oskarżonego, a taka korekta polegająca na określeniu sposobu i formy wykonywania omawianego obowiązku byłaby zmianą na niekorzyść ( bo w tej chwili oskarżony faktycznie nie ma żadnych dodatkowych obowiązków poza tymi, które i tak wynikają z faktu skazania – art. 5 § 2 kkw, zaś gdyby Sąd odwoławczy ten obowiązek dookreślił to de facto pogorszyłby sytuację prawną oskarżonego nakładając na niego obowiązek jakiejś dodatkowej czynności wykraczającej poza ogólny obowiązek wynikający z art. 5 § 2 kkw).

https://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/152515000002006_IV_Ka_000132_2017_Uz_2017-03-23_002

Nie stanowi naruszenia prawa do obrony oddalenie wniosku o ponowne przesłuchanie świadków, którzy już byli przesłuchiwani pod nieobecność oskarżonego nie korzystającego jeszcze wówczas z pomocy obrońcy, bo ta nieobecność była przez oskarżonego zawiniona, a nie zachodził w tej sprawie stan obrony obligatoryjnej. Przypomnijmy, że oskarżony tak starannie przygotowywał się do rozprawy, że stawił się na nią w stanie upojenia alkoholowego (0.99 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu – k. 72v). Sąd miał więc podstawy nie tylko do ukarania go karą porządkową, ale również do wydalenia go z sali i kontynuowania rozprawy pod jego nieobecność w trybie art. 377 § 1 kpk i przesłuchiwania świadków. Ani oskarżony, ani ustanowiony później obrońca nie wykazali, aby zachodziła uzasadniona potrzeba ponownego przesłuchania tych świadków, w szczególności nie wykazali, aby świadkowie ci zostali wadliwie przesłuchani, lub aby wnioskodawcy mieli do nich jeszcze jakieś istotne pytanie, na które dotąd nie padły odpowiedzi.

https://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/152515000002006_IV_Ka_000096_2017_Uz_2017-03-21_002

 

Orzeczone kara łączna pozbawienia wolności i łączny środek karny spełniają dyrektywy wymiaru kary łącznej określone w art. 85 a kk. Skazany musi uświadomić sobie, że permanentne popełnianie przez niego czynów z art. 178 a § 4 kk nie będzie w przyszłości „premiowane” przy wydawaniu wyroków łącznych, ta świadomość nieuchronności surowych konsekwencji związanych z wielokrotnym wchodzeniem w konflikt z prawem wpłynie na niego wychowawczo, zarówno w zakresie prewencji indywidualnej, jak i kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa, zwłaszcza środowiska sprawcy. Zarówno społeczeństwo, jak i sam skazany, powinni zrozumieć, że popełnienie szeregu drobnych przestępstw, za które orzekano za każdym razem niezbyt wysokie kary jednostkowe pozbawienia wolności i zakazy prowadzenia pojazdów mechanicznych, nie będą finalnie prowadzić do orzeczenia jednej niewielkiej kary na zasadzie absorbcji, bo wyrok łączny nie ma stanowić swoistej promocji dla notorycznych sprawców wielu przestępstw. Wręcz przeciwnie, najwyższa już pora, aby skazywani licznymi „drobnymi” wyrokami sprawcy uświadomili sobie, że zbieranie takich licznych niewysokich skazań może powodować efekt kumulacji ( w myśl przysłowia, że „ziarnko do ziarnka aż zbierze się miarka”). W tym konkretnym przypadku skazany uporczywie i wielokrotnie naruszał normę prawną z art. 178 a § 4 kk ( a także popełnił czyn z art. 244 kk i z art. 190 § 1 kk) nic nie robiąc sobie z kolejnych skazań, tak jakby uważał, że jego zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz obowiązek zachowania trzeźwości za kierownicą pojazdu mechanicznego nie dotyczy. Skoro poszczególne skazania na kary jednostkowe ( najsurowsza z nich wynosiła 1 rok i 4 miesiące pozbawienia wolności, ale większość oscylowała w granicach jednego roku pozbawienia wolności) nie robiły na skazanym większego wrażenia ( być może za bardzo wbił sobie do głowy więzienne powiedzenie, że „rok nie wyrok”), to pozostaje mieć nadzieję, że kara łączna 4 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności przemówi mu do wyobraźni i w końcu wpłynie na niego resocjalizująco.

https://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/152515000002006_IV_Ka_000648_2016_Uz_2016-11-22_002

 

Zupełnie gołosłowne są zarzuty związane z brakiem obiektywizmu biegłego ( skarżący posuwa się do w żaden sposób niewykazanej tezy, jakoby biegły był do oskarżonego wręcz „ uprzedzony”). Tymczasem biegły oparł się o obiektywny materiał dowodowy i należycie to uzasadnił. W istocie, nawet osoba nie mająca wiadomości specjalnych, po analizie zdjęć obrazujących powypadkowe położenie pojazdów i szkiców wraz z pomiarami dokonanymi przez policję jest w stanie stwierdzić, że to oskarżony ewidentnie zajechał pokrzywdzonej drogę. Dlatego to nie biegły „był uprzedzony” do oskarżonego, tylko fakty przemawiały przeciwko jego linii obrony ( a oskarżony „obrażając” się na biegłego tak naprawdę kontestował rzeczywistość). To, że biegły był w swej opinii stanowczy i podtrzymywał swoje stanowisko nie oznacza, że był „uprzedzony”, tylko konsekwentny.

 

https://orzeczenia.ms.gov.pl/content/$N/152515000002006_IV_Ka_000677_2016_Uz_2016-12-06_002

 

Sąd Rejonowy prawidłowo ustalił stan faktyczny, wynika z niego, że oskarżony po spożyciu alkoholu ( deklarował, że wypił około godziny 18.30 dwa mocne piwa), po upływie zaledwie półtorej godziny (około godziny 20.00), będąc w stanie znacznej nietrzeźwości ( 1,35 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu) wsiadł do samochodu i pojechał sobie przez miasto do kolegi ( wyjaśnienia oskarżonego k. 13). Chęć utrzymywania bezpośrednich osobistych relacji z kolegą ( choć we współczesnym przeładowanym wirtualnymi metodami kontaktów międzyludzkich świecie niewątpliwie budująca) nie stanowi w przekonaniu Sądu Okręgowego żadnej okoliczności, która uzasadniałaby tezę, że zachodził szczególnie uzasadniony przypadek o jakim mowa w powołanym wyżej przepisie. Oskarżony mógł udać się do kolegi na pieszo ( mieszkają w jednym mieście stosunkowo niedaleko od siebie, a oskarżony jest młody, zdrowy i sprawny motorycznie), mógł tam się dostać za pomocą komunikacji miejskiej, wreszcie w dobie telefonii komórkowej i wszechobecnego internetu mógł zaspokoić nagły przypływ uczuć koleżeńskich za pomocą środków komunikowania się na odległość, a głęboko spojrzeć w oczy koledze i uścisnąć mu dłoń w późniejszym terminie, po wytrzeźwieniu.

 

Przypomnijmy, że wobec sprawcy przestępstwa z art. 178 a § 4 kk Sąd może odstąpić od orzeczenia środka karnego dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych jedynie, gdy „ zachodzi wyjątkowy wypadek uzasadniony szczególnymi okolicznościami ” ( art. 42 § 3 in fine kk). Jak widać ustawodawca postawił tu poprzeczkę jeszcze wyżej, niż w przypadku omawianego wcześniej art. 69 § 4 kk. Zdaniem Sądu Okręgowego jazda samochodem przez miasto w stanie upojenia alkoholowego ( 1,35 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu), zmuszenie poprzez brawurową jazdę innego kierowcy do gwałtownego hamowania ( nie ustąpienie mu pierwszeństwa na rondzie) z powodu nagłej chęci zobaczenia się z kolegą nie zasługuje na zastosowanie wyjątkowej instytucji pozwalającej na odstąpienie od orzeczenia dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. Ułańska fantazja i fala wylewnych uczuć do kolegi, jakie znienacka spadły na oskarżonego po wypiciu alkoholu, nie stanową w naszym kraju, z jego sarmacką tradycją, żadnego wyjątkowego wypadku, a już na pewno nie są to szczególne okoliczności usprawiedliwiające kawaleryjską szarżę po rondzie i narażanie innych uczestników ruchu drogowego na niebezpieczeństwo. Sąd Okręgowy zdaje sobie sprawę z drakońskości omawianej normy prawnej, ale jej stosowanie wynika z woli ustawodawcy. Ponadto okoliczności i sposób popełnienia przypisanego oskarżonemu czynu powodują, że tego akurat sprawcy nie ma co specjalnie żałować, dla niego samego ( i dla innych uczestników ruchu drogowego) będzie znacznie bezpieczniej, jak definitywnie wyeliminuje się go z uczestniczenia w tym ruchu w charakterze kierującego pojazdami mechanicznymi. Poza tym skazany może po 10 latach wykonywania tego środka karnego ubiegać się o orzeczenie dalszej formy jego wykonywania w postaci zakazu prowadzenia pojazdów niewyposażonych w blokadę alkoholową ( art. 182 a § 1 kkw).


A jeśli komuś jeszcze mało, przypominamy poprzednie wpisy:

https://palestrapolska.wordpress.com/2015/09/18/kwiat-polskiego-sadownictwa-czyli-jak-laczyc-proze-zycia-z-poezja-slowa/


https://palestrapolska.wordpress.com/2016/01/23/gdzie-sa-uzasadnienia-sedziego-ignaczaka/


https://palestrapolska.wordpress.com/2016/04/01/jak-polaczyc-madrosc-zyciowa-ze-swada-jezykowa-uzasadnienia-sedziego-ignaczaka-cz-3/


https://palestrapolska.wordpress.com/2016/05/30/gdzie-lekarz-nie-moze-tam-sedziego-posle-czyli-sedziego-ignaczaka-orzeczenia-bezcenne-vol-4/


https://palestrapolska.wordpress.com/2016/10/11/na-klopoty-ignaczak-vol-5/


https://palestrapolska.wordpress.com/2017/01/10/z-tym-trzeba-sie-urodzic-czyli-uzasadnienia-sedziego-ignaczaka-cz-6/