Dzieje się, w sądownictwie, dzieje. Komentarz, w formie opowiadania, Pana Mecenasa Łukasza Brydaka

Odyseja Sądowa 2069 Miesięcznica

Kwadrant Yesus 7 Marya 20 Iusuf 3

Orbita kolonii Gersdorf 5

Zespół Sądowo Bojowy SB 356

STAR destroyer klasy Zbawca

ORP „Wiesław” własność Przestrzennej Republiki Lechitów

10 miesiąca Jarosława

Justycjusz Oprawicki stojąc na baczność oglądał bezpośrednią transmisję miesięcznicy, a może to była tygodnica? Trudno powiedzieć może wręcz tygodnica zbiegająca się z miesięcznicą?

Wyglądający wiecznie młodo dzięki naprotechnologii Morawieckiego Pierwszy Poseł przemawiał jak zwykle, o dochodzeniu, walce z wichrzycielami i sukcesach. Tym razem wszystko przebiegało gładko nawet otwarcie kriogenicznego sarkofagu smoleńskiego i uruchomienie naprotechnologicznych schodków w goleniach Pierwszego Se… psa… Posła… w myślach zganił się za nieprawomyślne przejęzyczenia i za nieostrożność Justycjusz…

W tym momencie za plecami Sędzia usłyszał stłumiony głos nowego asystenta, niejakiego Petrowicza:

„Co za …. eń”…

Chwilę później zdarzenia potoczyły się gwałtownie.

Obok asystenta (w sumie to już byłego asystenta) wyrośli dwaj oprawcy Sądu Najwyższego Izby Doktryny Wiary i Dyscypliny nazywani niekiedy justycjariuszami (co za niefortunny zbiegł nazw… psujący Justycjuszowi pierwsze wrażenie u nowo poznanych sędziów zwłaszcza na imprezach towarzyskich)… złapali wyrywającego się (ex?)asystenta i zaczęli wlec go do drzwi.

Przerażony asystent zaczął wrzeszczeć.

– Ale mi chodziło, że Lenin, Lenin wielki wódz… – w tym momencie dotarło chyba do niego, że pomimo charakteru Republiki to nie jest dobra linia obrony, więc zaczął krzyczeć inaczej.

– Znaczy się Jeleń ale w znaczeniu wielki samiec, król puszczy (w tym miejscu zrobiło się niebezpiecznie cicho).

Ciszę przerwał jeden z oprawców SN stwierdzając…

– Już my wiemy w jakim znaczeniu jeleń…

Drzwi zamknęły się… Zza nich słychać było szloch i strzał. Co przeczyło teorii, że w kosmosie nie słychać strzałów… słychać jak się stoi za drzwiami i nasłuchuje… Później szloch przerodził się w histeryczny śmiech. Widać dobór oprawców SN wedle klucza partyjnego nadal nie dawał gwarancji trafienia w potylicę… nawet z przyłożenia… Następnie dało się słyszeć świst i przerażający krzyk już 3 gardeł.

Justycjusz nie wytrzymał w postawie na baczność podbiegł do drzwi ustępu gdzie rozgrywał się dramat. Jak przypuszczał. Nie wystarczyło przestać kraść. Trzeba było zrobić jeszcze mocny pancerz okrętowi.

Niestety ostrołukowy pocisk Tokariewa ze służbowej TTki oprawcy przebił kadłub jak gorący nóż masło i teraz cała zawartość kibelka leciała w kosmos wraz z ze sporym fragmentem poszycia. W tym momencie ktoś od środka szarpną za klamkę. Nie było czasu Justycjusz wydobył młot sprawiedliwości i przestawił na paralizator… uderzył w klamkę… szarpanie ustało. No cóż trzeba poświęcać jednostki dla dobra Narodu.

W sumie najbardziej szkoda było sedesu… jeden z ostatnich czynnych na „Wiesławie”… po utracie kolejnych oprawców zrobiło się wręcz bezpieczniej bo to już kolejny taki przypadek i w sumie to został tylko Stary Mortimer… który był rozsądnie głuchy i ślepy, a asystent sam był sobie winien. Justycjusz przekręcił klucz w drzwiach i schował go do biurka. W końcu niby sraczka, która jest paradoksem bo ani nie zabija ani nie wzmacnia mogła jednak zabić cały okręt jakby ktoś nie zajrzał przed wejście do ustępu.

No nic trzeba będzie napisać raport o bohaterskiej walce oprawców SN z lewactwem i ich dramatycznej śmierci. Może trafi się awans ale trzeba uważać, żeby lewaka Petrowicza nie przereklamować bo mogą zacząć padać niebezpieczne pytania dlaczego wcześniej go nie zgłosił…

Ale na to przyjdzie czas za kilka godzin. Teraz trzeba było obejrzeć do końca transmisję, a później istotny był tylko desant na kolonię KASTY w Gersdorf 5. Zakładanie pancerza sprawiedliwości bez asystenta trwało i trwało, a przewlekłość postępowania była przecież niedopuszczalna…