Prostym, nieprawniczym językiem nasz Kolega Adwokat Łukasz Brydak wyjaśnia:

Z pamiętnika frustrata.
Dlaczego walczymy o Sąd Najwyższy? Czemu protestujemy?
Czy jesteśmy ubekami walczącymi o klikę (Boże Orwell o nowomowie pisał 70 lat temu)?
Król pruski, Fryderyk Wielki, pragnął powiększyć park przy swoim letnim pałacu. Na przeszkodzie stał jednak młyn, którego właściciel nie zamierzał sprzedawać, nawet władcy. Król zagroził, że wywłaszczy opornego młynarza, na co ten miał odrzec: „Są jeszcze sądy w Berlinie”. Król zrezygnował.
Historycy głowią się czy to prawda czy legenda… natomiast ta historia oddaje cały sens niezależnego sądownictwa. Jeśli nie ma Sądów w Berlinie, Warszawie czy w dowolnym mieście nie ma ratunku dla obywatela w zderzeniu z państwem albo państwowymi funkcjonariuszami.
Czy uzależnienie od polityków Sądów w jakiś dramatyczny sposób zmieni los przeciętnego Kowalskiego?
Z pozoru nijak. Sądy będą dalej orzekać o spadkach, rozwodach, sporach granicznych czy przestępstwach.
Problem zacznie się jak o spadek będziemy się spierać z działaczem partyjnym, gdy nasz mąż czy żona będzie obiecującym posłem albo będziemy graniczyć z radnym, czy też nasza działka spodoba się ministrowi. Oczywiście takie sprawy to bolesny ale margines.
Dużo gorzej jest w postępowaniu karnym tam z jednej strony będziemy mieli sędziego na wybór którego będą mieli politycy z drugiej strony prokuratora całkowicie zależnego od polityków.
Oczywiście dla złodzieja kur nie zmieni się nic… ale dla człowieka, który będzie chciał powiedzieć o niegodziwości władzy zmieni się wszystko… przecież można go skazać za kradzież kur… nie zrobił tego?
A jakie ma to znaczenie?
Tak więc niezawisłe od polityków sądy to podstawa… co widać po grobach ludzi takich jak Generał Nil Fieldorf, Rotmistrz Pilecki czy Wawrzecki oskarżony w procesie Afery Mięsnej… oni wszyscy zostali zamordowani przez sądy ręcznie sterowane przez polityków.
Z drugiej strony obecnie ludzie w sporze z państwem wygrywają często wielomilionowe odszkodowania, chociażby Pan Kluska napadnięty fiskalnie przez państwo.
Sędziowie mogą to zrobić bo wiedzą, że władza nic im nie zrobi, nie pozbawi możliwości spłacania kredytu, wykształcenia dzieci, wyjazdu na wczasy.
Jeśli to się zmieni to staną na rozdrożu co ważniejsze?
Spokój?
Rodzina?
Czy może jakiś gostek, którego nie znają zbyt dobrze?
Jak myślicie kto wygra?
Wy?
Żeby było jasne to nie zmieni się z dnia na dzień.
Znam sędziów, którzy zaczynali kariery w połowie lat 70tych przez 5 lat sądzili praktycznie bez nacisków… ew sprawy polityczne załatwiała garstka ludzi pewnych dla władzy w rodzaju Andrzeja Kryże (późniejszego wiceministra i eksperta PiS) ale raptem jak władzy poszło gorzej na początku lat 80 zaczęły się naciski i zamordyzm… swoją drogą to złote lata dla Adwokatury… nasze szeregi zasiliły dziesiątki uczciwych sędziów, w tym nawet Sędziów Sądu Najwyższego, którzy nie chcieli wysługiwać się władzy ale nie byli zdolni wytrzymać nacisków, robić uników… czy wręcz zostali z sądów wyrzuceni.
Kolejna kwestia to wybory.
Im bardziej łamiesz prawo, a zwłaszcza konstytucję tym bardziej boisz się odpowiedzialności. Sąd Najwyższy to klucz do kontroli nad wyborami. Czy PiS dzisiaj potrzebuje kontroli nad wynikiem wyborów?
Nie.
Czy będzie go potrzebować za kilka lat? Nie wiem. Czy można to wykluczyć. Nie.
Polacy nie są sentymentalni wyborczo. Kiedyś się od partii rządzącej odwrócą.
Także przejęcie Sądu Najwyższego przez PiS to koniec gwarancji wolnych wyborów.
Kolejna kwestia to argument w rodzaju ale tak jest w Holandii i Niemczech… argument dziwny w ustach ludzi, którzy nie chcą legalizacji marihuany, ślubów homoseksualnych czy uchodźców… ale ja nie o tym.
Niby w Niemczech jest podobnie ale podobno nie było przypadku aby minister nie zdecydował tak jak chce miejscowy KRS… chociaż może… i tu refleksja.
Są osiedla gdzie są wielkie okna bez krat. Nie ma ogrodzeń, dzieci biegają wolno i nikt się nie martwi. Są też takie, gdzie w małych okienkach ludzie wstawiają kraty.
Czy powiecie tym drugim przecież gdzieś nie ma krat… co wam powiedzą?
A no wstawiamy bo u nas kradną.
Czy polska kultura demokratyczna jest na tyle okrzepnięta aby powiedzieć u nas politycy nie sięgną po wolności bo to byłoby sprzeczne z zasadami państwa prawnego?
To, że mamy większość to upoważnienie do bieżących rządów, a nie absolutny monopol na prawdę.
Da ktoś radę powiedzieć to bez uśmiechu na twarzy?
Musimy mieć kraty bo nasi politycy kradną. Kradną nasze pieniądze, naszą wolność, nasze prawa.
No dobrze… ale czy Sądy są idealne?
A no nie są, można powiedzieć, że to bolesna średnia europejska… ale wymagająca napraw. Można myśleć o różnych naprawach np. ostatnio usłyszałem fajny pomysł o ławnikach z wyborów powszechnych… o tym można gadać godzinami… można też realnie zmienić bez niszczenia niezależności sądów.
Co do orzeczeń sądów sam nie raz wychodziłem z sądu z głębokim wrażeniem krzywdy. Moi klienci również pewnie nawet częściej… ale dodanie elementu politycznego sterowania doda dodatkową szansę na krzywdę, a nie na przyzwoite osądzenie i gwarancje, że Król nam nie zabierze młyna.
Nasze sądownictwo to taki wielki niedźwiedź, chory, kulawy, ślep na jedno oko, czasem bijący nas boleśnie po głowie, ale trzeba go leczyć, a nie zabijać bo zabity i wypchany przez polityków frazesami w żaden sposób nas nie obroni…