Dr hab. Kamil Zaradkiewicz został naszym pupilkiem 😀 Bardzo lubimy jego oraz jego koncepcje prawne. Taka prawna alternatywna rzeczywistość. Dzisiaj kolejny odcinek z cyklu „Palestra edukuje”. Będzie o księgach wieczystych i art. 10 u.k.w.h.

Od razu tłumaczymy, że nie załapaliśmy się na żadną kamienicę, w związku z czym to zapewne ból pewnej części ciała (tej na 4 litery) powoduje, że musimy pouprawiać trochę heheszków z dr. hab. Kamila Zaradkiewicza.


Zaczęło się znowu od Twittera i wypowiedzi dr. hab. Kamila Zaradkiewicza, co zauważył redaktor Patryk Słowik z DGP:

Co takiego skrytykował nasz ulubieniec?

Ale za to jak skomentował!


A teraz o co chodzi… Źródłem całego zamieszania jest projekt ustawy, który ma rzekomo naprawiać skutki dzikiej reprywatyzacji.

Chodzi o projekt z dnia 7 listopada 2017 r. ustawy o o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich wydanych z naruszeniem prawa. Aktualnie dostępny jest tutaj:

http://www.sejm.gov.pl/sejm8.nsf/agent.xsp?symbol=RPL&Id=RM-10-148-16

A tam mamy takie cudo:

Teraz przybliżymy czytelnikom, o czym mówi ów art. 10 u.k.w.h.

Art. 10

1.  W razie niezgodności między stanem prawnym nieruchomości ujawnionym w księdze wieczystej a rzeczywistym stanem prawnym osoba, której prawo nie jest wpisane lub jest wpisane błędnie albo jest dotknięte wpisem nieistniejącego obciążenia lub ograniczenia, może żądać usunięcia niezgodności.
2.  Roszczenie o usunięcie niezgodności może być ujawnione przez ostrzeżenie. Podstawą wpisu ostrzeżenia jest nieprawomocne orzeczenie sądu lub postanowienie o udzieleniu zabezpieczenia. Do udzielenia zabezpieczenia nie jest potrzebne wykazanie, że powód ma interes prawny w udzieleniu zabezpieczenia.
Nieprawnicy mogą pytać, o co chodzi. Art. 10 u.k.w.h. trzeba czytać łącznie z art. 5 u.k.w.h., konstyuującym rękojmię wiary publicznej ksiąg wieczystych:
Art. 5 W razie niezgodności między stanem prawnym nieruchomości ujawnionym w księdze wieczystej a rzeczywistym stanem prawnym treść księgi rozstrzyga na korzyść tego, kto przez czynność prawną z osobą uprawnioną według treści księgi nabył własność lub inne prawo rzeczowe (rękojmia wiary publicznej ksiąg wieczystych).
Po polsku: nabywca nieruchomości/lokalu nie ma innej możliwości sprawdzenia, kto naprawdę jest właścicielem nieruchomości. Dlatego, przy kupnie lokalu, jedynym sposobem sprawdzenia tego, czy zbywca jest właścicielem i może nieruchomość sprzedać, jest weryfikacja treści księgi wieczystej. Dobry i rzetelny notariusz bezpośrednio przed podpisaniem aktu notarialnego (czyli na 1-2 minuty przed jego odczytaniem i podpisaniem) sprawdza internetowo aktualnego właściciela nieruchomości. Jest to po to, aby kupujący był bezpieczny. Jeżeli kupi nieruchomość od osoby wpisanej w księdze i nie ma podstaw uważać, że wpis jest błędny (a przeważnie kupujący nie posiada takiej wiedzy), wówczas jego nabycie jest chronione i uznaje się, że kupił dom/lokal.
Sądy wieczystoksięgowe w postępowaniach rejestrowych, to jest w tych, gdzie dokonuje się wpisu w księdze, działają bardzo formalnie. Nie badają, czy nabywca wiedział lub mógł wiedzieć, że zbywca nie jest rzeczywistym właścicielem nieruchomości. Po to jest właśnie art. 10 u.k.w.h., aby chronić nabywcę w dobrej wierze, który był przekonany, że kupuje nieruchomość/lokal od rzeczywistego właściciela. W sprawach rejestrowych taki nabywca nie może bowiem w żaden sposób bronić swojego prawa.
Taka interpretacja nie jest „wymysłem” autorów bloga. Oto przykłady z piśmiennictwa (dr. hab. Kamilu Zaradkiewiczu – doczytaj sobie):

Najlepiej operować przykładami. Załóżmy, że osoba A dostaje nieruchomość na skutek reprywatyzacji. Sprzedaje lokal w budynku osobie B, a ta po jakimś czasie sprzedaje lokal osobie C, a osoba C następnie po kilku latach osobie D. Osoba D ładuje w zakup lokalu oszczędności życia oraz zaciąga kredyt. Jedyną informacją, jaką posiada jest, że w dniu zakupu lokalu jego właścicielem jest osoba C (tylko tyle może sprawdzić w księgach wieczystych, nie wie, kto był właścicielem wcześniej ani jak doszło do tego, że C jest właścicielem). Po kilku/kilkunastu latach przychodzi komisja weryfikacyjna i mówi, że A wcale nie miał zwróconej nieruchomości. Co robi sąd? W świetle projektu musi wykreślić D jako właściciela i wpisać z powrotem Skarb Państwa lub gminę. D zostaje bez mieszkania, bez oszczędności, za to z kredytem. Vivat Dojna Zmiana!

Dotąd jedynym postępowaniem, w którym D mógł bronić się przed utratą majątku życia, było postępowanie z art. 10 u.k.w.h. Po wejściu w życie projektu ta JEDYNA procedura ochrony Bogu ducha winnego D nie będzie mogła być zastosowana.


Teraz jeszcze rozkosznie dr hab. Kamil Zaradkiewicz pisze, że nie jest to wywłaszczenie. Zadamy więc retoryczne pytanie: wykreślenie czyjegoś prawa własności z księgi wieczystej (pozbawienie być może majątku życia) pod przymusem i przyznanie tego prawa własności Skarbowi Państwa lub gminie to:

a) wywłaszczenie

b) pomidor?

Co na to Konstytucja RP (fakt, za Dojnej Zmiany ma ona chyba tylko wartość papieru, na którym została wydrukowana)?

Art. 21

1.  Rzeczpospolita Polska chroni własność i prawo dziedziczenia.
2.  Wywłaszczenie jest dopuszczalne jedynie wówczas, gdy jest dokonywane na cele publiczne i za słusznym odszkodowaniem.
O definicji wywłaszczenia możemy przeczytać tutaj:

Na łamach DGP również możemy przeczytać, że pomysł ustawodawcy oraz „fachowa” opinia dr. hab. Kamila Zaradkiewicza nie są do końca trafione (delikatnie rzecz ujmując):

http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1095050,komisja-wywylaszczeniowa.html


To jeszcze na deser kilka komentarzy adwokatów z FB:

Monika S.W.

Nie chce mi się czytać projektu, ale wyłącznie art. 10 ukwh, jeżeli jest planowane, nie mieści mi się w głowie jako cywilistce. Bosek ma rację, sąd w postępowaniu wieczystoksięgowym ma ograniczoną kognicję, to wie każdy. Pozbawienie trybu z dziesiątki to w istocie pozbawienie prawa do sądu, które jak wiadomo, nie może być rozumiane tylko formalnie, lecz jako zapewnienie efektywnej i egzekwowalnej ochrony. To elementarz.

I jeszcze jedno, skoro art. 10 ukwh miałby być wyłączony, to kto i w jakim postępowaniu będzie badał, czy nabywca lokalu był w złej wierze? A od tego zależy ich ochrona.

Grzegorz P.

Przecież nie można traktować poważnie komentarzy prawnika który utrzymuje, że instytucją właściwą do badania spraw reprywatyzacji jest komisja o charakterze i składzie politycznym, wybrana przez Sejm, której członkowie nie spełniają podstawowych standardów niezależności wymaganych od członków organu administracji (vide Jaki i Kaleta) i której prawne podstawy funkcjonowania są zmieniane ad hoc, zależnie od bieżących potrzeb politycznych.


W celach edukacyjnych dodalibyśmy wpis na profilu dr. hab. Kamila Zaradkiewicza na TT, ale nas zablokował 😀

Co nie zmienia faktu, że mamy swoje sposoby na dostęp do LOLkontentu 😀

Reklama